Red Bull Rap & Mat: Janusz Walczuk
© Karolina Wiorko
Muzyka

Nowy rok, nowi oni. Muzyczne nowości i powroty w 2023

Można planować zmianę diety, więcej ćwiczyć albo – zaskoczyć słuchaczy premierowym projektem czy nową formułą zespołu. Oto kilku „starych” artystów, którzy w 2023 zagrają nam w nowej roli.
Autor: Tomek Doksa
Przeczytasz w 9 min
Starych, umówmy się, czyli takich, których już znamy ze sceny. Wiek tu nie grali roli, ale to, co ci artyści proponują nam nowego w 2023 roku.

LXS przekracza granice

„Ja jeszcze nie czuję, żebym na płytę solową był gotowy. Żeby ją nagrać i wydać, chcę mieć coś do powiedzenia muzycznie i to nie tylko pod kątem polskiego rynku. (…) Tym razem mam inny pomysł” – mówił nam jakiś czas temu Steez, współtwórca PRO8L3M-u, pytany o swój pierwszy album producencki. W 2023 roku w końcu dowiadujemy się, co mu chodziło po głowie. LXS to nowy projekt, założony z wokalistką Leną Osinską, znaną m.in. z zespołu Sonar, w którym śpiewała do muzyki produkowanej przez Łukasza Stachurkę (Rysy). Wspólna płyta Steeza i Leny nosi tytuł „Anima” i ukazuje się już w połowie stycznia, więc szybko uda nam się sprawdzić, co znaczy, że na wspólnym albumie „eksplorują muzyczne fascynacje, eksperymentują z brzmieniami, szukając nieoczywistych dźwięków między gatunkami, na granicy popu i elektroniki”. Pewne jest to, że gościnnie na płycie występuje także kolega z PRO8L3M-u Oskar, Dziarma, Sokół i gwiazda muzycznego pojedynku Red Bull SoundClash 2022 – Tymek. Fani producenckiego talentu Steeza mogą zaopatrzyć się jeszcze w wersję z dodatkową płytą zapełnioną instrumentalami. Powinna służyć na lata.

Red Bull SoundClash - powtórka

Zobacz powtórkę pojedynku Tymka i Otsochodzi podczas Red Bull SoundClash 2022.

Flapjack wraca do lat 90.

Jeden z najciekawszych zespołów w historii muzyki alternatywnej w Polsce, grający mieszankę metalu, rapu i punka, swoje złote lata miał w okresie 1993-1997, z naciskiem na ten ostatni rocznik, kiedy ukazała się wybitna płyta „Juicy Planet Earth”. Starzy fani mieli jednak z nią problem, do tego doszły kłopoty personalne (zespół od początku był okazjonalną grupą muzyków grających na co dzień w innych formacjach), które spowodowały, że ówczesny Flapjack odszedł w niepamięć. Wracał później kilkukrotnie, wydał nawet w 2012 roku album „Keep Yours Head Down”, ale już bez bardzo ważnych postaci w oryginalnym składzie, czyli gitarzysty Roberta „Litzy” Friedricha i Jacka Chraplaka. W 2021 roku zmarł Grzegorz „Guzik” Guziński – od początku wokalista zespołu, także autor wielu tekstów. I kiedy wydawało się, że to zamknie historię Flapjacka, stary skład zagrał trzy koncerty pod hasłem „Tribute to Guzik”. „Okazało się, że jest mnóstwo ludzi, którzy na to czekali. Na występy przychodzą ojcowie z synami” – mówił Litza w rozmowie z Interią. Tym sposobem z trzech koncertów zrobiło się kilkanaście, do zespołu dołączył jeszcze DJ Eprom, który teraz podkręca w studiu brzmienie Flapjacka i najprawdopodobniej składa z nim nową płytę. Dla fanów gitarowych lat 90. to może być powrót roku…
Eprom na Red Bull Music 3Style National Final -  Poznań 2018

Eprom na Red Bull Music 3Style National Final - Poznań 2018

© Piotr Szapel / Red Bull Content Pool

Homo Twist robi to dla przyjemności

...No, chyba że, spełnią się obietnice Macieja Maleńczuka i najlepszy zespół w jego karierze, a jednocześnie najlepsza rockowa grupa z ostatniej dekady XX wieku, wróci do grania. Założyciel, lider i jedyny niezmienny członek zespołu (wszystkie sześć płyt Homo Twistu nagrywanych było z innym personelem) zamierza na razie koncertować, zaprosił do współpracy dwóch, młodszych od siebie muzyków (by, jak sam mówi, zaniżyć średnią wieku w metalowych bandach) i teraz chce się przejechać „ciężkim sprzętem”. W wywiadzie dla Interii przyznał: „Nie robię tego dla pieniędzy, ale dla przyjemności. I chwały. Żeby ludzie nie zapomnieli o dorobku tego zespołu”. Niestety, problem z prawami do starej muzyki sprawia, że popularnych dziś systemach streamingowych dostępny jest tylko jeden album Homo Twist, „Matematyk” z 2008 roku. Najlepsze rzeczy działy się jednak na pierwszych krążkach formacji: „Całym tym seksie”, „Homo Twist” i „Moniti Revan”. W szkołach powinni je wpisać do kanonu lektur z muzyki.

