Biegacz i jego rany po Barkley Marathon
© Jeremy Liebman
Bieganie

Jak to jest startować w biegu, który ma wyeliminować 99% uczestników?

Rozgrywany od 1986 roku ultramaraton Barkley Marathons jest praktycznie nie do ukończenia. Porozmawialiśmy z biegaczką, która zmierzyła się ze 160 km trasą w Tennessee w USA.
Autor: Stephen Lewis, tłum. Krystian Walczak
Przeczytasz w 7 min
Dowiedz się więcej

Karl Meltzer: Made to Be Broken

Ultramaratończyk Karl Meltzer podczas trzeciej i …

42 min
Zobacz film
"Naprawdę trudno jest znaleźć ten punkt, w którym niemożliwe jest już o włos" - powiedział Lazarus Lake (jego prawdziwe imię i nazwisko to Gary Cantrell), który stoi za organizacją biegu Barkley Marathons, nazywanego przez byłych uczestników "diaboliczną przygodą biegową".
Trenujesz? Dołącz do klubu Red Bull Polska na Stravie i zaproś do niego znajomych: https://www.strava.com/clubs/redbullpolska
Ten bezlitosny ultramaraton odbywa się od 1986 roku, ale głośno zrobiło się o nim w 2014 po publikacji filmu dokumentalnego "The Barkley Marathons: Bieg, który zjada własne młode", w którym ujawniono szczegóły utrzymywanego do tej pory w tajemnicy wydarzenia sportowego.
Nawet rejestracja jest ściśle obwarowana tajemniczymi regułami. Aby wziąć udział, w konkretnie określonym dniu trzeba wysłać do Laza e-mail zawierający esej na temat tego, dlaczego to właśnie nas powinien wybrać oraz wpłacić 1,60$ wpisowego. Jeśli jest się jednym z około czterdziestki wybrańców, otrzymuje się list z kondolencjami, którym witają nas na liście startowej. Debiutanci muszą przywieźć na Barkley samochodową tablicę rejestracyjną ze swojego miasta. Dopiero na końcu, będąc już w Parku Stanowym Frozen Head w Tennessee, otrzymują mapę trasy.
Nicky Spinks prezentuje numer startowy na Barkley Marathon.
Nicky Spinks przed startem
Trasa zmienia się każdego roku. Do tej pory tylko 15 osób ukończyło bieg w limicie czasu. Za każdym razem, gdy to się dzieje, Laz podnosi poprzeczkę i ultramaraton staje się jeszcze trudniejszy. Może się zacząć w dowolnym momencie pomiędzy północą a południem. Sygnał do przygotowania do startu otrzymuje się godzinę wcześniej - Laz dmucha w muszlę. Zegarki z GPS-em i telefony komórkowe są zabronione. Jak mówi autor tego wyzwania, zostało zaprojektowane tak, aby biegacze odnieśli porażkę. Mimo to, w ich niesamowitym cierpieniu jest coś, co przyciąga kolejnych, pragnących na własnej skórze znosić przygotowane przez organizatora męki.
Ostatnia edycja odbyła się w ostatni weekend marca 2019 (w 2020 bieg odwołano). Zgłosiła się do niej Brytyjka, która tak samo jak inni musiała jak najszybciej pokonać pięć nieoznaczonych, 32-kilometrowych okrążeń, aby zmieścić się w limicie 60 godzin odnajdując po drodze ukryte książki i wyrwać z każdej z nich po stronie aby udowodnić każde pełne kółko. To Nicky Spinks, która ma na koncie kilka dużych osiągnięć biegowych. Między innymi w szkockim Ramsay Round, gdzie przebiegła 193 km, wspięła się na 48 szczytów pokonując 18288 m przewyższenia w rekordowym czasie 55 godzin.
Nicky Spinks i Lazarus Lake w biurze zawodów Barkley Marathon
Już sam start w tych zawodach to zaszczyt
Jeśli ktoś miałby zostać pierwszą kobietą, która ukończy ten bieg, to właśnie Spinks miała największe szanse.

Zobacz film o bieganiu na długim dystansie:

