Paweł Żuk rywalizuje w Atenach w najdłuższym na świecie biegu na atestowanej trasie, 5000 km
© Monika Gańska-Karamon
Ultramaratony

Gorąca rozmowa z Pawłem Żukiem, z trasy biegu na 5000 km

Paweł Żuk rywalizuje w Atenach, w najdłuższym na świecie biegu na atestowanej trasie. Porozmawialiśmy z nim w trakcie biegu, podczas którego dziennie pokonuje ponad 100 km.
Autor: Krystian Walczak
Przeczytasz w 11 minPublished on
Są różne ultramaratony. Ludzie pokazują, że nie tylko można przebiec 500 km w Beskidach, ale też 17000 km przez obie Ameryki i 2000 km przez Karpaty.Paweł Żuk bierze udział w 15. Międzynarodowym Festiwalu Ultramaratonów w Atenach (wyniki na żywo). Startuje w biegu na dystansie 5000 km i też udowadnia, że wszystko jest możliwe. Limit na ukończenie zawodów to 60 dni i nocy, ale prawdopodobnie dotrze na metę szybciej. Pomaga mu team, którego członkowie, ze względu na długość imprezy, zmieniają się co jakiś czas. Paweł jest wytrawnym ultrasem. Obok kilku rekordów Polski w biegach na 1000 km, 10-dobowym, 1000 mil czy 48-godzinnym na bieżni mechanicznej, ma też inne, naprawdę ciekawe sukcesy sportowe. Startował już w Atenach, gdzie wygrał bieg na 1000 mil (1609,344 km). Zajął też 5. miejsce w biegu 10-dobowym w Nowym Jorku w 2018 roku. Zadzwoniliśmy do niego na półmetku wyzwania, z którym mierzy się w tej chwili. Gdy rozmawialiśmy, cały czas był na trasie.
Krystian Walczak: Jak cię nazywać? Ultramaratończykiem? Może ultraultraultrasem – tak to sobie wymyśliłem?
Paweł Żuk: To jest bieg ultra. Jestem ultramaratończykiem, aczkolwiek moim ulubionym dystansem są maratony. Co tydzień biegam sobie jakiś maraton – nieraz dwa w tygodniu. Maraton jest dla mnie jednostką treningową.
Jak ci się biega w Grecji? Nie nudzisz się trochę?
Jeżeli ktokolwiek nazywa bieganie nudnym, to dla mnie nie jest biegaczem. Jak pasja, coś co robisz, co kochasz, może być nudne? Jeżeli biegacz mówi, że bieganie jest nudne, to znaczy, że nie doszedł nawet do zerowego poziomu wiedzy o tym, czym w ogóle jest bieganie. To jest moja pasja, sens mojego życia i bieg, w którym teraz biorę udział, to kolejny krok w drodze poprzez moje biegowe życie. Nie nudzę się. Czerpię z tego najwięcej jak się da i jestem szczęśliwy.
Quotation
Bieg jest dla mnie wszystkim
Paweł Żuk
Paweł Żuk rywalizuje w Atenach w najdłuższym na świecie biegu na atestowanej trasie, 5000 km

Po drodze padają rekordy

© Monika Gańska-Karamon

Nie chciałem nadepnąć ci na odcisk. Mam na myśli to, że ludzie biegają dla widoków, chcą zwiedzać świat na własnych nogach, a tutaj jest kilometrowa pętla, którą musisz pokonać 5000 razy.
Bieg, to jest bieg. Nie biegam po to, żeby podziwiać widoki. Jeżeli chcesz je oglądać, zabierasz bliską osobę, idziesz w góry i zachwycasz się. Kiedy jesteś biegaczem, po prostu biegniesz. Biegłem Rzeźnika i inne górskie biegi, ale nie po to, żeby oglądać widoki. Bez przesady! Bieg jest dla mnie wszystkim – czy to na bieżni mechanicznej, w górach, po pętli, czy na 400 metrowej bieżni na stadionie.
Uwaga, kolejne standardowe pytanie. Jak noga?
Bardzo się cieszę, że przechodzi. To jest trzeci uraz, którego doznałem podczas tego biegu. Sam się dziwię, że urazy, które dla przeciętnego biegacza są czymś nie do przeskoczenia, bez dłuższej przerwy i rehabilitacji, tutaj leczy się w dwa, trzy dni. Diagnoza, leczenie i wyjście na kolejne 100 km zajmuje mniej więcej tyle. Ten bieg jest dla mnie próbą umysłu, a jeszcze bardziej próbą poznania własnego ciała. Jest w tym coś niesamowitego, że po trochu znanymi środkami, a po trochu siłą woli, udaje się przekonać organizm, że jednak można przekroczyć znane granice. Podczas tego biegu dzieją się cuda! Tak to trzeba powiedzieć. Jest już znaczenie lepiej. Wróciłem do taktyki pokonywania ponad 100 km dziennie, także jest OK.
Paweł Żuk startuje w Atenach w biegu na 5000 km

