Dariusz Wardziak, znany jako Darek Stolarz
© Red Bull
Red Bull Konkurs Lotów

Darek Stolarz – jak przejść od pomysłu do realizacji?

Cenne porady dla każdego, kto chce zrobić coś własnoręcznie oraz dla wszystkich, którzy biorą udział w Konkursie Lotów Red Bull.
Autor: Krystian Walczak
Przeczytasz w 10 min
Dariusz Wardziak, znany z popularnego telewizyjnego programu jako Darek Stolarz jest członkiem Jury Red Bull Konkursu Lotów. Porozmawialiśmy z nim o rzeczach, które trapią nie tylko konstruktorów zwariowanych, latających machin domowej konstrukcji, ale też każdego przyszłego majsterkowicza. Opowiedział nam jak zabrać się do roboty, jak radzić sobie z trudnościami oraz jak realizować swoje pomysły aby zaliczyć udane lądowanie.
Red Bull: Mam pomysł na wykonanie czegoś do domu, na przykład jakiegoś mebla, albo zbudowanie machiny latającej. Czy są jakieś kroki, jakie muszę wykonać, czy też zasady, którymi powinienem się posługiwać, żeby ten pomysł wcielić w życie nie odkładając go ciągle na później?
Dariusz Wardziak: Człowiek często miewa słomiany zapał. Tak naprawdę zależy to tylko i wyłącznie od naszego samozaparcia. Myślę, że wtedy warto przejrzeć sobie różnego rodzaju poradniki w mediach społecznościowych, czy też na YouTubie i zobaczyć, czy sobie w ogóle z tym poradzimy. Jeżeli podejmujemy się projektu, którego nie jesteśmy w stanie zrealizować, to wiadomo że go nie ukończymy – chyba, że będziemy nie wiem jak zmotywowani. Troszeczkę wiedzy technicznej jest nam potrzebne. Jeżeli mamy w planach przypuśćmy jakąś komodę z szufladami, to warto byłoby zacząć od czegoś mniejszego - najpierw zobaczyć, czy damy radę i czy nam w ogóle pasuje taka praca. To co nam się rodzi w głowie, często wygląda zupełnie inaczej w praktyce, kiedy musimy stanąć do pracy. Myślę, że to jest ta zasada którą powinniśmy się kierować - najpierw sprawdzić, czy będziemy w stanie to zrobić, a nie żeby później odkładać ten projekt ciągle mając do niego ten słomiany zapał. No i są też te bardziej oczywiste reguły, których trzeba się trzymać. Na przykład przy stolarstwie. Stół ma 75 cm wysokości. Wyższy nie będzie już wygodny. Ktoś kiedyś wymyślił prawidłowe wartości, których trzeba się trzymać. Podobnie jest przy budowie maszyny latającej. Są pewne zasady, których musimy się trzymać mimo tego, że w naszej wyobraźni tworzy się kompletnie kosmiczny projekt. Wszystko po to, aby nasza machina latająca chociaż spróbowała polecieć.
Mówisz, że muszę mieć pewne umiejętności, żeby zabrać się za budowanie czegoś. Co muszę potrafić?
No na pewno przydadzą się umiejętności manualne, czyli posługiwanie się podstawowymi narzędziami - czy będzie to wkrętarka, czy wyrzynarka. To są podstawy. Jeżeli nigdy nie trzymaliśmy tego w ręku, wiadomo że tego nie zrobimy odpowiednio. Dlatego też proponuję najpierw wykonać jakiś mniejszy mebel i sprawdzić się - trochę na zasadzie nauki pracy z narzędziami. Często spotykam się z ludźmi na różnego rodzaju eventach, którzy przyznają, że nigdy nie trzymali wkrętarki w ręku. I faktycznie, gdy biorą tę wkrętarkę i widzę, jak wkręcają ten wkręt, to myślę że nie udało by im się stworzyć nic samodzielnie. Pewnie dopiero po wkręceniu może 50 takich wkrętów załapali by, o co chodzi, dlatego od tego bym zaczął - od pracy z narzędziami.
Skoro o narzędziach mowa, to czy są jakieś metody, czy sposoby jakimi można ominąć ich brak. Wkrętarka, czy wiertarka to coś, co wiele osób po prostu ma w domu, ale co zrobić, gdy brakuje nam frezarki albo piły stołowej?
Powiedzmy, że rodzi nam się w głowie projekt – niech będzie to ten stół. Potrzebujemy jakieś cztery nogi i kawałki jakiegoś blatu. No i teraz nogi, jeżeli chcemy możemy faktycznie wykonać samodzielnie, ale możemy kupić gotowe, w internecie. Są firmy które się specjalizują tylko i wyłącznie w produkcji nóg do stołów. Wiadomo, że nie mamy w domu piły stołowej, żeby ten blat przyciąć. Do tego mamy stolarnie lub też markety budowlane, gdzie mogą nam przyciąć na wymiar odpowiedni element, który im dostarczymy i już mamy podstawowe elementy tego stołu. Wiem, że te duże stolarnie nie wykonują już usług dla „przeciętnego człowieka”, bo robią rzeczy na zamówienie, ale są jeszcze małe stolarnie, które chętnie nam pomogą. Oczywiście zakładając, że my chcemy kto wykonać samemu. Równie dobrze można byłoby oddać to stolarni i powiedzieć „pan zrobi mi ten stół”. Ale to nie o to chodzi. Potrzebujemy tylko elementów, których nie jesteśmy w stanie zorganizować sami, czy też dociąć, bo później na przykład oklejenie takiego blatu naszego stołu nie jest już problemem. Są specjalne okleiny termiczne. Wystarczy żelazko, które mamy w domu i dokleimy sobie ją tak, żeby stół ładnie wyglądał. Na wszystko są sposoby. Najważniejsze jest mieć chęć.
Dariusz Wardziak, znany jako Darek Stolarz

