Quebonafide na trasie "Egzotyki"
© Wojtek Koziara
Muzyka

Dookoła świata z Quebonafide: 10 najlepszych teledysków

Od Ameryki Południowej, przez Islandię, Azję, aż do Australii – przyglądając się karierze Quebonafide można zafundować sobie szaloną podróż dookoła świata. Zapnij pasy i lecimy!
Autor: Tomek Doksa
Przeczytasz w 7 min
„Podróże są dla mnie najwyższą formą wolności” – mówi w pierwszym filmie dokumentalnym ze sobą w roli głównej Quebonafide. Zanim jednak zobaczysz produkcję Red Bull Media House pt. „Quebonafide: Romantic Psycho Film” (premiera na 17. Festiwalu Filmowym Millennium Docs Against Gravity – bilety i wszystkie szczegóły związane z pokazem znajdziesz na stronie imprezy), który opowiada o wyprawie rapera na Daleki Wschód – gdzie szukał inspiracji do swojej kolejnej płyty – przypomnij sobie z nami jego wcześniejsze wycieczki.

2 min

Quebonafide: Romantic Psycho Film - zwiastun

Quebonafide: Romantic Psycho Film daje rzadką możliwość podejrzenia jednego z najpopularniejszych polskich raperów w podróży i procesie tworzenia. Premiera na festiwalu Millennium Docs Against Gravity

„Mieszkając w Ciechanowie nie wyjeżdżałem dużo dalej niż do Warszawy, dopiero w momencie, gdy zaczęliśmy koncertować to pojechaliśmy na pierwszy występ chyba do Puław, potem do Białej Podlaskiej, i tak zaczęliśmy eksplorować coraz mniej najpierw nasze podwórko, w skali mikro. A później to się robiło coraz bardziej makro” – opowiada Quebonafide. W skali makro był na pewno projekt „Egzotyka”, przy którym raper zamarzył sobie, że zwiedzi cały świat i przywiezie ze swoich podróży kolorowe obrazki. Jak pomyślał, tak zrobił, czego owocem barwny zbiór teledysków, nagrywanych na siedmiu kontynentach.

„Oh My Buddha”, Tajlandia

„W opowieściach znajomych, którzy dużo podróżują, Tajlandia jawiła się jako kraj uśmiechu i życzliwości, co się w stu procentach potwierdziło” – mówił po wylądowaniu w Bangkoku Quebonafide. A jak sam też przyznaje, cele swoich podróży zazwyczaj weryfikuje na podstawie opinii znajomych i książkowych doświadczeń. Tu obyło się więc bez niespodzianek. Jest tętniąca życiem za dnia i w nocy stolica Tajlandii, są wielobarwne targi, zatłoczone ulice, huczne imprezy. „Oh My Buddha”!

4 min

Quebonafide - Oh My Buddha

Razem z Quebonafide lądujemy w Tajlandii, żeby poczuć, czym żyje tamtejsza ulica. "Oh My Buddha" to kolejny numer z płyty "Egzotyka".

„Quebahombre”, Meksyk

Co Quebonafide robił w Meksyku? Kręcił klip i sprawdzał, czy aby opinie o tym, że to niebezpieczne miejsce, są przesadzone. „Już po wylądowaniu z powrotem w Polsce cała ekipa wzięła głęboki oddech ulgi” – wspominał. „Na północy kraju zginęło 60 tysięcy ludzi na przestrzeni czterech lat, więc te liczby mówią same za siebie. Oczywiście Jukatan i sfery typowo turystyczne to jest inny świat, ale i tam przenikało sporo patologii” – mówił. Niech cię to jednak nie zrazi przed obejrzeniem poniższego teledysku, który pokazuje też inne – bo ludzkie i malownicze – oblicze Meksyku. Za słowami Quebonafide: „Dorobek kulturowy jest naprawdę wart obejrzenia”.

4 min

Quebonafide - Quebahombre

Zobacz, co Quebonafide robił w Meksyku - "Quebahombre" to kolejny klip nakręcony przez rapera na jego płytę "Egzotyka".

„Bollywood”, Indie

„Dookoła tyle świętych krów / A na ulicach ten los się pastwi / Witaj w krainie tysiąca bóstw / Gdzie znów dla kogoś boga nie wystarczy” – rapuje Quebonafide w „Bollywood”. I szuka tych uśmiechów, jak z kolorowych filmów, i tych pięknych, bollywoodzkich tańców. „Wyjazd do Indii otworzył mi oczy na wiele spraw, szczególnie, że odwiedziłem ten kraj bezpośrednio po Dubaju, więc kontrast był naprawdę duży. Zderzenie z biedą, ogólnie realia, które zastaliśmy w Mumbaju i okolicach, dały mi ogromnego kopa do pisania” – mówił nam raper. I na dowód tego pokazywał nakręcony na miejscu teledysk.

„Luís Nazário de Lima”, Brazylia

Każdy fan piłki nożnej szybko rozszyfruje tytuł tego utworu – ten w końcu jest hołdem dla idola z dzieciństwa Quebonafide, El Fenomeno. Albo inaczej Ronaldo – piłkarza reprezentacji Brazylii i tak znanych klubów, jak Barcelona, Real Madryt czy AC Milan. Jak rapuje w nim Quebonafide: „Wracałem ze szkoły i rzucałem ten plecak na wyro / Nic się nie liczyło tylko biegać za piłą / Nic mi nie robiło, że jest melanż i piją / Miałem własny świat tak jak dzieciak z Rio”. I ta miłość do piłki nożnej, i do Ronaldo, bije z każdej minuty teledysku kręconego m.in. na brazylijskiej Copacabanie. Podaj dalej.