"Podczas tego biegu dzieją się cuda!"

© Natalia Tejchma

Czy to, że udaje się te kontuzje tak szybko zażegnać, to jest zasługa opieki teamu, który masz na miejscu, czy jakiegoś bardzo dobrze skalkulowanego, przemyślanego podejścia do nich?
Składa się na to wiele rzeczy. Latami dochodziłem do tego, żeby wybrać rodzaj obuwia, w którym biegam, ubrania, dostosować krok, tempo i taktykę do takiego wyzwania. Przekazałem tę wiedzę mojej drużynie, mojemu supportowi. Kilka lat zajęło nam poszukiwanie sposobów leczenia, czy medykamentów na urazy, jakie możemy stosować w tych długich biegach. Wydaje mi się, że trzeba mieć dużą wiedzę, nie tylko na temat samego biegania, ale też tego wszystkiego co się dzieje wokół, żeby móc to wykorzystać w długich, etapowych biegach, aby je ukończyć. Celem wszystkich zawodników, którzy tutaj startują jest dotarcie do mety. Nie wiem, czy wiesz, że na świecie niewiele ponad 50 osób ukończyło bieg na 5000 km. Próbowało wielu... Mój kardiolog porównuje takie wyzwania do wejścia na Mt Everest. Natomiast najwyższą górę świata, razem z Szerpami, zdobywa rocznie około 600 osób. W historii biegania, do mety takiego biegu dotarło pięćdziesięciu paru. Reszta „poległa na placu boju”. Zabrały ich kontuzje, słaba głowa i inne rzeczy, które pokonały ich w trakcie wyzwania.
Liczysz dni?
Nie. Tu liczy się strategia biegu. Od liczenia dni, kilometrów i pilnowania taktyki jest zespół. Ja tylko wychodzę, biegnę i myślę pozytywnie – czerpię z biegania. O wszystkie inne rzeczy martwi się mój zespół.
Paweł Żuk rywalizuje w Atenach w najdłuższym na świecie biegu na atestowanej trasie, 5000 km

Paweł na trasie

© Aleksandra Mądzik

A jak wychodzisz biegać, to skupiasz się na każdym kroku, czy raczej bardziej na tym, ile zostało danego dnia do przebiegnięcia? Jakie są te twoje konkretne zadania do wykonania?
Jest już coraz ciężej. To jest chyba 27. doba biegu, a ja w nocy śpię tylko 3 godziny. Jak mój serwis wyrzuca mnie na trasę biegu przed 5:00 rano, to czasami naprawdę ciężko odpalić. Ale po jednym kółku z kawą, w głowie coś się przestawia . Po prostu wiem, że muszę biec, muszę walczyć. Wiem, że to mój cel. Ciało automatycznie się nakręca i napędza. Poza tym, biegnąć czuję się dobrze. Na tym etapie o wiele bardziej cierpię idąc, dlatego przechodzenie do marszu to już ostateczność. To wielki ból.
Quotation
Bliższa mi jest filozofia Sri Chinmoy'a niż filozofia sklepów biegowych i komercji
Paweł Żuk
Czujesz presję rywalizacji? Czujesz, że to zawody, czy walczysz raczej z samym sobą?
To nie są zawody. Tutaj jest dziewięcioro uczestników z całego świata – Japończycy, zawodniczka z Taipei, Brazylijczyk czy Włoch. To są ludzie, którzy mają bagaż doświadczeń w biegach etapowych. Jak z nimi rozmawiałem, opowiadali o naprawdę kosmicznych biegach na świecie, o których nawet mało kto wie, że istnieją. Tutaj nikt nie rywalizuje. Każdy ma swoją taktykę na ten bieg, własne podejście. Każdy ma inny styl biegania – biegną wolniej, szybciej, śpią 3 godziny na dobę, albo 4. Bardziej jest to starcie taktyk na dotarcie do mety. Zobaczymy, która z nich okaże się najlepsza. Oczywiście taktyka taktyką, ale na nią zgodę musi wyrazić też organizm zawodnika, a z tym bywa różnie. Kolejny aspekt nie do przeskoczenia to pogoda, która przez pierwsze dwa tygodnie nas nie rozpieszczała. Był mocny wiatr, trochę padało, więc trzeba było korygować taktykę od samego początku.
Paweł Żuk biegnie w Atenach w biegu na 5000 km

