Want to see content from United States of America

Continue
Kamil "siuhy" Szkaradek
© Jacek Jabłoński
esport
Siuhy: Chciałbym budować projekt w MOUZ
Czas na rozmowę z ostatnim z kapitanów Red Bull de_arena, Kamilem "siuhym" Szkaradkiem, z którym rozmawiamy m.in. o atmosferze w MOUZ czy o tym co robić, by wybić się z polskiej sceny CS'a.
Autor: Bartłomiej Bukowski
Przeczytasz w 9 minPublished on
Wielkimi krokami zbliża się finał Red Bull de_arena, gdzie trzy drużyny, na czele których staną Fusialka, PashaBiceps oraz siuhy, zmierzą się w szeregu specjalnie przygotowanych konkurencji.
Całość transmitowana będzie także na Twitchu, na kanale Izaka (LINK TUTAJ). Początek transmisji zaplanowany jest na sobotę, 19 października, na godzinę 15:45.
W związku z nadchodzącym wydarzeniem, przygotowaliśmy także serię wywiadów z kapitanami, którzy opowiadają w nich zarówno o nastawieniu do zbliżającego się eventu, jak i szerzej o swojej aktualnej sytuacji, czy też planach na przyszłość. Rozmowę z Pashą możecie znaleźć TUTAJ, natomiast z Fusialką TUTAJ. Teraz natomiast nadszedł czas na ostatniego z trójki kapitanów - siuhy'ego.
Bartłomiej Bukowski, redbull.com: Jak zareagowałeś na propozycję wzięcia udziału w Red Bull de_arena?
Kamil "siuhy" Szkaradek: Gdy usłyszałem o takiej możliwości, to bardzo się ucieszyłem. Pomyślałem, że to bardzo fajny projekt. Zawsze gdzieś tam śledziłem Red Bulla i bardzo mi się podobały jego działania, także mieć okazję zrobić coś dla fanów wspólnie z Red Bullem to moim zdaniem bardzo fajna okazja.
A jak podchodzisz do tego, że przyjdzie Ci stanąć “oko w oko” z fanami, którzy na co dzień raczej dopingują Cię jedynie z perspektywy trybun?
Jest to na pewno coś innego. Wcześniej faktycznie grałem jedynie na scenach, choć przed tysiącami osób. W takich bardziej kameralnych projektach do tej pory nie uczestniczyłem. To dla mnie coś nowego, ale jestem bardzo otwarty na takie rzeczy. Może na miejscu pojawi się jakiś lekki stres, ale też cieszę się i nie mogę się doczekać, by wreszcie spotkać się z widzami.
No właśnie. Dla Ciebie taka bezpośrednia interakcja z widzami na żywo będzie czymś nowym. Myślisz, że może to dać przewagę Pashy i Fusialce, którzy mają w tej kwestii dużo większe doświadczenie?
Każdy ma tutaj swoje mocne strony. Na szczęście w tym evencie liczy się też skill w grze, więc tutaj ja też mam jakąś przewagę. Ale jest to też pewien rodzaj inspiracji, gdy możesz popatrzeć na te “większe” osoby. Mogę się zainspirować tym, co w świecie influencerskim robią Pasha czy Fusialka, jak oni to robią i się od nich uczyć.
Nie widzę innej opcji niż wygrana.
Siuhy
Jak podchodzisz do samej rywalizacji na evencie?
Na pewno sobie nie odpuszczę. Przygotuję moją drużynę na 100% i wyjdę aby wygrać. Nie widzę innej opcji niż wygrana.
Pasha w rozmowie z nami powiedział, że Red Bull de_arena może otworzyć co niektórym drzwi do kariery w esporcie. Zgadzasz się z taką opinią?
Jak najbardziej. Uważam, że przez ostatnie lata takie możliwości dla zawodników, gdzie mogli się pokazać, nieco na polskiej scenie zanikły. Także jest to fajny moment, aby się pokazać. To na pewno duża szansa. Gdybym ja teraz był w momencie, w którym rozpoczynałbym swoją przygodę z CS’em, to szukałbym właśnie takich okazji, aby gdzieś się załapać, pokazać, pokazać że mi zależy, a przy okazji też dobrze się bawić, bo to też jest ważne.