Dariusz Wardziak, znany jako Darek Stolarz

© Red Bull

A jak to jest z projektem? Czy zawsze trzeba się go bezwarunkowo trzymać? Mówiłeś o tej wysokości 75 cm, stąd pytanie, gdzie można sobie pozwolić na odstępstwa od projektu?
Podam ci zabawny przykład z mojej kariery stolarskiej. Gdy zacząłem pracować w stolarni stwierdziłem, że zrobię sobie stół. Stanąłem przy miarce, odmierzyłem 75 cm i mówię: nie, na pewno tyle nie. Zrobię sobie ten stół 85 - bo jestem wysoki, więc będzie mi wygodnie. Uciąłem sobie ten stół, zawiozłem do domu, skręciłem, zjadłem obiad. Ręce bolały mnie strasznie! Na drugi dzień stół wrócił do warsztatu i został przecięty na 75 cm. To jest taka historia, że niektórych prawideł musimy się trzymać. Ja nie mówię o wielkości tego stołu - czy on będzie miał 60 na 80, czy ponad 120, to nie ma znaczenia. Natomiast wysokość jest dopasowana do standardowych krzeseł i tu jest ten problem że nie możemy za bardzo zmienić tego wymiaru. Musielibyśmy też zmienić wymiar krzesła. Zmiana wymiaru krzesła, to jest niewygodne siedzenie i siadanie. Dlatego są pewne prawidła, których musimy się trzymać. Natomiast reszta projektu, który mamy - czy ten stół będzie owalny, zaokrąglony, prostokątny czy kwadratowy - jest już dowolna.
Jaka jest najbardziej genialna w swojej prostocie i jednocześnie ładna lub praktyczna rzecz, jaką ktoś kiedykolwiek wykonał do swojego domu własnoręcznie, którą widziałeś?
Kiedyś ktoś mi wysłał prosty patent, do sypialni. Wiadomo, że mamy sypialnie z szafą. Ale jak się wieczorem rozbieramy do spania, no to są jakieś pufy, czy krzesła, na które rzucamy nasze ubrania - tak to się często praktykuje. Przynajmniej ja tak mam, że odkładam je zazwyczaj w jedno miejsce. Natomiast ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że za pomocą czterech desek, starego wieszaka od ubrań i jakieś półeczki, zrobił sobie coś na zasadzie miejsca na rzeczy, co możemy postawić sobie w sypialni i tam odwieszać je wieczorem. Wyglądało to naprawdę fajnie. Było pomalowane tak, aby wyglądało na stary mebel, który został znaleziony gdzieś na strychu i dodany do wnętrza, co nadało mu fajnego smaku. To jest naprawdę fajna rzecz, prosta do wykonania i myślę, że praktyczna a zarazem ładna.
Mówiłeś, że zaczynałeś w stolarni. Gdzie, lub od kogo nauczyłeś się najwięcej?
Chyba właśnie w tej stolarni. Po szkole średniej, po napisaniu matury, zanim miałem pójść na studia, na chwilę poszedłem do pracy, do stolarni. Niestety stało się tak, że tak mi się spodobała ta praca, że po dwunastu latach otworzyłem własną firmę. Myślę że tam nabrałem najwięcej umiejętności. Tak naprawdę wszyscy uczyliśmy się tego fachu. W całym warsztacie tak naprawdę nikt nie był stolarzem. Uczyliśmy się więc sami, na błędach. Miałem to szczęście, że mogłem się uczyć na materiale kogoś. Błędy, które popełniałem później zaprocentowały w mojej późniejszej karierze. Metodą prób i błędów uczyliśmy się technologii, która się wtedy zmieniała. Do dziś pamiętam setki kuchni, które wykonywałem z tak zwanej wstęgi drzwiowej. Teraz już nikt nawet nie wie, że coś takiego kiedyś było. Technologia szła do przodu, a my się uczyliśmy. Nowe prowadnice, nowe zawiasy… Wyciągnąłem z tego ile mogłem. Nauczyłem się nie powtarzać błędów.
Przejdźmy do maszyn latających. Wiemy że drewno lata – mamy samoloty i szybowce z drewna. Ale czy każde drewno pływa?
No to jest właśnie tak cudowny materiał, który potrafi się wzbić w powietrze, ale równie dobrze unosi się na wodzie. Generalnie nie ma wielu gatunków drewna, które by nie pływały. Nawet dąb, jeśli potniemy go na deski i zrobimy z niego coś na kształt łodzi, też będzie pływał. Pytanie, czy na pewno każdy gatunek drewna lata? Bo są takie, których masa jest na tyle duża, że nawet konstrukcja z cienkich listewek z tego drewna miałaby problem, żeby się wznieść w powietrze. Na wodzie ciężar powoduje nam większą wyporność naszej łodzi, natomiast przy machinach latających, im lżejszy materiał tym lepiej dla nas.
Obrady Jury