Na początku pogoda nie rozpieszczała

© Aleksandra Mądzik

Myślisz tylko o tym, co każe ci robić zespół? Odpoczywasz mentalnie od codzienności, czy twoje myśli błądzą z dala od biegowej trasy?
Limit na ukończenie biegu to 60 dni i nocy. Oczywiście można rozmyślać o różnych rzeczach, coś sobie planować, układać sobie coś w głowie itd. Jednak od 22:00, kiedy jest już głęboka noc, kiedy jesteś bardzo zmęczony, te myśli raczej kierują się ku innym aspektom. Ja nie mam 20 czy 30 lat. Bliższa mi jest filozofia Sri Chinmoy'a niż filozofia sklepów biegowych i komercji. Staram się przeżywać ten bieg, rozmawiać ze sobą. To jeszcze nie jest medytacja, bo ja nie potrafię tego robić, ale są momenty, kiedy jest mi dobrze w biegu – pomimo ogromnego zmęczenia. To jest chyba zasługa tego wewnętrznego spokoju, którego cały czas staram się uczyć.
Wracasz myślami do początku, jak to się zaczęło i jaką drogę przebyłeś od pierwszego do tego kilometra, na którym teraz jesteś?
Tak, ponieważ początek był dla mnie dosyć pechowy. Już pierwszej doby doznałem urazu. Ale jestem już na półmetku, pogoda jest coraz lepsza. Organizm, jak myślę, już się przestawił na tryb biegowy. Już nie walczy z tym, że poruszamy się w większości biegiem – bieganie staję się dla niego naturalną formą ruchu. Troszeczkę rozmyślam o tych początkowych dniach. Analizuję jak to się odbywało. Mój sztab wszystko spisuje - godzina po godzinie. Myślę, że to będzie książka, źródło wiedzy dla przyszłych ultramaratończyków. Wiem, że są takie osoby, które chcą biegać długo, tylko że u nas w kraju to na razie raczkuje. Startując w biegu na 1000 mil czy teraz na 5000 km, nie miałem się kogo spytać o radę odnośnie pewnych aspektów. Trochę na sobie eksperymentuję, a wnioski chciałbym przekazać innym, żeby nie popełniali moich błędów.
Paweł Żuk biegnie w Atenach

