NAJWAŻNIEJSZE:
Bajkowa zima w Zakopanem
W Zakopanem zima, taka prawdziwa, jak z obrazka! Przez ostatnie dwa dni spadło kilkadziesiąt centymetrów śniegu. Sceneria wokół Wielkiej Krokwi, gdzie w środę 1 kwietnia odbędzie się druga edycja Red Bull Skoki w Punkt iście baśniowa.
„Nie wiem, czy przez całą zimę było w Zakopanem tyle śniegu. Jeszcze niedawno zastanawialiśmy się, czy uda się w ogóle przeprowadzić Red Bull Skoki w Punkt, bo było bardzo ciepło, ale pogoda nas zaskoczyła. Na pewno obrazek w telewizji będzie piękny, oby tak samo było ze skokami” – mówił we wtorek na konferencji prasowej w Zakopanej Małysz, pomysłodawca i gospodarz imprezy.
Skaczemy do celu – kibice to lubią
Red Bull Skoki w Punkt to nowa, unikalna formuła zawodów drużynowych, w której pięć drużyn mierzy się w rywalizacji na celność skoków. Wygrywa ekipa, która w dwóch seriach będzie bliżej 1000 metrów. Pierwsza edycja odbyła się przed rokiem i wypadła znakomicie. Niezwykle wyrównane zawody wygrała wtedy ekipa Martina Schmitta. „To jest powiew świeżości w skokach narciarskich”, „Brawo za taką formułę!” – pisali w internecie kibice, bo jasna formuła zawodów bez przeliczników za wiatr i belkę, bardzo przypadła im do gustu.
Nic dziwnego, że wróciła druga edycja. Poza Małyszem i Schmittem w rolę kapitanów wcielili się inni rywale „Orła z Wisły” sprzed lat, Austriacy Thomas Morgenstern i Andreas Goldberger oraz – po raz pierwszy w imprezie – Fin Janne Ahonen.
Główne zawody startują w środę 1 kwietnia o 16:30 (transmisja w TVN, Eurosport 3 oraz na kanale Eurosport Polska na YouTube). W przerwie kibice zobaczą pokaz mistrza akrobacji na motoparalotni Dimitrisa Kolliakosa, który ćwiczył nad Wielką Krokwią we wtorek.
Joker od Kubicy i prędkość w locie
Tak jak poprzednio, jedną z atrakcji będą skoki kapitanów na małej skoczni K-4 – we wtorek odbyły się treningi, najdalej wylądował Thomas Morgenstern, bo przekroczył 3,5 metra, ale pozostali kapitanowie byli blisko, poziom był naprawdę wysoki.
Ale jest też ważna nowość - w tym roku kapitanowie mają jeszcze większe pole do popisu i mogą wykazać się zmysłem strategicznym. Jeśli ich zawodnik osiągnie zadeklarowaną przed skokiem odległość, drużyna otrzyma Jokera, który pozwoli skorygować dotychczasowy wynik – dodać lub odjąć od 1 do 3 metrów (lub nic nie zmieniać). Nad wszystkim będzie czuwał Ambasador Precyzji... Robert Kubica! To właśnie on będzie przyznawał Jokera. „Ja już sobie to jakoś ułożę w głowie. Skoczę dwa metry na małej skoczni, potem dorzucimy trzy Jokera i będzie zwycięski rewanż!” – żartował Goldberger, który przed rokiem minimalnie uległ drużynie Schmitta.
Joker to niejedyna nowość. Będzie też nowinka technologiczna. Zawodnicy będą mieli wszyte w kamizelkę czujniki prędkości, dzięki czemu będzie można zobaczyć prędkość nie tylko na progu, jak w zawodach PŚ, ale także w locie.
Młodzież na trybunach, skromny Ahonen
Małysz skorzystał z okazji i zaprosił na wydarzenie 200 młodych skoczków z okolicznych klubów. „Chciałbym, żeby to było dla nich ważne przeżycie i żeby zobaczyli, jak wyglądają skoki w innej formule. To także nagroda dla nich, żeby mogli zobaczyć tu, w jednym miejscu, najlepszych skoczków na świecie” – powiedział Adam.
Janne Ahonen na konferencji prasowej w swoim stylu zachował kamienną twarz i wzorową dyplomację. „Liczę na dobre zawody, mam mocną ekipę, damy z siebie wszystko” – powiedział skromnie. Na pytanie, kto z grona innych kapitanów był jego największym rywalem w przeszłości, odparł: „Każdy z nich był dobry, z każdym mam historię wyrównanej rywalizacji”
Skromny przed mikrofonem, ale w środę w roli kapitana powinien być groźny. „Rok temu wygrałem, ale teraz zmieniły się zasady gry. Jest z nami Janne!” – uśmiechnął się Schmitt.
Domen Prevc hamować się nie będzie
Największą gwiazdą imprezy wśród zawodników PŚ, będzie oczywiście Domen Prevc, który wygrał w tym sezonie absolutnie wszystko, co było do wygrania – zdobył złoto olimpijskie, wygrał Turniej Czterech Skoczni, mistrzostwo świata w lotach oraz Kryształową Kulę za PŚ, dosłownie kilka dni temu w Planicy. Przed rokiem Prevc był w drużynie Małysza i miał skoczyć 140 metrów, ale nie posłuchał i… ustanowił nieoficjalny rekord skoczni, lądując na 150,5 metrze. Jak będzie teraz, czy też nie będzie słuchał? „Pomysł jest taki, że będę skakał wcześniej, jako drugi w drużynie. Jak skoczę za daleko, to będzie można to jeszcze skorygować. Ale nie ma chyba sensu, żebym specjalnie się hamował. Kilka skoków musi być dalekich i taki jest plan dla mnie” – mówił Prevc, tym razem w drużynie Goldbergera.
Trafić w cel, to jest wyzwanie!
Piotr Żyła przeszarżował przed rokiem w drugą stronę. Miał skoczyć daleko, a prawie spadł na bulę, lądując na 77 metrze. „Teraz już nie będę tak szalał z belką. Ma nie być wiatru, jestem dobrej myśli, że celownik będę miał lepszy” – zaśmiał się Żyła, reprezentujący w tym roku ekipę Adama.
„Dla nas skakanie do celu jest trudne, bo jesteśmy naturalnie przyzwyczajeni do skakania jak najdalej. Skracanie czy urywanie skoków nie jest, wbrew pozorom, takie łatwe” - dodał Anże Lanisek, który tradycyjnie podkreślił, że kocha Zakopane i zawsze czuje się tutaj jak w domu.
Dobra atmosfera, uśmiechy, nastrój relaksu po trudach sezonu – w Zakopanem wyraźnie było czuć, że ten ostatni akcent skoków, nie będzie zwyczajny. „Takie wesołe, luźniejsze wydarzenie było potrzebne. Skokom przyda się nieco rozrywki” – podkreślił Goldberger
Wielkie skakanie do celu na Wielkiej Krokwi zaczyna się środę, 1 kwietnia o 16:30.
I to na pewno nie jest Prima Aprilis. Zapraszamy do oglądania i kibicowania.