Wiktor "TaZ" Wojtas, zawodnik CS:GO w ekipie HONORIS
© Red Bull Content Pool
esport

„TaZ” i jego esportowa droga – ten film trzeba zobaczyć!

Zapraszamy na polską premierę filmu dokumentalnego z serii „Unfold”, którego bohaterem jest Wiktor „TaZ” Wojtas, legenda sceny CS. „Dla mnie to bardzo trudny, emocjonalny film” – podkreśla „TaZ”.
Autor: Bartłomiej Bukowski
Przeczytasz w 6 minPublished on
„Kiedy zaczynałem w latach 90. nie istniało jeszcze w ogóle słowo esport” – mówi na początku opowieści Wiktor „Taz” Wojtas, bohater najnowszego odcinka serii „Unfold”, przedstawiającej sylwetki esportowów i pokazującej, jak doszli tam, gdzie są dziś. „Taz” oraz jego rodzina wspominają trudne początki. Wiktor mówi też o ogromnym sukcesie jaki osiągnął z Virtus.pro i szoku, jakim było dla niego wyrzucenie z drużyny. Cały film możecie zobaczyć w playerze poniżej, koniecznie przeczytajcie też rozmowę "TaZ-em" o filmie i jego powstaniu!

13 min

TaZ: Moja esportowa droga

"To była czysta pasja, która przerodziła się w pracę. Jeśli nie wygramy turnieju, nie będziemy mieć na chleb" - zobacz dokument o esportowej karierze Wiktora "TaZ-a" Wojtasa, legendy sceny CS.

Bartłomiej Bukowski: Czy przy kręceniu „Unfold” zakręciła Ci się łezka w oku? Zwłaszcza, przy momentach dotyczących wspomnień z czasów Virtus.pro?
Wiktor „TaZ” Wojtas, współwłaściciel i zawodnik organizacji HONORIS: Szczerze powiedziawszy, w trakcie jego kręcenia miałem dużo przemyśleń na temat tego, jak to wszystko wyglądało za czasów Virtus.pro. Zastanawiałem się, czy coś bym zmienił, a czegoś nie, czy postąpiłbym tak albo inaczej. Nie czułem jednak czegoś takiego, co przeżywałem chociażby za czasów Counter-Strike’a 1.6, gdzie jednak te sukcesy inaczej utkwiły mi w pamięci.
Dużo miejsca poświęcasz Virtusom. Opowiadasz o rozpadzie drużyny, o tym jak zostałeś z niej wyrzucony. To była dla Ciebie najtrudniejsza część filmu?
Zdecydowanie. Ja w tę drużynę i organizację włożyłem całe swoje serce. Tamte chwile to był najtrudniejszy okres w moim życiu. Nie tylko sam moment, gdy zostałem wyrzucony, ale także wcześniejsze chwile, gdy czułem, co się dzieje w zespole.
Wiktor "TaZ" Wojtas w trakcie ceremonii otwarcia Intel Extreme Masters w katowickim Spodku

Wiktor "TaZ" Wojtas wnosi puchar mistrzowski na IEM Katowice 2014

© Helena Kristiansson / ESL

Sporo też mówisz o okresie po wyrzuceniu, o tym, jak szukałeś nowej drogi.
Tak naprawdę nie miałem problemu z odnalezieniem motywacji do gry. Od razu chciałem wrócić i zbudować drużynę, która osiągnie jeszcze więcej, a nawet jeżeli nie więcej, to osiągnie jakiś sukces bez pomocy żadnego z chłopaków. To mnie napędzało. Nie miałem takich myśli, że “to już koniec”, “co teraz”. Zamiast tego bardziej myślałem nad tym, w jaki sposób kontynuować swoją karierę. Sam szok trwał tak naprawdę może tyle co mój powrót z Atlanty do domu.
Na początku jest wiele nawiązań do dawnych czasów, twoich początków w CS’ie. Widać, że choć było wówczas trudniej, masz spory sentyment do tamtych momentów.
Tak naprawdę zawsze żyłem tą grą. Wszyscy w moich drużynach, a zwłaszcza w Virtusach, zarzucali mi, że nie patrzę na nic innego, tylko na turnieje, gry, współzawodnictwo. Za każdym razem, gdy pojawiało się zaproszenie, mówiłem: Jedziemy! Zawsze postrzegałem życie esportowca jako taki nieznany byt. Nigdy nie wiedziałeś, kiedy to się skończy. Jak długo potrwa twoje 5 minut na szczycie. Dlatego zawsze mocno angażowałem się by grać jak najwięcej.
Te czasy wczesnej młodości były jednak napędzane nie tylko żądzą wygrywania. To były inne emocje, było czuć, że budujesz coś z niczego, wiedziałeś, że walczysz o życie. Specjalne uczucie, która towarzyszyło mi przez cały okres Counter-Strike’a 1.6. Wówczas wiedziałeś, że te największe turnieje musisz wygrać, bo jak ich nie wygrasz, to co dalej?
Kadr z filmu "Unfold" z Wiktorem "TaZ-em" Wojtasem. Po lewej żona Wiktora, z prawej - mama

