Gry

Komputer to najlepsza konsola do grania?

© PC Master Race
Autor @shillingplays Fatih Öztürk, tłum. Michał Pajda
Trudno wybrać między PlayStation 4, a Xbox One? Lepiej będzie Ci z komputerem!
W ostatnich latach konsole zwielokrotniły swoje starania w prowadzeniu zaciętej wojny o serca graczy. O przysłowiowy "rząd dusz" zwolennicy PlayStation 4 i Xbox One walczą jednak nie tylko między sobą, ale i z wielbicielami komputerów osobistych. Dzisiaj te ostatnie - poczciwe pecety - są najlepszych urządzeniem dla graczy. Dlaczego? Przykładów potwierdzających tezę, że komputer to najlepsza konsola do grania, jest wiele - poniżej przedstawiamy najważniejsze spośród nich.

Mocniejszy sprzęt

Szukasz płynnej rozgrywki z ostrą jak brzytwa oprawą graficzną? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, powinieneś zwrócić swe oczy w kierunku komputera, ponieważ znajdujące się w jego wnętrzu karty graficzne, pamięć i inne elementy hardware'u nie są ograniczone odgórną specyfikacją urządzenia - w wypadku komputerów wyłącznym limitem jest portfel posiadacza peceta. Im jednak więcej ma się w nim banknotów, tym na lepsze i ciekawsze bajery wizualne można sobie pozwolić. Świetnym przykładem może być chociażby 4K - daleko mu jeszcze do standardów dostępnych w każdym domu, ale już stał się funkcjonalnością dostępną na wyciągnięcie ręki. Nie inaczej jest z limitem klatek na sekundę. O ile gry na PS4, czy Xbox One osiągają zaledwie 60 FPSów, PeCety są w stanie bez większych problemów wykrzesać z siebie ich dwukrotność.

Tańsze gry

Gry komputerowe - nawet w chwilę po swojej premierze - są tańsze, niż ich konsolowe odpowiedniki. Różnica między produkcjami wydawanymi na pecetach, a tymi pojawiającymi się na PS4 lub Xone, najczęściej oscyluje w okolicach 50 złotych! Możliwe, że nie jest to niewyobrażalna przepaść cenowa. Biorąc jednak pod uwagę, że na rynku gier w ciągu roku pojawia się około dziesięciu tytułów godnych zakupu, oznaczać to może prawie pół tysiąca złotych oszczędności (lub zbędnego wydatku).

Brak płatności za rozgrywkę wieloosobową

Roczny dostęp do PS Plus i Xbox Live Gold - konkurencyjnych względem siebie usług pozwalających na korzystanie z online'owych trybów w grach na obu konsolach - kosztuje kolejno 240 i 249 złotych (czyli za miesiąc rozgrywki w Sieci należy płacić 20zł, o ile wykupi się od razu subskrypcję 12-miesięczną, bo jednorazowy dostęp miesięczny jest odpowiednio droższy - 33 złote na PlayStation i 29 złotych na Xboxie). Pecetowi gracze mogą natomiast brać udział w sieciowych rozgrywkach za darmo! Obrońcy tego modelu finansowania podniosą larum, że przecież w zamian za dodatkowe płatności konsolowcy otrzymują w prezencie darmowe gry - zgadza się, ale rzadko spotyka się wśród nich prawdziwe "hity". W dodatku po wygaśnięciu subskrypcji tytuły te nie są już dostępne. Szkoda.
Multiplayer? Lepiej pograć na komputerze!
Multiplayer? Lepiej pograć na komputerze!

Modding

Nowe bronie w Doomie, tryb wieloosobowy dla Just Cause 2, Metal Gear Solid z perspektywy pierwszej osoby, czy hiperrealistyczna grafika w Skyrim lub GTA V? Tego typu modyfikacje są jak najbardziej możliwe - jednak wyłącznie dla posiadaczy pecetów. A szkoda, bo potrafią one zdecydowanie urozmaicić rozgrywkę, nierzadko wykraczając poza pierwotne założenia modowanej gry. Jedynym ogranicznikiem jest w tym miejscu wyobraźnia (oraz umiejętności) moderów. Warto nadmienić, że moderami byli też ci, którzy wymyślili Counter-Strike'a, czy Dotę - i to od modów właśnie zaczynały te kultowe dziś tytuły. Zaskoczeni?

Wczesny dostęp

Jeśli studia deweloperskie nie mają odpowiednio wielkich pieniędzy pod ręką - lub brak im wsparcia dużych wydawców - mogą wydać grę wcześniej, dzięki tzw. wczesnemu dostępowi. To całkiem niezła opcja, ponieważ pozwala graczom nie tylko zaznajomić się z potencjałem danej gry, ale i wesprzeć dany projekt przedwczesną opłatą. Dzięki takiemu modelowi biznesowemu powstało wiele wspaniałych gier - jak chociażby PUBG, RUST, czy the Forest. Bez wczesnego dostępu nie zaistniałyby jednak na rynku - a my bylibyśmy ubożsi o doświadczenie tych tytułów. Pojawiają się one jednak na PeCetach. Jednym z przykładów tego sposobu biznesowego był... Minecraft, w którego na konsolach pograno dopiero w 4 lata po komputerowej premierze.

Steamowe wyprzedaże

Valve wykorzystuje niemal każdą okazję do sprzedaży gier obecnych w steamowym sklepiku. Walentynki, letnia przerwa wakacyjna, ferie zimowe, chiński Nowy Rok - każda pora jest dobra, aby atrakcyjnymi obniżkami zachęcić graczy do wydawania góry pieniędzy. Oczywiście na tego typu atrakcje można się natknąć również na konsolach - niemniej jednak nigdy nie towarzyszą temu tak wielkie emocje, jak steamowym wyprzedażom.
Jeden z najbardziej charakterystycznych memów wyprzedaży Steam
Jeden z najbardziej charakterystycznych memów wyprzedaży Steam

W RTSy nie gra się na padzie

W wiele gier nie można pograć bez myszki i klawiatury - tzn. można, ale nie jest to przesadnie wygodne. Chociażby z tego powodu wielu twórców unika wydawania własnych RTSów na konsolach, preferując ogrywanie ich tytułów na komputerach osobistych. Wszystko, co wiąże się ze strategią, wydawaniem poleceń i nieustannie upływającym czasem - jak chociażby Gray Goo, czy League of Legends - wymaga precyzji. Dlatego też raczej nie do pomyślenia jest fakt grania w tego typu produkcje na padzie. Bo w Cities: Skylines można grać za pomocą kontrolera, ale... po co?

Więcej ekskluzywnych tytułów

Sony, Microsoft i Nintendo cieszą się ogromną ilością tytułów ekskluzywnych, które pojawiają się wyłącznie na jednym rodzaju konsoli. Większość tych gier wita - prędzej, czy później - na pecetach (patrz gry Quantic Dream - z "Detroit: Become Human", dla którego na poważnie myślałem o zakupie konsoli, czy GTA V) i nie jest ich znowu aż tak wiele, bo raptem kilkanaście w ciągu roku. Miłośnicy komputerów dostają jednak nowe gry tego typu niemal codziennie - m.in. na Steamie można wychwycić przecież perełki pokroju Factorio. Wszystkie one najprawdopodobniej nie pojawią się nigdy na konsolach.