Włącz powtórkę Red Bull Drift Masters Irlandia 2026 i zobacz 👇
- 🇵🇱 Drogę Pawła Korpulińskiego do pierwszego zwycięstwa w karierze
- 💪 Jak 18-latek wyłącza z gry starych wyjadaczy
- 🤝 Jamesa Deane’a i braci Shanahanów kibicujących koledze
- 💥 Awarie i wypadki
- 👻 Przeklęty zakręt
- 😮 Zaskakujące porażki faworytów
Irlandczycy prężą muskuły
Można było się spodziewać, że kwalifikacje do Red Bull Drift Masters Irlandia 2026 będą pokazem siły gospodarzy. Ale że zajmą w nich pierwsze cztery miejsca? To nie byli jednak przypadkowi ludzie – najlepiej pojechał Conor Shanahan (zdobył aż 97,5 punktu), za nim uplasował się Jack Shanahan, a kolejne pozycje zajęli James Deane i Duane McKeever. Miejsce w zawodach zapewniło sobie w sumie dziewięciu Irlandczyków. Ale ta runda doskonale pokazała, że pozycja w kwalifikacjach niczego nie gwarantuje. A ten z wyspiarzy, który miał pokazać najwięcej, nie znalazł się nawet w pierwszej dwudziestce.
Polacy znowu solidnie
Wprawdzie Polacy nie przebili się przez irlandzki mur na czele tabeli, pokazali bardzo porządną jazdę solo. Najlepiej – tak jak wcześniej w Hiszpanii – zaprezentował się Paweł Korpuliński, który zajął piąte miejsce. Dawid Sposób był 10., a Kuba Król i Kuba Przygoński zajęli odpowiednio 18. i 21. miejsce. Piotr Więcek – wicelider generalki przed tą rundą – wywalczył 11. pozycję. To prawda, Więcek przyzwyczaił fanów do wyższych pozycji, ale nieco usprawiedliwia go fakt, że nie miał szansy na poprawienie wyniku w drugim przejeździe. Drugą próbę przerwała awaria nitro w jego aucie. Usterka okazała się drobnostką, ale też zwiastunem dużo większych problemów następnego dnia.
Najwięksi rywale posłani na trybuny
Top 32 zaczęło się od ogromnej niespodzianki. Już w pierwszym pojedynku zawody opuścił Conor Shanahan! Lider klasyfikacji generalnej odpadł z kierowcą, który zadebiutował w Drift Masters dopiero w ubiegłym roku – Dave’em Eganem z ekipy Drift Games. Nie odbierając nic Eganowi, to nie jego genialna jazda była przyczyną porażki Shanahana. Obrońca tytułu w dużej mierze wyeliminował się sam. Jego auto wpadło w podsterowność w pierwszym zakręcie, kiedy uciekał Eganowi. Pojechał prawie prosto, a niespodziewający się takiego obrotu spraw rywal przyładował mu w tył. Sędziowie stwierdzili, że winny jest Conor, bo jego jazda w tej części toru uniemożliwiała swobodną pogoń. Podobny błąd – choć tym razem za rywalem – popełnił największy rywal Shanahana – Piotr Więcek. Polak mierzył się z Conorem Falveyem, kolejnym reprezentantem teamu Drift Games. Wszystko ponownie rozegrało się zaraz po wejściu w trasę. Polak najpierw przyciął po wewnętrznej, następnie prawie odprostował, a na koniec pojechał zbyt szeroko. I choć był w stanie dopaść rywala jeszcze przed metą, to nie wystarczyło. Ale Więcek pewnie nie ryzykowałby tak wiele, gdyby nie szaleńcze tempo, jakie narzucił rywal. Choć zwycięstwo Falveya nad pięciokrotnym mistrzem Drift Masters było sensacją, to 18-latkowi nie można było odmówić świetnej jazdy. Tę prezentował zresztą do końca zawodów.
Ten przeklęty pierwszy zakręt!
W tym roku Mondello Park po raz siódmy znalazło się w kalendarzu Drift Masters. Kierowcy doskonale wiedzieli czego się spodziewać. Jeszcze przed zawodami powtarzali jednym głosem, że inicjacja i pierwszy łuk to najtrudniejsze elementy tej trasy. Jest wąsko, prędkość jest wysoka, a nagła zmiana wysokości znienacka wbija auto w asfalt zaraz po wrzuceniu się w drift. To od zawsze powodowało trudności z utrzymaniem się na tym torze. O przejechaniu go płynnie, dobrą linią i z porządnym kątem nawet nie wspominając. A jednak Mondello Park znowu zebrało swoje żniwo. I to wśród kierowców, którzy odnosili na nim wielkie sukcesy. Nie tylko Shanahan i Więcek mieli problemy na pierwszym łuku. Polegli tutaj też James Deane czy Duane McKeever. Nieustająca walka o prędkość i przyczepność najwyraźniej zemściła się na starych wyjadaczach. Zawiesili sobie poprzeczkę tak wysoko, że zabrakło marginesu na błędy.
