Szymon Godziek: Na pewno będę wspominać te zawody do końca życia!

© Bartek Woliński / Red Bull Content Pool
Autor Maciek Kiwak
Zapraszamy na rozmowę z Szamanem po Red Bull Rampage – o trikach, potężnej glebie w pierwszym przejeździe i nie tylko.
Red Bull: Cześć Szymon, od Red Bull Rampage minęło już kilka chwil – emocje zdążyły już opaść?
Szymon Godziek: Siema. Po Red Bull Rampage jeszcze przez tydzień zostałem w USA, bo chcieliśmy trochę odpocząć po zawodach i zdecydowanie był to dobry pomysł, bo cały Rampage był mega intensywny. Nie było czasu na nic innego, jak tylko na kopanie i trochę jeżdżenia, a same zawody też mocno mi dały w kość, dlatego musiałem zwolnić tempo i mieć czas na to, by moje ciało się zregenerowało.
My oczywiście gratulujemy świetnego 8. miejsca, ale czy ty jesteś zadowolony z występu w Utah?
Na pewno mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z mojego występu. Cieszę się, że zdecydowałem się po tamtej glebie, by dać z siebie wszystko. Mimo, że już myślałem, że nie pojadę drugiego przejazdu, to poszedłem na górę i na minutę przed startem zdecydowałem, że jednak spróbuję zrobić to 360 z dropa i udało mi się wylądować. Miałem w planach jeszcze kilka rzeczy, bardzo liczyłem na to, że w środkowej sekcji zrobię flip no handera na tamtej hopie, ale po takiej wywrotce uznałem, że jednak tego nie zaryzykuję i chciałem zrobić czysty przejazd, co się opłaciło.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Gdy rozmawialiśmy przed zawodami, mówiłeś, ze masz zamiar pojechać swoją życiówkę - udało się?
Na pewno ta trójka z dropa to była moja życiówka i mogę powiedzieć, że pojechałem swoją życiówkę, bo bycie w TOP10 na Rampage i luz związany z przyszłorocznym zaproszeniem był moim marzeniem na tym evencie. Cieszę się też, jaki odzew i doping miałem z Polski i że ten event potrafi zjednoczyć całą polską scenę rowerową. Na pewno będę wspominał te zawody do końca życia, a rower z numerkiem startowym zawiśnie w garażu na ścianie.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Przed każdą edycją zawodów sporo mówi się o tym, że praktycznie nie ma czasu i/lub warunków, żeby pojeździć i spokojnie przećwiczyć swoją linię, a zwłaszcza jej najtrudniejsze i najbardziej hardkorowe fragmenty. Nie inaczej było tym razem. Jak duży jest to problem?
Jest dokładnie tak jak mówisz, że nie ma czasu, żeby na spokojnie oblatać swoją trasę. Niektóre z tych przeszkód, które zbudowaliśmy były tak fajne, że chciałoby się na nich na spokojnie polatać dla własnej przyjemności, ale też nie było na to czasu. Jest kilka powodów takiego stanu rzeczy. Po pierwsze jest mnóstwo kopania, a po drugie w tym roku przez cały czas pogoda była bardzo dobra - poza jednym intensywnym opadem deszczu – a do tego na ostatnie 2 dni treningów zaczęło bardzo mocno wiać. Wiało tak, że nie dało się praktycznie jeździć, bo było to bardzo niebezpieczne. Przed samymi zawodami organizatorzy specjalnie wydłużyli nam trening, ale rano też wiało i dopiero na 1,5 godziny przed startem przestało. Ponadto niektóre z tych rzeczy są tak straszne, że nie chce się ich robić w treningach, bo się ich po prostu boisz i chcesz je dopiero polecieć podczas przejazdu. Na przykład mój wielki drop, którego ostatecznie nie poleciałem, był taki, że albo bym go skoczył dobrze, albo gleba na nim praktycznie przekreśliłaby moje szanse na start w zawodach, więc w takiej sytuacji po prostu lepiej jest „rzucać się” na to w zawodach.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Porozmawiajmy chwilę o twoim pierwszym przejeździe, który zdążył już słusznie zyskać miano legendarnego. Co właściwie wydarzyło się podczas feralnej wywrotki, która spowodowała, że wszyscy na moment wstrzymaliśmy oddech?
Ta hopa, na której zaliczyłem wywrotkę w pierwszym przejeździe, została skończona dopiero dzień przed zawodami, ale mimo wszystko zdążyłem ją oblatać. W tamtym miejscu przed wybiciem trzeba było strasznie mocno hamować, bo lądowanie wcześniejszego dropa było po prostu ogromne, przez co dojazd do hopy był zwyczajnie bardzo trudny. Na treningach starałem się wyczuć jak najlepiej, jakiej prędkości będę potrzebować, żeby jej nie przelecieć i to działało, ale w przejeździe chyba po prostu adrenalina wzięła górę i pojechałem za szybko i wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Na pewno miałem sporo szczęścia przy tej glebie, udało mi się zahaczyć jeszcze o ten ostatni moment lądowania, a kask spadł mi dopiero podczas ostatniego uderzenia o skałę. Kask był zapięty, ale pasek nie był wystarczająco mocno napięty i w życiu nie spodziewałbym się, że można w momencie stracić w ten sposób full face.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Jak trudno było po tym wszystkim zdecydować ci o tym, żeby pojechać drugi przejazd? Aż boję się zapytać, co wtedy musiało dziać się w twojej głowie?
