Najlepsi drifterzy w Europie, dawna kopalnia odkrywkowa i potężne górnicze maszyny w tle – takie połączenie musiało się udać. Runda Drift Masters European Championship w niemieckim Ferropolis przyniosła wielkie emocje, zmiany w klasyfikacji generalnej i co najlepsze Polaka - Pawła Korpulińskiego na podium.
Zobacz powtórkę finałów w Ferropolis!
Finał - Ferropolis
Najlepsi specjaliści od jazdy bokiem znów zmierzą się na torze - tym razem w niemieckim Ferropolis. Zapraszamy na transmisję na żywo z polskim komentarzem.
Drifting pod ścianą
Jeszcze przed startem rywalizacji było pewne, że w Ferropolis czekają nas niezwykłe emocje. Składająca się z trzech długich łuków trasa tworzyła idealne warunki do zaciętych pojedynków koło w koło i drzwi w drzwi. I chociaż zawodnicy nie osiągali wysokich prędkości, wszędobylskie betonowe ściany sprawiały, że każdy musiał wznieść się na wyżyny precyzji. A spadające w czasie treningów zderzaki i roztrzaskane tylne skrzydła tylko utwierdzały kierowców, ich zespoły i kibiców w przekonaniu, że najlepsi drifterzy w Europie nie boją się żadnych wyzwań i na tych zawodach nikt nie będzie się oszczędzał.
Poziom driftingowych umiejętności świetnie pokazały kwalifikacje. Zawodnicy jeden po drugim przejeżdżali trasę z tyłem auta wręcz przyklejonym do ściany. Najniższy spośród wyników gwarantujących udział w zawodach wynosił 76 punktów! A zwycięzca kwalifikacji James Deane zdobył ich aż 99.
W Ferropolis Polska miała bardzo silną reprezentację składającą się z 7 doświadczonych kierowców. I wszyscy załapali się do TOP32. Najlepiej wypadł Paweł Korpuliński, który zajął w kwalifikacjach 7. miejsce. Ponadto udział w zawodach zagwarantowali sobie również Adam Rubik Zalewski, Grzegorz Hypki, Krzysztof Romanowski, Bartosz Stolarski, Dawid Karkosik oraz Paweł Trela. Troll dzień wcześniej zajął drugie miejsce w zawodach Iron Drift King, dzięki czemu otrzymał dziką kartę i mógł stanąć do walki w 5. rundzie Drift Masters European Championship.
Powtórka kwalifikacji w Ferropolis dostępna poniżej!
Kwalifikacje - Ferropolis
Najlepsi specjaliści od jazdy bokiem znów w akcji!
Pod znakiem awarii
Wieczorne zawody nie zaczęły się dla Polaków zbyt szczęśliwie. Ani Krzysztof Romanowski, ani Grzegorz Hypki, ani Paweł Trela nie byli w stanie wygrać swoich pojedynków. I w przypadku żadnego z nich nie była to kwestia umiejętności. W samochodzie Romanowskiego urwał się sworzeń, Hypki stracił skrzynię biegów, a auto Pawła Treli w czasie drugiego przejazdu nagle straciło moc.
“Całe zamieszanie przez główny wyłącznik prądu, który po prostu na chwilę przestał łączyć. Głupia awaria z gatunku tych, których nie da się w żaden sposób przewidzieć. Pech chciał, że zdarzyła się akurat w czasie przejazdu, a nie wcześniej pod namiotem” – opowiadał Trela, który w TOP32 trafił na lidera DMEC, Irlandczyka Duane’a McKeevera. Zawodnicy już raz mierzyli się w tym sezonie i wtedy to kierowca z Warszawy okazał się lepszy. Ale na awarie narzekali nie tylko Polacy – w dalszej części zawodów wyeliminowały one również Tora Arne Kvię i Marco Zakourila.
Polsko-polskie pojedynki
Usterki na szczęście nie dopadły wszystkich polskich kierowców. Bartosz Stolarski pokonał Juhę Rintanena, a Adam Rubik Zalewski odesłał do padoku Sebastiana Fontijna. Już na początku zawodów trafił się również polsko-polski pojedynek. Do walki z Pawłem Korpulińskim stanął Dawid Karkosik. Lepszy okazał się Korpuliński, który już w czasie treningów i kwalifikacji pokazywał świetną formę. Kierowca BMW 1M miał tego dnia wyjątkowe szczęście do pojedynków z Polakami. W najlepszej szesnastce pokonał Bartosza Stolarskiego, a w TOP8 wygrał z Adamem Zalewskim, który wcześniej zwyciężył z Jackiem Shanahanem. W tamtym momencie irlandzki kierowca był jeszcze wiceliderem DMEC, a pojedynek z nim był dla Rubika świetną okazją do rewanżu za walkę o trzecie miejsce podczas poprzedniej rundy w Rydze.
“Trasa w Ferropolis jest na prawdę fajna, bo trudna. Poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko. Nie podobał mi się jedynie dość krótki rozpęd, na którym dużo osób starało się uciekać, zamiast pozwolić osobie goniącej podjąć walkę” – mówił na gorąco Zalewski. Po pokonaniu trzech Polaków, Pawłowi Korpulińskiemu wreszcie przyszło zmierzyć się z kierowcą z zagranicy. A był nim Steve Baggsy Biagioni. Polskiemu zawodnikowi niestety nie udało się nawiązać równiej walki z Brytyjczykiem. I w tym przypadku powodem była awaria. “Na początku przejazdu straciłem doładowanie. Na szczęście to była drobna naprawa i po dwóch minutach mogłem już pojechać finał B” – mówił.
Zmiana na fotelu lidera
W walce o trzecie miejsce Korpuliński miał zmierzyć się z Marco Zakourilem, lecz uszkodzony dyferencjał nie pozwolił Czechowi wystartować. Ostatecznie na najniższym stopniu podium stanął więc polski kierowca. “Przez cały weekend jeździło mi się świetnie. Trasa bardzo mi pasowała, no i ta niepowtarzalna lokalizacja. Lubię takie obiekty. Cieszę się z wyników, ale nie z tego, że po drodze zmierzyłem się z trzema Polakami. A jak wiemy, nie ma nas zbyt wielu w DMEC” – podsumował Paweł Korpuliński.
Na drugim miejscu zawody zakończył Steve Baggsy Biagioni, a zwycięzcą 5. rundy Drift Masters został James Deane. Triumf Irlandczyka dał mu również prowadzenie w klasyfikacji generalnej DMEC. Dotychczasowy lider Duane McKeever spadł na 2. miejsce, a 3. pozycję zajmuje Jack Shanahan.
Czy dominacja Irlandczyków utrzyma się do końca sezonu? Tego dowiemy się już za miesiąc. Finałowa runda Drift Masters European Championship odbędzie się 21 i 22 września w irlandzkim Mondello Park.Bądź tam z Red Bull TV!