17 października 2020 roku. Skazywane na pożarcie Fnatic, świetnie wchodzi w ćwierćfinałowy mecz Worldsów przeciwko Top Esports. Po dwóch mapach, europejczycy prowadzą 2-0. Świetnie prezentuje się przede wszystkim “Rekkles”, który na dolnej alei deklasuje fenomenalnego zazwyczaj “JackeyLove’a”.
Niecałe trzy godziny później wszystko jest jasne. TES notuje fenomenalny comeback i wygrywa 3-2. “Rekkles” po raz kolejny musi przełknąć gorycz porażki na Worldsach.Po raz szósty w karierze. Po raz szósty, w barwach Fnatic.
Złote dziecko
“Rekkles”, choć ma zaledwie 24 lata, to jeden z najbardziej doświadczonych graczy na świecie. Szwed profesjonalną karierę zaczął już jako nastolatek. Pod koniec 2012 roku, Fnatic, z 16-letnim AD Carry z Alvangen, najpierw wygrywa DreamHack Winter, a następnie plasuje się na drugim miejscu podczas IEMu w Kolonii. Już wówczas wiadomo, że mamy do czynienia z prawdziwym diamentem dolnej alei. Co ciekawe, w finale wspomnianego IEMu, lepsze od Fnatic okazało się SKT. SKT, jeszcze bez “Fakera” w składzie, bowiem największa legenda gry, karierę rozpocznie dopiero rok później.
“Jedna z najgorętszych gwiazd esportu w kraju” - tak już wówczas pisały o “Rekklesie” największe szwedzkie dzienniki jak “Aftonbladet”.
Szybkie wejście na wielką scenę nie zawsze jednak było zaletą. W 2013 roku Riot nie zezwolił Szwedowi na uczestnictwo w rozgrywkach LCS, bowiem zgodnie z amerykańskim prawem, musiałby mieć 17 lat, by pracować na pełen etat, a tak był postrzegany profesjonalny kontrakt.
- To bardzo smutne, że muszę opuścić profesjonalny roster Fnatic. Po miesiącach dyskusji pomiędzy nami, a Riotem, nie znaleźliśmy możliwości, abym występował w wydarzeniach Riotu w sezonie 3. Jednakże nie opuszczam organizacji. Będę tworzył, z pomocą Fnatic, akademię na 2013 rok i wrócę silniejszy niż kiedykolwiek! - mówił wówczas młody gracz.
Zgodnie ze słowami “Rekklesa”, specjalnie dla niego uformowana została akademia, którą później zamienił na drużynę PrideFC, ta zaś została wchłonięta przez Copenhagen Wolves. Ani przez moment jednak nie było mowy o opuszczeniu Fnatic, a młody zawodnik zmieniał barwy jedynie na zasadzie wypożyczenia. Pod koniec 2013 roku powrócił do głównego składu Fnatic, z którym z miejsca zdobył wicemistrzostwo 8. sezonu Intel Extreme Masters w katowickim Spodku.
Deja vu
Dziś “Rekkles” zmienia Fnatic na G2, by wreszcie być częścią zespołu, który zdoła zaspokoić jego ambicję. To jednak nie pierwszy taki przypadek w jego karierze. Po świetnym wejściu do pierwszego składu Fnatic, pod koniec 2014 roku nastąpiło poważne tąpnięcie w karierze Larssona. Po bardzo słabym występie na Worldsach, gdzie jego drużyna nie zdołała nawet wyjść z grupy (jedyny raz w swojej historii), ówczesny skład Fnatic zaczął się sypać. W organizacji pozostał jedynie support - “YellOwStaR”. Reszta, czyli “Rekkles”, “xPeke”, “SoaZ” oraz “Cyanide”, odeszła.
Sam “Rekkles” nie ukrywał, że był niezadowolony z formy prezentowanej przez zespół i szukał drużyny, która spełni jego oczekiwania (brzmi znajomo?). Trzeba jednak przyznać, że już wówczas, to właśnie młody marksman był jedną z najjaśniejszych postaci zespołu.
