Pilot Łukasz Czepiela w kokpicie Airbusa w powietrzu
© z arch. Łukasza Czepieli
Akrobacje powietrzne

Ciężka sesja? Łukasz Czepiela opowiada o szkoleniu i egzaminach lotniczych

Łukasz Czepiela o ilości nauki, jaką do przyswojenia mają piloci liniowi i o tym, jak radzić sobie ze stresem podczas licznych testów i egzaminów.
Autor: Krystian Walczak
Przeczytasz w 9 minUpdated on
Mówi się, że piloci mają biura z najlepszym widokiem na świecie. I choć jest to ogromny plus ich pracy, nie można zapominać o minusach. Okupione jest to dużą dyspozycyjnością, przebywaniem poza domem, ale i niekończącą się nauką. Żeby zostać pilotem i budować swoją karierę w liniach lotniczych nie wystarczy zakuć, zdać i zapomnieć. Od ludzi wykonujących ten zawód wymaga się bardzo szczegółowej wiedzy obejmującej bardzo szeroki zakres, której posiadanie muszą udowadniać na każdym kroku. O tym jak uczą się piloci, jak radzą sobie ze stresem na licznych testach i egzaminach porozmawialiśmy z Łukaszem Czepielą. Lata samolotami akrobacyjnymi, ścigał się w Red Bull Air Race zdobywając tytuł mistrza świata, od czasu do czasu wciela się w rolę dziennikarza przeprowadzając wywiady w kokpicie swojej maszyny, ale również jest kapitanem rejsowego Airbusa w liniach Wizzair. Wyjątkowy pilot z olbrzymim bagażem doświadczeń dziś sam powoli staje się mentorem dla innych.

Egzaminy w pracy pilota

Złapałem cię w chwili, w której przechodzisz jedno z wielu szkoleń nierozłącznie związanych z twoją pracą. Na Węgrzech zaliczasz szkolenie i testy na symulatorze. To coś, co musisz odbywać cyklicznie. Masz też wiele cyklicznie powtarzanych egzaminów. Jak się do nich przygotowujesz? Jak podchodzisz do materiału, kiedy masz go dość dużo do opanowania w bardzo krótkim czasie?
Łukasz Czepiela: W pracy pilota liniowego mamy bardzo dużo egzaminów. Co sześć miesięcy odbywają się egzaminy na symulatorze. Raz do roku mamy też egzamin praktyczny z egzaminatorem w prawdziwym samolocie, z pasażerami z tyłu. Do tego dochodzi kupa szkoleń komputerowych i innych. To, co teraz najbardziej mi pomaga w przygotowaniu się do tych egzaminów, to doświadczenie. Latam w liniach już ponad 10 lat. To mój dwudziesty pierwszy, albo dwudziesty drugi symulator, więc mniej więcej wiem czego się spodziewać. Zakres materiału, który teraz muszę sobie przyswoić przed symulatorami jest dużo mniejszy niż kiedyś. Natomiast na początku kariery pilota, będąc świeżo po szkoleniu na Airbusa, tego materiału było bardzo dużo. I to, co jest u nas dobre, to że nie zawsze trzeba wszystko wiedzieć, ale trzeba wiedzieć gdzie to znaleźć. Dlatego zawsze starałem się wszystko logicznie poukładać żeby wiedzieć jak do tej wiedzy dotrzeć, a wyuczyć się tylko takich rzeczy, które trzeba znać. W Airbusie jest na przykład 10 przypadków, w których trzeba z pamięci zrobić określone rzeczy, żeby uniknąć katastrofy. Zawsze starałem się zapamiętywać je wykorzystując jakieś skojarzenia.
Łukasz Czepiela i jego Edge 540

