Muzyka

Jak oni rywalizują! „Grubson-Śrubson” i inne muzyczne bitwy

© Paweł Zanio
Autor Tomek Doksa
Walczyć można na piosenki, wyświetlenia czy słowa. Ważne, byś to ty ostatecznie był górą. Oto najciekawsze bitwy muzyczne na różnym terenie. Od Rage’ów po Zalewskiego i Grubsona w Red Bull SoundClash.

Rage Against the Machine vs Joe McElderry

Talent shows jednym się podobają, innym nie, jednym pomagają w robieniu kariery, innych zmuszają do wywoływania akcji społecznych, mających na celu zastopowanie popularności jakiegoś nowego – dla wielu sztucznie wykreowanego – „gwiazdora”. Tak było równo dekadę temu, kiedy niektórym słuchaczom nowy numer zwycięzcy X-Factora – „The Climb” Joe McElderry’ego – nie spodobał się na tyle, że postanowili zorganizować w sieci wielkie głosowanie na innego lidera świątecznej listy przebojów (rzecz miała bowiem miejsce przed Bożym Narodzeniem). Ci fani, którzy mieli dość słuchania w kolejne Święta popowych hitów produkowanych specjalnie pod toplisty, zachęcali tym razem do odmiany i kupowania singla… „Killing in the Name” Rage Against The Machine z 1992 roku! I to się udało! Stary, gitarowy numer Rage’ów wylądował na pierwszym miejscu listy sprzedaży, detronizując – a jakże by inaczej – laureata popularnego X-Factora. Dzięki temu Gwiazdka w 2009 roku brzmiała w niektórych domach, no cóż, trochę inaczej…

Biggie vs Tupac

Kto wie, czy to największa „walka” w historii muzyki. Na pewno najbardziej tajemnicza, bo do dziś krążą wersje na temat tego, kto z kim i kiedy. Wojtek Ekonomiuk z nieodżałowanego składu Fenomen tak o niej pisał na łamach CGMu: „Konflikt, który się narodził pomiędzy Notoriousem B.I.G. a Tupakiem, na zawsze pozostanie symbolem wielkiej wojny East Coast vs West Coast. Z tego powodu nigdy nie uda się jednogłośnie stwierdzić, który z nich był lepszy. To tak, jak byśmy chcieli porównać ze sobą Ferrari i Lamborghini: każdy z nich znajdzie swoich zwolenników i przeciwników”. Wszystko zaczęło się na poważnie w 1994 roku – Tupac Shakur jechał windą do studia nagraniowego Notoriousa, kiedy został postrzelony przez nieznanego napastnika. Notorious nie przyznał się do winy, zaprzeczył wszystkiemu i odciął się od sprawy, ale Shakur miał pewne podejrzenia... Tak czy inaczej – konflikt się zaognił. Dwa lata później umiera Tupac, w 1997 – Notorious B.I.G., a wokół całej sprawy narasta góra różnych teorii. Całkiem niedawno spróbował je przypomnieć i opowiedzieć na nowo serial „Unsolved” produkcji Netfliksa. Warto obejrzeć.

Britney Spears vs Christina Aguilera

Bitwa z kategorii „pudelkowych”, ale też warta uwagi. Tym bardziej, że kiedyś to były przecież największe gwiazdy amerykańskiego popu, rywalizujące ze sobą na przeboje, piękne buzie, okładki gazet, wszystko. Redaktorzy brytyjskiego serwisu Belfast Telegraph donosili nawet, że Britney starała się jak mogła, by przyćmić Christinę, a Christina nie kryła ponoć zadowolenia, kiedy Britney przechodziła załamanie nerwowe. Kiedy jedna gwiazda popu akurat spadła z królewskiego tronu, druga czym prędzej próbowała nań wskoczyć i tak to się kręciło. Przez lata. W 2003 roku Spears wystąpiła co prawda u boku Aguilery na jednej scenie, podczas rozdania MTV Video Music Awards do dźwięków „Like a Virgin”, ale… to i wtedy był element rywalizacji. Wtedy, niezależnie jednak od siebie, poległa Aguilera, którą… nieco wycięto z transmisji, kiedy akurat całowała się z Madonną. Widownia oglądająca relację z gali zapamiętała więc z tej imprezy tylko jeden historyczny pocałunek. Madonny z Britney Spears. „Oni zrobili to celowo” – mówiła później Christina. Tylko dlatego, żeby zamiast mnie, pokazać reakcję Justina Timberlake'a”. Gdyby ktoś nie pamiętał – kiedyś chłopaka Bitney.

