Pezet na Warsaw Motorcycles Show
© Tomasz Parzychowski / tomazi.pl
Muzyka

Powtórka z Pezeta: przypominamy najlepsze teksty

Przy okazji premiery „Muzyki współczesnej” Pezeta przypominamy jego wypowiedzi z dwóch wywiadów, jakich udzielił nam na przestrzeni czterech lat. Także po to, by lepiej zrozumieć, o czym dziś rapuje.
Autor: Red Bull Polska
Przeczytasz w 8 minPublished on

O tym, gdzie był Pezet, kiedy go nie było

[2015] Albo w domu, albo w szpitalu. Nie do końca chcę o tym mówić, ale miałem dość poważne problemy ze zdrowiem. (...) To wyłączyło mnie totalnie z życia publicznego, zawodowego.
[2019] Ucinam wszelkie spekulacje, które pojawiły się w ostatnim czasie: jestem sprawnym człowiekiem. Mam po prostu pewne ograniczenia ruchowe i czasami dopadają mnie zawroty głowy. (…) Mój rehabilitant złapał się kiedyś za głowę, gdy zobaczył, jak wyglądają moje koncerty. Pogo, ciągłe machanie szyją – to zabójcze rzeczy dla każdego kręgosłupa. Przez długi czas nie myślałem o tych konsekwencjach, bo zależało mi tylko na tym, by wypaść jak najlepiej na scenie.

O „straconym” czasie

[2015] Nie mogę powiedzieć, że czas kiedy nie było mnie na scenie był stracony, ale myślę, że wyjęty z życia. Dużo straciłem towarzysko, jeśli chodzi o relacje międzyludzkie. I nie wszystko mogę zwalić tu na zdrowie, bo byłem nie do zniesienia. Natomiast te lata otworzyły mi oczy na branżę, na moje miejsce w niej, mechanizmy jej działania i na to, jak się z nimi czuję i dlaczego źle. Nabrałem dystansu, zrozumiałem jak łatwo przyszło mi uwierzyć w mrzonki i w kompletnie nieistotne sprawy, które powodują uderzenie wody sodowej do głowy. Kiedy spojrzeć z boku - tak nieprawdziwe, że aż śmieszne.

5 min

Powrót Pezeta

Powrót Pezeta

O wyhamowaniu

[2015] Cieszę, że musiałem wyhamować. Kiedy zwalniasz, dostrzegasz inne rzeczy. (…) Kiedy nap***alasz coś cały czas, mielisz, staje się to biznesem i zaczynasz żyć w trasie, to dotkliwy staje się brak nowych inspiracji. Nie ma czasu na obserwowanie świata, głębszą refleksję, również tę nad sobą. Nawet na słuchanie nie ma czasu. Życie robi się miałkie, a ty niebezpieczny dla otoczenia.

O życiu bez muzyki

[2019] Próbowałem żyć bez muzyki, ale się nie udało. Nie potrafię robić niczego innego. Wracam z kilku powodów z najlepszym albumem, jaki mogłem zrobić. Chęć nagrania dobrej płyty to jedno, a chęć zarobienia pieniędzy to drugie. Ja wierzę w swój gust i w to, co mam do powiedzenia.

O liczbie fanów na Facebooku

[2015] Śmiać mi się chce z myślenia, że dziś liczebność grupy fanów na Facebooku ma być wyznacznikiem czegokolwiek. To jest – przepraszam za wyrażenie – przypadkowy motłoch. Dotarł do ciebie jako artysty z racji tego, że coś zrobiłeś, co nie znaczy, że cię kuma, a to, co masz mu do powiedzenia, jest dla niego ważne. Dla jakiejś garstki pewnie tak. Ale tak poza tym nie obchodzi go nic, zwłaszcza to, czy ty masz co do garnka włożyć. Miałeś nagrać dobrą płytę? Nie nagrałeś. Ch*j ci w dupę.
[2019] Nie chcę mieć na swoich kontach osób, które co dwa dni piszą mi, że „moja muzyka jest chu*owa”. Niech napiszą to raz, wystarczy. Nie boję się krytyki, przyjmuję ją na klatę, ale takie trollowanie po prostu mnie wku*wia. Nie rozumiem tego zjawiska. Niektórzy raperzy temu ulegają i dają sobie wejść na głowę. Tworzą później muzykę pod tych dzieciaków, bo boją się, że przestaną kupować ich płyty. To jest przecież bez sensu!

O relacji fan – artysta

[2015] Zgubny jest ten brak dystansu na linii słuchacz – artysta. Nie do pomyślenia jest dla mnie sytuacja, w której szeregowy odbiorca ma mówić raperowi jak on ma nawijać, z kim, bluzgać mu i widzieć w odpowiedzi gładkie formułki rodem z biura obsługi klienta. Żądać wszystkiego, nie dać nic w zamian. (…) Ludziom się wydawało, że kiedy zrobiłem sobie płytę-eksperyment i ona się nie udała, to ja już nie mam prawa wrzucić na swojego Facebooka klasycznego hiphopowego utworu, bo nic o nim nie wiem. A nowej elektroniki czy rocka to już w ogóle. Zdziwiliby się, bo zapomnieli, że ja w tym wszystkim jestem nie tylko twórcą, ale i słuchaczem. Może nie encyklopedią, wydaje mi się jednak, że pojęcie mam spore, interesowałem się, byłem w tym wnikliwy od bardzo wielu lat. Nie wszystko musi mi wychodzić, ale chcę wiedzieć jak najwięcej, bo mnie to ku***sko kręci.
[2019] Słuchacze mają naturalnie prawo oceniać muzykę, ale w moim przypadku działo się to na tak dużą skalę, że zaczęło stanowić w moim życiu jakiś kłopot. Do pewnego momentu jest to fajne, ale przestaje, gdy np. idę rano z córką po bułki do sklepu. Dotykały mnie sytuacje miłe – kiedy ktoś prosił o zdjęcie – ale i sporo niemiłych, bo należy pamiętać, że nagrywałem różne albumy i utwory.

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink

O popularności

[2019] Przestałem w pewnym momencie czerpać przyjemność z bycia popularnym. Są raperzy, którym z popularnością dobrze i mają radość z tego, że są przykładowo na okładce pisma. Może to ich dowartościowuje? Niektórzy chyba nawet robią sobie dobrze do zretuszowanego zdjęcia, na którym wyglądają przystojniej niż w rzeczywistości. Mnie to do końca nie interesuje.

O starych czasach, kiedy m.in. nagrywał z Noonem

[2015] Na tamtym etapie życie muzyka oddziaływała na nas najbardziej. Człowiek kiedy coś poznaje, i jest to dla niego pierwsze, to jest to dla niego najmocniejsze. Coś takiego nie ma szansy wydarzyć się jeszcze raz, zwłaszcza, że wkrada się proza dorosłego życia i rzeczy istotniejsze od pochylenia się nad muzyką. