T1 wygrywa Worldsy 2025
© Colin Young-Wolff/Riot Games
Gry

T1 wygrywają Worlds 2025! Faker pisze historię League of Legends!

Tegoroczny finał Worldsów przejdzie do historii esportu. Nie tylko ze względu na zaciętą, pełną emocji, rywalizację na 5 mapach, ale przede wszystkim na kosmiczny wyczyn T1 i Fakera.
Autor: Bartłomiej Bukowski
Przeczytasz w 5 minPublished on
Powoli tradycją staje się, że w najważniejszym meczu League of Legends w trakcie roku - czyli finale Worldsów - oglądamy pięć, niezwykle zaciętych, map. W ciągu ostatnich 5 lat jedynie finał z 2023 roku wyłamał się z tej zasady, gdy T1 rozbiło 3:0 Weibo Gaming.
W tym roku jednak nie było szans na tego typu scenariusz. Nie, gdy naprzeciw siebie stają tacy giganci jak Faker czy Gumayusi z jednej strony oraz Bdd czy Cuzz z drugiej. To był też piąty w historii finał, w którym naprzeciw siebie stanęły dwie koreańskie drużyny.
Jeżeli jednak mówimy o koreańskim LoLu, to król jest tylko jeden - Faker i jego T1. Demon King po raz kolejny udowodnił, że nie ma sobie równych i poprowadził swój zespół do 6.(!!!) mistrzostwa świata w jego karierze, pokonując w wielkim finale w Dong'an Lake Sports Park KT Rolster. To nie tylko kolejne trofeum w gablocie. To też historyczny three-peat, czyli trzecie z rzędu mistrzostwo T1.

Pretendent pokazał pazury

Finał pomiędzy dwoma koreańskimi gigantami – T1 i KT Rolster – to zawsze gwarancja ognia. LCK od lat dominuje scenę międzynarodową, a jedynymi, którzy próbują stawić jej czoła, są Chińczycy. Tym razem jednak, na własnej ziemi, w Chengdu, musieli oglądać popisy reprezentantów LCK.
Faworytem, choć nieznacznym, przed decydującym starciem była ekipa T1. KT pokazało już jednak w tym roku, że nie obawia się nikogo, eliminując między innymi obecnych mistrzów LCK - Gen.G.
Faker - League of Legends

Faker - League of Legends

© Red Bull Content Pool

"W tym roku w końcu dotarliśmy do ćwierćfinału worldsów, a następnie do półfinału, by pokonać tam faworytów całych mistrzostw, Gen.G. Dotarcie do finału to absolutne spełnienie marzeń. Zawsze o tym marzyłem" - mówił jungler KT, Cuzz.
Worldsy to jednak królestwo T1. Tak jak Real Madryt, za kadencji Zinedine'a Zidane'a zdominował rozgrywki Ligi Mistrzów, tak T1 zawsze szykuje szczyt formy właśnie na międzynarodowy czempionat. Skład weteranów, którzy, nie licząc Dorana, grają ze sobą już przeszło 5 lat, doskonale wie, jak przyszykować się do najważniejszych meczów sezonu.
To też pokazała pierwsza gra. Po mocnym początku w wykonaniu KT, gdzie ich przewaga w złocie już w okolicach 10. minuty wynosiła 2 tysiące, to jednak T1 w kluczowym momencie zwyciężyło teamfight, odwracając losy meczu o 180 stopni i zapisując na swoim koncie pierwszą wygraną mapę.
KT nie podłamało się jednak tą wpadką. Zamiast tego dalej odważnie grało swoje, co zaprocentowało w 2. i 3. mapie, na których ekipa Bdd nie pozwoliła już sobie wydrzeć wypracowanej przewagi.
W tym momencie już tylko jedna wygrana mapa dzieliła Cuzza i spółkę od spełnienia marzeń...

Na końcu zawsze wygrywa GOAT

Jeżeli jednak istnieje jakaś drużyna na świecie, której nigdy, ale to nigdy, nie powinno się skreślać - to jest to T1. Już rok temu ⁠Bilibili Gaming witało się z gąską, prowadząc 2:1 w finale, by ostatecznie oklaskiwać wznoszącego puchar Fakera.
I jak się okazuje - historia lubi się powtarzać.
T1 najpierw, w zasadzie jednym genialnym teamfightem pod dragonem, w którym udało im się wyeliminować wszystkich rywali, tracąc jedynie Onera, zapewniło sobie wyrównanie, a następnie, po trwającym 37 minut dreszczowcu, zapewniło sobie wygraną także na 5. mapie i tym samym przypieczętowało pierwszy w historii League of Legends three-peat, czyli trzecie mistrzostwo z rzędu!
Z kolei jeżeli chodzi o Fakera, to było to jego szóste mistrzostwo po triumfach w 2013, 2015, 2016, 2023 i 2024 roku. Sam zainteresowany podkreślił jednak, że to nie śrubowanie rekordów jest dla niego najważniejsze.
"Rekordy i liczby nie są dla mnie ważne. Cieszę się, że dziś świetnie się bawiłem w grze. KT pokazało się ze znakomitej strony. Razem stworzyliśmy dziś znakomite widowisko. To jest dla mnie najważniejsze. Nawet jeśli wygraliśmy tytuł, chcę podziękować KT za stworzenie razem tak świetnego finału" - powiedział Faker podczas pomeczowego wywiadu.
Jakkolwiek jednak nie podkreślałby on tego, jak ważne było samo widowisko, tak jednak dziś na ustach wszystkich są przede wszystkim śrubowane przez niego rekordy. W League of Legends nie ma dziś nikogo, kto mógłby się zbliżyć do jego legendy. Pozostaje zatem już tylko pytanie - czy to najwybitniejszy esportowiec bez podziału na gry?
Pełna lista tytułów wywalczonych przez Fakera:
Mistrzostwa świata
  • 2013 (SK Telecom T1 3-0 Royal Club)
  • 2015 (SK Telecom T1 3-1 KOO Tigers)
  • 2016 (SK Telecom T1 3-0 Samsung Galaxy)
  • 2023 (T1 3-0 Weibo Gaming)
  • 2024 (T1 3-2 Bilibili Gaming)
  • 2025 (T1 3-2 KT Rolster)
MSI
  • 2016 (SKT Telecom T1 3-0 CLG)
  • 2017 (SKT Telecom T1 3-1 G2)
Mistrzostwa LCK
  • Summer 2013
  • Winter 2014
  • Spring 2015
  • Summer 2015
  • Spring 2016
  • Spring 2017
  • Spring 2019
  • Summer 2019
  • Spring 2020
  • Spring 2022