Gry

Phasmophobia - czy to najlepsza gra do zabawy w halloween?

© Kinetic Games
Lubisz się bać i szukasz wymagającego horroru? Phasmophobia sprawi, że ciarki przejdą po plecach każdemu miłośnikowi wirtualnej grozy!
Autor Maxime Lancelin-Golbery, tłum. Red Bull Polska
Rok 2020 jest fenomenalny dla miłośników gier indie. Po niezwykle ciepło przyjętym Fall Guys gracze zakochali się w bijącym rekordy popularności Among Us. Teraz jednak rosnącym błyskawicznie zainteresowaniem cieszy się zupełnie inna produkcja, w przeciwieństwie do dwóch wymienionych wcześniej wcale nie taka kolorowa i rozkoszna, a mroczna i straszna. I wszystko wskazuje na to, że tytuł ten przejmie pałeczkę produkcji wzbudzającej największe emocje wśród graczy na całym świecie. Phasmophobia - bo właśnie o tej grze z trudną do wymówienia nazwą mówimy - może kojarzyć się wielu z popularnymi w Stanach Zjednoczonych śledztwami parapsychologicznymi, których celem jest poznanie ducha pojawiającego się w nawiedzonym przez niego miejscu, a następnie rozpoznanie go - by wiedzieć jak się z nim rozprawić. I w skrócie... właśnie tym zajmujemy się podczas gry w Phasmophobii! Czy to najlepszy horror ostatnich lat?

Strach się bać i w Phasmophobię grać!

Czym jednak właściwie jest Phasmophobia? Bo trudno tę grę nazwać wirtualnym polowaniem na straszydła - wszak daleko tej formie zabawy do kultowych wyczynów Ghostbusters z odkurzaczami na duchy. Zamiast pokonywać potwory, musimy je zlokalizować i rozpoznać - bazując na pozostawianych przez nie poszlakach, które z kolei zarejestrować można przy użyciu różnego rodzaju specjalistycznego sprzętu (jak chociażby wykrywacze pola elektromagnetycznego, czy detektory ruchu) oraz... własnej mowy. Ale o tym za chwilę - faktem jest jednak, że gracze szaleją za Phasmophobią, bo oferuje ona sztuczki gameplayowe, których próżno szukać w innych, równie dobrych horrorach.
Produkcja dostępna jest na tę chwilę we wczesnym dostępie (bardzo wczesnym, bo nie wszystkie elementy gry są idealne). Nie zmienia to jednak faktu, że już teraz warto wydać te 51 złotych bez grosza, aby zanurzyć się w mroczny świat Phasmophobii wywołujący ciarki na plecach. Za produkcję gry odpowiada jednoosobowe studio Kinetic Games - przez sam ten fakt na niedoróbki gry w obecnym stanie łatwiej jest patrzeć przez palce, ale i tak już teraz ogromne wrażenie robi robota, jaką wykonał twórca pod kątem gameplayu i wyglądu Phasmophobii. Wśród zaskakujących opcji jest nawet możliwość uruchomienia produkcji w języku polskim, ale na tę chwilę nie należy z niej korzystać - aby w pełni cieszyć się doświadczeniem oferowanym przez ten horror, należy grać w języku angielskim przez wzgląd na komendy głosowe, które po polsku nie działają. W dodatku rodzime tłumaczenie jest jakby wyjęte z translatora sprzed 20 lat - tragiczne w skutkach.
Screen z gry Phasmophobia
Noktowizja to jedna z opcji umożliwiających dostrzeżenie poszlak nt. ducha

Strach ma wielkie oczy... i uszy!

