Siwers
© Ludwik Lis / HANDS
Muzyka

Jak Siwers tworzył historię

Siwers, od lat kojarzony z warszawskimi składami JWP i Bez Cenzury, robi z nami „Powrót z drogi donikąd” i wymienia kilka mocnych utworów, w których wziął udział.
Autor: Marcin Misztalski

Bez Cenzury „Reprezentuję siebie”

Siwers: Utwór trafił na pierwszy album grupy Bez Cenzury, którą współtworzę z Erosem i Łajzolem. Pamiętam, że oprawa graficzna kompaktu „wzbogacona” była tekstem: „Jak masz ukraść z internetu, lepiej za*eb to ze sklepu”. Tekst spowodował, że krążek został na chwilę wycofany ze sprzedaży, jednak po kilku dniach wrócił na półki sklepowe. „Reprezentuję siebie” jest jednym z najdłuższych kawałków w historii krajowego rapu. Numer trwa 11 minut i pojawia się w nim blisko 30 warszawskich raperów - m.in. Sokół, Wigor, chłopaki z Hemp Gru, Kosi i Fu. Mózgiem i pomysłodawcą przedsięwzięcia był Eros, który koordynował wszystkie działania i poganiał raperów do nagrywek. (śmiech) Prace nad numerem trwały około pół roku. Nim stworzyłem finalny bit, nagrywaliśmy pod podkłady francuskiego kolektywu Mafia K'1 Fry. Kawałek powstał w małym pokoju przerobionym na studiu, przez który przewinęła się cała rapowa Warszawa. Na planie klipu pojawili się niemalże wszyscy zaproszeni do utworu raperzy. Zabrakło chyba tylko Jurasa, który akurat przygotowywał się do zawodów w kick-boxingu. Teledysk nagrywaliśmy przy ponad 20-stopniowym mrozie. Musieliśmy się więc posiłkować „specjalnymi” napojami, po których zanika pamięć. (śmiech) Na pewno było wesoło. Tego dnia za kamerą działał z nami Ajron, który dopiero zaczynał swoją karierę operatora kamery.

Czym jest dla ciebie hip-hop? Ero, Paluch, Bedoes i inni raperzy odpowiadają

Muzyka · 2 min
Czym dla ciebie jest hip-hop? Raperzy odpowiadają

Siwers „Osiedloowa”

Na mój pierwszy pełnoprawny solowy krążek zaprosiłem m.in. Ninasa. Tworzyłem z nim kiedyś w ramach naszego macierzystego składu Reposta. W kawałku „Osiedloowa” wykorzystałem dokładnie ten sam sampel, którego lata temu użyłem na demówce Reposty w „Po prostu”. Jeśli wierzyć statystykom w serwisach streamingowych, to jest to najlepiej przyjęty przez słuchaczy kawałek z płyty. Zresztą, reakcje ludzi na koncertach to potwierdzają. Tak się jakoś złożyło, że kiedy kręciliśmy teledysk na Targówku, to na pobliskim stadionie odbywał się mecz lokalnego klubu piłkarskiego. Z czasem pojawiła się obok nas Policja, bo stróże prawa myśleli, że jesteśmy jakimiś kibicami, którzy przyszliśmy się między sobą bić. (śmiech) Zapewne tak ocenili sytuacje, bo kilku z nas odpaliło race i świece dymne. Jednak na planie teledysku panowała tylko pozytywna atmosfera i nikomu nic się nie stało. Wszyscy cali wrócili do domu. Muszę wspomnieć, że poza Ninasem i DJ-em Defem w „Osiedloowie” pojawia się również Ania Kandeger, z którą współpracowałem już wcześniej na płycie z Parzelem.
Siwers
Siwers

JWP/BC „Tworzymy historię”

