W Watch Dogs: Legion wcielisz się w dowolnego mieszkańca Londynu!
© Ubisoft
Gry
Watch Dogs: Legion - czy warto wziąć udział w londyńskiej rewolucji?
Watch Dogs: Legion jest grą przyjemną, chociaż niepozbawioną wad. Można jednak śmiało założyć, że to najlepsza odsłona serii o hakerach, którą stworzył Ubisoft!
Autor Michał Pajda
Dowiedz się więcej

Gaming the Real World

1 h 13 min
Pierwsza część serii Watch Dogs była mroczna i niezbyt intrygująca. Ciekawe pomysły na gameplay przyćmione zostały kontrowersjami związanymi z downgradem graficznym produkcji, która na poprzedzającym premierę gry E3 sprawiała wrażenie prawdziwie next-genowej. Dwójka była o wiele przyjemniejszą produkcją - bardziej kolorową i szaloną, ale jej "ziomalski" charakter nie wszystkim graczom przypadł do gustu. Jak na tle dwóch poprzednich gier cyklu wypada trzecia odsłona Watch Dogs o podtytule "Legion"?

Witamy w Londynie przyszłości!

Największą zmianą względem poprzednich odsłon serii jest w Watch Dogs: Legion... zmiana kontynentu, na którym ma miejsce akcja gry. Z Ameryki - i mrocznego Chicago oraz przesiąkniętego kolorami San Francisco - Ubisoft przeniósł rozgrywkę aż do stolicy Anglii, gdzie na graczy czeka wizja futurystycznego Londynu. Cyberpunk 2077 w wydaniu brytyjskim? Skojarzenia takie nie są chybione - a umacnia je wszechobecnie rozwinięta technologia: duża część samochodów śmigających po ulicach snuje się bez kierowcy za kółkiem, a obywatele - w większości przypadków - przyodziani są w kostiumy odbiegające od dzisiejszej mody, które najłatwiej określić mianem wyrwanych "z niedalekiej przyszłości". W dodatku budowle okalają błyszczące neony i hologramy...
Kto chociaż raz był w Londynie, ten w Legionie od razu poczuje charakterność stolicy Anglii. Klimat tego miasta jest wyjątkowy - a twórcom trzeciego Watch Dogsa świetnie udało się tę wyjątkowość wyeksponować niemal na każdym kroku. Nie chodzi wyłącznie o wierne odwzorowanie ikonicznych dla Londynu miejscówek - chociaż trochę też, bo tych na mapie miasta jest naprawdę sporo - ale także klimat miasta, którego próżno szukać w innych tego typu grach. Deweloperzy dołożyli wszelkich starań, aby warto było zajrzeć w każdy zakątek wirtualnej aglomeracji - niezależnie czy mowa o głównych, wytwornych arteriach z ogromem sklepów odzieżowych i pubów, czy też wąskich uliczkach przeorganizowanych na dzikie squatowiska.
W ten futurystyczny obraz Londynu świetnie wkomponowują się latające praktycznie wszędzie drony - począwszy od kurierskich, przez większe (służące do przewozu ciężkiego transportu) użytkowe, a skończywszy na antyterrorystycznych - oraz jednostki Albionu (opresyjna organizacja, której wytłumaczeniem brutalnych działań jest walka z terroryzmem) organizujące zbrojne przyczółki, bramki kontrolne i inne formy zabezpieczeń na ulicach miasta. Poniekąd więc czuć tu opresyjność systemu - żołdacy biją podejrzanych na ulicach, skuwają ich, patrolują chronione przez siebie tereny - co świetnie kontrastuje z artystycznym klimatem miasta (sztuka uliczna miesza się tu ze sztuką architektoniczną). Można zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z lepiej wykreowanych światów wirtualnych, w których Ubisoft maczał palce!

Fabuła Watch Dogs: Legion jest średnia...

