Muzyka

PRO8L3M, domy z betonu i 7 klipów nie tylko dla dorosłych

© PRO8L3M / mat. prasowe
Autor Tomek Doksa
„Rower ma Reksio na ramie, pokaże mamie dzisiaj bez trzymanki” – rapuje Oskar na nowej płycie PRO8L3Mu „Art Brut 2”. A nas bierze na wspominanie lat 90.
„– ...Do pierwszej lepszej restauracji i stać nas było na to i jeszcze po 50 tam gram wódki mogliśmy wypić. – Pod bażanty! – Ale teraz mamy za to wolność! Panie, wolność to znaczy się wszystko, Polacy przecież podobno kochają wolność, no”. Od tych wyciętych fragmentów rozmowy starszych panów zaczyna się „Koło fortuny” – jeden z utworów na „Art Brut 2” PRO8L3Mu, który jest jak muzyczna podróż do czasów transformacji. Produkujący materiał Steez sampluje stare polskie przeboje, a rapujący Oskar nawija o swoim dzieciństwie i dorastaniu w dzikim kapitalizmie. Żeby dodatkowo wzmocnić nostalgiczny przekaz, klipy montowane pod kolejne single z płyty wyglądają jak zapisy z odgrzebanych gdzieś na strychu taśm VHS – kiedy nikomu nie śniło się ani o internecie, ani iPhone’ach.
Dwa tysiące kosztowało babcię z gumy Turbo czerwone diablo / Nie chcę powtarzać na głos, co ojciec zrobiłby czerwonym kanaliom
PRO8L3M „W domach z betonu”
O muzyce PPRO8L3Mu Steez mówił kiedyś w wywiadzie dla „Gazety Magnetofonowej”: „jest takim malakserem. Wpie*dalasz do niego dużo różnych rzeczy, miksujesz i podajesz. Można powiedzieć, że to popkulturowy recycling”. W najnowszym wydaniu, jest to m.in. recykling rowerów Reksio, gum Turbo, samochodowych giełd i domów z betonu.
„Tym materiałem nie tylko oddajemy hołd polskiej muzyce minionych dekad, ale także wracamy do lat, które nas ukształtowały. Przypadają one na czas dzikiego kapitalizmu, gdzie powiew zachodu odczuwalny był w zapachu t-shirtów z Jarmarku Europa, pranych niemiecką chemią. Dzielimy się z wami czymś bardzo osobistym. Przenosimy do czasów, w których podwórko zastępowało social media, a podczas szkolnych przerw kupowało się na spółkę z ziomkiem nabitkę do fifki za pięć blach" – piszą twórcy PRO8L3Mu na swoim Facebooku. A w „Przeboju nocy” wspominają: „To był grudzień ‘91 rok, początki to kompletny szok / Garaż, mieszkanie u wujka, ten Skaryszewski blok / Skręcałem, rozkręcałam, potem goniliśmy na giełdę w Słomczynie / Pamiętam pierwszy raz – ja pijany kompletnie, wujek pojedzie, po klinie / Panie, masz pan fart, nówka funkiel, bierzesz pan, czy nie bierzesz pan? / Klient już jedzie i chce je na gwałt – tak odbywała się tam sprzedaż aut”. Klip do tego numeru montując jeszcze z przebitek ze starych placów handlowo-targowych.

Proste życie, proste bity

Dla starszych to nostalgiczne wspomnienie czasów, które kiedyś wydawały się szare, brzydkie i niemodne, dla młodszych – okazja wbicia się choć na chwilę w świat, który dziś trudno sobie wyobrazić. Dla jednych i drugich jednak, lata 90. na tle współczesnej ery nowych technologii, nie jawią się dziś wcale jako obciachowe, ale – co widać szczególnie po modzie i muzyce właśnie – interesująca i na swój sposób kuszące. I choć od końca XX wieku minęło już sporo czasu, przykład nowej płyty PRO8L3Mu (nawet jeśli są tam też sample z lat 70. i 80.) wyraźnie pokazuje, że fascynacja najntisami jest mocna jak przy żadnej innej, poprzedniej, dekadzie.
„Był rok 1992, może 1993… Chłonąłem strasznie amerykańskie filmy, w których pobrzmiewały hiphopowe brzmienia. Strasznie jarałem się ciuchami i całym tym zachodnim lifestylem. Luźne spodnie, czapeczki do tyłu – stary, uwielbiałem to!” – opowiadał nam wyraźnie ożywiony wspomnieniami inny raper, Ero, przy okazji premiery swojej płyty „Elwis Picasso” w wytwórni Def Jam Poland. On też, zakochany w hiphopowym oldschoolu, przy okazji nowego krążka wrócił do lat 90. i nagrywając w HEMP Studio „64 wersy”, nakręcił klip utrzymany w klimacie starych VHS-ów. W trend nostalgicznego hip-hopu wpisał się też Kali, którego album „Chudy chłopak” to jeden wielki powrót do, muzycznych i życiowych, korzeni.
Urodziłbym się jeszcze raz, gdybym tylko mógł / Żeby mama była sobą, a tata był obok / Żeby tylko był, dał mi poprowadzić nowy wóz
Kali „Chudy chłopak”
Tytułowy utwór szczególnie mocno odwołuje się do lat 90. Nie tylko tekstowo, i nie tylko w formie wizualnej, gdzie Kali kreśli obrazki ze starego podwórka, ale również muzycznie. Produkujący cały materiał Magiera nazwał w rozmowie z magazynem „Estrada i Studio” płytę Kaliego „prostą i klasyczną”. „Już w pierwszym singlu »F.I.R.M.A.« jest w zasadzie tylko perkusja, jeden sampelek i bas nagrany na Virusie, którego trzymam tylko dla takich fajnych basów. »Chudy chłopak« to też tylko bas, sampel i bębny z jazzowych próbek. Taki był pomysł na ten krążek, żeby nie było tam zbędnych kombinacji”. Proste życie, proste bity. Jak w ‘90.

