Koszykówka

DJ Chester: Kultura hip-hop jest nierozerwalnie związana z koszykówką

© Prywatne Archiwum
Zapraszamy na rozmowę z DJ-em Chesterem -- o kulturze hip-hop, koszykówce i wypadkowej tych dwóch zajawek. Ale nie tylko!
Autor Maciek Kiwak
Maciek Kiwak: Cześć Chester, co słychać?
Karol Wódkowski / DJ Chester: Wszystko dobrze, wiele fajnych rzeczy dzieje się ostatnio w moim życiu!
No to świetnie, zatem zaczynajmy! Co było pierwsze w twoim życiu: basket czy muzyka?
Muzyka. Ona towarzyszyła mi odkąd pamiętam. Jeśli chodzi o zajawkę na muzykę afroamerykańską, to rozpoczęła się ona pod wpływem mojego kuzyna, który przyleciał do Polski z Chicago około 15 lat temu i podarował mi składankę „Source Presents: Hip-hop Hits 3” z 1999 roku. Słuchałem jej zafascynowany całymi dniami i już wtedy wiedziałem, że to jest to, czym chcę się zająć… Ta fascynacja trwa oczywiście do dzisiaj.
Dla DJ Chestera Hip-Hop i koszykówka tworzą nierozerwalną całość
Dla DJ Chestera Hip-Hop i koszykówka tworzą nierozerwalną całość
Jak zdefiniowałbyś różnicę pomiędzy graniem w klubach a rozkręcaniem imprezy sportowej?
Różnica jest ogromna. Oprawa muzyczna imprezy sportowej to dla mnie komentowanie wydarzeń na boisku odpowiednią selekcją muzyczną, dużo tematycznej muzyki w zależności od dyscypliny plus dużo loopów, które budują odpowiedni nastrój i naprowadzają widza.
Zawsze staram się grać tak, by obserwator przeżywał emocje nie tylko wzrokiem, lecz także słuchem. Granie imprezy w klubie to z kolei budowanie nastroju, muzyka nastawiona jest bardziej na taniec, nie ma tu tylu przejść pomiędzy utworami. Jeszcze inaczej jest, gdy robię rozgrzewkę przed koncertami gwiazd -- wtedy przejść jest więcej i stawiam zdecydowanie na większą dawkę energii!
Czy postrzegasz siebie jako didżeja stricte zorientowanego na koszykówkę? Umiałbyś zagrać na meczu futsalu albo zawodach rowerowych?
Specjalizuję się w koszykówce, stanowi ona główne źródło mojego dochodu, lecz robię także oprawę innych zawodów sportowych. Koszykówka to dyscyplina, w której cały czas coś się dzieje, więc mam duże pole do popisu. Pewnie, że umiem zagrać na futsalu czy zawodach rowerowych – mogę zagrać na każdej imprezie sportowej, ewentualnie na niektóre potrzebowałbym więcej czasu, aby się odpowiednio przygotować.
Jesteś znany z charakterystycznego koszykarskiego repertuaru. Jaka twoim zdaniem powinna być muzyka, która towarzyszy grze w kosza – na co zwracasz uwagę przy selekcji utworów, co jest najważniejsze?
Uważam, że muzyka afroamerykańska idealnie pasuje do basketu, bez względu na to, czy są to zawody streetball, czy rozgrywki ligowe. Nie podoba mi się, że wielu wodzirejów w Polskiej Lidze Koszykówki, czy nawet w spotkaniach reprezentacji,  gra „Hej sokoły” oraz złote hity lat 80. i 90. Taki repertuar pasuje do siatkówki czy lekkiej atletyki.
Niestety w niektórych miejscach na pierwszym planie są znajomości, a nie merytoryczna wiedza i umiejętności. Kultura hip-hop jest nierozerwalnie związana z koszykówką i tak powinno być. Jeśli chodzi o konkretną selekcję to staram się, aby utwory, które gram miały w sobie dużo energii i aby motywowały zawodników do lepszej gry. Jeśli chodzi zaś o loopy, którymi „strzelam” w trakcie rozgrywek, to staram się, aby pod względem tekstowym mówiły o koszykówce. Najważniejsze jest to, by muzyka komentowała wydarzenia boiskowe, żeby nie było to zwykłe puszczanie ulubionych kawałków.
Czyli twoim zdaniem koszykówka najmocniej związana jest z rapem?
Tak było już w latach 70. Hip-hop rodził się na boiskach do koszykówki, w nowojorskich parkach, gdzie zaczynali pierwsi didżeje. Obok grało się w streetball, b-boye rozkładali maty i tańczyli. Kultura hip-hop jest nierozerwalnie połączona z koszykówką i niech tak zostanie. Akceptuję i gram ciekawe wstawki z innych gatunków muzycznych, ale to właśnie rap powinien być muzyką przewodnią.
Porozmawiajmy chwilę o twoim najnowszym mixtapie „Really Dope” – co było inspiracją do jego powstania?
Inspiracją jest klimat boisk do koszykówki, na których miałem przyjemność grać, są tam utwory, które najlepiej się sprawdzały i motywowały na zawodach. Streetball, czysta zajawka. Tam każdy gra dla przyjemności, chęci rywalizacji i doskonalenia własnych umiejętności. Ludzie grają, ponieważ odczuwają taką potrzebę, sława i zysk finansowy schodzą na dalszy plan.
Co chcesz przekazać muzyką, która się na tym materiale znalazła?
Chciałbym przekazać przede wszystkim pozytywną dawkę energii. Myślę, że „Really Dope” idealnie sprawdza się na treningach, motywuje (bez względu na dyscyplinę). Płyta ma także ukryte przesłanie, ale tę kwestię pozostawiam uważnemu słuchaczowi… Krążek jest nadal dostępny na djchester.pl – zachęcam do sprawdzenia!
Czy jest to wydawnictwo skierowane tylko do fanów sportu, czy każdy może odpalić sobie te nuty w samochodzie albo na imprezie w domu?
„Really Dope” to mixtape dla każdego, kto poszukuje sporej dawki energii. Niedawno fajnie sprawdził się na domówce współorganizowanej przez Red Bulla. Moi znajomi twierdzą, że jest niezastąpiony podczas nocnych eskapad samochodowych – sprawi, że nie zaśniesz za kółkiem.
Wydawnictwo promuje prezentowany tu wyżej klip do numeru „Slam”, który w kilka tygodni osiągnął ponad 30 tys. wyświetleń na You Tube. Jak myślisz, co jest głównym powodem takiego zainteresowania?
Myślę, że odpowiednio przygotowana muzyka, montaż oraz to, że wizerunku w klipie udzielił najbardziej utytułowany dunker na świecie -- Rafał „Lipek” Lipiński, pięciokrotny mistrz świata wsadów.
Dopiero co rozpoczęliśmy 2018 rok -- powiedz co masz w planach?
Pod koniec 2017 roku urodziła mi się córka, więc to jej zamierzam poświęcić najwięcej czasu i uwagi. Poza tym planuję pomóc drużynie R8 Basket w awansie do ekstraklasy, grać podczas wielu wydarzeń, także dla Red Bulla. Myślę również o otwarciu Barbershopu w Krakowie. Zachęcam do obserwowania mojego kanału na Facebooku oraz strony djchester.pl, aby być na bieżąco!
Trzymamy kciuki, żeby się wszystko udało! Dzięki za rozmowę i do zobaczenia!
Dziękuję!