Obrady Jury

© Red Bull

Jak zbudować bezpieczną machinę latającą, która po uderzeniu w wodę nie rozpadnie się na zbyt wiele kawałków i będzie ją można bez trudu wyłowić?
Musimy mieć projekt, który na wstępie uwzględni to, że jednak nastąpi wodowanie. Liczymy, że ono będzie jak najpóźniej, żeby nam ta machina poleciała jak najdalej, ale jednak kiedyś lot się skończy. Projekt musi uwzględnić, że będziemy mieli to wodowanie, nieprzychylne warunki atmosferyczne, wiatr będzie nie z tej strony i będziemy mieli ostre uderzenie w powierzchnię. Musimy tak zrobić konstrukcję, aby mimo utraty lekkości zrównoważyć wszystko z bezpieczeństwem. Do tego musimy mieć odpowiednie wkręty, kołki, kleje, żeby to wszystko się ze sobą połączyło i było stabilne - mimo tych wszystkich fikuśnych i tak naprawdę świetnie wyglądających kształtów, które widzieliśmy w projektach. Wszędzie chodzi o to, żeby ta machina troszeczkę nam jednak poleciała i była bezpieczna dla nas.
Dariusz Wardziak, znany jako Darek Stolarz

Dariusz Wardziak, znany jako Darek Stolarz

© Red Bull

Jako człowiek pracujący z kamerą, czy możesz powiedzieć, jak zabrać się za budowę machiny latającej, żeby ona i nasza drużyna dobrze prezentowały się na ekranie, na zdjęciach, w social mediach?
Wiadomo, że to buduje drużyna, która - umówmy się - na nie jednej imprezie, z niejednego pieca chleb jadła. Myślę, że to są ludzie, którzy jeżeli już się zgłosili do Red Bull Konkursu Lotów, żeby budować machinę latającą, to chcą się fajnie pokazać i faktycznie uwielbiają dobrą zabawę, czy bycie w centrum uwagi chociaż przez chwilę. Myślę, że oni będą się świetnie bawili nie tylko w momencie kiedy odbędzie się finał, czyli sam lot w Gdyni, ale nawet przy budowie tej machiny. Dlatego o to bym się nie martwił i na pewno nie będę dawał żadnych wskazówek. U nas w programie mówimy, że idziemy za życiem. Nikt nic nie reżyseruje. Po prostu gdy mamy coś fajnego w głowie, to to robimy i tak samo będą robili ci ludzie. Nie ma na to złotej metody. Liczę na to, że po prostu wszyscy ci, którzy się zgłosili, i których wybraliśmy jako jury do samego konkursu, dadzą sobie i publiczności mnóstwo zabawy i radości - nie tylko w ten dzień, tylko przez parę dni będziemy myśleli: o tym dobrze poszło, ci fajnie się pokazali, tutaj było zabawnie, a po tych widać, że mają ikrę. Nie ma na to jednej metody.
Mówisz „idziemy za życiem”. Czy te ekipy, które zdecydują się na rejestrowanie i relacjonowanie swoich przygotowań do Red Bull Konkursu Lotów powinny rejestrować tylko te fajne momenty, jak coś im się składa i ładnie wychodzi, czy również te gorsze chwile?
Oczywiście, że w życiu mamy również porażki. Naprawdę warto pokazać, że żadne bolączki nas nie załamują i idziemy dalej do przodu!

Dowiedz się więcej

Red Bull Konkurs Lotów

Zapraszamy nieustraszonych twórców podniebnych maszyn na jedyny w swoim rodzaju Red Bull Konkurs Lotów do Gdyni!

PolskaSkwer Kościuszki, Gdynia, Polska
Info o evencie