Rowery
16 sierpnia w Kudowie-Zdroju odbędzie się dzień publiczny pierwszego w historii eventu Big Air Speed and Style. To będzie niezwykły pokaz umiejętności riderów ze światowej czołówki. Obecność na miejscu potwierdzili zawodnicy tacy jak Tom Isted, Carson Storch, Johny Salido czy Nico Vink! Złapaliśmy Szymona na krótką rozmowę o jego niezwykłym projekcie – sprawdźcie, co nam powiedział.
Maciej Świerz: Szymon, opowiadaj, co będzie się działo w Kudowie!
Szymon Godziek: Tak, już mówię, bo czasu jest niewiele i kleimy to wszystko w locie. Postanowiliśmy zrobić z ekipą coś nowego. Event w stylu Speed and Style, ale na hopach typu Big Air. Jedyna miejscówka, która się do tego nadaje, to właśnie Kudowa-Zdrój razem z trasami, które zbudowaliśmy już jakiś czas temu. Aktualnie ekipa wprowadza lekkie korekty na technicznym torze z dwoma liniami, tak żebyśmy mogli ścigać się w dwójkach, bo to właśnie cały sens imprezy.
No właśnie. Czyli na czym będzie polegać cała zabawa?
To, co najważniejsze, to latanie na hopach typu Big Air. Ale w tym roku postanowiliśmy pójść o krok dalej i urządzić na nich prawdziwe wyścigi. Będziemy rywalizować w dwójkach, na dwóch podobnych torach. Znaczenie będzie miała nie tylko prędkość, ale przede wszystkim styl i sztuczka wykonana na ostatniej, trikowej skoczni. To będzie naprawdę kozacka zabawa i świetne show do oglądania. Jeżdżenie w dwójkach zawsze dostarcza ogromnych emocji.
Prawdziwe ściganie z dokładnymi pomiarami musimy przeprowadzić w piątek i sobotę, bo jest to zupełnie nowy, testowy format, który chcemy rozwijać w kolejnych latach. Mamy na to pomysł i wizję, ale wiadomo, jak to wygląda w praktyce. Papier przyjmie wszystko, a dopiero pierwsze przejazdy zweryfikują nasze pomysły. Dlatego przed dniem publicznym chcemy wszystko dokładnie sprawdzić, tak żeby w niedzielę pokazać kibicom świetne show bez zbędnych komplikacji i zamieszania. Jaram się, robimy coś, czego nikt wcześniej nie próbował!
To kiedy będzie można oglądać całą ekipę w akcji?
W niedzielę, 16 sierpnia. To będzie dzień publiczny, w trakcie którego urządzimy ściganie, ale w bardziej pokazowej formie. Dołożymy też sesję whipów oraz Best Trick na największej hopie. Jeśli tylko pogoda dopisze, a już ją oczywiście zamówiliśmy, będzie to według mnie jeden z najbardziej spektakularnych contestów rowerowych w historii. Zwłaszcza że do Polski ściągam kilku naprawdę konkretnych riderów!
Zaczniemy pewnie właśnie od zabawy na linii Speed and Style, żeby cały świat mógł zobaczyć format, który opracowaliśmy w poprzednich dniach. To będzie taki dual slalom i Speed and Style, ale nafaszerowany sterydami.
Po przejazdach w dwójkach przeskoczymy na dużą linię albo połączymy jazdę na różnych trasach. W każdym razie będzie się działo. Po południu, gdy tylko wiatr odrobinę odpuści, zorganizujemy Whip Contest i Best Trick. Kibice będą zachwyceni. Kto wie, może nawet włączymy ich w proces wyboru najbardziej stylowego ridera? To by było coś. Robimy ten dzień z myślą o publiczności. Zrobimy też wspólną sesję autografów.
Brzmi jak plan idealny. Wspomniałeś o ekipie, więc opowiadaj – kto nas odwiedzi?
Do Kudowy ściągam między innymi Johny'ego Salido, Carsona Storcha, Nico Vinka, Clemensa Kaudelę i całą resztę rowerowej ekipy. Będzie ponad 10 zawodników z zagranicy. Kilku utalentowanych riderów z Polski, no i oczywiście ja! Riderów, którzy chcieli przyjechać, było o wiele więcej, ale niestety nasz termin pokrył się z innymi imprezami. Tak jak mówiłem – będziemy walczyć o to, żeby impreza odbywała się co roku i rosła, więc wierzymy, że za rok dołożymy do pieca jeszcze bardziej.
Da się jeszcze bardziej? Dla skali opowiedz trochę o rozmiarze przeszkód, bo mam wrażenie, że jak na rywalizację w dwójkach są dość „nietypowe”…
To prawda. Na liniach do Speed and Style'u będziemy latać po kilkanaście metrów. W dual slalomie, jeśli pojawiają się skocznie, to pewnie maksymalnie 2–3-metrowe. W regularnym Speed and Style'u zawodnicy latają na kickerach, ale to małe skocznie, na których można wcisnąć proste triki. Na naszych hopach prędkości dochodzą do 60 km/h. Triki będą mieć trochę mniejsze znaczenie, ale bardzo mocno stawiamy na styl. Sam pomiar czasu skończymy przed ostatnią hopą, bo chcemy, żeby zawodnicy mieli pełen komfort psychiczny przy wykonywaniu trików. To tak naprawdę jedyna przeszkoda, na której w pełni skupimy się na sztuczkach.
Rany! Czegoś takiego rzeczywiście jeszcze nie było. Tam po prostu trzeba być. Masz jakiś komunikat do polskich fanów, którzy będą chcieli wpaść na miejsce?
Tak i to jest sprawa trochę bardziej skomplikowana. Chciałbym, żeby każdy mógł wpaść na event, ale ponieważ to pierwszy, testowy rok, możemy na miejscu pomieścić tylko 1000 osób. Sprzedaż biletów ruszy lada dzień. Dopinamy jeszcze ostatnie szczegóły logistyczne, bo sama organizacja jest dość skomplikowana. W tej chwili przy całości uwija się kilkadziesiąt osób. Chłopaki przygotowują trasy, ogarniamy logistykę z dowożeniem ludzi autobusami na teren eventu, wyznaczamy strefy dla kibiców i oczywiście koordynujemy ściągnięcie riderów z zagranicy. Roboty jest co niemiara, ale zrobimy wszystko, żebyście 16 sierpnia mogli zobaczyć rowerowe show, jakiego jeszcze nie było na świecie!