DJ BRK blenduje

Po nagraniu wielu numerów i albumów z Grubsonem i Jareckim, po koncertowanym przeoraniu Polski wzdłuż i wszerz (i pamiętnym występie na Red Bull SoundClash 2019), DJ BRK zaznacza się w końcu na muzycznej scenie jako producent. Na zaplanowanej na 2023 rok płycie nie ma ani jednej zwrotki jego autorstwa, tylko robota czysto producencka. „Ta płyta jest jak dobry sok z różnymi owocami. Jak mieszanka wielu smaków, które nie do końca znasz, ale ufasz barmanowi, który zblenduje ci ten pyszny miks. I nawet jeśli nie znasz nazwy jakiegoś owocu lub przyprawy, które się w nim znajdują, to wchodzisz w to, a później jesteś mega zadowolony i mówisz: Boże jedyny, jakie to dobre!” – tak sam zainteresowany zapowiadał „Juice”, bo tak zatytułowany jest materiał, przed premierą. Na swoim pierwszym takim krążku BRK postawił na dobrych znajomych, ludzi, z którymi już nagrywał lub bardzo chciał to zrobić. „Idę swoją drogą i na tym albumie chcę to pokazać”. Nadstawiamy uszy, trzymamy go za słowo.

6 min

Grubson "Supa'High Music" - Red Bull SoundClash - The Takeover

Zobacz wyjątkowe wykonanie S"upa'High Music" podczas bitwy Grubsona z Krzysztofem Zalewskim na Red Bull SoundClash w Warszawie!

Plash poguje

DJ, b-boy i producent, który przy okazji Red Bull BC One World Final 2021 w Gdańsku, pokazał, jak powinna brzmieć światowa bitwa breakingowa. Plash muzykę i taniec ma we krwi, o czym fajnie opowiadał w materiale przedstawiającym historię Nowej Huty. Wtedy przedstawialiśmy go jako wielkiego fana kultury hip-hop, teraz z ciekawością przyglądamy się, co robi z zespołem hardcorowo-punkowym składem Terrify. Kilka lat temu stwierdził, że zostanie wokalistą i… słowa dotrzymał. Razem z hałasującymi kolegami zaczęli grać koncerty, do sieci wrzucać teledyski i tylko czekać, aż skończą pierwszy album. Tym bardziej, że robią to z czystej, muzycznej zajawki. „Zachowałem tego fajnego dzieciaka w sobie i każdemu życzę czasem dopuścić go do swojego życia! Pamiętaj: COOL KIDS NEVER DIE!” – napisał Plash pod pierwszym klipem Terrify do kawałka „C.K.N.D.”. Wiemy, że w międzyczasie pracuje też z raperem asthmą, kolejne cyphery w drodze, ale oby ta hardcore'owa maszyna nie zwalniała w 2023 tempa.

3 min

Breakingowa historia Nowej Huty

Przenieś się w czasie do początków krakowskiej sceny breakingowej - odkryj historyczne miejscówki Nowej Huty, w której 13-15 maja odbywa się Red Bull BC One Camp Poland 2022.

Jan Walczuk nienawidzi Janusza

Na debiutanckiej płycie rapował: „Janusz Walczuk to twój nowy idol / W moim kantorze nienawiść wymieniamy na miłość”, ale dwa lata później żegna „dziś starego siebie i nie chce wracać nigdy więcej”. Podpisany już jako Jan. Drugi solowy album utalentowanego 24-letniego artysty, który swoją muzyczną karierę zaczynał w cieniu, od pracy w studiu jako realizator i inżynier dźwięku, to przede wszystkim rozprawa z tym, co działo się pomiędzy oboma krążkami. Bardzo osobiste numery o zderzeniu się ze sławą, hejtem, a także o pracy nad sobą, szukaniu miłości i tym, co w życiu daje szczęście. „Wielokrotnie mnie już gubiła pycha i roszczeniowa postawa / Czasem w moim portfelu była dycha / Sle gdy upadałem, zawsze chciałem powstawać” – to jeden z tego przykładów. Po wydaniu debiutu raper mówił nam, że chce mieć „totalną swobodę wypowiedzi”. Na drugiej płycie dojrzał do tego, że totalnie najlepiej wychodzą numery, kiedy jest się po prostu sobą.