To tak naprawdę pierwszy kawałek JWP po dłuższej przerwie nieobecności na scenie. Po tym numerze zaczęliśmy na nowo pisać swoją historię. Był moment, kiedy graliśmy kawałek na dosłownie każdym koncercie, a ludzie za każdym razem przy nim wariowali. Teledysk zrealizowany został w Berlinie, Barcelonie, Marsylii i w stolicy Włoch. Trochę żałuję, że nie pojechałem z chłopakami na ten euro-trip, ale zrehabilitowałem się przy innych okazjach. (śmiech) O tym za chwilę. Żałuję też, że nie pojawiam się w numerze rapowo, ale wysmażyłem za to chłopakom odpowiedni podkład. Kilka miesięcy po premierze obrazka, utwór trafił na płyty winylowe, a później też na mixtape „No1 w Polsce”. Wiele osób zastanawiało się, dlaczego klip zniknął z sieci kilka godzin po premierze... Musieliśmy go zdjąć i nieco edytować, ponieważ odezwała się do chłopaków pewna modelka i stwierdziła, że udział w teledysku w nie najlepszy sposób rzutuje na jej wizerunek i przyszłość kariery.

JWP/BC „Jesteśmy wszędzie”

Klip realizowaliśmy w dalekiej Brazylii. Podróż do Ameryki Południowej była dość skomplikowana i trwała prawie dwie doby. Rozpoczęliśmy ją w pociągu, który zabrał nas do Berlina. W Niemczech spotkaliśmy się z naszym kolegą grafficiarzem - Chorym z WTK, który przy okazji jest ogromnym fanem płyt winylowych. Więc w miłej, hiphopowej atmosferze przezipowaliśmy sobie u niego aż do momentu, kiedy mieliśmy lot do Paryża. W Paryżu dopadła mnie taka gorączka, że przez moment myślałem nawet o tym, by wracać do Warszawy. Na szczęście chłopaki poratowali mnie „aspirynką” i jakoś powoli mi przechodziło. Może nie będę zdradzał kto, ale jeden z nas też nie zniósł za dobrze podróży. Nie był w stanie mówić w żadnym języku i... musieliśmy go wieźć na wózku bagażowym w jednym bucie. (śmiech)
W pewnym momencie wyszedł do nas kapitan samolotu i powiedział, że kolega na wózku bagażowym na pewno nie poleci, a my, jeśli chcemy, to nas zaprasza, ale na pewno nie dostaniemy na pokładzie napojów wyskokowych. No i zaczął się mały problem. Była z nami ekipa filmowa, mieliśmy robotę do ogarnięcia, więc musieliśmy lecieć do tej Brazylii. Naszym ziomkiem zaopiekowała się obsługa lotniska i ostatecznie do Ameryki Południowej poleciał następnego dnia. Czas w Brazylii mijał nam bardzo przyjemnie. Czwartego dnia uprawiałem zapasy z Łajzolem, które skończyły się tym, że miałem poważnie kontuzjowaną nogę. Noga była na tyle kontuzjowana, że zakrwawiłem dwie koszulki! O godz. 3 w nocy pojechaliśmy do szpitala, gdzie mili ludzie mnie uratowali. Byli na tyle mili, że, nawet kiedy uciekałem po szpitalu na wózku inwalidzkim, nie zadzwonili po policję. (śmiech) Kilka dni później znajomy, który zajął się nami na miejscu, zabrał nas do faweli, do których lepiej bez znajomości nie wchodzić, bo wizyta może skończyć się tragicznie. Kiedy usłyszałem, że lepiej będzie, gdy schowamy czapki i telefony, czułem się tak, jakbyśmy wjeżdżali na front. (śmiech) Powiem ci tak: fawele w Brazylii, to miejsce, do którego nie dochodzi słońce. Kilka dni później widziałem z okna (siłą rzeczy byłem uziemiony przez kontuzję), jak chłopaki, z którymi byłem na wycieczce, kłócą się z taksówkarzem. Nie potrafili się z nim dogadać. No i w pewnym momencie podjechała policja, która zajmuje się poważniejszymi interwencjami... Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, choć przez chwilę musieli poleżeć na ziemi.
Siwers
Siwers

