Grafika promocyjna gry The Last of Us II
© Naughty Dog
Gry

The Last of Us II - gra nie taka straszna, jak ją malują!

Najnowsza produkcja studia Naughty Dog zbiera rożne recenzje - także negatywne. My graliśmy, przeszliśmy całą fabułę i możemy śmiało napisać, że się nam podobało!
Autor: Michał Pajda
Przeczytasz w 11 minPublished on

The Last of Us II vs. Review bombing

W chwili pisania tego artykułu ocena gry The Last of Us II w serwisie Metacritic uplasowała się na pułapie 5.1 (na 10 możliwych oczek) w oparciu o opinie ponad 109 tysięcy graczy. Co dziwne produkcję ukończyło zaledwie... 34,3% wszystkich, którzy z TLoU2 mieli styczność (tylko 34 osoby na 100 zdobyły osiągnięcie "Tak trzeba było" związane z ukończeniem fabuły, według danych z konsoli). Nie przeszkodziło to jednak ponad 31 700 osobom w napisaniu negatywnej recenzji najnowszej produkcji Naughty Dog.
The Last of Us II padł ofiarą modnego w ostatnich latach review bombingu - procederu wyrażania społecznego niezadowolenia poprzez masowe bombardowanie danej produkcji negatywnymi recenzjami i zaniżonymi ocenami - a internet zalany został hejterskimi wpisami na temat samej gry.
Screen z gry The Last of Us II

Niewielu zdobyło osiągnięcie "Tak trzeba było" świadczące o ukończeniu gry!

© Naughty Dog

Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że branżowi recenzenci growi skłaniali się raczej do przyznawania TLoU2 najwyższych możliwych not. Przyznać należy również, że nie wszyscy gracze wzięli udział w review bombingu - ci, którzy nie pobrudzili sobie rąk uczestnictwem w masowej akcji obniżania noty drugiej części The Last of Us, chwalą niemal każdy aspekt nowej gry Naughty Dog. Jak więc jest w rzeczywistości i kto ma rację w tym sporze? Artykuł pozbawiony jest spoilerów. Możesz spokojnie czytać dlaczego w The Last of Us II, wbrew opinii wielu graczy, warto zagrać.

Dlaczego warto zagrać w The Last of Us II?

Osobiście nigdy nie byłem fanem The Last of Us - na kilka dni przed premierą "dwójki" przeszedłem jednak część pierwszą, aby być na bieżąco w rozgrywającej się na ekranie historii i... dobrze uczyniłem, bo odbiór całości "na świeżo" może być zupełnie inny, niż zabieranie się za dwójkę, nie pamiętając już szczegółów wydarzeń z pierwowzoru (chociaż gra czasem o nich przypomina, by w fabule nie zgubił się nawet gracz, który z "jedynką" nie miał żadnej styczności). Fabuła drugiej części wciągnęła mnie jednak o wiele bardziej, niż oryginalne TLoU. Dlaczego The Last of Us II zasługuje na najwyższe oceny?
Screen z gry The Last of Us II

Mimika twarzy protagonistów w TLoU2 odzwierciedla ból, cierpienie, radość..

© Naughty Dog

Oprawa graficzna TLoU2 na najwyższym poziomie?

The Last of Us II nie jest tytułem deklasującym inne gry generacji, przynajmniej pod kątem wizualnym. Na oprawę graficzną podobnej jakości natrafić mogliśmy przecież w ubiegłorocznym Death Stranding oraz God of War, Marvel's Spider-Man i Red Dead Redemption z 2018 roku. Niemniej jednak to detale sprawiają, że TLoU2 jest niezwykle urokliwe.
Przykłady przywiązania deweloperów do szczegółów można więc mnożyć. Kiedy Ellie mknie na koniu przez zaśnieżone pagórki i trąca łokciami gałęzie drzew znajdujących się na trasie, spadają z nich płaty śniegu! Zresztą biały puch to bardzo ważny element wizualny TLoU2 - wydeptane ślady (lub wyciorane, jeśli postanowimy się po nich przeczołgać) nie znikają, ponadto można w nich wychodzić ślady aż do błota skrytego pod cienką warstewką śniegu! Innym przykładem detali może być niesforny kosmyk głównej bohaterki, który pod wpływem jej gwałtownych ruchów... opadnie na oczy - z czasem Ellie poprawi go jednak, zakładając go ponownie za ucho.
Nie mówiąc już o grymasach malujących się na twarzach bohaterów, które dynamicznie zmieniają się w zależności od przeżywanych przez nich emocji - szok mieszający się z niedowierzaniem, złość i zacięcie, a nawet radość, smutek i ból. I chociaż nie jesteśmy w stanie podziwiać tego podczas rozgrywki, tak zbadanie mimiki bohaterów umożliwia nam tryb fotograficzny. Szczegóły rządzą światem The Last of Us II - i niezwykłą frajdą jest samodzielne ich odkrywanie!
Screen z gry The Last of Us II