Paweł Żuk startuje w Atenach, w biegu na 5000 km

© Aleksandra Mądzik

Czy przez lata były momenty, kiedy chciałeś przestać biegać?
Ja zacząłem biegać stosunkowo niedawno i to jest moja wielka przygoda. Mam 45 lat, a zacząłem jakieś 8-9 lat temu. Dopiero zaczynam! Mam nadzieję, że będę biegał jeszcze bardzo, bardzo długo. Rozmawiam z osobami, które mają po 75 lat i ze starszymi, które cały czas biegają. Opowiadają mi historie, jak jeżdżą po całym świecie, biorą udział w niesamowitych biegach i zdrowie im na to pozwala. W wieku 77 lat, na dystansie 2000 km startuje tutaj William Ray Heldenbrand z USA. Aktualnie jest na trzecim miejscu. 5 tygodni temu był w RPA i startował w biegu 20-dobowym. Pytałem go, jak to jest? Większość pesymistów biegania mówi: Boże jedyny, biega, a potem będzie chodził po ortopedach, nogi mu odpadną i w końcu umrze. Otaczam się takimi ludźmi, którzy biegają od zawsze takie biegi i nie czują wewnętrznej potrzeby chodzenia do ortopedów czy ciągłego naprawiania się. Ten bieg jest jak lekarstwo na ich organizm i na ich duszę. To jest troszeczkę inne spojrzenie na bieganie od tego przyjętego w naszym kraju.
Mówiłeś o filozoficznym podejściu do wyzwania, którego się podjąłeś.
Widzę, jak to filozoficzne podejście procentuje jeżeli chodzi o zdrowie i egzystencję biegaczy, którzy uprawiają tego typu dyscyplinę sportu czyli biegają bardzo długie dystanse. Pytam tego 77-latka czy nic go nie boli, a on mówi: Paweł, ja mam 77 lat, boli bo jestem już stary. Ale żadnych urazów w biodrach, stawach, czy innych raczej nie ma. No, ale przecież dopiero co biegłeś 20-dobówkę w RPA! Kto wie, ile kilometrów on tam nabiegał? A on mówi, że to dla niego normalne i za miesiąc ma kolejny taki bieg. Obserwuję jedną, drugą, starszą osobę, która walczy z dystansem. To jest chyba taka półmedytacja... Nie mam pojęcia jak oni to robią. Cały czas ich obserwuję, cały czas się uczę i mam nadzieję, że wyciągnę te najlepsze wnioski i najlepszą naukę z tego biegu.
Kiedyś zapadła mi w pamięć taka myśl, wypowiedziana przez jednego pływaka długodystansowego, że z wiekiem szybkość nie poprawia się tak bardzo, jak niesamowicie rozwijamy się mentalnie. Zgadzasz się z tym?
To się wiąże z doświadczeniem. Jak jesteś starszy, to nie będziesz atakował dwóch godzin w maratonie. Patrząc po zawodnikach tutaj, jeden ma około 35 lat i... nie radzi sobie. Trzeba wybiegać mnóstwo kilometrów i przekonać się na własnym tyłku o tym, czym jest takie wielkie ultra, żeby później móc pokusić się o start i myśleć o dobiegnięciu do mety w tego rodzaju biegu. Myślę, że najlepszy wiek do biegania tego typu dystansów to jest od 45 do 60 lat.
Często myślisz o mecie?
Raczej nie. Bardzo się cieszę, bo teraz będzie podsumowanie kolejnej doby. Nabiegałem 106, czy 107 km i jestem bardzo zadowolony. Jestem zdrowy, słońce świeci, nie jestem w ogóle zmęczony. Serwis mówi, że cel dzienny wykonany z nawiązką. Idę zjeść dobry obiad i zdrzemnąć się 40 minut. Wszystko się pięknie układa. Potem wstanę, przede mną popołudnie i noc wewnętrznej walki, rozmyślań. Mam wszystko to, czego chciałem. Najważniejsze jest zdrówko, a resztę układam sobie w głowie.
I nawet pytanie o nudę na trasie, nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi.
Już nie! (śmiech) W dalszym ciągu są tacy ludzie, którzy mówią: biegasz po pętli, to musi być cholernie nudne, jaką to trzeba mieć psychikę, itd. Wcześniej bardzo się unosiłem i denerwowałem – irytowało mnie to. W tym momencie już mniej. Mam nadzieję, że jak skończę ten bieg, w ogóle nie będę zwracał uwagi na tego typu pytania. Zadają je ludzie, którzy nie mają wiedzy na temat tego, kim jestem, dlaczego to robię i co daje tego typu bieganie. Z miłą chęcią im to wyjaśnię. (śmiech)
Dzięki za wyjaśnienie. (śmiech) Powodzenia, trzymam kciuki!
Codzienne relacje na temat tego, co u Pawła, znajdziecie na jego stronie na Facebooku

UPDATE 05.03.2020

Paweł Żuk przebiegł 5000 km na atestowanej trasie w 49 dni 6 godzin 27 minut i 2 sekundy! W zawodach zajął 2. miejsce.

Zobacz również:

42 min

Karl Meltzer: Made to Be Broken

Ultramaratończyk Karl Meltzer podczas trzeciej i ostatniej próby pobicia rekordu Appalachian Trail.

polski +7

Dowiedz się więcej

Karl Meltzer: Made to Be Broken

Ultramaratończyk Karl Meltzer podczas trzeciej i ostatniej próby pobicia rekordu Appalachian Trail.

42 min
Oglądaj