7 czerwca, w pierwszy dzień małopolska joy ride festiwalu rozegraliśmy zawody Red Bull Bez Łańcucha, w których profesjonaliści i amatorzy mogli się pościgać z Dawidem Godźkiem. Dopisała frekwencja, pogoda i oczywiście atmosfera, a krótkie podsumowanie całego przedsięwzięcia, zamieszczamy poniżej:
01
Dawid Godziek jest naprawdę szybki (i inni dirtowcy też)
Niby specjalizują się w skakaniu, ale na zawodach Red Bull Bez Łańcucha pokazali, że płynna, szybka jazda w dół wcale nie jest im obca. Być może wynika to z charakteru trasy, na której rozgrywany jest wyścig? Ciężko powiedzieć. Niemniej jednak, żeby wykręcić czasy na poziomie najlepszych polskich zjazdowców, naprawdę trzeba się bardzo szybko uwijać. Niezależnie od tego czy jest to techniczny singiel, czy luźna trasa typu flow, która składa się z zakrętów, rollerów i krótkich skoczni, wylądowanie w mecie ze stratą 3 sekund do Wojtka Czerkama, to nie lada wyczyn!
“Dobrze, że w tym roku trochę skróciliśmy trasę, bo w ubiegłym sezonie, po wyścigu chciałem już tylko przewrócić się na plecy i nie wstawać.” komentował Dawid Godziek, który wykręcił piąty czas zawodów!
W czołówce znaleźli się również inni reprezentanci rowerowego freestyle’u z Mattem Jonesem i Dawidem Czekajem na czele! To najlepszy dowód na to, że zawody Red Bull Bez Łancucha są organizowane dla wszystkich amatorów dwóch kółek, niezależnie od poziomu umiejętności czy uprawianej dyscypliny. No może na szosie byłoby trochę ciężko, ale kto wie, kto wie…
02
Matt Jones jest podjarany ściganiem bez łańcucha (i całą resztą festiwalu)
“To świetna zabawa. Uważam, że powinniśmy organizować więcej takich zawodów na całym świecie, bo to genialny pomysł. W końcu zawodnicy freestyle mtb mają szansę na pokazanie się z dobrej strony, bo w zawodach chodzi o wyciskanie nierówności i płynną jazdę!” Podsumował Jones.
Matt był konkretnie podjarany nie tylko ściganiem bez napędu, ale przede wszystkim całą impreza. Podobno nie spodziewał się, że ma w Polsce tylu fanów, ale po rozdaniu kilkuset autografów i zrobienia sobie około 1000 zdjęć z dzieciakami, ruszył na bike parkowe trasy i bawił się na singlach razem z innymi uczestnikami festiwalu.
Ponieważ po raz kolejny urzekła go polska gościnność, postanowił czym prędzej nauczyć się jak najwięcej przydatnych fraz i określeń w języku polskim. Większość z nich zostawimy jednak na inną okazję, ale musimy przyznać, że w trzeci dzień festiwalu zawodnik z Wielkiej Brytanii mówił już nawet z całkiem niezłym akcentem!
03
Ściganie na luzie, to najlepsze ściganie
Chociaż zawody Red Bull Bez Łańcucha to oficjalna, festiwalowa konkurencja, to jednak wszyscy traktują ją z lekkim przymrużeniem oka. Najprostsza trasa, w całym bike parku, luźna atmosfera na starcie i szansa na zbicie piątki z obecnym królem slopestyle’u - Dawidem Godźkiem. Takie okoliczności sprawiają, że w zawodach co roku startują riderzy, którzy nigdy wcześniej nie próbowali swoich sił w wyścigach zjazdowych. To świetny czas i miejsce na przełamanie się do swojego pierwszego startu w bardzo komfortowych warunkach.
W tym roku postanowiliśmy dodatkowo nieco skrócić trasę zawodów i zorganizować kozacką strefę mety, z namiotem, Chojrakiem i muzyczką, co okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Po ukończeniu swoich startów zawodnicy wylądowali w strefie chillu, spotkali się z Dawidem Godźkiem i zgarnęli od nas trochę energii na dalszą część festiwalu.
04
Januła i Czermak jadą na kodach
Znowu wygrali! Tak, jak mówiliśmy dirtowcy radzą sobie w tej konkurencji całkiem nieźle, ale to zjazdowcy znów pokazali pazury. Wojtek Czermak i Inka Januła dominują w zawodach Red Bull Bez Łańcucha od ubiegłego sezonu i nic nie wskazuje na to, że w kolejnych latach będą chcieli zeskoczyć z najwyższego stopnia podium. W tym roku sami ruszyliśmy na trasę zawodów i nie mamy pojęcia, jak udało im się wykręcić tak spektakularne rezultaty.
Wiemy, że można jechać szybko, ale ta trasa jest naprawdę prosta i mogłoby się wydawać, że każdy przejedzie ją w bardzo zbliżony sposób. Okazuje się jednak, że Wojtek i Inka robią to zupełnie inaczej niż konkurencja. Wyciskają nierówności z pełną mocą, generują mnóstwo energii w zakrętach i po prostu od startu do mety praktycznie nie dotykają hamulców. Jak to możliwe? Pewnie nam nie powiedzą…
W przyszłym roku zawody będą jeszcze bardziej kozackie!
Serio. Jeszcze nie wiemy jak to zrobimy, ale zarówno ściganie w zawodach Red Bull Bez Łańcucha, jak i Małopolska Joy Ride Festiwal będą jeszcze bardziej kozackie. To obiecujemy my i organizatorzy imprezy. Będzie szybko, głośno, daleko i na pełnej zajawie. Do zobaczenia!