Kuba Kochanowski z brązowym medalem PlusLigi - mecz Asseco Resovia Rzeszów - PGE Projekt Warszawa
© Justyna Matjas / PlusLiga
Siatkówka

Kuba Kochanowski znów z medalem PlusLigi! A jeszcze czeka Liga Mistrzów…

PGE Projekt Warszawa pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3:0 w czwartym meczu i wygrał rywalizację o brąz 3-1. „Nie był to łatwy sezon, ale jestem szczęśliwy, że na koniec przyszedł sukces” – mówi Kuba.
Autor: Maciej Nowocień
Przeczytasz w 6 minPublished on
Siatkarska PlusLiga to jedne z najsilniejszych rozgrywek na świecie, dlatego każdy zawodnik marzy o tym, by wywalczyć w niej medal. A swój czwarty krążek w krajowym czempionacie właśnie wywalczył Kuba Kochanowski, który wspólnie ze swoimi kolegami z PGE Projektu Warszawa pokonał w rywalizacji o trzecie miejsce Asseco Resovię Rzeszów. „A jeszcze mamy do wygrania Ligę Mistrzów” – przypomina jeden z najlepszych środkowych na świecie.
PGE Projekt Warszawa na sezon 2025/2026 stworzył naprawdę niesamowitą drużynę. Grając takimi gwiazdami jak Karol Kłos, Bartosz Bednorz, Jan Firlej, Kevin Tillie, Damian Wojtaszek czy wspomniany Kochanowski cel był jeden: medal mistrzostw Polski. I właśnie z założeniami miejsca w najlepszej czwórce Warszawianie przystąpili do sezonu, a znając Kubę i jego kolegów, choć raczej głośno o tym nie mówili, ten cel był sprecyzowany jeszcze bardziej. Krótko i na temat: mistrzostwo Polski.
PGE Projekt Warszawa - brązowi medaliści PlusLigi po meczu z Asseco Resovią Rzeszów

PGE Projekt Warszawa - brązowi medaliści PlusLigi

© Justyna Matjas / PlusLiga

Ale gra o najwyższe cele w tak silnej lidze, jaką jest PlusLiga, nie jest łatwą sprawą. Tym bardziej, jeśli ma się za sobą intensywny okres reprezentacyjny, a tak było w przypadku Kochanowskiego. I choć kibice bardzo czekali na występy środkowego, bo jest uwielbiany w stolicy i nie tylko, to pierwsze spotkanie w sezonie 2025/2026 Kuba rozegrał dopiero w czwartej kolejce. O ile w inauguracji rozgrywek z beniaminkiem, czyli InPost ChKS Chełm, ówczesny trener Tommi Tiilikainen mógł dać Kochanowskiemu jeszcze odpocząć, to w prestiżowych spotkaniach z Aluronem CMC Wartą Zawiercie czy Jastrzębskim Węglem środkowy nie powinien już pauzować. Ostatecznie okazało się, że zawodnik zmagał się z drobnymi problemami zdrowotnymi, a żeby nie pogłębiać kontuzji, Kuba wspierał kolegów jedynie z kwadratu dla rezerwowych.
W spotkaniu przeciwko swojej byłej drużynie, czyli Asseco Resovii, Kochanowski nareszcie wszedł na boisko w trzecim secie i już pokazał, jak ważny jest dla zespołu PGE Projektu. Zdobył pięć punktów, w tym trzy atakiem przy stuprocentowej skuteczności i dwa blokiem. I wszystko szło bardzo dobrze. Kuba grał regularnie, PGE Projekt zadomowił się w czubie tabeli, a sam środkowy zdobył dwie nagrody MVP: w meczach z Indykpolem AZS Olsztyn i Cuprumem Stilon Gorzów Wielkopolski.
Jakub Kochanowski