Walka o przetrwanie
Kogo w Irlandii nie pokonał pierwszy zakręt, tego często dopadała awaria. U Lauriego Heinonena znowu poddał się pasek sprężarki. W aucie Juhy Rintanena podczas jazdy opona zaczęła rozstawać się z felgą. Silnik BMW Espena Rhode stanął… w płomieniach! Karim Hany nie dokończył swojej pary przez urwany wydech. A nowiutki Nissan 400Z Nassera Alharbaliego przeszedł brutalny facelifting po zderzeniu z BMW M2 Kevina Pesura. Ale awarie i wypadki szczęśliwie trzymały się z dala od Polaków.
Kolejna polsko-polska potyczka
Sprzęt nie zawodził, ale niestety już w Top 32 reprezentacja Polski skurczyła się o trzy nazwiska. Piotr Więcek odpadł z Conorem Falveyem. Dawid Sposób nie dał rady szybkiemu Nikolassowi Bertansowi. A Kuba Król musiał pogodzić się z wygraną Kevina Pesura. Choć trzeba przyznać, że Król łatwo zwycięstwa nie oddał i Pesur wyrwał je dopiero w dogrywce. Ze swoich zadań wywiązali się natomiast Kuba Przygoński i Paweł Korpuliński. Przygońskiemu też trafiła się dogrywka, ale miał w niej mocniejsze nerwy od Kevina Piskoltyego, a Korpuliński czystą jazdą pokonał Oliviera Randalu. Zgodnie z układem drzewka zawodów zwycięzcy tych par na kolejnym etapie mieli zmierzyć się ze sobą. A to oznaczało polsko-polski pojedynek w Top 16. Oznaczało też, że w najlepszej ósemce znajdzie się już tylko jeden reprezentant Polski. Pierwszy bieg pary Paweł Korpuliński/Kuba Przygoński wyglądał niemal idealnie z perspektywy obu kierowców. Paweł jechał pewnie, jak po sznurku, a Kuba kąsał go od samego wejścia w trasę. Ale losy tej pary rozstrzygnęły się na początku drugiego przejazdu. Zaraz za inicjacją driftu Korpuliński wpadł na Przygońskiego. Kontakt nie był mocny, Przygon dokończył przejazd bez większych trudności, ale wytrącony z linii Korpuliński walczył, by skopiować linię kolegi. Wydawało się, że błąd goniącego jest oczywisty. Ale sędziowie byli innego zdania. Ich czujne oczy wychwyciły, że tylne koła w aucie Kuby praktycznie nie kręcą się na wejściu w trasę. To sugerowało, że kierowca Toyoty GR86 nie stanął na gazie od samego początku. W rezultacie jechał wolniej, niż zakładał rywal i tym samym sprowokował zderzenie. Odejmowanie gazu? Nie w Drift Masters!
Wyprzedzanie w drifcie
Zwycięstwo z Kubą Przygońskim otworzyło Pawłowi Korpulińskiemu drogę do Top 8. Tam pokonał jednego z najmocniejszych reprezentantów gospodarzy – Duane’a McKeevera. Choć nie musiał się mocno napocić, bo McKeever w praktyce sam wyrzucił się z zawodów. Dołączył do kolegów, którzy totalnie przestrzelili pierwszy zakręt i jego Nissan S13 posłużył za kosiarkę do trawy. A Polak nie tylko uniknął zderzenia – zdołał wyprzedzić rywala i dokończyć trasę świetną linią! Ale to nie był koniec tego przejazdu. McKeever się nie poddał i zaraz po powrocie na tor zaczął gonić Polaka. W efekcie auta dojechały do mety w odwrotnej kolejności! Jakby tego było mało, niemal identycznie wyglądał kolejny pojedynek – Kevina Pesura z Nikolassem Bertansem. Tam w pierwszym przejeździe kierowcy też niezamierzenie zamienili się miejscami zaraz po pierwszym zakręcie.
