Dawid Godziek na Red Bull District Ride
© Bartek Woliński / Wolisphoto
MTB

Dawid Godziek przed Red Bull District Ride: „To będzie jak gra komputerowa”

Te zawody będą wyglądać jak gra komputerowa. Ogromne przeszkody w centrum pięknego miasta. To po prostu trzeba zobaczyć! Sprawdź wywiad z liderem Dawidem Godźkiem przed Red Bull District Ride!
Autor: Maciej Świerz
Przeczytasz w 5 minPublished on
Epicki tor zbudowany w samym centrum klimatycznego miasteczka kontra slopestyle'owa elita! Red Bull District Ride powraca ze pełną mocą, a organizatorzy już teraz zapowiadają zupełnie nowy hiper-kreatywny tor i bardzo konkretną listę startową. Transmisja z zawodów startuje w sobotę 25 lipca o 15:50! Oglądaj na żywo - tylko w Red Bull TV!A tymczasem, zapraszamy na krótką rozmowę z Dawidem Godźkiem, który jest już na miejscu i szykuje się do startu w zawodach!
Maciej Świerz: Panie Dawidzie. Jak forma? Gotowy na Red Bull District Ride?
Dawid Godziek: Muszę przyznać, że jestem w formie i jestem gotowy na zawody. Dużo ostatnio pojeździłem, jestem w gazie, więc jak najbardziej!

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink
Jak byś podsumował pierwszą połowę sezonu?
Pierwsza połowa sezonu bardzo fajnie minęła. Dużo czasu spędziłem na rowerze. Udało się ogarnąć dobre wyniki na dotychczasowych zawodach. Zaliczyłem też bardzo fajne tripy. Po drodze pojawiła się misja z przenoszeniem backyardu, która dała mi trochę w kość, ale mimo wszystko jestem bardzo zadowolony z treningów i przygotowań.
Które zawody sprawiły Ci najwięcej frajdy, a które były największym wyzwaniem?
Wszystkie zawody, na których dotychczas byłem, sprawiały mi sporo frajdy. Nie były problematyczne. Bywałem już w tych miejscach, znałem tory i przeszkody. Wracałem do tego, co znałem, i czułem się komfortowo. Gorzej jest na takich eventach jak District Ride, które są nowe. Nie do końca wiadomo, jak to wszystko będzie działać i funkcjonować. Są nowe, nietypowe przeszkody. Z takich wyzwań czeka nas wszystkich jeszcze finał sezonu w Mount Saint Anne – nowe zawody na zupełnie nowej trasie. Teraz zaczyna się prawdziwa rywalizacja i można powiedzieć, że jaja się skończyły! (śmiech)
Co powiesz o Slopestyle Super League? To był dobry pomysł?
Jestem pozytywnie do tego nastawiony. Fajnie, że wrzucają pomysły, żeby trochę rozwijać ten sport. W moim podejściu jakoś wiele to nie zmienia – dalej po prostu robię to, co do mnie należy, ale mocno wierzę w to, że cały sport będzie się dzięki temu rozwijać.
Jak podoba Ci się nowy format zawodów z dogrywką? Ma to sens?
Nowy format z dogrywką jest spoko, dopóki ktoś nie zaliczy jakiejś głupiej gleby, która zepsuje jego ogólny wynik. To przekłada się też na ostateczne miejsce w rankingu, więc ma spore znaczenie. Myślę, że można to jeszcze ulepszyć, dając zawodnikom kilka prób na odjechanie best tricka, żeby nie "spaprali" sobie całej imprezy jednym błędem. W najbardziej komfortowej pozycji są przy tym formacie riderzy z 4. lub 5. miejsca, którzy dzięki jakiejś grubej sztuczce mogą po prostu wskoczyć na podium.
Przewodzisz w generalce. Czujesz jakąś dodatkową presję, czy na tym etapie starasz się po prostu mieć fun z jazdy?
Czuję dodatkową motywację, żeby na każdym evencie dać z siebie wszystko. Miałem mieć fun z jazdy i na tym się skupiać, ale przez to, że tak dobrze idzie, bardziej skupiam się na wykonaniu zadania, porządnych treningach i mocnych sztuczkach. Tego funu może nie ma tyle, ile bym chciał. Ale to może po prostu nie jest jeszcze czas na jeżdżenie na zawody dla funu, bo mam szansę robić naprawdę poważne wyniki!
Jesteś już w Holandii i to na tym teraz się skupimy. Trasa jest szalona - My wiemy, że będą trzy dystrykty – Dual, Park i Big Air. Który najbardziej do Ciebie przemawia, a który może być wyzwaniem?
Na pewno najbardziej przemawia do mnie dystrykt Big Air. Lubię duże loty i duże triki. Jest to linia na wprost, bez dodatkowych udziwnień. Będzie najbardziej spektakularna i na pewno będzie miała największe przełożenie na finałowy rezultat. Wiem, że to właśnie na tej sekcji będę mógł pokazać swoje najmocniejsze triki.
Kto pod nieobecność Emila Johanssona będzie Twoim najgroźniejszym rywalem? Do rywalizacji wraca Tim Bringer.
Tim Bringer, Erik Fedko, Chance Moore i Nicholi Rogatkin. To oni są teraz w najlepszej formie i mają przygotowane naprawdę mocne triki. Jest z kim walczyć!
Red Bull District Ride to tak naprawdę jedyne slopestyle'owe zawody, których jeszcze nie wygrałeś. Ma to dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie, czy jak zwykle jedziesz po prostu zrobić swój najlepszy przejazd, a cała reszta ułoży się sama?
Na pewno nie skupiam się na tym, żeby za wszelką cenę wygrać zawody, których jeszcze nie wygrałem. Jak zwykle robię swoje i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na pewno będę chciał wylądować sztuczki, których jeszcze nie wylądowałem na twardo. Rozmiar przeszkód sprawia, że będzie to możliwe.
Możemy się spodziewać jakiegoś world firsta na dystrykcie Big Air?
Mam nadzieję, że world first się pojawi – i to więcej niż jeden. Większość tych trików lądowałem już na poduchę, ale odjechać je na zawodach to zupełnie inna bajka. Jak mówi rowerowe porzekadło: na poduchę czy rezi się nie liczy. Myślę, że posypie się sporo naprawdę widowiskowych sztuczek.
Jakbyś miał jednym zdaniem przekonać kibiców do oglądania zawodów, to co byś im powiedział?
Te zawody będą wyglądać jak gra komputerowa. Ogromne przeszkody w centrum pięknego miasta. To po prostu trzeba zobaczyć!
Przypominamy - transmisja z zawodów już w najbliższą sobotę 25 lipca o godzinie 15:50! Tylko w Red Bull TV!