esport

Worlds 2019: Kapitalne G2! "Jankos" zagra w finale, "Faker" wraca do domu

© Riot Games
Autor Grzegorz Wojnarowski
G2 Esports w finale Worldsów 2019! Mistrzowie Europy po pasjonującej walce pokonali potężne SKT i w Paryżu zagrają o pełną pulę z chińskim FPX. MVP meczu z drużyną "Fakera": Marcin "Jankos" Jankowski!
Przedwczesny finał - tak określano madryckie starcie mistrzów Europy z najlepszą drużyną Korei w mistrzostwach świata League of Legends. Na ponowne starcie "Samurajów" z "Fakerem" i spółką cała społeczność League of Legends czekała od maja, gdy w prestiżowym Mid-Season Invitational G2 pokonało SKT w półfinale 3:2.
Czekali nie tylko kibice, ale też sami gracze. "Faker" w drodze do tego meczu kilkukrotnie podkreślał, że chciałby ponownie sprawdzić się na Summoners Rift z drużyną "Jankosa" i zrewanżować się jej za bolesną porażkę na MSI. Z kolei dla zawodników G2, zwłaszcza dla polskiego leśnika, "Perkza" i "Capsa", każde starcie z bogiem Ligi Legend jest dużym przeżyciem.
Z pozycji faworyta do niedzielnej serii przystępowało SKT. Na zwycięstwo tej ekipy postawiło ponad 70 procent fachowców, którzy w swoich wcześniejszych predykcjach nie pomylili się ani razu. Spodziewano się wyrównanej, emocjonującej serii, ale chyba nikt nie przypuszczał, że będzie ona aż tak wyrównana i aż tak emocjonująca!
O tym, jak zażarta była europejsko-koreańska bitwa o finał Worldsów 2019, najlepiej świadczą liczby: różnica w złocie, która świadczy o przewadze jednej z drużyn, przez 80 procent całkowitego czasu gdy nie była większa niż 2 tysiące! Przez cztery długie potyczki na Summoners Rift G2 i SKT najczęściej szły łeb w łeb. Pokazywały świetne akcje, pomysłowe zagrania i odważne decyzje. Jedni i drudzy popełniali też sporo błędów, ale nie zniechęcali się i ani na chwilę nie odpuszczali.
Wracając do przewagi w złocie - G2 było z przodu jedynie przez 2,3 procent czasu gry. Cóż jednak z tego, skoro to oni lepiej wiedzieli, jak zadawać decydujące ciosy i po jednej z najbardziej pasjonujących serii w historii LoLa pokonali drużynę "Fakera" 3:1! A nasz Marcin Jankowski został wybrany przez fachowców najlepszym zawodnikiem tego starcia potęg.

Przebieg meczu - tak G2 pokonało SKT w półfinale Worldsów 2019:

