Screen z gry Call of Duty: Black Ops - Cold War
© Activision Blizzard
Gry

Dlaczego musisz zagrać w nowego Call of Duty: Black Ops Cold War?

Fabuła Call of Duty: Black Ops Cold War jest fenomenalna. Dzięki niej wirtualna intryga szpiegowska osadzona w realiach zimnej wojny to jedna z najlepszych strzelanek w historii gier wideo XXI wieku!
Autor: Michał Pajda
Przeczytasz w 8 minPublished on
Call of Duty: Modern Warfare to nie tylko jedna z najlepszych gier w serii pierwszoosobowych strzelanek wojennych stworzonych przez Activision, ale i bezdyskusyjnie najlepszy shooter 2019 roku. Po premierze CoD:MW, którego fabuła była naprawdę solidna, byłem przekonany, że seria niczym mnie już nie zaskoczy - i raczej nie uda się deweloperom stworzyć produkcji solidniejszej. A jednak... udało się. Co prawda połowicznie, ale się udało! Call of Duty: Black Ops Cold War, którego oficjalny trailer zaprezentowany został na Gamescom 2020, to gra fenomenalna jeśli chodzi o kampanię dla pojedynczego gracza, po której zakończeniu zbierałem szczękę z podłogi - produkcja wprowadza jednak niewiele nowości w kontekście trybu wieloosobowego, w ramach którego dostajemy więcej znanej nam treści do online'owych potyczek, a szkoda.

Szpiegowska historia, szpiegowskie zabawki...

Akcja najnowszej odsłony Call of Duty osadzona zostaje w czasach tytułowej zimnej wojny (umownie przyjęło się tak nazywanie okresu między 1947, a 1991 rokiem). W jej trakcie nie było bitew znanych z innych gier serii, ale okres ten okazał się czasem napięć i tarć politycznych na linii kapitalistycznego Zachodu i socjalistycznego Wschodu. Wydawać mogłoby się, że nie jest to okres atrakcyjny historycznie, aby w jego ramach osadzić grę z gatunku strzelanek pierwszoosobowych - na szczęście jednak nie jest to prawdą, a gracze otrzymali jedną z najciekawszych fabuł w serii Call of Duty.
Ogółem historia jest sztampowa - jak zwykle w grach spod szyldu CoD zmuszeni zostajemy do uratowania świata i tylko my możemy to zrobić. Tym razem ścigamy niejakiego Perseusa - rosyjskiego agenta, który wykradł głowicę nuklearną należącą do USA i planuje zdetonować ją gdzieś na terenie Europy. W planach nikczemnego szpiega jest też obarczenie rządu Stanów Zjednoczonych winą za katastrofę ekologiczną, zniszczenia oraz śmierć tysięcy cywili. Szlajamy się więc za tropem Perseusa po różnych zakątkach świata - zbierając dane wywiadowcze na jego temat m.in. na ulicach powojennego Berlina, w tajnej bazie wojskowej na terenie Ukrainy czy infiltrując więzienie śledcze FSB.
Screen z gry Call of Duty: Black Ops Cold War

Infiltracja bazy w Jamantau

© Activision

Szczegółów zdradzać nie wypada - w historii są bowiem solidne plot-twisty, których doświadczenie wywołuje efekt szeroko otwartych oczu i ust, kiedy to historia zacznie się sklejać tuż przed napisami końcowymi. I to po kilku solidnych woltach fabularnych. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że kampania w Call of Duty może być aż tak angażująca i zasobna w zwroty akcji - a jednak, twórcy Cold War zaskoczyli mnie w tym aspekcie bardzo pozytywnie, przykładając się naprawdę solidnie do wątku dla pojedynczego gracza - tak innego od dotychczasowych odsłon! Można jednak zdradzić, że na ekranie zobaczymy znane z kart historii twarze - oprócz świetnie odwzorowanego Ronalda Reagana natrafimy również na Michaiła Gorbaczowa w sile wieku. Dla lubiących ciekawostki z czasów zimnej wojny będą to ciekawe fragmenty rozgrywki - chociaż nie jedyne, bo praktycznie w każdej misji dzieje się coś intrygującego.
Trzeba twórcom przyznać, że każdy z kilkunastu etapów jest zrealizowany naprawdę solidnie i z dbałością o pojawiające się na ekranie detale - chociaż duża w tym zasługa korytarzowej konstrukcji poszczególnych lokacji. Poszczególne segmenty każdego z poziomów można przejść co najmniej na kilka sposobów - wiele mijanych lokacji ma kilka ścieżek umożliwiających obejście lub zaatakowanie nieprzyjaciół z różnych stron, co nieznacznie wpływa na regrywalność całej produkcji (warto przejść grę więcej niż jeden raz, aby zebrać wszystkie znajdźki ukryte przez twórców).
Screen z gry Call of Duty: Black Ops Cold War

