Seth Quintero Grabbing Air in Dubai
© Kin Marcin / Red Bull Content Pool
Offroad

Seth Quintero zdradza jak walczy się o wygraną na Dakarze jako 18-latek

Mimo, że w USA nie jest nawet pełnoletni to już jest jednym z najlepszych zawodników UTV na świecie. Poznajcie Setha Quintero!
Autor: Anthony Sansotta / tłum. Eliasz Dawidson
Przeczytasz w 11 min
Podczas gdy większość 18 latków skupia się głównie na studiach i górze pracy, jaką przysparza szkoła, codzienność Setha Quintero wygląda troszkę inaczej. Kiedy młody chłopak z południowej Kalifornii podniósł telefon o godzinie 10 rano, przewoził właśnie swój wyścigowy samochód, aby przygotować go do zbliżającego się rajdu.
Zostanie najmłodszym w historii zwycięzcą etapu na najtrudniejszym rajdzie świata i to jako jeden z niewielu Amerykanów, którym się to udało, w połączeniu z wesołą osobowością Quintero i zaciętością wyścigową sprawiły, że ze skromnego rodzinnego środowiska trafił w światło międzynarodowych reflektorów.
Wspominając Rajd Dakar 2021, Quntero opowiada o swoich pierwszych rodzinnych doświadczeniach na międzynarodowej scenie, punktach zwrotnych w swojej karierze oraz rodzinnej atmosferze, która uczyniła go wielokrotnym mistrzem i międzynarodowym zawodnikiem zaledwie w wieku 18 lat.
Quntero rzucił na początku kilka żartów i krótko streścił ostatnie wydarzenia, ale kiedy nadszedł czas, aby porozmawiać o interesach, w mgnieniu oka z zabawnego, energiczne młodzieńca, przemienił się w dojrzałego, dobrze ułożonego zawodowego kierowcę.
Seth Quintero na Rajdzie Dakar 2021 w Arabii Saudyjskiej
Seth Quintero na Rajdzie Dakar 2021
Co najbardziej kochasz w rajdach terenowych?
Myślę, że najbardziej podoba mi się to, że w rajdach terenowych na każdym kilometrze czeka coś nowego. Uwielbiam wyścigi szosowe, uwielbiam każdy rodzaj wyścigów, ale w offroadzie nie wiesz, co wydarzy się za sto metrów, a to powoduje potężny przypływ adrenaliny. I to mnie właśnie napędza. Szczerze mówiąc, społeczność związana z wyścigami terenowymi jest jedyna w swoim rodzaju. We wszystkich innych głównych sportach rywalizacja wydaje się być trochę wroga. Zespoły mają tajne ustawienia dla swojego samochodu i nie chcą się nimi dzielić z nikim. W off-roadzie z kolei, jeśli ktoś potrzebuje jakiejś część, wszystkie zespoły się będą się zatrzymywać, żeby sprawdzić, czy mogą jakoś pomóc. Off-road to naprawdę jedna wielka rodzina.
Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie z jazdy w terenie? Albo po prostu w samochodzie terenowym czy na wyścigach?
Myślę, że moje najwcześniejsze wspomnienie związane z jazdą w terenie to okres, kiedy mój tata ścigał się na motocyklach terenowych. Miałem wtedy jakieś cztery-pięć lat. Tata ścigał się na motocyklach terenowych, a ja zacząłem jeździć quadami, więc myślę, że to chyba moje najwcześniejsze wspomnienie. Potem pojechaliśmy na targi Del-Mar, gdzie odbywały wyścigi go-kartowe.
Zdecydowanie kręcę się w środowisku już bardzo długo, mój wujek budował samochody UTV od kiedy pamiętam i nie mogę sobie przypomnieć czasu bez offroadu w moim życiu.
Kiedy po raz pierwszy wystartowałeś i jak ci poszło?