Urodziny Wiktora - z żoną i mamą

© Red Bull Polska

Widzisz dziś to samo u młodych graczy, chociażby tych, którzy wspólnie z tobą grają w Honoris?
Aktualnie jest zupełnie inna rzeczywistość, inna epoka sportów elektronicznych. To podejście, o którym mówię, to jest podejście dinozaurów. Graczy, którzy zaczynali na samym początku, gdy jeszcze nie istniało słowo esport. Dziś to zupełnie inny świat. Wiele osób zaczynając grać w gry w młodym wieku marzy o zawodowstwie. My nie mieliśmy tej wizji.
Ważną kwestią, na którą także zwracasz uwagę, a którą rzadko się wspomina, jest rozłąka z bliskimi. Bywało tak, że przez wyjazdy na turnieje, częściej cię w domu nie było, niż byłeś.
Ja mam to szczęście, że mam bardzo kochającą żonę i rodzinę, która mnie bardzo wspiera. Moja żona doskonale wie, że Counter-Strike to taka moja pierwsza miłość, to mnie napędza. Tak naprawdę najtrudniejsze momenty dla nas to był czas, gdy zakończyła się moja przygoda z Virtus.pro. Wówczas, w trakcie turniejów nie mogłem sam sobie w spokoju poradzić z problemami, emocjami. Byłem obnażony. W domu było widać jak bardzo to przeżywam, jak walczę o powrót. To było najtrudniejsze.
Zawodnicy HONORIS rozmawiają z TAZ-em

HONORIS to nowe esportowe "dziecko" TaZ-a i NEO

© Red Bull Polska

Jak twoi bliscy podeszli do pomysłu nagrania filmu? Ty jesteś oswojony z występami przed kamerą, dla twoich rodziców było to jednak coś wyjątkowego.
Dla moich rodziców czy żony to jest spore przeżycie. Moi rodzice są w tej przygodzie od początku, widzieli każdy mój sukces i porażkę. Najchętniej pozostaliby gdzieś w cieniu i się nie pokazywali. Byliby cichym wsparciem, ale bardzo dla mnie potrzebnym.
A ty jak się czułeś nagrywając ten film?
Dla mnie to był bardzo trudny film. Bardzo trudno w tak krótkim filmie zawrzeć emocje, to wszystko co się działo, jak to wyglądało w przeszłości. Były dobre momenty, były też gorsze. Czasem, gdy kręcisz wywiady czy taki film, to nie wiesz na jaki moment w życiu trafisz. Historie, które przedstawiasz nie zawsze są takie, jakbyś chciał. Dla mnie „Unfold” był ogromnym zaszczytem i zarazem skrótem tego jak toczyło się moje życie. Trudno mi było go nagrywać.
Wiktor „TaZ” Wojtas

Wiktor „TaZ” Wojtas

© Bartek Woliński / Red Bull Content Pool

Z całego filmu bije jednak jedna rzecz - CS to twoja miłość, to twoje życie
Od młodości inspirowałem się koszykówką, zawodnikami w NBA. Jestem z czasów Michaela Jordana, Hakeema Olajuwona i tych wszystkich gwiazd z genialnego okresu koszykówki amerykańskiej. Szczególnie Jordan wkładał w swoją grę wszystko. Był wręcz nielubiany przez swoich kolegów, przez to, że był tak zdesperowany, by osiągnąć sukces. Mi to bardzo imponowało i bardzo mnie zaraziło. Broń Boże nie porównuje się do Jordana, bo jestem bardzo daleko od niego, natomiast czerpałem, ile mogłem, z tych graczy. Tę motywację, to co ich napędza. Chciałem bardzo mocno odnieść sukces w tym co robię.
Dzisiaj wciąż masz to samo podejście co na starcie przygody z CS’em? Czy z wiekiem ono może jednak trochę ewoluowało?
Wydaje mi się, że ten rok w Honoris i ten okres po Virtus.pro był mi potrzebny, aby nieco się na nowo odnaleźć, zacząć szukać drogi do realizacji. Dzisiaj jak tak rozmawiamy, to jestem pewien, że jeszcze zaskoczę czymś naprawdę nietuzinkowym w sferze Counter-Strike’a.