Budynek Łubianki, w którym znajdują się informacje nt. uśpionych agentów!

© Activision

W kampanii dla pojedynczego gracza wskakujemy w kamasze niejakiego "Bella" (oraz okazjonalnie jego współtowarzyszy), którego dane - co jest nowością w serii - już na wstępie przygody wybieramy sami. Poza imieniem i nazwiskiem (ksywka pozostaje nieedytowalna) istnieje możliwość zadecydowania o przeszłości zawodowej - mój agent był członkiem brytyjskiego MI6 - oraz specjalnych perków wpływających nieznacznie na gameplay. Niezwykle miłe urozmaicenie na start? Czemu nie! To jednak nie koniec nowości - w grze pojawiają się bowiem... wybory fabularne!
Większość z nich nie ma olbrzymiego wpływu na grę, ale pozwala poczuć namiastkę wpływu gracza na wydarzenia rozgrywające się na ekranie... i odblokowuje achievmenty. W grze pojawiają się jednak i takie decyzje, które determinują sposób w jaki przechodzimy dany poziom (chociażby wspomniana powyżej misja w więzieniu śledczym, gdzie decydujemy o sposobie zdobycia przez protagonistę karty dostępowej do tajnego bunkra), a nawet i takie wpływające na zakończenie gry! Chociaż konsekwencje decyzji są bardzo czytelne, i tak mechanika ta jest pozytywnie zaskakującym elementem rozgrywki. Oby mechanikę tę rozwinięto w kolejnych odsłonach Call of Duty!
Screen z gry Call of Duty: Black Ops Cold War

Misja na Kubie

© Activision

Reszta to już typowe dla CoDa chwyty - rozgrywka przepełniona jest skryptami mniej lub bardziej sprawiającymi wrażenie wartkiej akcji. Strzelamy się więc z zastępem wrogów, wokół głowy świszczą pociski wystrzelone przez gracza, jego niezbyt rozgarniętych towarzyszy (kierowanych przez niezbyt rozgarnięte SI) i przeciwników (jeszcze głupszych, niż sojusznicy). Call of Duty to niestety wciąż ułuda starć - przeciwnicy trafiają tylko i wyłącznie w gracza, a strzelając w sojuszników, nic - poza animacjami oberwania - im nie robią. Podobnie jest też z towarzyszami, których strzały nie eliminują wroga (łatwo to dostrzec, jeśli schowamy się za przeszkodami terenowymi i zaczniemy obserwować działania innych żołnierzy na polu bitwy).
Znów więc zmuszani jesteśmy do czyszczenia całych sektorów z nieprzyjaciół - najlepiej więc grać na najwyższym poziomie trudności, co nie tylko zwiększa immersję, ale i jest w stanie przykryć niedoskonałości Sztucznej Inteligencji - przy akompaniamencie wszechobecnych skryptów. Dzięki nim jednak historia poprowadzona jest z filmowym rozmachem, co mi się osobiście podoba. Świetne są również misje bez strzelania - gdy musimy się przekraść przez mieszkanie podejrzanego, by zdobyć tajne dokumenty lub zbadać wojskową bazę uzbrojeni wyłącznie w nóż. No i jest też sterowany samochodzik z traileru - tylko w jednej misji, ale zapadającej w pamięć po ograniu całej kampanii, więc takie wstawki są zdecydowanie na plus!
Gra jest wydana z polskim dubbingiem - rodzima lokalizacja nie gryzie po uszach, ale trudno też powiedzieć, aby z zachwytu wyginała komukolwiek kolana w drugą stronę. Przeciętność pracy aktorów użyczających swego głosu konkretnym bohaterom daje się we znaki również w innych wersjach językowych. Polska lokalizacja jest po prostu przyzwoita i nie przeszkadza, ale emocje - którymi w końcu przesiąknięta powinna być pełna akcji gra - są sztuczne i nagrane w studio, co niestety bywa odczuwalne. O wiele bardziej drażliwe są błędy produkcji - kartonowy model lotu śmigłowcem w jednej z misji (którą można byłoby sobie darować, by nie zaniżała odbioru całej produkcji) czy notoryczne spadki klatek w zadaniu wykonywanym na Kubie to sprawy dziwne i niezrozumiałe przy grze tego kalibru. Na szczęście takich wpadek jest niewiele.