Mój pierwszy wyścig w UTV miał miejsce w 2013 roku i byłem jedyną osobą w Polarisie RZR 170 ścigając się z samochodami klasy trofeum. Zajęliśmy wtedy chyba czwarte miejsce na 10-15 samochodów. Szczerze mówiąc, nie patrzyliśmy na wynik, ponieważ dopiero rozpoczynaliśmy karierę. Chcieliśmy po prostu dojechać do mety i dobrze się bawić. Mój tata doznał kontuzji na motocyklu terenowym, więc moi rodzice nie chcieli już żebym jeździł na motocyklu. Tak zaczęła się moja przygoda z wyścigami. Uwielbiam rajdy i od tamtego czasu to się tylko nasiliło. Zacząłem wygrywać wyścigi i coraz lepiej sobie radzić. W 2015 roku zdobyłem mistrzostwo świata i już nie było drogi powrotnej.
Off-roadowcy to jedna wielka rodzina
Seth Quintero
Co sprawia, że rajdy terenowe tak cię wciągają?
Myślę, że adrenalina, której doświadczasz, czekając na linii startu. To jest coś, czego nie da się zrozumieć, dopóki tego nie poczujesz. Nigdzie indziej tego nie doznasz. Siedząc na linii startu zaczynasz wariować, próbujesz wymyślić co zrobisz. Patrzysz na kierowców obok ciebie i próbujesz przewidzieć, co zrobią. Gdy tylko pedał gazu uderzy w podłogę, wszystko całkowicie znika. To najbardziej szalone uczucie na świecie. Czujesz się jak najbardziej zestresowana osoba na świecie, a chwilę potem kiedy dotkniesz pedału gazu, nagle stajesz się najspokojniejszą osobą na świecie. Dla takich chwil warto żyć.
Seth Quintero w drodze po zwycięstwo na Rajdzie Dakar 2021
Seth Quintero
Pamiętasz, kiedy w twojej karierze pojawił się punkt zwrotny, w którym zrozumiałeś że chcesz zostać zawodowcem?
Myślę, że w mojej karierze było kilka punktów zwrotnych. Pierwszy z nich miał miejsce, gdy wygrałem Mistrzostwa Świata UTV 2015 w Polarisie RZR 170. To był pierwszy raz, kiedy wystartowaliśmy w tej imprezie, więc było całkiem fajnie. Potem przeszliśmy do większej klasy i wtedy zgłosił się do mnie Red Bull. Myślę, że drugim punktem zwrotnym był rok 2019, kiedy prawie byłem niepokonany w klasie Pro NA. To był mój trzeci rok w tej kategorii i miałem dopiero 16 lat. Więc to był dla mnie zdecydowanie punkt zwrotny: wygraliśmy Mistrzostwa Świata, Mint 400, Vegas do Reno i kilka znanych wyścigów w tamtym roku. Wtedy, od niedawna, byliśmy najmłodszymi, którzy kiedykolwiek wygrali etap Rajdu Dakar. Myślę, że to otworzyło wielu ludziom oczy na to, co moje pokolenie i tak naprawdę, co młodsze dzieci są w stanie zrobić za kierownicą samochodu wyścigowego. Mam nadzieję, że każdy będzie miał więcej okazji na wykazanie się i będziemy mogli ściągnąć więcej dzieciaków, które mają szanse zostać mistrzami na Dakarze.
Co było najważniejszym momentem w urzeczywistnieniu twoich sportowych marzeń?
Kluczem do zrobienia kariery i spełnienia marzeń jest pozostanie wiernym samemu sobie. Widzisz, wielu ludzi stara się być zbyt profesjonalnymi i zbyt skupionymi na biznesie, by w końcu mieć tę osobowość przywiązaną do pustej twarzy. Czuję, że całkiem nieźle sobie z tym radzę próbując być sobą, rozśmieszać ludzi i pokazując, że wyścigi są dla mnie dobrą zabawą. Kiedy przestanie mi to sprawiać przyjemność, zakończę karierę. Tak więc, dopóki mam z tego fun, mam zamiar pracować najciężej i robić, co w mojej mocy, żeby odnosić sukcesy. Myślę, że to właśnie dzięki temu doszedłem tu, gdzie jestem.
