Czyjeś serce musiało pęknąć tego wieczoru. Przygotowywaliśmy się do tego wyścigu przez cały tydzień. Dzień przed finałem Ken Roczen i Hunter Lawrence siedzieli razem przy stole z mikrofonami w rękach. Dziennikarz zapytał, czy są gotowi na porażkę, z którą jeden z nich będzie musiał się zmierzyć.
Roczen nie dał mu nawet dokończyć pytania - podniósł mikrofon i rzucił: "Życie toczy się dalej". Szybko odłożył mikrofon i uśmichnął się dając znać, że to koniec wywiadu.
Lawrence roześmiał się, być może żałując, że nie pomyślał o tej odpowiedzi jako pierwszy. Powtórzył słowa Roczena, ale z większą ilością słów:
"Oczywiście, dalej będzie trzeba wstać następnego dnia. Jeden z nas zapłaci dużo wyższą cenę, ale takie są wyścigi - zwycięzca może być tylko jeden... A życie toczy się dalej. Trzeba szybko wrócić do roboty".
Nieprawdopodobny pojedynek
Nikt się nie spodziewał, że pojedynek o mistrzostwo rozegra się pomiędzy Hunterem Lawrence'em, który przed sezonem 2026 nie wygrał żadnego wyścigi (ani nawet nie ukończył pełnego sezonu), a Kenem Roczenem, który już od 13 lat próbował sięgnąć po swój pierwszy tytuł AMA Supercross w klasie 450.
Mistrzostwa AM Supercross 2026 okazały się pojedynkiem dwóch niezwykle lubianych i szanowanych zawodników. Przed sezonem jednak niewielu stawiało na któregokolwiek z tej dwójki w walce o tytuł. Wiele osób twierdziło, że Roczen już dawno przegapił swoją szansę na tytuł, a Hunter jeszcze nie jest gotowy do bezpośredniej walki z bardziej doświadczonymi rywalami.
Ale tak się nam tylko wydawało...
Obaj zawodnicy przeszli dosłownie przez piekło, aby stanąć na starcie finałowej rundy AMA Supercross 2026. Roczen nie tylko omal nie zakończył kariery w styczniu 2017 roku, ale prawie stracił rękę na skutek poważnego złamania kości promieniowej i łokciowej (oraz zwichnięcia łokcia i złamanie kości łódeczkowatej). Musiał przejść kilkanaście operacji, z których pierwsza miała na celu po prostu uratowanie kończyny. "Naprawialiśmy jego ramię, żeby mógł chociaż sam zjeść obiad, o ponownej jeździe nikt w tym momencie nawet nie myślał" - powiedział dr Randy Viola w 2018 roku o pierwszej operacji.
Powrót Roczena był drogą pełną wzlotów i upadków. Zaledwie sześć wyścigów po powrocie w 2018 roku, złamał śródręcze w prawej ręce aby przez kilka kolejnych sezonów zmagać się z wirusem Epstein-Barr, który odciskał swoje piętno na formie Kena.
Ale pojawiły się też pozytywy: małżeństwo, narodziny dzieci, powrót do wygrywania w 2020 roku, amerykańskie obywatelstwo i kontrakt z zespołem Suzuki, który postanowił budować swoje działania wokół potrzeb i stylu Roczena. Od tego momentu zaczął wszystko zaczęło się układać.
"Po prostu staram się cały czas nad sobą pracować i czerpać z tego frajdę" - powiedział Roczen o podpisaniu kontraktu z Suzuki w 2022 roku. "Byłem wtedy daleko od materiału na mistrza".
To się jednak zmieniło w ciągu ostatniego roku.
Droga Huntera Lawrence'a na szczyt stawki w supercrossie rozpoczęła się już w trakcie jego dziecięcych lat w Australii, ale po drodze wiele przeszedł w Europie, gdzie momentami finanse były tak cienkie, że rodzina musiała racjonować puszki tuńczyka i słoiki masła orzechowego.
W Australii sprzedali swój dobytek i postawili wszystko na jedną kartę. Kontuzje przychodziły jednak częściej niż premie za wygrane. Hunter miał 17 lat i mieszkał w Niemczech z Heiko (ojcem Roczena), kiedy Kenny doznał dramatycznej kontuzji ramienia. Rodzina Lawrence'ów przeprowadziła się do Ameryki pod koniec 2018 roku, a Hunter uważnie obserwował powrót Roczena. Być może właśnie to pomogło, bo wkrótce sam musiał dokonać tego samego.
Niepowodzenia i operacje piętrzyły się: kolana, obojczyki, barki, obrąbek, łopatka. Brakowało przejechania całych sezonów, a przyszłość stanęła pod znakiem zapytania.
"Kiedy ciągle musiałem mierzyć się z kolejnymi kontuzjami, traciłem już wiarę i pogodziłem się już z myślą o zakończeniu kariery". powiedział Hunter dzień finałem SX 2026. "Ale odbudowanie się smakuje podwójnie dobrze".