Czy, mając na uwadze to o czym mówisz, dziś byłoby Ci trudniej wybić się z polskiego podwórka?
Dobry zawodnik zawsze znajdzie jakiś sposób na wybicie się. W Polsce jednak na ten moment jest ciężej niż było, to prawda. Wcześniej mieliśmy więcej małych okazji, czy to jakichś LAN-ów czy innych turniejów.
Na ten moment natomiast nie ma ich prawie w ogóle i to boli młodszych zawodników, którzy chcieliby się pokazać, ale nie mają za bardzo gdzie. Fajnie by było, gdyby znów zaczęto pomału iść w tę stronę, aby tę polską scenę odbudować.
Jaką dałbyś radę młodemu zawodnikowi, który dziś chciałby podążyć Twoimi śladami i spróbować zaistnieć na dużej scenie CS’a?
Przede wszystkim najważniejsze jest to, by być sobą. Jeżeli wierzysz, że jesteś dobry, to musisz dążyć po swoje. Trzeba też być otwartym do ludzi, także do krytyki. Zwłaszcza, gdy grasz w zespole. Musisz pamiętać, że nikt nie chce Ci zrobić na złość. Każdy chce po prostu wygrywać. To są moim zdaniem kluczowe dwie rzeczy. Trzeba się skupić na sobie i cierpliwie dążyć po swoje.
Kamil "siuhy" Szkaradek
Kamil "siuhy" Szkaradek© Jacek Jabłoński
Jeżeli wierzysz, że jesteś dobry, to musisz dążyć po swoje.
Siuhy
Odczuwasz dziś na sobie jakąś presję związaną z tym, że jesteś obecnie jednym z najlepszych graczy w naszym kraju?
Nie odczuwam tego tak, że jestem czołowym czy najlepszym polskim graczem. Wiem jednak, że dużo ludzi mnie wspiera. Codziennie widzę komentarze kibiców, czuję ich wsparcie, gdy gramy na arenie i to jest bardzo fajne. Nie patrzę jednak na to, że jestem w jakiś sposób najlepszy. Jest bowiem dużo innych polskich graczy, którzy też się dobrze pokazują jak choćby Ultimate.
Jak się czujesz w MOUZ? Czujesz, że może to być dla Ciebie zespół na lata?
Przede wszystkim w esporcie to co stanie się za miesiąc, dwa, trzy czy rok jest tak naprawdę niewiadomą. Ja jednak na ten moment mogę powiedzieć, że czuję się bardzo dobrze w MOUZ i jest tu dla mnie bardzo dobre środowisko, bym mógł się rozwijać.
Chciałbym tu kontynuować swoją karierę, ale tak jak mówię, trudno powiedzieć co będzie za rok czy dwa. Esport zmienia się bardzo dynamicznie i czasami pewne roszady są nieuniknione.
U nas też cały czas wszystko się rozwija. MOUZ mocno nam pomaga jako organizacja, chociażby teraz, gdy powstała nowa siedziba w centrum Hamburga. Mamy w niej chociażby specjalne przygotowania do gry przed kibicami, można powiedzieć w formie takiej symulacji areny.
Często jednak czołowe drużyny mają w swoich szeregach ikony, które mają w zespole kilka ładnych lat stażu. MOUZ jest w tej kwestii pewnym wyjątkiem. Puszczając nieco wodze fantazji - widziałbyś się w takiej roli?
Mówiąc z perspektywy IGL-a, to czasami IGL potrzebuje dużo czasu, aby zbudować naprawdę dobry system w drużynie. Musi spędzić trochę czasu nad tym, aby zbudować taki system, który będzie pasował każdemu w zespole. I taki prowadzący, jeśli będzie zmieniał drużynę co rok czy co dwa, to nie będzie miał dość czasu, by zbudować coś długofalowo.
Kamil "siuhy" Szkaradek
Kamil "siuhy" Szkaradek© Jacek Jabłoński
Na ten moment chciałbym iść w tę stronę, aby budować ten projekt właśnie w MOUZ.
