Cool Kids Of Death
© archiwum zespołu
Muzyka

Polskie piosenki w słynnych serialach

Spolszczamy telewizyjne superprodukcje i wybieramy polskie piosenki do czołówek twoich ulubionych seriali.
Autor: Kacper Kapsa
Polski debiut na Netflixie mamy już za sobą – co bardziej uważni widzowie i słuchacze wychwycili w drugim odcinku produkcji „Ozark” Daniela Spaleniaka z "Dear Love of Mine".
A co gdyby polskie piosenki brano nie tylko za tło krótkiej akcji, ale na... serialowe czołówki? Puszczamy tu wodze fantazji i wymyślamy kilka takich opcji.

„Stranger Things” – Papa Dance i „Te głupie strachy”

Sztandarowa produkcja Netflixa opowiadająca o przygodach czwórki młodych chłopaków oraz ich niezwykłej przyjaciółki Eleven. Całość osadzona jest w latach osiemdziesiątych i ma dość mroczny klimat. W Polsce w tym czasie również nie było kolorowo, a o nocnych strachach najładniej śpiewał zespół Papa Dance. Zresztą fragment: "wszechobecny, wszechmocny strach / Naszym władcą jest / Złe majaki wchodzą nam do głów” idealnie pasuje do „Stranger Things”.

„The End of the F***ing World” – Cool Kids Of Death i „Uważaj”

Nastoletni buntownik pragnący zabić swoją współtowarzyszkę ucieczki z domu, choć za młody, to mógłby spokojnie reprezentować Generację Nic. Zresztą cała twórczość CKOD nadałaby się jako podkład tego szalonego serialu. Kto wie, czy Krzysztof Ostrowski za młodu nie marzył właśnie o takiej brutalnej przygodzie, nucąc sobie: „Wmawiam sobie, że jesteś ch***wa / I że mi nie zależy / Ale sam w to nie wierzę". Kto miał styczność z „The End of the F***ing World” musi przyznać, że to tekst idealnie skrojony pod ten serial.

„Dark” – New Rome i „1986”

„Dark”, czyli europejska wersja „Stranger Things” (i dla dorosłych) to kolejna historia, która rozgrywa się (po części) w latach osiemdziesiątych, a głównymi bohaterami są nastolatkowie. Nie zdradzając za wiele z fabuły, można jedynie powiedzieć, że ważny w „Dark” jest rok... 1986. Wypisz wymaluj serial stworzony pod twórczość New Rome.

„Black Mirror” – Bitamina i „Tata ma telefon”

Zanim zaczniesz protestować, posłuchaj argumentacji. Wiadomo, że „Black Mirror” daleki jest od żartów i raczej traktuje przyszłość nadwyraz poważnie, jednak pomimo wesołego charakteru Bitaminy w utworze „Tata ma telefon”, temat technologii i jej wpływu na życie został w nim przedstawiony naprawdę dobrze. „Sieć jest siecią zawsze / Złapią cię kable i pokażą, co lubisz" – może i brzmi niewinnie, ale… czy to nie początek drogi do rzeczywistego „Black Mirror”?

„Rick & Morty” – Ścianka i „Skuter”

Najbardziej punkrockowa animacja wymaga dobrego podkładu. Oto jest więc ściankowy „Skuter". Ten pochodzi z pierwszej płyty zespołu „Statek Kosmiczny” i pomimo, że nie ma bezpośrednich odniesień kosmicznych, to jesteśmy pewni, że Rick przerobiłby go na kolejną swoją maszynę do międzywymiarowych podróży.

„The Get Down” – Wzgórze Ya Pa 3 i „Po prostu życie”

Do czołówki serialu o początkach hip-hopu musimy się cofnąć do jego korzeni w Polsce. Pomimo nieco słodkiego charakteru „The Get Down”, reprezentaci Wzgórza Ya Pa 3 chyba najlepiej oddają klimat narodzin hip-hopu w Polsce. Refren „Po prostu życie, pieniądz jest górą" – spokojnie spinałby się z brooklińską rzeczywistością lat 70.

„Godless” – Mitch & Mitch i „Wendekreis Des Krebses”

Najlepszy do tej pory western w kolekcji Netflixa. Poza klasyczną fabułą, w której nawrócony rzezimieszek ucieka przed zemstą swojego pracodawcy, serial może pochwalić się niesamowitym miejscem akcji - miasteczkiem, w którym przy życiu pozostały jedynie kobiety. W takich „egzotycznych” warunkach z pewnością odnaleźliby się polscy specjaliści od country z Mitch & Mitch.

„Glow” – Wszystko Jasne i „Aerobik”

Serial, gdzie znów kobiety odgrywają główną rolę, to historia początków popularności damskiego wrestlingu. A gdzie zapasy, tam ważny jest również aerobik. I tak się składa, że całkiem niedawno odniósł się do niego skład Wszystko Jasne. „Prawa, lewa, przód i tył” – po takim treningu spokojnie można wskakiwać na ring. Nawet w Stanach.

„House of Cards” – Marek Pospieszalski i „That's Life”

Na szczycie playlisty z ulubionymi kawałkami Franka Underwooda znajduje się Frank Sinatra z utworem „My Way". Jednak serialowy prezydent USA z pewnością nie gardzi także dobrym jazzem. Idealnym połączeniem dla niego byłyby więc interpretacje hitów Sinatry wykonane przez Marka Pospieszalskiego. Wśród nich jest także „My Way", ale na potrzeby czołówki „House of Cards” wybieramy numer „That's Life”.

„Narcos” – Bemibek i „Powrotna Bossa Nova”

Szczególnie drugi sezon Narcos to swoista opowieść „o powrotach”. Pablo Escobar tęskni tam za swoim imperium i choć bossa nova to raczej brazylijska domena, to ta akurat piosenka powinna się sprawdzić w czołówce „Narcos” idealnie. Szczególnie że Bemibek nagrywał ją w 1993 roku, czyli w momencie, gdy wielki boss ukrywał się akurat w Medellin.