Czy wyznaczałeś sobie jakieś konkretne cele - długo- albo krótkoterminowe - czy bardziej żyłeś z wyścigu na wyścig?
Nawet po pierwszym pierwszym zwycięstwie nic nie planowaliśmy, bo chcieliśmy się po prostu dobrze bawić. Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze nam szło. Bo po prostu mieliśmy z tego frajdę. Wielu osobom się się to nie podoba, starają się zadowolić sponsorów. My w tamtym czasie nie mieliśmy sponsorów, jeździliśmy tylko po to, aby zadowolić samych siebie i wywołać uśmiech twarzach.
Rywalizację mam wpisaną w krew i gdy tylko pierwszy raz wygrałem, uzależniłem się od tego uczucia. Od tamtej pory ciągle czuję głód zwycięstwa i chcę osiągać coraz więcej. Czuję, że dorastałem szybciej niż inni, bo starałem się zachowywać jak profesjonalista, ale przy tym chciałem pozostać sobą.
Seth Quintero przed rajdem Dakar 2021 w Arabii Saudyjskiej.
Seth Quintero
Co czułeś gdy dostałeś propozycję startu na arenie międzynarodowej i wzięcia udziału w najtrudniejszym rajdzie świata?
Kilka lat temu odebrałem telefon od chłopaków z Red Bulla, kiedy siedziałem na swoim podwórku bawiąc się z psem. Zapytali, czy chcę wystartować na Dakarze w barwach Red Bull Off-Road Junior Team USA. Oczywiście starałem się zachować spokój i powiedzieć, jak wspaniała jest to dla mnie szansa, ale kiedy tylko odłożyłem słuchawkę, rozpłakałem się. [śmiech] Nie mogłem opanować emocji. To pokazuje jednak, że ludzie widzieli, jak bardzo chciałem wygrywać kiedy się ścigałem.
Tak zaczęła się szalona jazda po całym świecie, która pozwoliła mi też docenić, jak dobrze jest wrócić do domu. Mam nadzieję, że ta przygoda będzie trwać dalej, bo skradła moje serce.
Jak podoba ci się takie życie i czego się nauczyłeś?
Podróżowanie jest dosyć uciążliwe. Spędzanie od 10 do 17 godzin w samolocie zdecydowanie staje się męczące. [śmiech] Nie zamieniłbym jednak tego na nic innego. Lecę 17 godzin samolotem przez pół świata, żeby wziąć udział w Rajdzie Dakar. Nauczyłem się naprawdę być wdzięcznym za to, co mam. Widziałem wiele różnych spojrzeń na życie i widziałem teraz praktycznie każdy zakątek świata. Widziałem więc, jak niektórzy mają ciężko, a jak łatwo inni, więc w pewnym sensie widziałem oba światy. To pozwala docenić, co już masz. Dzięki temu jestem jeszcze bardziej wdzięczny za kochającą, wspierającą rodzinę.
Jak byś opisał Dakar jednym słowem?
To trudne... Nie wiem, czy potrafię opisać go tylko jednym słowem. Może "dziki"?
Dlaczego?
To 12 dni z rzędu, podczas których codziennie przejeżdżamy od 400 do 800 kilometrów. Nie zobaczysz tego nigdzie indziej na świecie. Jadąc przez środek pustyni w Arabii Saudyjskiej możesz natrafić na stado wielbłądów, które chcą się z tobą ścigać. Próbujesz więc ich ominąć, a chwilę później natykasz się na obóz, w którym ludzie śpią na środku pustyni i nie masz pojęcia, skąd się tam wzięli. To jest po prostu szalone. Wracając z Dakaru można opowiadać w nieskończoność niewiarygodnych historii.
Jak radzisz sobie z presją związaną z rywalizacją na tym poziomie?
