Freestyle soccer

Polacy wysoko w światowym finale!

© Red Bull Content Pool
„Aguśka” – druga, Kalina – trzecia, „Mikołaj” – w Top 8 na Red Bull Street Style 2016.
Autor Ignacy Karczewski
1 min
Red Bull Street Style 2016
Treściwe śniadanie, czerwone budki telefoniczne, czarne taksówki i piłka nożna… Na Wyspach Brytyjskich od zawsze i na zawsze królować będzie futbol. Wczorajszy wieczór potwierdził, że piłka przyjmowana jest tutaj gorąco, w każdej formie. 8 listopada publika wypełniła po brzegi londyński Roundhouse, aby zobaczyć zmagania światowej czołówki freestyle footballerów. Red Bull Street Style to cykliczna impreza, która zyskała wśród freestylerów rangę elitarnych mistrzostw świata. I tym razem, unikalna forma pojedynków, rozgrywanych systemem pucharowym 1 vs 1 zaowocowała niezapomnianym show, które Londyn na długo zapamięta (klip podsumowujący imprezę możecie obejrzeć powyżej).
Podczas 3-minutowych pojedynków, przeplecionych 30 sekundowymi popisami technicznych umiejętności, zawodnicy musieli pokazać pełen wachlarz możliwości. Na okrągłej, wysoko położonej scenie mogliśmy zobaczyć pełne spectrum tricków, zaserwowane na wszystkie możliwe sposoby. Kontrast między stylem freestylerów z całego globu najlepiej obrazują bohaterowie z niższych stopni podium. Kosuke "Ko-Suke" Takahashi zdobył serca widzów łącząc freestyle z kulturą taneczną. Elementy b-boyingu, lockingu, płynne przejścia w kombinacjach z piłką i niepowtarzalny ubiór wyróżniły tego dnia utalentowanego Japończyka i zapewniły mu drugie miejsce. Trzecie miejsce zdobył Anatoliy “McPro” Yanchev. Potężny Rosjanin imponował silną, fizyczną grą, kondycją i konsekwencją w wykonywaniu założonych sztuczek.

Zobacz występ Agnieszki Mnich:

Muzyka · 1 min
Placeholder Video_DO NOT UNPUBLISH
Król może być tylko jeden, a został nim Argentyńczyk Carlos "Charly" Alberto Iacono. Wicemistrz dwóch poprzednich finałów Red Bull Street Style przyszedł tego dnia po zwycięstwo, i jak założył, tak zrobił, ze sceny zszedł ze złotem. Zdeterminowany, perfekcyjny, bezbłędny, omamił publikę i jury nowym trickiem monkey-off. Żonglował piłką łydkami, w pozycji leżącej – tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć! Swoją koronację skomentował tak: „Żaden trick nie wychodzi za pierwszym razem. Tak samo jest ze zwycięstwami, musisz ciągle trenować, ciągle próbować – to jest duch freestyl’u. Chciałem udowodnić, że mogę wygrać i w końcu mi się to udało!”
Melody
Melody
Wielkie brawa należą się Danielowi „Mikołajowi” Mikołajkowi, który doszedł do ćwierćfinałów. Polak zaprezentował się z bardzo mocnej strony i w przegranym pojedynku nie popełnił ani jednego błędu (w czasie półtoraminutowej żonglerki). Technicznie czysty jak łza pokaz, z bardzo mocną końcówką nie dał niestety upragnionego awansu i Mikołajek musiał uznać awans Meksykanina „el Pantera”. Ale w zgodnej ocenie wielu obserwatorów werdykt sędziów w tym pojedynku był mocno kontrowersyjny.

Zobacz występ Kaliny Matysiak:

Muzyka · 1 min
Placeholder Video_DO NOT UNPUBLISH
Sędziowie (jak to w sportach z piłką bywa) nie mieli tego dnia łatwego zadania. Byli też bardzo wymagający. Na ławce przeznaczonej dla jury zasiadł gość specjalny, którego Anglicy przywitali salwą oklasków i okrzyków - Gary Neville. Były zawodnik Manchesteru United i reprezentant Anglii został tego wieczora oczarowany przez zawodników z 16 państw: „Jestem absolutnie zaskoczony. To najbardziej niesamowite wyczyny z piłką, jakie kiedykolwiek widziałem. To nie z tego świata!”. Takie słowa z ust legendy Premier League to niewymierzalna nagroda.

Zobacz występ Daniela Mikołajka:

Muzyka · 1 min
Placeholder Video_DO NOT UNPUBLISH
W kategorii kobiet Polki dały prawdziwy popis umiejętności, udowadniając, że nasz kraj przoduje w dyscyplinie jaką jest freestyle football. Agnieszka „Aguśka” Mnich i Kalina Matysiak spektakularnie wdarły się do finałów i zajęły kolejno drugie i trzecie miejsce. Los i układ grup eliminacyjnych sprawił, że w półfinale trafiły na siebie. W biało-czerwonym pojedynku Aguśka wygrała z Kaliną i dotarła do wielkiego finału. Stanęła naprzeciwko obrończyni mistrzowskiego tytułu Mélody Donchet. W wyrównanym, zaciętym, pełnym stresu i sportowej walki pojedynku, Francuzce sztuka ta udała się ponownie i aktualnie jest dwukrotną mistrzynią zawodów Red Bull Street Style. Aguśka zaprezentowała się świetnie i zdobyła srebro. Chwilę wcześniej miejsce na podium obok niej wywalczyła Kalina, deklasując Węgierkę Kitti Szász.
Jakby to powiedziała Melody do Naszych zawodniczek: chapeau bas, jesteście wielkie!