JWP/BC „Atomy” / „Tłoki”

Kiedy tylko zalogowaliśmy się w jednym z mieszkań w Tokio, padliśmy zmęczeni - po prawie 30-godzinnej podróży - do łóżka. Niestety nie zapowiadało się na to, że się wyśpimy. Okazało się, że niedaleko nas jest... lądowisko Black Hawków. Hałas niemożliwy! W Japonii mieliśmy przewodnika, który zabierał nas w klimatyczne miejsca. Pamiętam, że mapa sieci metra w Tokio wyglądała jak spaghetti. (śmiech) Ciężko było ją ogarnąć. Chyba dopiero trzeciego dnia załapałem, jaką poruszamy się linią. (śmiech) W pewnym momencie pojawił się w ogóle pomysł, że zagramy tam koncert w klubie metalowym, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Nie mam pojęcia, jak to wszystko było dogadane. Pojawiliśmy się tej nocy za to w innych klubach, do których - o dziwo - mogliśmy wchodzić z plecakami, do których nikt nie zaglądał! W Polsce nie ma szans na coś takiego. Muszę jeszcze wspomnieć o sytuacji, która przydarzyła nam się, wracając z Detroit, gdzie kręciliśmy klip do „Tłoków”. Na lotnisku w Chicago spotkaliśmy prawdziwą legendę hip-hopu. Idziemy sobie lotniskiem i nagle ktoś rzuca: „patrz, kto tam, ku*wa, stoi”. Okazało się, że to sam DJ Premier! Podeszliśmy oczywiście od razu do niego. Preemo dostał od nas wosk JWP, chwilę pogadaliśmy i zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę.

Siwers „Nosferapu” / „Roki”

To kawałek, do którego pierwotnie miał dograć się też Łajzol. Utwór miał znaleźć się na albumie „Sequel”. Był nawet na jego początkowej trackliście. Niestety Łajzol ostatecznie nie zdążył się dograć. Numer musiał więc wypaść i trafił na „Huśtawki”. Pierwszy podkład, jaki stworzyłem z myślą o „Nosferapu”, był drum'n'bassem. Później zmieniłem w nim tempo, zrobiłem inny bas i poszedłem z nim w klimat dubowy. Teraz jeszcze o drugim kawałku z „Huśtawek”, który wybrałem - „Roki”. Zaczątek tego bitu powstał jeszcze w czasach Bez Cenzury. Oczywiście z czasem go przerobiłem i diametralnie różni się od pierwszej wersji. Klip kręciliśmy w dokładnie tym samym miejscu, w którym pracowaliśmy nad obrazkami do „Trafiam” i „Jest pięknie dziś” na Śródmieściu w Warszawie. W „Roki” przez moment pojawiają się nasi znajomi fighterzy - Jordan Kuliński i Kamil Bojanko, który trenuje (albo przynajmniej trenował kiedyś) z Janem Błachowiczem.

Siwers „Petrolheadz”

Do „Petrolheadz” zaprosiłem na początku Oskara z PRO8l3Mu, ale niestety nie wyrobił się ze swoją zwrotką, bo zamykali swój ostatni materiał z DJ-em Steezem. Wyrobili się natomiast Amen (czyli Foster z JWP), Phunk'ill i Pezet. Pewnego dnia zadzwonił do mnie wspomniany Phunk'ill i powiedział, że do „Petrolheadz” swoją zwrotkę napisał również Kukon. Oczywiście jej posłuchałem i od razu stwierdziłem, że zajebiście pasuje do całości. No i finalnie okazało się, że doszło do dość egzotycznej kooperacji. Wszystkich nas połączyła wspólna miłość do samochodów. Nie znałem wcześniej Kukona, ale zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Okazał się skromnym i miłym chłopakiem. Mimo że dzieli nas spora różnica wieku, to gadka się kleiła.