Drużyną, która miała zapewnić Szwedowi pasmo sukcesów, był formowany w Alliance dream team (później znany pod nazwą Elements). Jego przygoda z nową organizacją była jednak jednym wielkim rozczarowaniem. Mający ogromne aspiracje zespół, zakończył split LCS na 7. miejscu, nie kwalifikując się nawet do play-offów. Sam “Rekkles” natomiast zanotował najgorsze statystyki w swojej karierze. Po tej klęsce, w organizacji doszło do sporych roszad. Jedną z nich była wymiana marksmana.
O byłym zawodniku nie zapomnieli jednak w Fnatic. Gdy dawna drużyna skontaktowała się z “Rekklesem”, ten momentalnie odrzucił wszystkie inne propozycje, skupiając się na jedynie na FNC. W maju 2015 roku, powrót syna marnotrawnego stał się faktem.
- Wówczas była to najlepsza decyzja, jaką mogłem podjąć. W tamtym okresie wiele się nauczyłem, czego nie zrobiłbym, gdybym został w Fnatic. Cieszę się jednak, że wróciłem - mówił wówczas Larsson.
Również kilka lat później, wypowiadał się w podobnym tonie. - Nie żałuję tego odejścia. Wiem, że wiele osób tak uważa, ale czuję, że gdybym nie odszedł w 2015 roku, to odszedłbym w 2016, jak nie w 2016 to 2017. To musiało wydarzyć się w którymś momencie, ponieważ musiałem się przekonać na własnej skórze, jak to jest być w innym teamie, żeby zrozumieć, jak wszystko jest dobrze w Fnatic.
Cel jest jeden
Od tamtej pory “Rekkles” faktycznie niezmiennie pozostawał wierny pomarańczowym barwom. Trzeba także przyznać, że w tym czasie nie brakowało sukcesów. Fnatic “Rekklesa” to między innymi jedyna drużyna w historii Europy, która zanotowała perfekcyjny split (18 wygranych 0 porażek). Od momentu powrotu do zespołu, Szwed sięgnął także po trzy tytułu mistrza Europy.
To wszystko jednak nie spełniało ambicji strzelca. Od zawsze upragnionym celem dla 24-letniego dziś zawodnika było mistrzostwo świata. Z Fnatic jednak na Worldsach za każdym razem odbijał się od ściany. W sumie sześciokrotnie. Najbliżej celu był w 2018 roku. Wówczas jednak w finale zbyt silne okazało się Invcitus Gaming, które rozbiło europejską formację 3-0. Poza tym trzy ćwierćfinały, półfinał i wspomniane już mało chwalebne odpadnięcie w grupie. To nie są wyniki, które zadowoliłyby Szweda.
- Moim celem zawsze jest udowodnienie, że jestem jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w grze i pomimo czterech mistrzostw Europy i wicemistrzostwa świata, nie jestem usatysfakcjonowany - mówił otwarcie sam zawodnik.
Podobnie do sytuacji “Rekklesa” przedstawia się przygoda ze światowym czempionatem w wykonaniu drużyny G2 Esports. “Samurajowie” zwyciężyli już wszystko co się dało, na każdym froncie. Prawie każdym. Wciąż bowiem, podobnie jak w przypadku “Rekklesa”, zadrą pozostaje brak mistrzostwa świata. Zresztą podobnie jak Szwed, G2 było już o krok od tego tytułu. W 2019 w finale uległo jednak FunPlus Phoenix.
- Wygranie Worldsów to dla G2 tak samo ostateczny cel jak dla mnie. Więc kiedy zwrócili się do mnie z propozycją dołączenia, to było oczywiste. Jestem niesamowicie podekscytowany tą możliwością i sprawdzeniem, co jesteśmy w stanie osiągnąć - powiedział "Rekkles" po dołączeniu do nowej drużyny.
- "Rekkles" stworzy tu swoją własną drogę i wiem, że kibice będą go na niej wspierać. Obiecał, że wygra Worldsy. I tego dokona. Z G2 - powiedział natomiast Carlos "Ocelote" Rodriguez, właściciel organizacji.
W tym momencie w G2 sprawa jest jasna. Każdy inny wynik, niż triumf na Worldsach, będzie rozczarowaniem. I nie osłodzi go żadne mistrzostwo Europy, niezależnie od tego, w jak dominującym stylu zdobyte.
5 min
Red Bull Solo Q - najlepsze momenty
Zobacz najlepsze momenty polskich finałów Red Bull Solo Q, które odbyły się 21 czerwca 2020 roku.