Życie żużlowca jest bardzo intensywne. Mecze, turnieje, treningi i ciągłe wyjazdy. Dwukrotny zwycięzca serii Red Bull Juniorskie Asy opowiedział nam, jak dba o równowagę w trakcie sezonu. Część jego zajawek… może was zaskoczyć!
Czy w trakcie sezonu w życiu żużlowca jest w ogóle miejsce na odpoczynek?
Musi być! Przy naszym trybie pracy to konieczne i każdy musi o to zadbać. Bardzo dużo podróżujemy, zwykle w tygodniu mamy kilka startów, najczęściej w różnych krajach. Jeździmy w kilku ligach, do tego mamy liczne zawody indywidualne w Polsce i na arenie międzynarodowej. Obowiązków jest naprawdę dużo i trzeba do tego przywyknąć. Bez czasu na odpoczynek raczej nikt by tego nie wytrzymał.
Co masz na myśli, mówiąc o odpoczynku?
To jest właśnie dobre pytanie, bo ważne, żebym był dobrze zrozumiany. To nie chodzi o to, żeby leżeć do góry brzuchem i odciąć się od świata, bo w naszym zawodzie to jest właściwie niemożliwe, ale na pewno przy tak dużej liczbie startów i przejazdów warto zadbać o odpoczynek i dać sobie chwilę na złapanie równowagi. To nawet nie tyle jest tradycyjnie rozumiany odpoczynek, co pewnego rodzaju relaks, który pozwala się wyciszyć. Zawody same w sobie są tak intensywne i niosą tak wiele emocji, że ja poza torem nie szukam już wielkich wrażeń. Potrzebuję odpocząć fizycznie i uspokoić głowę, żeby zachować odpowiedni balans.
Da się w busie odzyskać równowagę po emocjonujących zawodach?
Da się. Pamiętajmy, że busy żużlowców to są małe domy na kółkach – poza sprzętem, mamy miejsce do spania, lodówkę, telewizor, czasem konsolę do gry – co kto lubi. Pewnie każdy ma swój sposób na odpoczynek. Ja raczej nie kładę się od razu spać, jednak tych emocji jest w człowieku za dużo. Lubię porozmawiać z moimi mechanikami, omówić zawody, pomyśleć o tym, co można poprawić itd. Bardzo często… sam prowadzę! Uwielbiam jeździć samochodem i kierowanie uspokaja mnie i dobrze wycisza. Wiem też, jak ciężko pracuje w parku maszyn mój team, więc cieszę się, kiedy mogę trochę odciążyć chłopaków. Zwykle po przejechaniu jakiegoś dystansu, jak się już uspokoję i wygadam, oddaję kierownicę i próbuję zasnąć. Oczywiście, wszystko zależy od tego, jak długą trasę mamy do pokonania.
Wolnych dni w sezonie macie niewiele. Co lubisz robić, kiedy już uda ci się taki znaleźć w kalendarzu?
Może dziwnie to zabrzmi, ale ja najlepiej czuję się na motocyklu. To jest moje naturalne środowisko i wcale jakoś szczególnie nie tęsknię za wolnymi dniami. Dawniej dużo jeździłem na motocrossie, teraz robię to rzadziej, ale nadal sprawia mi to ogromną przyjemność. Dzień zawodów żużlowych jest intensywny, ale ja to naprawdę kocham, to jest moja ulubiona rutyna. Pamiętajmy też, że żużel to nie tylko mecze ligowe i turnieje indywidualne. Są też treningi, do które także wymagają całego przygotowania logistycznego. A nawet jeśli nie wyjeżdżamy na tor, zawsze jest coś do zrobienia w warsztacie. Wszystko kręci się wokół motocykli i bardzo mi to pasuje.
Chcesz powiedzieć, że nic poza motocyklami, w twoim życiu się nie dzieje?
Nie, tak oczywiście nie jest. Mówię tylko, że na motorze czuję się najlepiej. Poza tym, jestem normalnym młodym chłopakiem. Czasem lubię wybrać się ze znajomymi na dobry obiad, albo obejrzeć jakiś film. Nie jestem wielkim kinomanem, ale dobry film akcji zawsze chętnie przyjmę. Zimą pograłem z kumplami w planszówki i przyznam, że sam byłem zaskoczony, ile było przy tym frajdy. Nie grałem od małego dzieciaka i miło było znów porzucać kostką. Problem pojawił się, jak słabo mi szło, bo ja zawsze chciałbym we wszystko wygrać (śmiech).
Zimą miałeś chyba wyjątkowo dużo wolnego czasu, bo leczyłeś kontuzje z poprzedniego sezonu, prawda?
Zgadza się. Sporo czasu spędziłem na siłowni i w gabinetach rehabilitacyjnych. Ćwicząc też można się zrelaksować, na pewno głowa odpoczywa. Wiele zależy od podejścia. Jeśli potrafisz odłożyć telefon i skupić się na tym, co masz do wykonania, to też może w pewien sposób pomóc odzyskać równowagę i ułożyć właściwy rytm życia.
Co jeszcze lubisz robić?
Uwielbiam… myć samochód! Sam nie wiem, jak to jest, ale to mnie jakoś relaksuje. Myjka ciśnieniowa, szampon, ściereczki i jazda – taka godzinka mija mi bardzo przyjemnie. Auto musi być czyste, tu nie ma zmiłuj (śmiech). Potem ładowanie sprzętu i na zawody! O czymkolwiek byśmy nie rozmawiali, zawsze dojdziemy do żużla. Tak już mam i bardzo mi to pasuje!