„Madagaskar”

„Podróże uczą bardzo wiele, niektóre kierunki także pokory. Każde miejsce ma zupełnie inny klimat” – opowiadał nam kiedyś Quebonafide. Wizyta u wschodnich wybrzeży Afryki była tego najlepszym przykładem. „Madagaskar jest uważany za bardzo egzotyczne, a przez to intrygujące miejsce. Chciałem skorelować popkulturowy, bajkowy obraz z rzeczywistością. Okazało się, że lemurów, wypromowanych przez film, nie ma na każdym kroku, tylko w rezerwatach, a plaże atakują niewyobrażalnym brudem. Gdybym tam pojechał relaksować się i odpoczywać, pewnie byłbym mocno rozczarowany, a tak uzbieraliśmy całkiem sporo przygód w tym dzikim miejscu” – podsumowywał swoją wyprawę. Niezależnie od wspomnień rapera, „Madagaskar” to dziś jeden z jego flagowych numerów podczas koncertów – przy tym refrenie nikt nie jest w stanie ustać w miejscu.

3 min

Quebonafide - Madagaskar

Jeśli spojrzeć na popularny film animowany, Madagaskar kojarzy się z lemurami i pięknymi widokami. A jak jest naprawdę? Quebonafide poleciał do sprawdzić. Oto, co zobaczył na miejscu.

„Changa”, RPA

Widoki widokami, ale przy okazji każdej podróży Quebonafide sprawdza też lokalne sceny muzyczne. „Czasem mieliśmy szczęście być bardzo blisko muzyki. Przykładem tego jest RPA, gdzie iFani pomógł nam zbliżyć się do ludzi, poznać ich kulturę i poglądy” – wspomina. Ifani to południowoafrykański emce, który wystąpił gościnnie w utworze „Changa” z „Egzotyki”. Do zobaczenia także w psychodelicznym klipie do tego numeru.

„Zorza”, Islandia

„Islandia to najpiękniejsze miejsce na ziemi w jakim byłem. Koniecznie trzeba będzie tam kiedyś wrócić” – to słowa tym razem nie Quebonafide, a jego hypemana, Krzy Krzysztofa, który towarzyszył mu w podróżach zarówno przy „Egzotyce”, jak i dokumencie „Quebonafide: Romantic Psycho Film”. „Znamy się jak łyse konie” – mówi o tej relacji Quebo, też mocno zachwycony pięknem „krainy lodu i ognia”. Dał temu zresztą upust w tekście do „Zorzy”: „Nigdy nie będę tańczył tak jak mi zagrasz / I nawet jak los to wróg / I niedaleko pada tutaj berło od błazna / Musiałem dać krok na przód / A teraz bracie życie piękne mam jak Islandia”. Masz, teledysk też niczego sobie.

„Arabska noc”, Maroko

Kiedy Solar nawija: „W takich miejscach do niedawna bywałem tylko na Google Maps”, a Wac Toja dorzuca: „Idziemy przed siebie tam, gdzie rzuci nas wiatr”, wiedz, że jesteś gdzieś w egzotycznej podróży. Na przykłada tam – jak w „Arabskiej nocy” – gdzie Quebonafide śmiga z tobą po Saharze i wąskich uliczkach, przy okazji łapiąc zdrowy dystans. Raper często podkreślał, że zwiedzenia świata otwiera go na zupełnie nowe rzeczy: słuchanie innej muzyki, poznawanie kuchni, kultury i zwyczajów z różnych zakątków. Kto może, niech też się na to otwiera.

„Bumerang”, Australia

„Jestem na trasie z Nepalu na Fidżi / Bez biznesplanu, a żyję jak widzisz” – rapuje Quebonafide w „Bumerangu”, muzycznej pocztówce z, wiadomo, Australii. W książce, wywiadzie-rzece (pod tytułem „Egzotyka”) raper wspominał tę wyprawę niczym podróż do krainy cudownego słońca: „Lubię kraje, które mają swoje problemy i otwarcie o tym mówią, a tutaj miałem wrażenie, że ludzie uśmiechaliby się nawet stojąc w sercu palącego się buszu, bo mogą pocieszyć się odrobiną słońca. Jest to na swój sposób urocze, ale też dużo w tym naiwności”. Ręka do góry, kto chciałby ocenić ten widok na własne oczy.

3 min

Quebonafide - Bumerang

Ostatni numer na płycie "Egzotyka" Quebonafide to właśnie "Bumerang" - utwór, do którego klip nakręcono w Australii. Uwaga na kangury!

„To nie jest hip-hop”, USA

Na koniec ustalmy fakty. Hip-hop to, czy nie? „That ain't real hip-hop, haters runnin' their mouths / It's real when KRS-One is in da house, yeah” – a tak się składa, że mamy pana KRS-One'a na sali. Zapraszając go do wspólnego kawałka Quebonafide wystawił najmocniejsze działa w kierunku tych, którzy hejtowali jego muzę. I nakręcił z nim jeszcze teledysk! Stany Zjednoczone to był ostatni przystanek na podróżniczej trasie „Egzotyki”, ale... jak mówił nam sam raper, pierwotnie wcale nie tak to miało wyglądać. „Stany nie były ostatnim przystankiem. Z tego też względu tracklista płyty jest ułożona w taki sposób, że mamy na niej »To nie jest hip-hop«, a następnie »Bumerang«. Ale mieliśmy, a właściwie ja miałem, niemałe perturbacje z wizą. Prawdę mówiąc już traciłem nadzieję, że uda się zrealizować kawałek z Nowego Jorku, a tu nagle niespodziewany zwrot akcji i szybka organizacja podróży. Może nie jest to super egzotyczny i zaskakujący kierunek, ale z drugiej strony, gdyby zabrakło na płycie kolebki hip-hopu, czułbym duży niedosyt”. No tak, zwłaszcza że KRS-One był in da house.