Łukasz Czepiela

© Łukasz Nazdraczew/Red Bull Content Pool

Ostatnie, większe egzaminy przechodziłeś dobrych kilka lat temu, gdy zostałeś kapitanem w liniach. Czy dobrze pamiętam?
W styczniu 2015, przechodziłem kurs kapitański, który kończyły trzy potężne egzaminy teoretyczne. Potem było 10 sesji na symulatorze i wiele lotów z instruktorami. Latałem wtedy na pełny etat, jako pierwszy oficer i cały czas, przy każdym locie, także wieczorami w domu, przeglądałem procedury operacyjne. Największą część materiału starałem się wyuczyć na pamięć, natomiast gdy na egzaminie nie byłem czegoś pewny, wspierałem się tabletem, ale musiałem też wiedzieć, gdzie w oficjalnej dokumentacji mogę znaleźć konkretną rzecz.
Piloci mają do opanowania mnóstwo bardzo szczegółowego materiału, takiego jak prawo lotnicze, czy właśnie procedury operacyjne, postępowanie w sytuacjach niebezpiecznych. Wiadomo, że nie trzeba znać na pamięć międzynarodowych dokumentów prawnych, ale za to jest mnóstwo rzeczy, których nie używa się ciągle, jednak w konkretnych sytuacjach trzeba się do tej wiedzy odnieść w ułamku chwili. Jak uporządkowujesz w głowie tego rodzaju rzeczy, w których zapamiętaniu nie pomaga ci doświadczenie?
Są to przede wszystkim procedury operacyjne, takie jak Low Visibility Procedures, związane na przykład z lataniem we mgle, gdzie trzeba znać minima, lotniska itd. Nigdy nie starałem się wykuć tego na pamięć. W tym przypadku starałem się ułożyć sobie wszystko logiczne, znaleźć swój własny flow, wzór w głowie i porządkować wiedzę według niego. To mi się przydało przy procedurach operacyjnych, ale ciągle przydaje się też na co dzień, przy obliczaniu ścieżki schodzenia samolotu i nie tylko.
Samolot pasażerski Airbus A319

Airbus A319

© Joerg Mitter

Co trzeba umieć, aby zostać pilotem?

Na początku kariery pilota do nauczenia się jest mnóstwo wiedzy natury fizycznej, z którą nie każdemu było wcześniej po drodze. Jak radzisz sobie z materiałem, który z początku jest dla ciebie czarną magią? Prosisz o pomoc w nauce innych, szukasz specjalistów i czerpiesz od nich wiedzę? Co robisz?
Akurat jeśli chodzi o przedmioty takie jak fizyka, procedury operacyjne, budowa samolotu, jest to coś, co mnie bardzo interesowało od małego. Ponieważ chciałem latać dużo wcześniej niż mogłem legalnie rozpocząć szkolenie praktyczne, na kursy teoretyczne do licencji szybowcowej chodziłem w każdym wolnym terminie. Cała aerodynamika i podobne zagadnienia przyszły mi bardzo łatwo. Będąc w liceum, wykładałem aerodynamikę studentom Politechniki Rzeszowskiej będącym na kursie szybowcowym. Wszystkie przedmioty ścisłe oraz budowa statków powietrznych, czym dalej się interesuję – kiedyś chciałbym zbudować swój własny samolot z planów – przyszły mi bardzo łatwo. Dla mnie najtrudniejsze, w szkole i podczas egzaminów lotniczych, były rzeczy humanistyczne. Nigdy nie byłem asem z polskiego, jak również z prawa lotniczego. To raczej takie przedmioty starałem się zakuć, zdać, zapomnieć i pamiętać tylko te rzeczy, które będą potrzebne później.
Łukasz Czepiela

Łukasz Czepiela

© Krystian Walczak

Nie masz nigdy czegoś takiego, że z początku jakiś materiał wydaje ci się nie do opanowania?
Wszyscy moi instruktorzy prowadzili szkolenia na bardzo wysokim poziomie. Były bardzo fajne. Czasami na początku kariery w liniach, kiedy czegoś nie wiedziałem, pytałem kapitana. Teraz sam służę kolegom, choć dalej nie jestem wszystkowiedzący. I czasami jak mam wątpliwość też odwracam się do koleżanki, czy kolegi siedzącego po mojej prawej, czyli pierwszego oficera, żeby się o coś dopytać. Natomiast najczęściej są to sprawy związane z jakimiś przepisami, ale na pewno nie z budową samolotu, którą się bardzo interesuję.

1 min

Red Bull podany idealnie!

Nikt nie nalewa Red Bulla do szklanki lepiej niż Łukasz Czepiela. Nie wierzysz? Sprawdź, co jeszcze potrafi mistrza świata Red Bull Air Race w klasie Challenger!