Piękne widoczki na zrujnowane miasto - w The Last of Us II jest ich pełno!

© Naughty Dog

Na osobny akapit zasługują też kapitalne cut-scenki - ogląda się je jak film z interaktywnymi elementami (czasem w ich trakcie pojawi się sekwencja QTE). Świetnie zaprojektowane zostały też przejścia pomiędzy przerywnikami filmowymi, a właściwym gameplayem - pomiędzy ich jakością kompletnie nie widać różnicy, przez co czasem można się nie połapać, gdy po cut-scence przejmujemy kontrolę nad bohaterem, ale jeszcze nie pojawiły się na ekranie elementy HUDu jak pasek zdrowia i dzierżona przez protagonistę broń.

Gameplay w "dwójce" lepszy niż w oryginalnym The Last of Us!

Gameplay to element, który fani pierwowzoru z pewnością docenią - zachowane zostały znane z poprzedniczki "korytarzowe" konstrukcje większości poziomów (chociaż zdarzają się i takie z całkowicie otwartą strukturą, w obrębie których możemy szukać różnych znajdziek i atrakcji pobocznych), chociaż ich skomplikowanie jest o wiele większe, niż w przypadku oryginalnego TLoU. Oznacza to, że bawić będziemy się w większe podchody, wykorzystując przy tym sprawdzone patenty - jak chociażby łuk (i kusza w dalszych etapach gry), którym strzela się intuicyjniej (chociaż nieco trudniej), czy skradanie się do czasu wykrycia przez pierwszego adwersarza.
Wprowadzono jednak nieco nowości - jedną z najważniejszych jest możliwość chowania się w gęstej trawie, dzięki opcji kucania lub... czołganie się w nieco niższych chaszczach. Działa to na tyle dobrze, że - nawet na najwyższym stopniu trudności - przeciwnicy potrafią przejść obok bohaterki skrytej wśród źdźbeł i jej nie dostrzec! Chyba, że... mają psa, który trafi na trop bohaterki za pomocą węchu.
Screen z gry The Last of Us II

Masz lęk wysokości? Niedobrze, bo w The Last of Us II jest taki poziom.. :)

© Naughty Dog

W gameplayu widać także zmianę dynamiki obserwowanej w grze akcji - bohaterowie płynniej wyciągają swoje bronie (dzięki czemu o wiele przyjemniej celuje się w przeciników), a także sprawniej poruszają się w terenie. Nie ma już problemów, by pochwycić podchodzącego zza wyłomu wroga, co niestety nie było możliwe w jedynce. Sama walka jest również o wiele płynniejsza, niż w przypadku poprzedniej odsłony - można stosować uniki przed nieprzyjacielskimi atakami bronią białą, czego brak w oryginalnym The Last of Us był ogromną zmorą.
No i obłędna fizyka lin oraz kabli, dzięki którym możemy się huśtać nad rozpadlinami - umożliwiają nam one również wchodzenie na wyższe kondygnacje lub schodzenie do niższych partii mapy. Liny i kable zachowują się jak prawdziwe - naprężają się, gdy próbujemy je przeciągnąć przez różne przeszkody, potrafią się zsuwać pod własnym ciężarem, gdy rzucimy je w spadziste miejsce, jednym słowem fenomenalna robota, której do tej pory w grach wideo doświadczyć na tym poziomie nie mogliśmy.
Screen z gry The Last of Us II

Liny w The Last of Us II to kapitalny drobiazg wywołujący opad szczęki.