Wbrew przeciwnościom losu
Lawrence nie był głównym pretendentem do tytułu w 2026 roku, ale był bardziej bardziej prawdopodobnym faworytem niż Ken. Roczen był tak daleko na liście, że w przedsezonowych zakładach bukmacherskich kurs na niego wynosił +1402. Dla porównania, Lawrence miał +311, a Eli Tomac +240.
Przeciwko Roczenowi były również statystyki. Do tej pory rekord największej liczby sezonów startowych przed zdobyciem tytułu wynosił siedem (Tomac, 2020), a średnia to 3,1. odatkowo żaden zawodnik po 30. roku życia nigdy wcześniej nie zdobył mistrzostwa w klasie 450. Roczen skończył w tym roku 32. lata i do tej pory ukończył pełny sezon tylko sześć razy.
Sezon 2026 postanowił jednak wyłamać się ze statystyk. Roczen mimo wolnego startu, odrobił 31-punktową stratę i objął prowadzenie po przystanku w Philadephii, po raz pierwszy w karierze zdobywając czerwony plastron lidera klasyfikacji w drugiej części sezonu.
Roczen i Lawrence wjechali na finał do Salt Late City z różnicą jednego punktu i najbardziej wyrównanymi wynikami w historii - po 5 zwycięstw, 12 miejsc na podium i 14 finiszów w pierwszej piątce. Wyraźną przewagą Lawrence'a była lepsza średnia pozycja po starcie, ale Roczen prowadził przez większą ilość okrążeń w całym sezonie.
Ta konsekwencja doprowadziła do pierwszego od 2006 roku finału, w którym ostateczny mistrz Ricky Carmichael przyjechał do Las Vegas z remisem punktowym z Chadem Reedem. Ta jedyna w swoim rodzaju sytuacja miała miejsce dwie dekady po remisowym starciu z 1985 roku w Rose Bowl.
Co ciekawe, żaden z zawodników zaangażowanych w te scenariusze nie wygrał wyścigu, ani Carmichael, ani Reed, ani nazwiska, które możesz kojarzyć z poprzedniego starcia - Jeff Ward i Broc Glover. Tak samo było i tym razem bo ani Ken Roczen, ani Hunter Lawrence również nie wygrali decydującego wyścigu.
Życie toczy się dalej
Ostatecznie obaj zawodnicy zmagali się z trudnościami. Jeden z nich przyznał, że był "emocjonalnym wrakiem", a drugi, że "prosił o trochę za dużo przyczepności przedniego koła wchodząc w zakręty". Lawrence i Roczen przejechali razem przez pierwszy zakręt głównego wyścigu. Roczen postanowił jednak odważnie i agresywnie zaatakować swojego rywala w drugim zakręcie. To wyglądało jakby ktoś napisał scenariusz do tego wyścigu, aby podnieść poziom ekscytacji.
Roczen i Lawrence jechali niemal koło w koło przez 10 okrążeń; bez błędów, bez bezpośrednich ataków o pozycję, ale nie pozwalając sobie na najmniejszy błąd. Było jasne, że strategią Huntera jest utrzymać się za Roczenem i spróbować zaatakować pod koniec wyścigu. Do walki nieśmiało dołączył Jorge Prado, który początkowo nie chciał mieszać się do walki o mistrzostwo, ale kiedy Lawrence popełnił błąd i wypadł z toru, Jorge podkręcił tempo, a Hunter chwilę później znalazł się na ziemii. Lawrence próbował szybko wrócić do walki, ale wtedy uderzył w nadjeżdżającego Justina Hilla i ponownie upadł, jak w swoim najgorszym koszmarze.
Wydawało się, że to już koniec i Roczen może być spokojny o zwycięstwo. Jednak kiedy do Kena zaczęło docierać, co się dzieje, pojawiła się presja.
Roczen pozostawał bezbłędny przez 22 okrążenia, zanim dopadł i wyprzedził go rój rywali walczących o zwycięstwo w wyścigu. Roczen spadał o kolejne pozycje, ale kontrolował sytuację. W końcu jedyne co musiał zrobić to dojechać przez Hunterem. I to się udało!
Roczen mógł wreszcie dać upust emocjom na mecie. Były łzy, był ból, była i radość. Po wyścigu jego słowa upewniły nas, że jest człowiekiem. "Byłem dziś emocjonalnym wrakiem", powiedział. "Jestem wyczerpany fizycznie i psychicznie przez ostatnie kilka tygodni".
W połączeniu z serią Pro Motocross i Mistrzostwami Świata SuperMotocross w 2025 roku, było to trzecie z rzędu wicemistrzostwo Huntera. Zdobył tytuł z podniesioną główą i sportową klasą, kiedy poczekał pod podium, aby pogratulować Roczenowi tytułu. Stawił czoła uczuciu, od którego większość by po prostu uciekła.
Tak czy inaczej, życie toczy się dalej.