Siuhy
Dlatego też ja patrzę na to z takiej właśnie perspektywy. Jeżeli będę miał szansę pozostać z tak młodym, ale i jednocześnie doświadczonym składem, to będzie to dla mnie bardzo pozytywne. Będę mógł tu popracować nad tym, aby zbudować taki system, który będzie mi pasował także za 5 lat i z którego będę zadowolony. Zespół również mi w tym pomaga i na ten moment chciałbym iść w tę stronę, aby budować ten projekt właśnie w MOUZ.
Widać, zarówno w Twoich wypowiedziach, jak i wypowiedziach innych członków MOUZ, że panuje u Was naprawdę fajna atmosfera.
Przede wszystkim wszyscy tak naprawdę znamy się już bardzo długo, to pomaga. W zasadzie razem rozpoczynaliśmy naszą profesjonalną przygodę od MOUZ NXT, a niektórzy przecinali się jeszcze wcześniej, także wiemy o sobie bardzo dużo. Wiemy, kto jakim jest zawodnikiem i dobrze się rozumiemy.
Co ważne, potrafimy też znaleźć dobry balans między profesjonalizmem, a jednak jakąś wspólną zabawą. Na pewno poza serwerem, poza grą, lubimy spędzać ze sobą czas, wspólnie się wygłupiać. Fajnie mieć taką chemię. Zwłaszcza, gdy patrzy się na inne zespoły i widać, że tam tej chemii nie ma. Wówczas wiesz, że jako team, jesteście z automatu krok do przodu.
A jak wyglądało wkomponowanie do zespołu Brollana? Czasem trudno jest wejść w tak zgraną ekipę.
Z początku faktycznie bałem się, że może być nieco ciężej. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie i tak naprawdę udało się to od razu.
Z Brollanem była taka sytuacja, że on od bardzo młodego wieku, 15-16 lat, grał już w profesjonalnych drużynach ze starszymi zawodnikami i tak naprawdę zawsze był tym najmłodszym. W takich zespołach ta chemia jest nieco inna. Starsi gracze mogą już mieć rodziny, inne obowiązki, nie tylko grę.
Natomiast od momentu, gdy dołączył do nas, to znów poczuł, że ma te 22 lata, znów było widać jak bawi się grą, jak ponownie złapał vibe z młodszymi graczami. Wyglądało to tak, jakby wrócił do takiego młodego siebie, gdzie widać było, że w innych zespołach tej zabawy grą u niego brakowało.
Wracając nieco do Ciebie. Przed CS’em miałeś także przygodę z piłką nożną.
W piłkę grałem bardzo długo, jakoś od 6. roku życia. W młodości mieszkałem w Irlandii Północnej i tam od razu byłem zapisany do lokalnego zespołu. Piłka to była wówczas moja główna zajawka. Tak naprawdę moje życie przed CS’em bazowało tylko na niej. Na treningach, meczach. W pewnym momencie pojawił się jednak CS i priorytety się zmieniły.
No właśnie, czy ten wybór między piłką a CS’em był czymś trudnym?
Był to trudny wybór, ale też jednocześnie stało się to tak bardzo naturalnie. Początkowo bowiem CS był jedynie dodatkowym hobby po szkole, jednak w pewnym momencie zacząłem przechodzić na taki poziom, gdzie pojawiały się już oficjalne mecze. I wówczas, gdy miałem np. mecz piłkarski w sobotę czy w niedzielę, to zacząłem je odpuszczać, by grać profesjonalny mecz w CS’a. I to tak naprawdę było takie naturalne przejście. Jak zauważyłem, że zaczynam wybijać się w CS’ie i to coraz lepiej wygląda, to naturalnie zacząłem kłaść na to coraz większy nacisk
A czy ten background z piłki pomógł Ci w karierze esportowej?
Tak, uważam, że w wielu aspektach to pomaga. Na pewno sam fakt, że grasz w drużynie dużo daje. To sprawia, że nie myślisz tylko o sobie, ale myślisz nad tym co mówisz, jak się zachowujesz, jak rozmawiasz z innymi i to wszystko ma wpływ na całą drużynę. Takie rzeczy się po prostu z takiego doświadczenia wyciąga.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że już w młodym wieku mogłem nauczyć się angielskiego. Dziś, gdy gram w międzynarodowej drużynie i rozmawiamy po angielsku, to bardzo pomaga.
esport

Najpopularniejsze artykuły