© Naughty Dog

Świetnie sprawuje się też skalowanie poziomu trudności - o ile na najniższym wszyscy przeciwnicy cierpią na krótkowzroczność, więc większość potyczek da się zwyczajnie wyminąć, przemykając niezauważonym nawet w odległości 20 metrów od obserwującego nasze poczynania przeciwnika, tak grając na najtrudniejszym The Last of Us II stanowi niezwykłe wyzwanie dla największych hardcore'ów. Przeciwnicy patrolują teren po wyznaczonych ścieżkach, czasem jednak obracając się niespodziewanie, widzą też wiele kątem oczu (więc warto siedzieć w trawie lub przemykać za ich plecami, korzystając z cegieł i butelek, którymi można odwrócić uwagę wrogów).
W dodatku psy stają się wrażliwsze na zapach protagonistki, a naboi i przedmiotów mogących pomóc w usprawnianiu broni i craftingu jest jak na lekarstwo. Dobra rada - jeśli chcesz poczuć klimat niebezpiecznego świata The Last of Us II, wybierz najtrudniejszy poziom. Zawsze podczas rozgrywki możesz go zmienić, ale pokonanie niegłupich przeciwników (którzy świetnie kryją się za osłonami terenowymi, próbując niejednokrotnie flankować bohaterkę) na trudności "przetrwanie" sprawia ogromną satysfakcję!
Screen z gry The Last of Us II

AI na wyższych poziomach trudności może w TLoU2 zaskoczyć!

© Naughty Dog

Polski dubbing wymiata...

Temat dubbingu jest dzielącym graczy aspektem - niemal w każdej grze i The Last of Us II nie jest wyjątkiem. Niektórzy wciąż twierdzą, że w TLoU 2 nie można grać po polsku, a Troy Baker (wcielający się w Joela) i Ashley Johnson (użyczająca głosu Ellie) są w swych rolach niezastąpieni. Kłóciłbym się z tym faktem, twierdząc, że to polscy aktorzy dubbingowi wykonali swoją pracę rzetelniej - i głosy głównych bohaterów w rodzimej wersji językowej brzmią autentyczniej - niemniej jednak jest to kwestia gustu.
Polski dubbing stoi jednak na naprawdę wysokim poziomie i trudno jest doczepić się w jego materii do czegokolwiek, za co należy się grze (i ekipie zajmującej się polonizacją produkcji) ogromny plus.

... a historia The Last of Us II wymiata jeszcze bardziej!

I chociaż wielu graczy zgodzi się z tym, że powyższe elementy budzić mogą podziw, tak najwięcej niezgody panuje w temacie atrakcyjności fabuły The Last of Us II. To właśnie historia Ellie najbardziej spolaryzowała graczy - jedni mówią, że jest to kawał prawdziwie solidnej opowieści, inni narzekają, że przygoda głównej bohaterki została wypaczona i spłaszczona względem poprzedniej odsłony, przez co serca "prawdziwych fanów" krwawią.
Trzeba jednak zaznaczyć, że spora część graczy-malkontentów rzuciła się w wir oceniania The Last of Us II... nie przechodząc kampanii, a swoje tezy opiera wyłącznie na spoilerach fabularnych - te niestety pojawiły się w Internecie na długo przed premierą TLoU2. Wychodzi więc na to, że punktem zapalnym krzywdzących komentarzy są... decyzje scenarzystów gry (z oczywistych względów ich nie zdradzę), które wyciekły do Sieci.
Skąd takie przeczucie? Niektórzy gracze wystawili noty "0" już w dniu premiery The Last of Us II, krytykując przede wszystkim historię "dwójki" - nie mogliby jednak przejść gry w tak krótkim czasie, ponieważ na ukończenie historii trzeba poświęcić około 25-30 godzin. Opiniowanie wielu graczy musi więc opierać się wyłącznie na przeciekach, a nie empirycznym doświadczeniu gry.
Screen z gry The Last of Us II

Porośnięte trawą i drzewami Seattle w The Last of Us II wygląda zjawiskowo!