Szczerze mówiąc nie czułem żadnej presji, ponieważ to był mój pierwszy rajd. Wystartowałem wcześniej na Rajdzie Andaluzji, ale tam przejechałem tylko dwa etapy. Nie wiem, po prostu będąc 18-letnim dzieckiem byłem bardziej podekscytowany niż zdenerwowany. Nie czułem, żeby ktokolwiek wywierał na mnie presję, chociaż patrząc wstecz pojawiała się ona po wygrywaniu etapów. Jak już mówiłem - kocham ten sport i kiedy już się ścigam, nic innego się nie liczy. Na Dakarze miałem największą frajdę w życiu. W Arabii ścigaliśmy się przez 12 dni z rzędu. Normalnie w ciągu roku zaliczałem 12 startów, więc na Dakarze codziennie wracałem podekscytowany do samochodu. Nie czułem presji, jedynie podniecenie.
Jak myślisz, wynika to z podejścia twojej rodziny do sportu i tego, żeby się dobrze bawić, czy radzenie sobie z presją masz po prostu we krwi?
Z pewnością moja rodzina i ja mamy wielką frajdę, nawet gdy pracujemy w garażu przy samochodzie. Tak naprawdę jest nas tylko kilku - moja mama, tata, dziadek i wujek. Ale zazwyczaj to tylko ja pracuję w garażu lub ja i mój tata w garażu. Nadal uważamy to za zabawę, nie będziemy próbować traktować tego zbyt poważnie. Oczywiście chcemy robić swoje zadanie, ale zawsze staraliśmy się, aby mieć frajdę z tego, co robimy. Myślę, że to był klucz do mojego sukcesu w Dakarze.
Najmłodszy zwycięzca etapu na Dakarze. Czy młody Seth Quintero mógł sobie to kiedykolwiek wyobrazić?
10 lat temu, gdybyś zapytał mnie, czy chce się ścigać się na Dakarze, powiedziałbym, że tak. Ale nawet 16-letni Seth Quintero, kiedy go po raz pierwszy zapytano o chęć startu, trochę się wahał, ponieważ był zdenerwowany i bał się zawieść. Myślę, że po kilku etapach i wygranym odcinku rozbudziło się coś we mnie i młodszy Seth byłby dumny z tego, co już osiągnąłem.
Red Bull Off-Road Junior Team  Seth Quintero i Mitch Guthrie Jr.
Red Bull Off-Road Junior Team Seth Quintero i Mitch Guthrie Jr.
Gdybyś mógł udzielić rady młodszemu pokoleniu, które tak jak ty chce przenieść swoją karierę na wyższy poziom, co by to było?
Żeby się bawić i być sobą. W dzisiejszych czasach widzisz wiele dzieci w mediach społecznościowych, którym rodzice prowadzą konta i wydaje się to trochę zbyt biznesowe. Sponsorzy lubią widzieć Twoją zabawną stronę i myślę, że musisz mieć osobowość. Szczerze mówiąc, możesz mieć lepszą osobowość niż być kierowcą, a i tak odnieść sukces w sporcie. Tak więc baw się dobrze, ciesz się tym co robisz i nie pozwól, aby woda sodowa uderzyła ci to do głowy.
Następny cel na Twojej liście?
Następnym celem jest zwycięstwo w Dakarze. Naprawdę liczyłem na to, że zrobię to w tym roku, szło nam naprawdę dobrze, odnieśliśmy kilka zwycięstw etapowych i ostatecznie zaczęliśmy prowadzić w klasyfikacji ogólnej. Wtedy niestety doszło do awarii skrzyni biegów. Ale mam nadzieję, że 2022 to mój rok. Włożymy w to dużo pracy. W Stanach chciałbym wygrać UTV Pro Turbo w moim debiutanckim roku w najmocniejszej klasie w USA. Ściga się w niej wielu mocnych kierowców. Mam tylko 18 lat, a wielu z nich od 25 do 30 lat, więc jeśli udałoby mi się wygrać to byłbym z siebie dumny.