1. mapa
SKT (niebieska strona): Renekton (górna aleja), Gragas (dżungla), Neeko (środkowa aleja), Kai'Sa (strzelec), Leona (wsparcie)
G2 (czerwona strona): Kled (górna aleja), Rek'Sai (dżungla), Ryze (środkowa aleja), Xayah (strzelec), Rakan (wsparcie)
G2 wybrało kompozycję, której dużą zaletą było tzw. "rozwidlone nacieranie". Zwłaszcza Ryze "Capsa" spisywał się znakomicie w naciskaniu na boczne aleje. Europejska drużyna zdobywała więcej obiektów na mapie i jak ognia unikała walk drużynowych, w których mocniejsi byli rywale. "Caps" kilka razy zapuścił się za daleko na teren rywala, do 30. minuty został wyeliminowany cztery razy, a SKT prowadziło dzięki temu w zabójstwach 7:3.
Koreańczycy zdołali nawet zgładzić najważniejszy neutralny obiekt na mapie, Barona Nashora (w zamian za jedną z wież inhibitorowych) i wykorzystując jego wzmocnienie zdołali wypracować 3 tysiące sztuk złota przewagi. Jednak G2 konsekwentnie realizowało swój plan, a gdy w końcu zdecydowało się podjąć teamfight, wyeliminowało całą przeciwną drużynę tracąc tylko "Wundera" i popędziło do bazy SKT, niszcząc jej Nexus w 35. minucie. Kluczową rolę w wygraniu walki drużynowej odegrało znakomite użycie Zauroczenia Rakana przez "Mikyxa" na trzech przeciwnikach, które sprawiło, że Xayah "Perkza" mogła spokojnie dokończyć dzieła.
2. mapa
G2 (niebieska strona): Ornn (górna aleja), Jarvan IV (dżungla), Ryze (środkowa aleja), Ezreal (strzelec), Galio (wsparcie)
SKT (czerwona strona): Renekton (górna aleja), Lee Sin (dżungla), LeBlanc (środkowa aleja), Yasuo (strzelec), Gragas (wsparcie)
Wobec wykluczenia w fazie picków i banów najlepszych czempionów na pozycję AD Carry - Xayah i Kai'Sy, G2 zdecydowało się na Ezreala, a SKT na Yasuo w bardzo silnym duecie z Gragasem. "Faker" wybrał swoją kultową LeBlanc i już w 2. minucie, w szalonej walce w dolnej dżungli G2, wyeliminował nią "Jankosa".
Po zwariowanym początku mecz się uspokoił. W 22. minucie doszło jednak do kolejnej awantury, którą tym razem wygrali Koreańczycy. "Khan" zgarnął kilka zabójstw, napędził swojego Renektona i od tego momentu było już nie do zatrzymania. SKT utrzymywało wyraźną przewagę w złocie (3-5 tysięcy), a gdy po pół godzinie gry "Khan" w walce 1 na 1 wyeliminował "Capsa" i mistrzowie Korei prowadzili w zabójstwach 14:5 wyrównanie stanu gry było już bardzo realne. Stało się rzeczywistością, gdy G2 przegrało ryzykowną bitwę o Starszego Smoka. SKT zwyciężyło w teamfighcie 5:0 i zakończyło mecz po niespełna 36. minutach.
3. mapa
SKT (niebieska strona): Renekton (górna aleja), Rek'Sai (dżungla), Ryze (środkowa aleja), Kai'Sa (strzelec), Leona (wsparcie)
G2 (czerwona strona): Camille (górna aleja), Elise (dżungla), Oriana (środkowa aleja), Xayah (strzelec), Nautilus (wsparcie)
Początek tego starcia był niezwykle trudny dla "Wundera", którego Camille była gnębiona przez Renektona "Khana" do spółki z Rek'Sai Clida. W 7. minucie Duńczyk dostał jednak pomoc od "Jankosa" i odpłacił "Khanowi" za wcześniejsze ciosy. Dzięki temu nie został za bardzo z tyłu i w późniejszym etapie gry mógł zostać bohaterem swojej drużyny. Jego ogłuszenia w walkach drużynowych były wówczas nieocenione.
Gra rozstrzygnęła się, gdy gracze G2 odważnie weszli środkową aleją do bazy przeciwnika. "Perkz" pokazał wówczas, dlaczego jest uważany za najlepszą Xayah na świecie. Rozdawał obrażenia na prawo i lewo, wyeliminował trzech rywali, a "Samurajowie" wygrali teamfight 4:2. "Jankos", "Wunder" i "Perkz" przez chwilę tańczyli jeszcze wokół wież i inhibitorów z jedyną pozostałą przy życiu, ale wciąż bardzo groźną Kai'Są "Teddy'ego", w końcu dobrali się jednak do Nexusa i zniszczyli go mimo rozpaczliwych prób obrony ze strony powracających przeciwników.
4. mapa
G2 (niebieska strona): Ornn (górna aleja), Olaf (dżungla), Syndra (środkowa aleja), Yasuo (strzelec), Gragas (wsparcie)
SKT (czerwona strona): Vladimir (górna aleja), Elise (dżungla), Qiyana (środkowa aleja), Varus (strzelec), Nautilus (wsparcie)
Przed czwartą grą SKT zdecydowało się na zmianę w składzie. Gasnącego z minuty na minutę "Efforta" zastąpił weteran "Mata", który wcześniej pojawił się w turnieju tylko na jednej mapie ćwierćfinału ze Splyce. Jedynej mapie tamtego meczu, którą Koreańczycy przegrali. I tym razem również nie uchronił swojej ekipy przed porażką, nie tylko w grze, ale i w całęj serii.
"Jankos" zagrał Olafem, którego często wybiera w grach o szczególnie dużym znaczeniu. Muskularny wiking tym razem znów go nie zawiódł, choć mecz nie był dla G2 łatwy. Choć na samym początku Polak przelał "pierwszą krew", eliminując Varusa "Teddy'ego", potem mistrzowie Europy musieli się mocno napracować, by dogonić, a w końcu przegonić przeciwników.
Świetne zagrania "Fakera" na Qiyanie i mordercze obrażenia zadawane przez Vladimira "Khana" dały SKT wyraźne, 5-tysięczne prowadzenie w złocie, pozwoliły na zniszczenie siedmiu wież G2 przy stracie zaledwie dwóch i zgładzenie czterech kolejnych smoków. Jednak "Jankos" i spółka raz jeszcze po przegranym wczesnym i środkowym etapie rozgrywki zaczęli nadrabiać w late game'ie. W kluczowej akcji "Faker" popełnił błąd i w mgnieniu oka został wyeliminowany. To dało G2 możliwość zgładzenia Barona Nashora, dopiero po raz pierwszy w całej serii, zniszczenia z jego wzmocnieniem kilku wież, inhibitora i wyrównania stanu gry.
Wreszcie w 35. minucie ekipa z Europy najpierw zatrzymała bardzo ryzykowną szarżę SKT, a potem wdała się w walkę przy środkowej alei. W niej najpierw ogrom obrażeń zadała Syndra "Capsa" (w całej grze aż 30 tysięcy!), a potem do akcji wkroczył nieskuteczny wcześniej Yasuo "Perkza". Zaczął od wykluczenia "Fakera", by po chwili wymazać z mapy jeszcze trzech rywali!
To oznaczało koniec meczu. Gdy "Perkz" kończył rozprawiać się z graczami SKT, "Caps" był już w bazie Koreańczyków. Kapitan G2 zdjął słuchawki jeszcze zanim jego kolega zniszczył przeciwny Nexus, przy ogłuszającym aplauzie 15 tysięcy kibiców w hali Palacio Vistalegre w Madrycie.