Z minuty na minutę po glebie wszystko coraz bardziej zaczynało mnie boleć i w sumie to już nastawiałem się na to, że wszystko jest stracone i już nie pojadę ponownie. W którymś momencie jednak wszystko jakby się zatrzymało i moje ciało już bardziej mnie nie bolało, więc postanowiłem, że zjadę przynajmniej z góry na dół, żeby zaliczyć chociaż czysty przejazd i zobaczyć ile dostanę punktów. Na górę wdrapałem się z ledwością, bo tak mnie kostka bolała, a przed przejazdem tak się nabuzowałem i pomyślałem sobie, że nie po to tyle kopaliśmy, żeby teraz się poddać i postanowiłem, że omijam hopę w środkowej sekcji, potem szarpię się na 360 na dużym dropie, a jak to się uda, to frontflip będzie już tylko formalnością.
Może dobrze, że tak się stałoSzymon Godziek
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Gdy jechałeś po raz drugi, oglądając górną część twojej linii odniosłem wrażenie, że jedziesz trochę „safe run” aż znienacka zakręciłeś największe 360 na dropie w swojej karierze i kontynuowałeś przejazd w stylu „banger alert” – co tam właściwie się wydarzyło?!
Faktycznie początkowo chciałem zrobić safe run, bo nie chciałem ponownie ryzykować, że nie wyczuję prędkości. Poza tym jak na relacji było widać, to sporo zawodników odpuszczało tę hopę i tylko po niej przejeżdżało. Glebą na tej hopie można było za dużo stracić, więc ja też ją ominąłem i po prostu skupiłem się na dolnej części i tej trójce z dropa, o którym myślałem tak naprawdę przez ostatni miesiąc i wszystko w końcu fajnie się udało, więc mega się jaram!
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Chciałbyś, żeby rywalizacja za rok odbywała się w tej samej zonie?
Ja nie wyobrażam sobie tego, żeby kolejna edycja Rampage'a odbywała się na tej samej zonie. Tam jest zbudowanych tyle rzeczy, że nie da się już po prostu tam wcisnąć niczego innego. Może udałoby się coś przebudować, ale to nie miałoby wszystko większego sensu, dlatego mam nadzieję, że zawody za rok odbędą się na nowej zonie, to znaczy, że będzie dużo kopania, ale ja bym chciał zupełnie zmienić swoją linię. Dużo się nauczyłem na tych zawodach. Na pewno nie chciałbym ponownie budować takiego wielkiego dropa, którego mimo wszystko nie poleciałem. Plan zakładał, że w pierwszym przejeździe robię wszystko dobrze i w drugim skaczę tego 20-metrowego dropa i albo zginę (śmiech!), albo wyląduję i jest super. Jednak wszystko potoczyło się inaczej i może dobrze, że tak się stało, bo gleba na tamtym dropie naprawdę mogła być bardzo poważna w skutkach i nie wiem czy byłem gotowy, żeby polecieć tak ogromną przeszkodę.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Na pewno tegoroczny udział w Red Bull Rampage był kolejnym ważnym i dużym doświadczeniem. Patrząc na minione wydarzenia z Virgin, jak zamierzasz przygotować się do kolejnego startu w Utah?
Myślę, że już teraz jestem przygotowany do kolejnego startu, bo ten to już była wielka lekcja. Wiem, że na pewno chciałbym zmienić linię. Zostałby na niej drop w środkowej sekcji, ale wszystko, co było wyżej zrobiłbym już inaczej - bez tego wielkiego dropa. Po prostu skupiłbym się na tym, żeby na pełnej lecieć z góry na dół, wrzucając jakiś trik pomiędzy, tak jak zresztą chciałem to zrobić. To była też kolejna lekcja, bo wiem, że powinniśmy byli inaczej zbudować tę hopę. Mam jeden plan, jak będę się przygotowywał do kolejnego Rampage'a. Chcę pojechać do Zakrzówka, albo w inne miejsce, gdzie z klifów można poskakać do wody, bo chciałbym w ten sposób przećwiczyć rotację na jeszcze większych dropach niż skakałem tutaj. Mógłbym wtedy zakręcić flipa na jeszcze większym dropie, a teraz po prostu nie wiem, co się stanie i jak go zakręcić, żeby nie było za szybko, albo za wolno, a tak miałbym szanse, by bezpiecznie to przećwiczyć.
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Szymon Godziek na Red Bull Rampage 2018
Na koniec zdradź nam proszę, jakie masz plany na off sezon, bo ten długi i wyczerpujący rok z mnóstwem startów chyba masz już za sobą?
Teraz na pewno jeszcze sporo będziemy kopać na moim backyardzie, bo tam ciągle jest dużo do zrobienia, ale zbliżamy się już powoli do finiszu. Poza tym chciałbym pobawić się w jakieś inne sporty niż rower, żeby troszkę odsapnąć od dwóch kółek i ponownie nabrać mocnej zajawy. Szkoda tylko, że dni już będą coraz krótsze, bo będziemy musieli ogarnąć jakieś oświetlenie do kopania. Do tego na pewno jakiś trip, albo dwa przez zimę, żeby nie stracić formy i przećwiczyć sobie triki. Jeśli zima będzie taka jak rok temu, to u mnie na pewno będzie dało się jeździć i mamy jeszcze step up w lesie, który Dawid planuje przebudować, więc na pewno będę miał gdzie jeździć i to nie będzie tak, że odstawię rower. Natomiast taki trening na poważnie rozpocznę na kilka tygodni przed Rotoruą i zawodami w Nowej Zelandii.
Dzięki za rozmowę, trzymaj się!
Dzięki, joł!