Ten Typ Mes vs Mezo

Czyli jeden z najciekawszych beefów w polskim hip-hopie. „To Ten Typ, wiesz kto? Ktoś chce mieć to imię, ale on to przeszłość” – tak gwiazda Alkopoligamii, w numerze nagranym do bitu WhiteHouse'u, skomentowała zabiegi pana Mezo, który w okolicach 2004 roku lubił mówić o sobie… Mez. Ten drugi mu odpowiedział: „Czas z tym skończyć, oni skoczyć mi mogą / Rzuciłem ksywę Mes – śmierdziała mi tobą”, potem jeszcze zaliczyli bójkę, rozdzielała ich ochrona, ale większych ekscesów nie było. Żeby jednak sprawę zamknąć musiał wybić rocznik 2018, kiedy to Ten Typ zadzwonił do Mezo z propozycją… występu w teledysku. „Jacek odmówił, jego wyjaśnienia brzmiały nawet logicznie, choć nie były prawdziwe” – mówił później w rozmowie z Popkillerem ten pierwszy.

Peja vs Tede

Peja na koncercie w Zielonej Górze widzi, jak nastoletni fan pokazuje mu środkowy palec. Mówi do niego ze sceny: „Wiecie co z nim zrobić?”. Tede chwilę później pisze na Facebooku: „Gratulacje Rysiu. Naprawdę jestem ku*wa dumny, że biorę udział w tym samym przedsięwzięciu pt. polski hip-hop. Żenada, ku*wa…”.
Tak to się zaczęło i trwa do dziś. Niedawno opublikowaliśmy dwa wywiady – pierwszy z Peją, drugi z Tede. Warto je przeczytać, by sprawdzić, o co raperzy mają do siebie największy żal i jak ten konflikt wygląda obecnie.

Taylor Swift vs Kanye West

Był rok 2009, gala Video Music Awards. Nagrodę za najlepszy żeński klip wideo zdobyła Taylof Swift, za „You Belong with Me”, pokonując tym samym teledysk „Single Ladies” Beyoncé. Kiedy laureatka dziękowała za uznanie, nagle jej mikrofon zagarnął Kanye West, mówiąc do publiczności: „Hej, Taylor, cieszę się z tobą i pozwolę ci skończyć, ale muszę powiedzieć, że Beyoncé nagrała jeden z najlepszych klipów wszech czasów. Jeden z najlepszych filmów wszech czasów!”. Po co? Bo to Kanye West. I jemu wszystko wolno. Ale na przeprosiny zbierał się aż rok – i tym razem zamiast czyjegoś mikrofonu posłużył się kontem na Twitterze.

Taylor Swift vs Katy Perry

Ponoć Taylor Swift albo się kocha, albo nienawidzi. Ewidentnie najpierw Kanye, a potem Katy Perry, mieli problem z tym pierwszym. Choć na samym początku było między nimi raczej tip top. Artystki lubiły się, nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego podziału między nimi, aż do – jak wskazują fani – okolic 2014 roku, gdy część tancerek Swift porzuciła ją na trasie promującej album „Red” i… przeszła do konkurencji. Perry akurat chwaliła się na żywo materiałem z krążka „Prism”. Sama Taylor w jednym z wywiadów przyznała, że „na pewno nie poszło o żadnego faceta. Poszło o show-biznes”, więc być może w podejrzeniach fanów jest faktycznie odrobina prawdy. Ale to też już przeszłość, co najlepiej widać w najnowszym klipie panny Swift.

