To, o czym plotkowano od dawna, w końcu zostało potwierdzone przez zespół Williamsa. W testach po finałowej rundzie sezonu 2017, Grand Prix Abu Zabi, wystąpi Robert Kubica!
Dla Polaka będą to trzecie – po próbach na Silverstone i Hungaroringu – jazdy wraz z Williamsem. Dotychczas jeździł jednak bolidem z 2014 roku. Tymczasem będą to już piąte w tym roku testy w Formule 1, jeśli liczyć dwie sesje testowe z Renault. To właśnie po nich stało się jasnym, że Kubica nie stracił nic z dawnego Roberta i pomimo ograniczeń, jakie sprawia mu uszkodzona w 2010 roku prawa ręka, może bez problemu nie tylko prowadzić bolid F1, ale robić to na wysokim poziomie.
W Abu Zabi 32-letni Kubica ma jeździć podczas porannej sesji pierwszego dnia testów, a następnie podczas popołudniowej drugiego. We wtorek samochód po Robercie przejmie Lance Stroll, natomiast w środę rano sprawdzać go będzie dość nieoczekiwanie... Siergiej Sirotkin! Dotychczas Rosjanin był trzecim kierowcą Renault i nie był wymieniany w roli kandydatów do zajęcia miejsca, odchodzącego na emeryturę, Felipe Massy. Cały czas mówi się, że o fotel po Brazylijczyku walczą właśnie Kubica oraz protegowany Mercedesa, Pascal Wehrlein.
W oficjalnym komunikacie, team Williams przyznał, że jest „podekscytowany” nadchodzącymi testami, podczas których w jego barwach wystąpi „interesująca grupa kierowców: Lance, jako zawodnik potwierdzony na rok 2018, dysponujący ogromnym doświadczeniem Robert oraz Siergiej, jako bardzo obiecujący, młody talent F1”.
Cała ta sytuacja sprawia, że coraz bliżej jesteśmy poznania odpowiedzi, kto dołączy do Lance'a Strolla w Williamsie w 2018 roku. Brytyjska ekipa, poza Sauberem, jako jedyna nie potwierdziła pełnych składów na przyszły sezon.
Trzymamy kciuki, bo coraz więcej wskazuje na to, że już na dniach oficjalnie może zostać ogłoszone to, na co kibice na całym świecie czekają od dawna. Że Robert Kubica, po 7 latach od feralnego wypadku, który niemalże kosztował go życie, wraca do królowej sportów motorowych!
Jeśli tak się stanie, to będzie to jeden z najlepszych powrotów w historii motorsportu. I idealny materiał na film!