Ultramaratony · 42 min
Karl Meltzer: Made to Be Broken
Skąd brałaś wiedzę o tym podstępnym, sekretnym biegu?
Możliwość dowiedzenia się, jak będzie przebiegać trasa byłaby fajna, ale nikt ci tego nie powie i nie ma żadnego źródła wiedzy na ten temat. Studiowałam mapę i starałam się w głowie ułożyć sobie, gdzie sa doliny. Próbowałam się też dowiedzieć, z jakiego sprzętu korzystali inni - co się sprawdzało i jakie błędy popełnili. Chciałam uniknąć zawodzących latarek, czy łamiących się kijków, czy zabrania zbyt małej ilości jedzenia. Laz jest bardzo surowy - gdy już przejdziesz przez start, nie możesz wrócić.
Jaki miałaś plan na pierwszą pętlę?
Starałam się połączyć siły z jednym z weteranów, ponieważ znali trasę. To nic złego - wszyscy wiedzą, że im więcej par oczu, tym lepiej, bo możemy pomagać sobie nawigować i odnajdywać książki. Zauważyłam Stephanie Case, o której wiedziałam, że była tam rok wcześniej. Był też facet o imieniu Michael. Billy Read z Irlandii też był nowicjuszem i jego plan był taki sam jak mój - przykleić się do kogoś i starać się być tak miłym, jak to tylko możliwe.
Trasa słynie z ostrych wrzośców - roślin z kolcami. Jak bardzo dają się we znaki?
Mam przyjaciół, którzy biegają na orientację i opowiedzieli mi o stuptutach. Kupiłam kilka par. Sprawdzają się genialnie, ale ponieważ było gorąco, pobiegłam w krótkich spodenkach przez co uda miałam pocięte.
Podczas Barkley Marathon uczestnicy korzystają z kijów, aby wspinać się pod górę
Spinks musiała walczyć z przewyższeniem i roślinnością
Poszło tak jak planowałaś?
Aby ukończyć Barkley trzeba przebiec pierwszą pętlę w mniej niż 10 godzin. Ale było tak gorąco, że nie chciałem biec szybciej, żeby nie pocić się jeszcze bardziej niż już się pociłam. Pozostało mieć nadzieję, że drugą pętlę zrobimy w tym samym czasie - około 11,5 godziny.
Przez całe godziny starałam się wymyślić, jak zapytać Stephanie, czy będzie miała coś naprzeciwko, jeśli pobiegniemy razem drugą pętlę. Byłam bezużyteczna i być może wolałaby zostać sama, ale gdy poruszyłam ten temat powiedziała, że miło jej będzie pobiec ze mną kolejną pętlę.
Opowiedz jak było na drugiej.
Wzięłyśmy więcej ubrań, bo miał spaść deszcz. Gdy zaczęłyśmy się wspinać spadła na nas ulewa. Przy pierwszej książce wyjęłyśmy dodatkowe ubrania, ale i tak czułyśmy zimny wiatr. Potem wpadłyśmy w słynną mgłę Barkley. Zamiast zbiegać, zaczęłyśmy spadać.
Deszcz sprawił, że podłoże stało się wręcz mordercze. Gdy robiło się bardziej stromo zsuwało się pode mną i jedynym ratunkiem żeby nie spaść, było łapanie się gałęzi. Znalazłyśmy kilka książek a potem zaczęłyśmy rozmawiać o limicie i zastanawiać się ile mamy czasu. Temperatura ciała spadała. Rozgrzewałyśmy się na podbiegach, ale wychładzałyśmy na szczytach, a na zbiegach było nam tak zimno, że nie mogłyśmy biec.
Kiedy wiedziałaś już, że to koniec?
Podchodziłyśmy do książki i zobaczyłyśmy jak ktoś zbiega - w przeciwnym kierunku. Gdy do nas dotarł, był bardzo szczęśliwy, że w końcu kogoś spotkał. Ciągle był na pierwszym okrążeniu - błądził od pięciu godzin. Zapytał o drogę do obozu. To zrodziło w naszych głowach myśl: "on się poddaje, a to bardzo miła perspektywa". Ale pomimo tego, że byłam zmarznięta, wciąż nie zamierzałam się poddać. Zapytała mnie o to Stephanie, ale odpowiedziałam, że poradzę sobie z zimnem.
Za każdym razem, gdy się zatrzymywałyśmy, zaczynałyśmy się trząść. Potem ulewa przerodziła się w burzę, a temperatura spadła z 20°C do -5°C. Miałyśmy napierać, ale Stephanie zatrzymała się i wiedziałam co chce powiedzieć. To była ulga, bo już zaczynałam się zastanawiać, czy aby na pewno postępuję odpowiedzialnie. Byłam tak blisko hipotermii, że i umysł zaczął odmawiać posłuszeństwa. Straciłyśmy tak wiele czasu, że już i tak nie skończyłybyśmy bieg, dlatego gdy zdecydowałyśmy wrócić poczułyśmy ulgę. Umysł szybko przestawia się na myślenie o gorącym prysznicu i ciepłym jedzeniu.
Wszyscy byliśmy zawiedzeni, ponieważ jedynym powodem, dla którego musieliśmy odpuścić było to, że nie wzięliśmy zimowych ubrań. Wszystko czego potrzebowaliśmy to po prostu więcej warstw odzieży, czapek itp. To było wkurzające, że wszystko to w zasadzie było na dole, ale tak to właśnie wygląda.
Dlaczego biegacze mają taką obsesję na punkcie Barkley Marathons?
Podczas powrotu do obozu, Stephanie zapytała, czy wrócę, a ja powiedziałam, że nie. Śmiała się i powiedziała, że pogadamy jutro. Dzień później zaczynasz się zastanawiać co trzeba było zrobić, żeby ukończyć i czy nie warto byłoby spróbować ponownie. Nie byłoby tak źle, gdybym tylko miała więcej ubrań. Ludzie wracają i jest w tym coś więcej, co ich do tego skłania. Ja też skłaniam się ku temu, żeby tam wrócić i spróbować ponownie.
Jaką radę dałabyś tym, którzy chcieliby spróbować?
Trzeba wiedzieć jak nawigować w trudnym terenie i dobrze się czuć schodząc ze szlaku. Trzeba mieć też w nogach dużo biegania po górach. Przewyższenie jest ogromne. Mentalnie starałabym się przygotować myśląc o wszystkich rzeczach, które mogą pójść źle i opracowując plany jak sobie z tym radzić. Ja dużo czytałam i słuchałam podcasty, co pomogło mi zrozumieć na co się piszę. Nie było jednak tak źle, żeby musiała sobie perswadować, żeby biec dalej. Największym problemem stało się wymyślenie tego, jak ogrzać się na tyle, żeby móc to robić.
Dowiedz się więcej

Karl Meltzer: Made to Be Broken

Ultramaratończyk Karl Meltzer podczas trzeciej i …

42 min
Zobacz film