Jakub Kochanowski

© Kama Staniszewska / Red Bull Polska

Jakub Kochanowski

Jakub Kochanowski

© Kama Staniszewska / Red Bull Polska

Quotation
Apetyty były oczywiście większe (...) niż ten brąz. Ostatecznie udało nam się go wywalczyć w pięknych okolicznościach, na Podpromiu, więc jesteśmy zadowoleni
Niestety, pod koniec roku znów dało o sobie znać zdrowie. Najpierw Kochanowski nie zagrał w meczu na szczycie z BOGDANKĄ LUK Lublin z powodu choroby, a następnie PGE Projekt poinformował o przerwie środkowego spowodowanej kontuzją kolana. W komunikacie mówiono o trzech tygodniach przerwy, która… ostatecznie potrwała aż dwa miesiące! Kibice zdążyli się nawet przyzwyczaić do widoku Kochanowskiego w koszulce libero (występował w niej, by zwolnić miejsce w składzie). Środkowy znalazł jednak nową rolę. Tym razem jeszcze bardziej, niż zazwyczaj pomagał drużynie nie w sposób siatkarski, ale mentalny i tworzył w kwadracie genialną atmosferę.
Etatowym „atmosfericiem” nie można być jednak przez cały sezon, a przynajmniej nie w przypadku tak klasowego i ambitnego gracza, jakim jest Kochanowski. Sam środkowy jak najszybciej chciał wrócić do gry i wreszcie pojawił się na boisku pod koniec lutego. „Fajnie jest wrócić po takiej przerwie, szkoda tylko, że w tak małym wymiarze” – mówił Kuba, który rozegrał w rewanżowym meczu fazy zasadniczej z Cuprumem Stilon jednego seta. “Mam nadzieję, że od następnych meczów będę grał więcej i zostanę stopniowo wprowadzony do meczowych obciążeń. Jestem w pełnym treningów, ale granie meczów to zupełnie coś innego. Wkrótce będę gotowy, żeby wystąpić w pełnym spotkaniu i pomóc drużynie, jak mogę”.
Jakub Kochanowski

Jakub Kochanowski

© Marcin Kin / Red Bull Polska

Na szczęście do końca sezonu Kuba nie narzekał już na większe kontuzje i grał na swoim najwyższym poziomie. Jak wiecie z naszego wywiadu, mimo że Kochanowski jest wicemistrzem olimpijskim, mistrzem świata i zdobywcą Ligi Mistrzów (to oczywiście tylko kilka z jego licznych sukcesów), to nigdy wcześniej nie zdobył złotego medalu PlusLigi. „Daję z siebie wszystko i staram się pomóc drużynie osiągać sukcesy. Już kiedyś mówiłem, że prędzej czy później to mistrzostwo Polski do mnie przyjdzie. A nawet jeśli nie, to do tej pory mam na tyle fajną karierę i tyle znakomitych sportowych wspomnień, że nie będzie wielkiego dramatu” – podkreślał.
Ale ostatecznie marzenia o złocie niestety Kuba musi odłożyć minimum na kolejny sezon. Choć trzeba przyznać, że do pewnego wszystko do pewnego momentu, a dokładniej do półfinału PlusLigi, szło dobrze. W nim PGE Projekt dwukrotnie przegrał z BOGDANKĄ LUK Lublin 1:3 i Warszawianom pozostała walka o brązowy medal PlusLigi.
W batalii o brąz PGE Projekt musiał zmierzyć się z Asseco Resovią. Ostatecznie rywalizacja trwała aż cztery mecze (rywalizacja medalowa toczy się do trzech wygranych). Pierwsze dwa spotkania padły łupem stołecznej ekipy (3:2 i 3:1), ale w trzecim Rzeszowianie wygrali w tie-breaku. Rywalizacja wróciła więc na Podkarpacie, a tam w świetnym stylu Kochanowski i spółka zwyciężyli bez straty seta i… stanęli na podium PlusLigi! To dla Kuby czwarty medal mistrzostw Polski w karierze i trzeci brązowy!
Jakub Kochanowski

Jakub Kochanowski

© Marcin Kin / Red Bull Polska

„Na pewno nie był to dla nas najłatwiejszy sezon, ale jestem bardzo szczęśliwy, że udało się go zakończyć sukcesem. Apetyty były oczywiście większe, czuliśmy na przełomie sezonu, że możemy zajść dalej, niż ten brąz. Ostatecznie udało nam się go wywalczyć w pięknych okolicznościach, na Podpromiu, więc jesteśmy zadowoleni” – uśmiecha się Kochanowski.
Choć PGE Projekt zakończył swoje zmagania na ligowym podwórku, to wciąż ma coś do wywalczenia w tym sezonie i to znacznie bardziej prestiżowego. Kuba i spółka awansowali do turnieju Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się w dniach 15-17 maja w Turynie! To już największy sukces klubu w historii, ale… dlaczego nie dopisać do niej kolejnej karty i nie wywalczyć medalu?
„Nie możemy zapomnieć o tym, co zrobiliśmy, ale teraz mamy 1-2 dni na odpoczynek i reset głowy. Będziemy mogli spokojnie powspominać sezon PlusLigi i się z niego pocieszyć. Ale jak wrócimy na pierwszy trening, to skupiamy się już tylko i wyłącznie na Turynie. Te dodatkowe trzy dni na odpoczynek i spokojny trening na pewno mogą dać nam wiele pod kątem rywalizacji w Final Four Ligi Mistrzów” – podkreśla siatkarz.
A półfinałowym rywalem PGE Projektu będzie włoska Sir Sicoma Monini Perugia, czyli obrońca tytułu sprzed roku. Trzymamy kciuki!

Dowiedz się więcej

Jakub Kochanowski

Przed Wami pan siatkarz Jakub Kochanowski - zawodnik w zasadzie kompletny, jeden z najlepszych środkowych na świecie.

PolskaPolska
Zobacz profil