O.S.T.R. vs Skow, i inne bitwy freestyle’owe

„Zwycięstwa nigdy nie są przypadkowe. W danej chwili jesteś zwyczajnie lepszy od innych. Składa się na to wiele czynników: od twojego samopoczucia, przez umiejętności, na odporności na presję otoczenia skończywszy. Opanowanie tych elementów to ciągła praca nad sobą” – mówił po wygranej w Red Bull KontroWersach, czyli konkursie dla freestyle’owców, Radzias. Trafił w sedno. Bitwy freestyle’owe to szczególny rodzaj muzycznej rywalizacji, ale też szczególnie mocno elektryzującej. Wujek Samo Zło wspominał w tym artykule np. bitwę z Giżycka, w której Ostry wyjątkowo zgodził się wziąć udział. „To był 2004 rok, wtedy zapraszano go już albo na koncert, albo to, by prowadził imprezę, bo niestety freestyle'owcy wpadają w tę pułapkę i błyskawicznie zamieniają się prowadzących. W każdym razie w Giżycku część konkursową wygrał Skow, taki wielki dresiarz, który potrafił się jakoś na tym wolnym stylu odnaleźć. To była przepustka do zmierzenia się z Adamem. O.S.T.R. pokazał styl, pokazał show, pokazał jak może wyglądać freestyle bitewny, że jest miejsce na punche, na ironię, ale też na to, żeby dać przy okazji do myślenia. Dał szkołę”. Już nie możemy się doczekać kolejnych.
1 min
Finał Red Bull Kontrowersy

Guns N' Roses vs Nirvana

Pamiętasz klip „Don't Cry” Gunsów? Można było w nim dostrzec, że Axl Rose ma przy sobie czapkę Nirvany, ale... chwilę później musiał nią gdzieś cisnąć w kąt. Albo nawet spalić. Od Kurta Cobaina usłyszał bowiem w jednym z wywiadów, że jego Guns N’ Roses są tym zespołem, który „nie ma nic do powiedzenia”. I są zbyt „grzeczni”, by Nirvana mogła ruszyć z nimi trasę. A takie plany były – i Rose bardzo na wspólne tournée nalegał. Do niczego takiego nie doszło, padło natomiast między muzykami (ich rodzinami) więcej inwektyw. Wiele nawet poniżej pasa.

Krzysztof Zalewski vs Grubson

O tym, że rywalizować ze sobą można w bardziej cywilizowany sposób przekonuje poniższa dwójka artystów. Może i Grubson powiedział o Zalewskim: „Moje ulubione teksty Krzyśka? To te z płyty »Zalewski śpiewa Niemena«”. Może i Zalewski rzucił o Grubsonie: „Grubson-Śrubson! Co to w ogóle za ksywa? Nawet gruby nie jest”. Ale spokojnie – wszystko w formie grzecznego żartu. Panowie spotkają się bowiem 21 listopada na wyjątkowym wydarzeniu – koncercie, który nie będzie zwykłym koncertem, a muzyczną bitwą o względy fanów.
Na warszawskim Towarze staną bowiem dwie sceny – na jednej drużyna dowodzona przez Krzysztofa Zalewskiego, na drugiej – team Grubsona. Przez kilka rund będą one musiały robić jak najlepszy show i rywalizować ze sobą o jak najlepsze przyjęcie u publiczności. Wygra ta ekipa, która spodoba się na żywo najbardziej.
Zalewski vs Grubson to druga polska edycja Red Bull SoundClash – imprezy nawiązującej do tradycji bitew jamajskich soundsystemów, które od połowy ubiegłego wieku rywalizują ze sobą na nagrania i specjalne, sceniczne wykony. W pierwszym SoundClashu wygrała drużyna Fisza i Emade. Tuż po zwycięstwie mówili: „Nigdy czegoś takiego nie przeżyliśmy!”. Teraz kolej na ciebie.
Muzyka · 1 min
Red Bull SoundClash: Grubson vs. Zalewski