Toto – posiadacz rekordu
Północna pętla toru Nürburgring uchodzi za najtrudniejszy tor wyścigowy na świecie. W kwietniu 2019 roku, Toto spróbował pobić za kierownicą Porsche 911 RSR dotychczasowy rekord wynoszący 7 minut i 7 sekund. Udało mu się już przy pierwszym podejściu, zatrzymując stoper na wyniku 7:03.28! Wiadomo jednak, że jest także nieoficjalny rekord tej trasy, zmierzony jednak przy pomocą ręcznego stopera. W latach 70. Niki Lauda pojechał tam w czasie zaledwie 6 minut i 58 sekund. Toto chciał pobić także i ten rezultat.
Na pierwszym okrążeniu już odpadały mu kawałki gumy z opon, co w teorii powinno spowolnić Toto i dać mu do myślenia. Nic bardziej mylnego. Z sekcji Fuchsröhre (Nora lisa – od lisa, który kiedyś zadomowił się w jednej z rur odprowadzających z toru wodę w tamtym miejscu) Wolff wyleciał z prędkością 268 km/h... Zajęło mu miesiące, zanim po tamtej kraksie znów czuł smaki i odzyskał węch. Przeciążenie podczas wypadku było tak duże, że uszkodziło nerwy w jego ciele!
Zawsze mówią, że tylko lokalni kierowcy mogą tu być szybcy. Przyjechałem z Wiednia, trochę poćwiczyłem i zobaczymy, co się stanie.
Toto przejechał północną pętlę Nürburgringu, mającą blisko 21 kilometrów długości, w nieco ponad siedem minut. Rekord pobity! Na kolejnym okrążeniu, próbując zejść poniżej bariery siedmiu minut, Wolff miał wypadek.
Samochód zachowywał się nieco nerwowo. Tutaj wszystko może się zdarzyć. Jeśli nie jesteś zbyt ostrożny, bardzo szybko możesz skończyć w lokalnym szpitalu w Adenau
Do pobicia rekordu Wolff wykorzystał Porsche 911 z serii 997. Samochód o mocy 460 KM rok wcześniej, w 2008, zdominował tamtejszy 24-godzinny wyścig.
To był najgłupsza misja samobójcza, o której słyszałem w całym moim życiu
Co ciekawe, po wypadku, w którym przeciążenie sięgnęło 27G, Wolff wyłączył silnik, odpiął pasy i kierownicę, wysiadł z samochodu, a następnie oparł się o bandę i zemdlał. Gdy na miejsce przyjechały służby medyczne, byli w szoku, że w samochodzie nie ma kierowcy.
Po tym wypadku zdałem sobie sprawę, że powinienem skończyć z robieniem takich rzeczy. Miałem problemy z czuciem w nogach i miałem do tego potężne wstrząśnienie mózgu
Toto – rajdowiec
Chociaż w zasadzie zjadł zęby na wyścigach samochodowych, Toto był całkiem utalentowanym rajdowcem. W końcu, w teorii rajdy zapewniają więcej zabawy, niż zmagania długodystansowe, gdzie poza szybką jazdą, trzeba być też cierpliwym. I chociaż Wolff za rajdy wziął się dość późno, to szybko się uczył. A jak na Toto przystało, nic nie robi na pół gwizdka...
Od lipca 2006 roku do końca 2013 roku Toto związany był z rajdowym składem BRR należącym do Raimunda Baumschlagera. Najważniejszym osiągnięciem Wolffa w tym czasie było wicemistrzostwo Austrii. Tytuł przegrał jedynie ze swoim team-partnerem Baumschlagerem.
Toto szybko stał się ulubieńcem kibiców, a wszystko dzięki bezkompromisowemu stylowi jazdy. Na arenie międzynarodowej Wolff także radził sobie całkiem nieźle, w 2002 roku zgarnął nawet szóste miejsce w kategorii N-GT w mistrzostwach FIA GT Championship.
Pilotem Wolffa był Gerald Pöschl i to on wprowadził go w trudne realia rajdowe. Ale w końcu kto się uczy, ten popełnia błędy...
Toto – byk
Na początku lat dwutysięcznych, Toto Wolff startował z kolei w mistrzostwach FIA-GT World Championship i w innych, długodystansowych wyścigach – w Sao Paulo, na Silverstone oraz Spa-Francorchamps. Sięgał po zwycięstwa z takimi producentami, jak Porsche, Ferrari i BMW, a za team-partnerów miał Karla Wendlingera, Dietera Questera czy Philippa Petera.
W 2006 roku Wolff zapisał się na kartach historii, wraz z Peterem i niemiecką legendą Hansem Joachimem Stuckiem. Trio wygrało wspólnie pierwszy w historii 24-godzinny wyścig w Dubaju, startując w niebieskich barwach Red Bulla.
I kto by pomyślał, że ten młody chłopak z fajną fryzurą i plastikowym zegarkiem, wiele lat później zostanie szefem zespołu Mercedesa, świętującym mnóstwo sukcesów i będącym głównym i najtrudniejszym rywalem ekipy swojego sponsora sprzed lat – Red Bulla.
Legendarny wyczyn… Zwycięstwo w swojej kategorii w wykonaniu tria Wendlinger/Wolff/Quester/Zonca podczas zmagań 1000 Miles of Interlagos w 2004 roku. Zgadnijcie, kto wywalczył wtedy najlepszy czas okrążenia w tych trudnych warunkach? Toto, a jakżeby inaczej!