To dowód na to, że jeśli coś naprawdę lubisz, to nie ma rzeczy zbyt trudnych do opanowania. A jak radzisz sobie ze stresem podczas egzaminów? Od samego początku pilot przechodzi całe mnóstwo testów, przeróżnych sprawdzianów, gdzie jest określona ilość podejść, w których daną rzecz trzeba zaliczyć.
Przede wszystkim staram się opanować nerwy i jak najbardziej wychillować. Stres w ogóle nie pomaga. Na ostatnich kilku symulatorach, instruktor powtarzał pierwszemu oficerowi: popatrz na swojego kapitana, on w ogóle się nie spieszy. Pierwszą rzeczą, jaką nas uczą na szkoleniach jest to, że gdy coś się dzieje, nie należy rzucać się do akcji, tylko usiąść sobie na rękach, nie dotykać niczego, żeby przypadkiem nie wyłączyć drugiego silnika, który jeszcze pracuje, przeanalizować wszystko i ze spokojem podejść do tego co się stało. Dla mnie najtrudniejszym etapem nauki było to, żeby nauczyć się nie spieszyć i podchodzić do wszystkiego bardzo, bardzo spokojnie. To mi pomogło później w osiągnięciu bardzo dobrych rezultatów w lataniu w linii, podczas egzaminów, jak również w sporcie, gdzie nerwy potrafią zjeść pilota. Można popełnić bardzo dużo błędów jeśli leci się na torze, czy wykonuje wiązankę akrobacji na zawodach w stresie.

2 min

Łukasz Czepiela podczas finału w Fort Worth

Jaki egzamin był dla ciebie najtrudniejszy i czy był to egzamin teoretyczny, czy praktyczny, gdy musiałeś wykazać się umiejętnościami?
Powiem nieskromnie, że z egzaminami praktycznymi nigdy nie miałem najmniejszego problemu. Uważam, że potrafię opanować nerwy i latać samolotem na dość dobrym poziomie, co pokazują wyniki z zawodów i z egzaminów na symulatorach, na których zawsze miałem bardzo wysokie oceny. Najgorsze dla mnie było zakuwanie długich przedmiotów typu prawo lotnicze. To zwykle coś, co mnie potwornie nudzi i do czego muszę się strasznie motywować, żeby nie zasnąć czytając to, a później żeby to zdać.
Pamiętasz jakąś fajną anegdotę ze szkoleń? Miałeś jakiegoś instruktora, który powiedział coś co potem długo zapamiętałeś, a odnosiło się do nauki?
Nie wiem, czy to dobrze odnosi się do nauki, ale mam wrażenie, że obecnie latanie idzie w złym kierunku. Zapotrzebowanie na pilotów jest ogromne. Na kursy przychodzą ludzie, którzy nigdy nie fascynowali się lataniem i zaczynają szkolić się na samoloty bo w liniach można zarobić dobre pieniądze. W ten sposób powstają fabryki pilotów. Pamiętam gdy do mojego aeroklubu, dawno temu, przyszedł pilot, który za pieniądze chciał się szybko wyszkolić do licencji zawodowej, żeby iść do linii lotniczych. Któregoś dnia siedział z nami - szybownikami. Zagadnął szefa wyszkolenia: szefie, może i ja bym polatał na tych szybowcach? A szef na to: nie Grzesiu, nie, odpuść sobie. A on: przecież tak fajnie wyglądają te szybowce. A szef dalej: odpuść sobie to Grzesiu, zostań przy samolotach. No więc on pyta: Ale dlaczego? Na to szef: Bo szybowce są dla inteligentnych ludzi. To mi zapadło w pamięć, bo już wtedy pokazało, w jakim kierunku idzie lotnictwo. Może nie ma to większego związku z nauką, ale to właśnie zapamiętałem jako bardzo ciekawą historyjkę ze szkolenia.
Pilot Red Bull Air Race za sterami szybowca

Łukasz za sterami szybowca? Niecodzienny widok.

© z arch. Łukasza Czepieli

Szybowce a samoloty

Wyjaśnijmy jednym zdaniem, że niektórzy szybownicy żartują, że piloci statków powietrznych wyposażonych w silniki nie muszą wiele myśleć, o ile wiedzą, jak dodawać gazu.
Zawód pilota przestaje istnieć i pojawia się zawód operatora maszyny latającej. Coraz więcej takich operatorów pojawia się w liniach, a prawdziwych pilotów jest coraz mniej.
A może płynie z tego inny wniosek, coś co chciałbyś przekazać młodszym od siebie, że gdy uczą się czegoś, to powinni bardziej zwracać uwagę na to po co się uczą i co im daje wiedza, którą przyswajają?
Dokładnie tak. Róbcie to, co wam przyniesie fun, a nie róbcie tego, co tylko wygląda dobrze, bo może wam przynieść zysk. Róbcie coś co kochacie, a nigdy nie będziecie musieli chodzić do pracy. Latam już prawie 30 lat. To blisko 3 dekady spędzone na lotnisku, a ja dalej wstaję rano i z przyjemnością na nie jadę.
To samo tyczy się nauki, studiujmy i uczmy się tego co chcemy, a nie tego, czego musimy?
Albo tego, co aktualnie jest modne...