Ice Cross Downhill

Red Bull Ice Cross: Festiwal niespodzianek w Jokohamie

© Mihai Stetcu / Red Bull Content Pool
Kto oglądał ostatnie zawody Red Bull Ice Cross wie, że nasze zaproszenie na "wielką drakę" nie było czczą gadaniną. Na zawodach ATSX 1000 w Kraju Wschodzącego Słońca emocje sięgały zenitu!
Autor Robert Heisig
Rywalizacja w Japonii miała wszystko to, co kibice kochają najbardziej - niezwykłą oprawę, najwyższy sportowy poziom i nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Pierwsza niespodzianka wydarzyła się już w piątkowy wieczór. W finale juniorów zdyskwalifikowany został murowany faworyt. Johanny Velasquez z pierwszego miejsca spadł poza podium.
Rywalizacja juniorów Red Bull Ice Cross w Jokohamie
Johanny Velasquez podczas rywalizacji juniorów
Pomimo, że wiele osób wciąż zastanawia się, czy DQ było słuszne, młodziutki Amerykanin, latający po japońskim torze jak nikt inny, przyjął decyzję sędziów ze zrozumieniem. Z jak zwykle malującym się na twarzy uśmiechem, przeszedł szybko do porządku dziennego i rzucił się w wir Freestyle Competition, który wyniósł na niespotykany dotąd poziom:
Choć rywalizację wśród seniorów wygrał faworyzowany Cameron Naasz z USA, największym zwycięzcą okazał się Steven Cox. Szalony Kanadyjczyk, który dzień wcześniej nie oszczędzał się podczas akrobatycznych pokazów, w zawodach najwyższej rangi zadziwił wszystkich stając na swoim pierwszym w karierze podium.
Cameron Naasz (USA), Kyle Croxall (CAN), Steven Cox (CAN).
Podium mężczyzn
Wielu riderów strategicznie odpuszcza udział we Freestyle Competition, by nie narazić się na kontuzje przed wyścigami. Steven Cox jednak nie kalkuluje, a w deklaracjach, że najważniejsza jest dla niego dobra zabawa, jest przekonujący do granic możliwości. Podczas wyścigów przekuwał na swoją korzyść wszystkie błędy rywali. Korzystając z pomyślnych wiatrów dotarł aż do finału, w którym wypchnął ze strefy medalowej głodnego zwycięstwa Mirko Lahtiego. Ostatecznie Cox zajął trzecie miejsce, stając na pudle obok dwóch najpoważniejszych kandydatów do mistrzowskiego tytułu - wspomnianego Camerona Naasza i swojego rodaka Kyle'a Croxalla.
Ice Cross Downhill · 2 min
Finał rywalizacji ATSX 1000 w Jokohamie
O ile czarnym koniem był Cox, charakterem w tym samym kolorze okazał się drugi z braci Croxall, Scott. Pomimo, że w swoich jedynych do tej pory zawodach tego sezonu zaprezentował świetną formę, zapamiętamy go z Jokohamy jako tego, który dolał oliwy do ognistych relacji na linii braterskich duetów Croxall-Dallago. Młodszy z Croxalli w półfinale wypchnął na bandę wychodzącego przed niego Luc'ę Dallago. Złośliwi twierdzą, że było to podszyte strategią pomocy bratu w drodze do odzyskania mistrzowskiego tytułu. Jakkolwiek by nie było, Scott bez wątpienia podsycił żar w największej wojnie w świecie ice crossu, którą sam niegdyś wywołał.
Red Bull Ice Cross w Jokohamie
Scott Croxall
W rywalizacji kobiet też spotkała nas wielka niespodzianka. Przed zawodami wydawało się, że zawodniczki walczące o pierwszy stopień podium stanowią klub zamknięty - Amanda Trunzo, Jacqueline Legere i Anais Morand. Sytuację na głowie postawiła jednak Maxie Plante. W tym sezonie, do tej pory wystąpiła jedynie w mniejszych zawodach, na ATSX 250 w Perce. Wprawdzie jej nazwisko na liście startowej oznaczało kolejną bardzo mocną rywalkę dla naszej Gosi Synowiec, ale takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał.
Red Bull Ice Cross w Jokohamie - rywalizacja kobiet
Maxie Plante
Plante zaprezentowała jazdę, która nie pozostawiła wątpliwości co do tego, kto był numer jeden. W finale Kanadyjka pozostawiła za sobą rodaczkę, Jacqueline Legere i bronicą tytuł Amerykankę, Amandę Trunzo.
Rywalizacja kobiet w Jokohamie
Gosia Synowiec za Jacqueline Legere
Choć Gosia Synowiec odpadła w ćwierćfinale, zajmując ostatecznie 12. miejsce, w swoim biegu pokazała się z bardzo dobrej strony. Wydawało się, że może nawet "złapać" Jacqueline Legere. Przed jednym z zakrętów jednak, by nie wpaść na byłą mistrzynię świata, Polka przyhamowała za bardzo a potem wpuściła po wewnętrznej Justinne Zonne. Łotyszka, która ostatecznie wraz z Legere dotarła aż do finału, to również jedna z sensacji tego sezonu.
Faza Round of 64 turnieju Red Bull Ice Cross w Jokohamie
Robert Grochowicz w Round of 64, trzeci od lewej
W przypadku pozostałych naszych reprezentantów na uwagę z pewnością zasługuje czasówka Roberta Grochowicza. Popularny "Mango" już na pierwszym etapie kwalifikacji, rzutem na taśmę, zapewnił sobie miejsce w finałowej Round of 64. Łukasz Korzestański natomiast do finałów wszedł po barażach, w których w dobrym stylu przeprawił się przez kilka dogrywkowych biegów wyścigowych. Jak się jednak okazało, na japońskim torze Torunianin nabawił się poważnych problemów z plecami i w najbliższych dniach okaże się, czy nie wyeliminuje go to z dalszej części sezonu. Finalnie Łukasz zajął 40. lokatę, a Robert Grochowicz był 37.
Red Bull Ice Cross w Jokohamie
Łukasz Korzestański w barażach
Ostatni z naszych reprezentantów, Konrad Beliczyński, zajął w Japonii 79. pozycję. Przed zawodami za osobisty cel ustanowił sobie, nie do końca wiadomo z jakich powodów, przeskoczenie na liście wyników niemieckiego weterana, Michaela Hoffmanna. Cóż, tym razem się nie udało, ale Konrad już zapowiada, że zrewanżuje się "Hofiemu" podczas kolejnego odcinka ATSX 1000 w Moskwie. A ja wierzę, że da chłop radę!
Red Bull Ice Cross w Jokohamie. Beliczyński na celowniku Hoffmana, czy odwrotnie?
Michael Hoffmann i Konrad Beliczyński
Jeśli nie udało Wam się obejrzeć transmisji z Jokohamy, nic straconego! Możecie to nadrobić klikając play poniżej, a ja ręczę słowem, że warto.
Ice Cross Downhill
Mistrzostwa Świata Red Bull Ice Cross w Jokohamie