Multiplayer - już w to gdzieś graliśmy...

W przeciwieństwie do kampanii uzbrojonej w parę solidnych nowości, tradycyjne multi wydaje się być zrealizowane gorzej, niż miało to miejsce w Call of Duty: Modern Warfare. Przede wszystkim mniej sprawiający przyjemność jest sam gunplay - taki sam, co w kampanii single'owej, ale o ile mało satysfakcjonujące strzelanie nie było widoczne w kampanii (być może przez skrypty, być może przez niezłą historię, być może przez wartką akcję), tak w trybach online'owych to pierwsze co uwiera i doskwiera, niezależnie od wybranego trybu.
Tych ostatnich jest całkiem sporo, jak na popremierową wersję gry - a poza standardowymi deathmatchami i DMami drużynowymi, "znajdź i zniszcz" czy dominacją, możemy zagrać także w brudną bombę, czyli wariację typowego battle royale drużynowego na niewielkim obszarze rozgrywki. Jeśli jednak posiadasz Call of Duty: Modern Warfare, nie wiem czy jest sens kupować Black Ops Cold War wyłącznie dla wieloosobowej zabawy w standardowych dla CoDa trybach - bo z nieco gorszym systemem strzelania...
Screen z gry Call of Duty: Black Ops Cold War

Tryb zombie jest niemal równie dobry co kampania singleplayer!

© Activision

Z drugiej jednak strony bardzo przyjemnie prezentuje się tryb zombie. Żeby nie psuć zabawy trzeba o nim tylko wspomnieć i powiedzieć, że to moduł multiplayerowy tworzący nową treść w sposób co najmniej zachwycający, sprawiając że Cold Wara warto kupić nie tylko dla obłędnie dobrej kampanii fabularnej - chociaż moduł z umarlakami zaprojektowany został w oparciu o już istniejące schematy serii, więc miłośnicy tej formy rozgrywki w poprzednich odsłonach Call of Duty poczują się jak w domu.

Czy warto kupić Call of Duty: Black Ops Cold War?

Call of Duty: Black Ops Cold War to solidna produkcja, która swoje walory odkrywa przede wszystkim w trybie dla pojedynczego gracza. Historia w trybie singleplayer jest odświeżającym powiewem w serii i będzie idealnym rozwiązaniem dla miłośników kampanii fabularnych w pierwszoosobowych shooterach. Jeśli jednak zależy ci na multiplayerze, lepiej zostać przy - lub kupić, jeśli się jeszcze jej nie posiada - Call of Duty: Modern Warfare. Gameplay odsłony z 2019 roku jest o wiele ciekawszy, szczególnie jeśli chodzi o model korzystania z broni. A Warzone, bazujący na rozgrywce z CoD:MW, jest za darmo - więc jeśli chcesz pograć w battle royale, nie musisz wydawać pieniędzy na grę w ogóle. Cold War z kolei warto kupić dla nieszablonowej fabuły i kilku godzin naprawdę wyśmienitej, a zarazem regrywalnej przygody.

6 min

Berlin

Dowiedz się w jaki sposób i dlaczego niemiecka stolica stała się centrum gamingowego życia i kultury gier wideo

polski +6

Dowiedz się więcej

Part of the Game

Podróżuj po świecie i odkrywaj, dlaczego pewne gry są popularne akurat w danym mieście.

3 sezon · 12 odcinków
Zobacz wszystkie odcinki