"Jankos" z G2 wybrany MVP półfinału MŚ

Najlepszym zawodnikiem serii został wybrany "Jankos". - Było wiele momentów, gdy w początkowym etapie rozgrywki zastanawialiśmy się "Jak G2 wyjdzie z tych opresji?". "Jankos" bardzo to swojej drużynie ułatwiał. W trzeciej grze G2 wróciło tylko dzięki jego akcji na górnej alei, gdy razem z "Wunderem" wyeliminował Renektona - uzasadnił ekspert oficjalnej transmisji Riot Games, Sam "Kobe" Hartman-Kenzler.
- Nawet gdy G2 zostawało w tyle w początkowym etapie rozgrywki, nigdy nie dawało rywalom uciec zbyt daleko. To "Jankos" utrzymywał ich wtedy w grze - dodał Martin "Deficio" Lynge, były zawodnik, a obecnie menadżer zespołu Origen.
- Na ostatnie mapie było naprawdę trudno, w pewnym momencie sporo traciliśmy do rywali. Staraliśmy się jednak krok po kroku ich doganiać i to nam się udało - mówił tuż po zakończeniu serii "Caps".
Gracze SKT stwierdzili, że właśnie zdolność do odrabiania strat była decydującym atutem G2. Koreańczycy przyznali, że gdy oni zaczynali tracić dystans, popełniali kolejne błędy i w efekcie przegrywali.
- Myślę, że nasza drużyna taka już jest - nie panikuje. W każdym early game'ie traciliśmy, ponieważ popełnialiśmy błędy. Jednak rywale nie karali nas za nie zbyt mocno, a my staraliśmy się grać wobec mocnych stron naszych kompozycji, co przeciwnej drużynie nie udawało się zbyt dobrze. W ten sposób wracaliśmy do gry - tłumaczył po spotkaniu "Jankos".

Wielki finał w hali Bercy: G2 vs. FunPlus Phoenix

W finale G2 zmierzy się z najlepszą chińską drużyną FunPlus Phoenix, która w sobotę wyeliminowała broniące tytułu Invictus Gaming. W wygranej 3:1 serii drużyna, której liderem jest midlaner "Doinb", pokazała odważną aż do przesady grę i bardzo ciekawe drafty. Dla przykładu Nautilus, przez inne ekipy wykorzystywany tylko jako wspierający, był przez FPX grany na środkowej alei i w rękach "Doinb" okazywał się zabójczą bronią.
- To będzie bardzo ciekawy mecz. "Doinb" jest trochę szalonym graczem, tak samo jak ja. Jestem też ciekaw jak przebiegną drafty - mówił "Caps". - W ostatnich dniach byłem trochę chory, więc obiecałem kolegą, że jeśli tym razem oni wezmą ciężar gry na swoje barki, ja zrobię to za tydzień. Pokażę co potrafię i odeślemy FunPlus Phoenix do domu - dodał "Caps".
Z kolei "Wunder" na konferencji prasowej po spotkaniu z SKT zaczął już "trash talk" przed finałem. - To był prawdziwy finał, a za tydzień FPX czeka zderzenie z rzeczywistością. Oni myślą, że jesteśmy słabi, więc poczują nasz gniew - powiedział Duńczyk, rozśmieszając swoich kolegów z drużyny.
Finał mistrzostw świata w League of Legends zostanie rozegrany w niedzielę 10 listopada w paryskiej hali Bercy. Starcie dwóch najbardziej szalonych drużyn w światowej czołówce zapowiada się rewelacyjnie. - To będzie krwawa łaźnia - zapowiada "Deficio".

Grasz w League of Legends? Spróbuj sił w Red Bull Rift Challenge:

esport · 1 min
Red Bull Rift Challenge - Rozmowa rekrutacyjna