Król przedstawia się jako Błażej

Znaliśmy go przez lata tylko z nazwiska, które służyło mu za wyłączny znak rozpoznawczy, ale w 2023 roku Król wraca już jako Błażej Król, co na pewno nie tylko ułatwi jego wyszukiwanie w Google. Z imienia i nazwiska brzmi bardziej jak kumpel, co też lepiej pasuje do muzyki, którą Błażej dzisiaj nagrywa. „Kiedyś u mnie na pierwszym planie nie była melodia, a cała reszta była ukryta za pogłosami, jakimiś dziwadełkami. Teraz natomiast zależy mi przede wszystkim na robieniu piosenek, po prostu. Nie było w tym jednak na pewno żadnych kalkulacji, gdybyś o to pytał. Płynę sobie swoim nurtem i mam tam zarzuconą jakąś sieć, do której wpada ostatnio coraz więcej, a ja więcej z tego korzystam. Zresztą, wydaje mi się, że trudniej napisać dobrą piosenkę niż być awangardowym kolesiem kręcącym gałkami w impro-noisowym szale” – mówił w rozmowie z Red Bullem po premierze znakomitej płyty „Dziękuję”. On sam nazwał się po niej „złym bratem Dawida Podsiadły”, my – „popkulturowym potworkiem”. Teraz czekamy na kontynuację tego kierunku na kolejnej płycie, której namiastkę słyszeliśmy już w singlach „Miałem już nie tańczyć” i „Przyszedłem tu”, nagranym z Quebonafide.

38 min

Quebonafide: Romantic Psycho Film

Film dokumentalny o Quebonafide, jednym z najpopularniejszych i tajemniczych polskich raperów, to zapis jego podróży w głąb Azji, która zainspirowała go do pracy nad płytą „Romantic Psycho”.

Kuqe wydaje

„Poszarpaliśmy się, poprzepraszaliśmy, popłakaliśmy. Dojeżdżaliśmy jeden tramwajem, a drugi Lamborghini. Każdy zostawiał swoje serce i pracował na sukces tak samo swój, jak i drugiego. Rodzinny Biznes” – napisał Bedoes po wydaniu pierwszej płyty w nowym, rodzinnym labelu 2115. Nie trzeba być wróżbitą Maciejem, by spodziewać się teraz wydawniczej ofensywy z jego strony, która ten muzyczny biznes rozkręci. Na jej czele będzie z pewnością wyczekiwana od lat solowa płyta Kuqe, o której sam zainteresowany mówił już jakiś czas temu, że robi materiał, na którym „każdy numer będzie rozpi*rdalał”. Szczęśliwie dla fanów rodziny 2115, rocznik premiery potwierdził niedawno Bedoes pisząc, że „2023 na milion procent”. Już niebawem „Hałas dla tych najważniejszych / Za to, że nie jestem sam, dzięki” usłyszysz więc w milionach polskich domów.

2 min

Bo liczy się przekaz - raperzy mówią, o czym rapują

Kali, Paluch, Gedz, VNM, Sarius, Bedoes, OKI, Bisz, AVI, Eros oraz Kizo mówią, o czym rapują.

Afro Kolektyw idzie na bogato

Ile to już lat minęło od ostatniej płyty legendarnego Afro Kolektywu? Pomagamy liczyć: dziewięć. W hip-hopie to jak lata świetlne, ale założyciel zespołu, Afrojax, nigdy z nikim się nie ścigał. Chyba że z własnym talentem tekściarskim. Na szóstym albumie, groźnie zatytułowanym „Ostatnie słowo”, z jednej strony obiecuje powrót do korzeni i duchową kontynuację tego, co znamy m.in. z kultowego „Trenera Szewczyka” (w nowym , znanym już singlu „ausser betrieb”), z drugiej podróże w zupełnie nowe rejony muzyczne i tekstowe. W tym wszystkim pomaga mu pokaźny skład, bo obok grających w AK muzyków, na nowej płycie pojawiają się także: Łukasz Poprawski (sax altowy), Maurycy Idzikowski (trąbka), Damian Orłowski (skrzypce), Jerzy Mazzoll (klarnet, sax) i Andrzej „Fonai” Pieszak (klawisze). „Podsumowując zręczną frazą: aranże są tak bogate, jak my raczej nie będziemy” (cytat z zespołu). Ale po tej płycie tego wam życzymy.

Dowiedz się więcej

Quebonafide: Romantic Psycho Film

Film dokumentalny o Quebonafide, jednym z najpopularniejszych i tajemniczych polskich raperów, to zapis jego podróży w głąb Azji, która zainspirowała go do pracy nad płytą „Romantic Psycho”.

38 min
Oglądaj