Stary dobry heavi metal

„To było wtedy, gdy Górnik grał z Legią / Pan Bóg cię stworzył, Szatan opętał / Słuchało się Sodom i Anthrax / Twoja sukienka ogromny skandal” – przeglądając za namową PRO8L3Mu twórczość innych artystów wracających do czasów transformacji, nie sposób pominąć płyty „Heavi metal” duetu Fisz Emade, a zwłaszcza numeru tytułowego. Jego tekst odnosi się do podstawówki Fisza (przełom lat 80. i 90.) i tego, co interesowało wtedy młodych ludzi: filmowa seria „Rambo”, komputer ZX Spectrum… Niby było tego niewiele, dopiero otwieraliśmy się na Zachód i na nowe rzeczy, a jednak były to lata pełne różnych zajawek, rodzących się pasji i miłości. Także do muzyki.
„Lata 90. to dla mnie przede wszystkim rewolucja samplerów i komputerów, ale też eklektyczna muzyka. Bo z jednej strony to elektronika, a z drugiej – różne języki, od angielskiego, przez francuski, po polski. To wszystko wyniosło nas pod koniec tamtej dekady na scenę i zawsze będzie słyszalne w naszej muzyce” – wspominał w wywiadzie dla Onetu Fisz. Na korzyść tamtej dekady przemawia zaś jego zdaniem m.in. to, że mimo mocnego podziału społecznego (na postkomunistów i postsolidarnościowców), „tak agresywnego języka”, jak dziś, nie było.
„Kiedy byłam dzieckiem, uśmiechałam się szeroko / Śpiewałam i jeździłam na najczarniejszym koniu / W moim magicznym świecie bawiłam się z tatą / Oglądałam dziwne bajki, znajdowałam dziwne pętle / W dziwnych japońskich melodiach / Czułam się po prostu dobrze używając swojego serca” – to już wolne tłumaczenie piosenki „Today” duetu Rebeka. Był rok 2016, kiedy Bartek Szczęsny i Iwona Skwarek, na singla swojej płyty „Davos” wybrali właśnie ten numer i zobrazowali go jeszcze mocno nostalgicznym teledyskiem. A w nim… trzepaki, gumy Turbo, gry Pegasus i to niesamowite hasło, które w latach 90. krzyczał chyba każdy dzieciak: „Mama! Rzuć piłkę!”.

Z walkmanem gra w klasy

Mama rzucała, o ile nie była akurat zajęta robieniem pomidorowej. Ta się pojawia na przykład w klipie „Wyględów”, którym do swojego dzieciństwa na przełomie lat 80. i 90. wrócił Ten Typ Mes.
Co prawda sam teledysk jest wyobrażeniem reżysera, Daniela Jaroszka, na temat Wyględowa (czyli jak sam mówił: „enklawy odciętej od reszty stolicy, gdzie występuje swoisty mikroklimat”), ale w tym obrazku odnajdą się wszyscy, którzy też biegali za dzieciaka po podwórku z walkmanem w ręku i zamiast na komputerze, grali z koleżankami w klasy.
„We're keep moving forward / But everybody needs a hideout once a while now” (Wszyscy pędzimy do przodu, ale każdy z nas potrzebuje na chwilę kryjówki) – w tych słowach z piosenki zespołu Kamp! też może kryć się klucz do zrozumienia fenomenu wiecznie żywych lat 90. Przypominając nam o życiu sprzed Internetu, szybkich komputerów i permanentnego braku czasu na cokolwiek pozwalają jednocześnie „przezwyciężyć bieżące problemy, choćby poprzez wynajdywanie podobieństw między dawnymi i dzisiejszymi sytuacjami” – jak mówił cytowany przez Bartka Chacińskiego w artykule „(Nie)dyskretny urok lat 90.” prof. Constantine Sedikides z University of Southampton. A że przy okazji kojarzą się z tandetnymi filmami czy przebojami euro disco? Włączając dziś telewizję czy odpalając radio, niejednokrotnie człowiek za taką tandetą zatęskni.
Cytowany fragment to oczywiście tylko jedna z interpretacji, ale nawet jeśli naciągana, to lata 90. i tak są w „Deny” obecne. Mowa o teledysku do tego klipu, w którym – jak mówili nam sami muzycy – bawią się konwencją, formułą, wizerunkiem, a przede wszystkim próbują rozśmieszać. Fakt, lata 90. potrafią dziś czasem wzruszyć, czasem rozbawić, nawet bardziej niż te współczesne.
Muzyka · 4 min
Kamp! Deny