© Naughty Dog

Nie mogę jednak zgodzić się z tymi zarzutami - tym bardziej, że fabułę ukończyłem. Dlaczego? Ponieważ wydają się one być przesadnie roszczeniowe. Czemu spora część graczy zagrabia sobie prawo do dyktowania jak powinna wyglądać historia Ellie (tak, doszło do tego, że spisana została petycja w sprawie zmian scenariuszowych, sic!). Rozumiem, że nie wszystkim może podobać się zakończenie - podobnie przecież było m.in. z trylogią Mass Effecta, której zwieńczenie wciąż uważane jest przez wielu fanów gry za porządne (i po dziś dzień doszukują się w niej ukrytych smaczków), chociaż duża część krzykaczy nie zgadza się z tą tezą.
Nie zmienia to jednak faktu, że historia "dwójki" - która swój początek ma nieopodal "Jackson" (ludzkiej osady, powstałej przy niemałym udziale Tommy'ego, brata Joela będącego głównym bohaterem części pierwszej) i zaczyna się dosyć niefortunnie dla fanów oryginalnego TLoU - jestkompletna, czyli ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie. I to nie byle jaki początek, nie byle jakie wątki w rozwinięciu i nie byle jakie zakończenie. Po ukończeniu The Last of Us 2 czuję się jednak usatysfakcjonowany, że cała przygoda "dwójki" to pewien epizod w życiu głównej bohaterki. Epizod kompletny.
Screen z gry The Last of Us II

Wyprawy łodziami to jedna z nowości w The Last of Us II

© Naughty Dog

Czy zgadzam się z wszystkimi decyzjami scenarzystów? Wydaje mi się, że są one bardzo mocne - wiele punktów zwrotnych w fabule robi w głowie blender - ale pasują do mrocznego świata i nie bardziej kolorowej historii. W żadnym momencie nie odczułem, aby opowieść w TLoU2 była naciągana, spłycona lub słaba - co sugerują ludzie oceniający grę na "0" i "1". Dwójka jest jednak inna od pierwowzoru, pod względem budowy klimatu, a także problemów poruszanych mimochodem, nieco obok globalnej apokalipsy - np. pojawiający się w grze motyw wykluczenia społecznego związany z orientacją seksualną, który przedstawiony został w sposób subtelny i stonowany, pozwalając graczowi na refleksję, a nie narzucając mu jakikolwiek punkt widzenia.
Świetny jest także sposób prowadzenia narracji. O ile w jedynce głównym motywem było poszukiwanie świetlików, tak i w dwójce zmuszeni będziemy udać się na poszukiwania - tym razem jednak wyglądają one bardziej jak polowanie na ranną zwierzynę. Nie jest tajemnicą, że motorem napędowym działań Ellie będzie zemsta - i chociaż wędrówkę śledzimy zza pleców młodej bohaterki, w drugiej części gry wcielimy się w ściganą dziewczynę, której podopieczna Joela poprzysięgła krzywdę. Poznamy towarzyszące jej motywacje do działania i... może nawet zaczniemy z nią sympatyzować?
Screen z gry The Last of Us II

Tryb fotograficzny w The Last of Us II pozwala na wykonanie pięknych fotek!

© Naughty Dog

Czy warto zagrać w The Last of Us 2?

Zdecydowanie tak. Najnowsza produkcja Naughty Dog jest bardzo dobrą grą, zaskakującą pod kątem poziomu detali (twarze, szczegóły otaczającego świata, fizyka kabli) oraz z gameplayem usprawnionym względem poprzedniczki. W dodatku The Last of Us II to fantastyczna historia poruszająca wiele istotnych problemów natury społecznej - i, niejednokrotnie, serducho grającego. Nie dajcie wmówić sobie, że to tytuł co najwyżej średni - zagrajcie, dobrnijcie do końca historii (jeśli gracie na najwyższym poziomie trudności, może to chwilę zająć) i sami wystawcie grze słuszną ocenę. My jesteśmy zachwyceni!

Przeczytaj także:

Nie tylko AAA - zobacz jak powstają gry "indie", czyli tytuły niezależne powstające w małych zespołach deweloperskich!