Ty i maksymalnie trzech kumpli grających w coopie (chociaż gra w pojedynkę również jest dopuszczalna) udajecie się w jedno z nawiedzonych miejsc. Podjeżdżacie vanem załadowanym po dach specjalistycznym sprzętem - nie jesteście sławnymi Pogromcami Duchów, a jedynie detektywami zajmującymi się zjawiskami paranormalnymi, których zadaniem jest namierzyć ducha i dowiedzieć się z jakim typem istoty pozaziemskiej ma się do czynienia (tych jest na tę chwilę aż 12, ale w kolejnych aktualizacjach liczba ta może się zwiększać). Zabierasz więc latarkę, termometr, wspomniany już detektor EMF i zabieracie się za poszukiwanie jakichkolwiek śladów obecności metafizycznego bytu w danej lokacji (jest ich na razie tylko kilka, liczymy w tej materii na więcej!). Gracze przemieszczają się więc pomiędzy poszczególnymi pomieszczeniami, badając je za pomocą wszelkiej maści sprzętu, aby znaleźć wskazówki istnienia istoty metafizycznej (trzeba odkryć trzy dla każdej zjawy) - ich kombinacja pozwoli ustalić naturę ducha po obserwacji jego działań.
Duch nie ujawnia się jednak zbyt łatwo, a z każdą rozgrywką pomieszczenie, w którym straszy jest wybierane losowo. W dodatku ekwipunek z fantami możliwymi do wskazania jego obecności jest ograniczony. Drużyna z jednej strony musi więc zbierać dowody na istnienie poszukiwanego bytu metafizycznego, z drugiej jednak zbyt intensywne nękanie potwora może skończyć się tym, że monstrum się poirytuje i zabije gracza/graczy. Całą zabawę uatrakcyjnia fakt, że podczas rozgrywki należy często korzystać z mikrofonu, aby pobudzić maszkary do działania - poprzez wypowiadanie na głos specjalnych komend, dzięki którym demony stają się aktywne (na polecenie gracza mogą zostawić po sobie odciski palców, rzucać przedmiotami, zamykać drzwi, szeptać i tupać wokół bohatera - i inne takie, przypominające sceny rodem z Paranormal Activity) wywołując gęsią skórkę na plecach gracza. Wszystkie te działania mają na celu odgadnięcie tego z jakim maszkaronem mamy do czynienia - a po jego osiągnięciu ujść z życiem do bezpiecznego vana, w którym zaczynamy każdą rozgrywkę.
Screen z gry Phasmophobia
W vanie zaczynamy każdą rozgrywkę - tutaj znajdziemy m.in. podgląd kamer!

Najważniejszy w Phasmophobii jest klimat!

Prawdziwym mistrzostwem jest jednak nie tyle projekt gry - który na papierze może wydawać się mocno uproszczony, ale w trakcie rozgrywki trzyma wysoki poziom - ale atmosfera, która jest wynikiem założeń gameplayowych produkcji. Nie ma tu przesadnie wiele jump-scare'ów (chociaż ich miłośnicy nie będą Phasmophobią zawiedzeni, oj nie!), bo tym czego bać się można w tej produkcji najbardziej jest własna wyobraźnia, co chwilę podpowiadająca, że za chwilę stanie się coś złego... oraz świetna praca cieni, która jak na tak wczesną wersję gry sprawdza się kapitalnie (chociaż trzeba oczywiście poprawić bugi m.in. z cieniami sterowanej przez gracza postaci). A gdy potwór już się pojawia i zaczyna gonić ekipę grających... - lub robi to będąc niewidzialnym, rozrzucając różne elementy wystroju pomieszczeń i zamykając drzwi na klucz, sprawiając że ci nie mają dokąd uciec... klimat jest niezwykle gęsty!
W chwili, gdy straszydło zaczyna eliminować drużynę i pokazywać, że to ono rządzi w nawiedzonym miejscu, gracze stają się naprawdę bezradni - nie da się tu ubić maszkary, ani jej wygnać. Kiedy światło latarki niebezpiecznie migocze, z ust bohaterów wydobywa się para, a detektor EMF przeraźliwie dźwięczy wskazując maksymalny poziom zaburzenia pola magnetycznego, czuć nieprzyjemny powiew grozy na karku. Poza kontaktowaniem się z duchem, mikrofonu używa się także do komunikacji z drużyną - tej na bliskie odległości oraz przez radio - więc korzystanie podczas rozgrywki z discordów i innych komunikatorów zewnętrznych w dużym stopniu niszczy wrażenia płynące z całej zabawy (komunikacja w grze może przypadkowo pobudzić ducha do działania, więc wszyscy raczej szepczą, wkręcając się tym samym w zabawę jeszcze mocniej). Te można spotęgować grając przy użyciu gogli VR, ale nie są one obowiązkowe, by bawić się w Phasmophobię.
Screen z gry Phasmophobia
Maszkarony na jakie trafimy podczas rozgrywki są wyjątkowo paskudne...
Nic dziwnego, że im bliżej do Halloween, tym większym zainteresowaniem cieszy się Phasmophobia na Steamie oraz platformach do streamingu gier wideo. Wciąż oczywiście grze brakuje szlifu, a po czasie ogrywane w kółko mapy mogą się nudzić - mimo faktu, że duchy pojawiają się w losowych miejscach nawiedzonych przez siebie upiornych miejsc. Nie zmienia to jednak faktu, że produkcja ta jest jedną z ciekawiej zapowiadających się gier, przy których wczesnej wersji można się już wyśmienicie bawić-. Produkcja bezwarunkowo warta jest swojej ceny - w cenie dwóch biletów na kinowy horror dostajemy produkcję ponadprzeciętnie klimatyczną i ociekającą od wirtualnej grozy!

Jak powstają gry takie jak Phasmophobia? Zobacz!

Gry · 12 min
Jak powstają hitowe gry? Poznaj twórców Cuphead!