Niestety Watch Dogs: Legion nie powala, jeśli chodzi o fabułę - chociaż początek historii zapowiada się naprawdę miodnie! Po niedługim prologu okazuje się, że organizacja hakerska DedSec - znana fanom jedynki i dwójki, bo to w jej szeregach o wolność społeczeństwa walczył Aiden Pearce i Marcus Holloway - została wrobiona w serię zamachów terrorystycznych, w wyniku których śmierć poniosło wielu mieszkańców Londynu. Aby zapobiec w przyszłości tego typu "incydentom" na ulice miasta wmaszerowali brutalni najemnicy agencji paramilitarnej Albion - ta w szybki sposób rozprawiła się z członkami DedSec, przez co grupa została niemal w całości wyeliminowana. Na szczęście gracz przejmuje kontrolę nad obywatelem, od którego rozpoczyna się londyńska rewolucja. I chociaż sam pomysł na zabawę jest raczej prosty, mogła wyjść z tego naprawdę świetna pod kątem fabularnym gra. Wyszło niestety... nużąco.
Na dłuższą metę fabuła okazuje się być po prostu zbyt mało angażująca. O ile ciemiężcy Londynu prezentowali się w trailerach ciekawie, tak w trakcie samej rozgrywki Nigel Cass czy Mary Kelly wypadają raczej blado - wcale nie lepsze są powiązane z nimi główne wątki fabularne, którym w żaden sposób nie wyszło zaangażowanie mnie, gracza, w przedstawioną historię. O wiele ciekawiej wykonywało się generowane losowo misje werbunkowe (o których za chwilę) - chociaż i one nie były czymś na dłuższą metę ciekawym. Ot większość zadań, zarówno w głównej kampanii fabularnej, jak i w zadaniach pobocznych, to zakradanie się do strzeżonych stref (lub organizowanie w niej rzezi, jeśli akurat dzierżymy jakąś potężną pukawkę, bo po wybiciu całego garnizonu o wiele łatwiej go zinfiltrować), wykradanie danych, hackowanie systemów oraz mało emocjonująca ucieczka z miejsca zbrodni (na trudnym poziomie nigdy nie udało mi się - poza jedną misją fabularną, gdzie było to wymuszone - wygenerować pięciu "gwiazdek" pościgu Albionu).

W Legionie graj jak chcesz... i kim chcesz!

Na szczęście wirtualny Londyn ma zdecydowanie więcej plusów! Jednym z ciekawszych elementów gameplayowych jest system werbunku agentów. Opcja ta - wprowadzona ze względu na fabułę Legionu, przez co raczej nikłe są szanse na pojawienie się jej (przynajmniej w tej samej formule) w kolejnych odsłonach serii - pozwala na zrekrutowanie w szeregi DedSec praktycznie każdej postaci wygenerowanej przez komputer, która przechadza się ulicami Londynu.
Procedura werbunku rozpoczyna się od prześwietlenia kandydata pod kątem jego przydatności w zespole, co czynimy za sprawą Optika - przydatnego ustrojstwa pozwalającego zaznajomić się z najważniejszymi informacjami na temat każdego z napotkanych w grze postaci. Możemy oczywiście zatrudnić każdego z napotkanych NPC, ale nie zawsze jest to opłacalne - niektórzy bohaterowie nie mają żadnych cech specjalnych, posiadają cechy pospolite (jak np. posiadanie auta na własność) lub... mają cechy negatywne (świetnym przykładem są wzdęcia, które w losowy sposób potrafią zaalarmować patrolujących infiltrowany teren strażników). Każdemu kandydatowi będziemy musieli jednak pokazać, że DedSec to ci dobrzy i można im zaufać - co związane jest z wypełnieniem dla nich mini-misji. Niektórzy będą wrogo nastawieni do organizacji hakerskiej - tych przekonać będziemy musieli z kolei wypełnieniem kilku drobnych zadań.
Ogólnie system ten działa całkiem nieźle - i zwiększa immersję, bo widać, że w Londynie większość ludzi ma po dziurki w nosie zamordyzmu wprowadzonego przez Albion. Dzięki temu w szeregach DedSec znaleźć mogą się obywatele miasta z różnych klas społecznych - od żołnierzy i maklerów, przez budowlańców i lekarzy, a na włóczęgach i influencerach skończywszy. System ten jest sprawny, klarowny i sprawia naprawdę wielką frajdę, szczególnie jeśli połączymy go z opcją śmierci permanentnej - w przypadku jej włączenia zgon postaci (w zależności od otrzymanych obrażeń) może zakończyć się pobytem danego bohatera w szpitalu na kilkadziesiąt prawdziwych minut lub... wykluczeniem z listy grywalnych postaci. Dreszczyk emocji gwarantowany!
Wśród plusów produkcji na pewno nie można pominąć samego hackowania - to wciąż proste minigierki środowiskowe, ale utrzymane w stylu znanym z dwójki i jedynki, więc sprawiają wielką frajdę i trzeba przy nich trochę pogłówkować, zanim faktycznie zrealizuje się misję. I chociaż fabularnie gra wypada raczej blado, tak sama infiltracja wrogich terenów, przekradanie się za plecami wrogów, obezwładnianie ich i wykorzystanie Optika do hakowania drzwi, kamer, dronów jest wystarczająco satysfakcjonujące - w połączeniu z funkcjonalnymi przebraniami zwerbowanych obywateli oraz ich specjalnymi perkami, otrzymujemy rozgrywkę regrywalną, którą pomimo jednego przejścia fajnie będzie zainstalować na dysku ponownie, za jakiś czas!