Irlandzkie objawienie
Po pokonaniu McKeevera na drodze Pawła Korpulińskiego do finału stał już tylko Nasser Alharbali. Ale i reprezentant El Salvadoru nie znalazł sposobu na rozpędzonego Polaka. W tym samym czasie po drugiej stronie drabinki kolejne nazwiska skreślał Conor Falvey. Wygrana z Więckiem zadziałała na niego jak dodatkowa butla nitro. Nie zatrzymał się ani na Mice Keskim-Korpim, ani na wielkim Jamesie Deane’ie, który po odpadnięciu obu braci Shanahanów wydawał się największym faworytem do zwycięstwa. Ze słynnym The Machine Falvey nie miał jednak łatwo. Dopiero w dogrywce udowodnił, że doświadczenie nie zawsze wygrywa z młodością. W Top 4 poza Conorem w walce nie było już żadnego Irlandczyka. Cały naród pokładał nadzieję w 18-latku niczym Drużyna Pierścienia we Frodo Bagginisie. I w trakcie każdej zmiany opon James Deane oraz Conor i Jack Shanahanowie natychmiast doskakiwali do auta młodego kolegi, by niczym magowie przekazywać mu swoją tajemną driftingową wiedzę. Ich czary działały na wszystkich poza Pawłem Korpulińskim. To właśnie z nim Conor Falvey spotkał się w pojedynku o zwycięstwo w zawodach.
Paweł Korpuliński wreszcie ze zwycięstwem
Młodemu Irlandczykowi nie można nic zarzucić. Dźwignął ciężar finału, choć znalazł się w nim po raz pierwszy w karierze. Nie odejmował gazu, nie wykonywał nerwowych ruchów. Ale precyzja, płynność i doświadczenie Korpulińskiego przeważyły. I Polak, który ma długą historię miejsc na podium w Drift Masters, wreszcie stanął na jego najwyższym stopniu. Uzupełnił je Kevin Pesur, który w walce o trzecie miejsce pokonał Nassera Alharbaliego. Dzięki zwycięstwu Korpuliński stał się drugim kierowcą spoza Irlandii, który wygrał zawody w Mondello Park. Wcześniej ta sztuka udała się tylko Piotrowi Więckowi, który triumfował tutaj trzykrotnie, także w poprzednim sezonie. Najwyraźniej tylko Polacy znają sposób na Irlandczyków w ich świątyni motorsportu! Cichym bohaterem zawodów był też Alharbali, dla którego miejsce w Top 4 również było najlepszym wynikiem w historii startów w Drift Masters.
Wyniki Red Bull Drift Masters Irlandia 2026
- 🥇 Paweł Korpuliński 🇵🇱
- 🥈 Conor Falvey 🇮🇪
- 🥉 Kevin Pesur 🇪🇪
Polak na czele generalki
Zaskakujące rozstrzygnięcia w Irlandii totalnie przemeblowały klasyfikację generalną Drift Masters 2026. Na pierwsze miejsce wskoczył Paweł Korpuliński, który ma obecnie 223 punkty. Ale rywale są bardzo blisko. Drugi Conor Shanahan traci do Polaka tylko cztery oczka i o tyle samo punktów wyprzedza Jamesa Deane’a, który utrzymał trzecią pozycję. Piotr Więcek spadł natomiast na czwartą lokatę. Jego strata do Korpulińskiego nie jest jednak wysoka, bo wynosi 21 punktów, a do najbliższego Deane’a – 13.
Klasyfikacja generalna Drift Masters 2026 (po 3 z 7 rund):
1. Paweł Korpuliński (223 pkt.) 🇵🇱
2. Conor Shanahan (219)
3. James Deane (215)
4. Piotr Więcek (202) 🇵🇱
5. Mika Keski-Korpi (153)
6. Duane McKeever (144)
7. Nikolass Bertans (144)
8. Kevin Pesur (140)
9. Conor Falvey (136)
10. Nasser Alharbali (128)
…
13. Jakub Przygoński (86) 🇵🇱
…
18. Dawid Sposób (64) 🇵🇱
…
29. Jakub Król (48) 🇵🇱
…
34. Łukasz Tasiemski (16) 🇵🇱
Kolejny przystanek – Finlandia
Z Irlandii rywalizacja w Drift Masters 2026 przeniesie się na północ Europy. Najlepsi kierowcy driftingowi z całego świata ponownie wbiją gaz w podłogę już za niecały miesiąc – 11 i 12 lipca. Areną zmagań będzie tym razem tor Ahvenisto w Finlandii. Położony nieopodal miasta Hämeenlinna obiekt debiutuje w kalendarzu. Jak czołówka driftingowego świata odnajdzie się w nowym miejscu? Zapisz ten termin i zobacz zawody na żywo z polskim komentarzem w Red Bull TV!
...a wielki finał na PGE Narodowym z udziałem bolidów F1 Red Bulla
Kalendarz Drift Masters 2026 już tradycyjnie zamyka runda w Polsce. PGE Narodowy po raz czwarty stanie się areną zmagań w ramach największych zawodów driftingowych na świecie. I po raz drugi partnerem wydarzenia będzie Red Bull, dzięki któremu na stadionie zobaczymy też m.in. dwa bolidy F1 zespołów Oracle Red Bull Racing oraz Visa Cash App Racing Bulls (dowiedz się więcej)