Inne minusy Watch Dogs: Legion?

Pomimo powyższych Watch Dogs: Legion nie jest grą na przysłowiową "dychę" - już przez sam fakt niezbyt ciekawie poprowadzonej fabuły, ale nie tylko! Istnieje więcej baboli, które drastycznie wpływają na sposób, w jaki postrzega się ten tytuł.
Rażący dla miłośników gier sandboksowych może być także brak możliwości głębszej customizacji bohatera. Mamy oczywiście możliwość przebrania go/jej w przeróżne fatałaszki, ale o zmianie fryzury, zarostu czy makijażu możemy już zapomnieć. Tak samo jak o dozbrojeniu bohatera w wybrane przez siebie pukawki, co jest totalnie niezrozumiałym zabiegiem. Boli to głównie przez fakt, że bohaterowie generowani są w sposób losowy - a co za tym idzie nierzadko spotyka się nie tylko na ulicach, ale i w jednym zespole DedSec bliźniaczo wyglądających protagonistów, którzy np. nie mogą dzierżyć żadnego gnata! O ile więc z początku można dobierać sobie członków drużyny w taki sposób, by wyglądali oni inaczej, reprezentowali różne klasy społeczne Londynu (lub jakikolwiek inny klucz kategoryzacyjny przyjmiemy), tak z czasem dochodzi się do wniosku, że kluczowe są umiejętności każdego bohatera oraz możliwość wykorzystania przez nich uzbrojenia - więc przymyka się oko na bzdurne replikacje bohaterów.
Dla wielu dużym minusem może być również długi czas wczytywania gry. Nie mieliśmy okazji sprawdzić jak działa Watch Dogs: Legion na konsolach nowej generacji, ale na komputerze wyposażonym w topowe dziś bebechy gra potrafiła wyświetlać loading screeny nawet przez kilkadziesiąt sekund! Na ultra ustawieniach graficznych grze udawało się utrzymać w stabilnych 40 klatkach na sekundę, ale po włączeniu raytracingu wartość ta spadała do 25-30 klatek. Przed twórcami jeszcze długa droga z optymalizacją gry, która - jak na premierę dosyć istotną w 2020 roku - raczej nie zachwyciła posiadaczy mocniejszych maszyn.

Czy warto kupić Legion?

Bez zastanowienia Watch Dogs: Legion powinni kupić miłośnicy poprzednich gier z serii. Trzecia odsłona cyklu oferuje to, co poprzedniczki - ale zawartość samej gry wzbogacona jest jednak o świetnie zaprojektowany Londyn przyszłości oraz przyjemny w użyciu system rekrutacji. Jasne, nie jest to produkcja pozbawiona wad - i raczej tytuł ten nie zawalczy o miano Gry Roku 2020 - ale można się przy Legionie naprawdę dobrze bawić, o ile nie miało się przesadnie wygórowanych oczekiwań przedpremierowych. W dodatku opcja werbunku sprawia, że do gry z chęcią powrócimy - a już w grudniu w Watch Dogs: Legion pojawi się tryb kooperacji, na który z niecierpliwością czekam!

Sprawdź jak gry mogą kształtować świat przyszłości!

esport · 1 h 13 min
Gaming the Real World
Dowiedz się więcej

Gaming the Real World

1 h 13 min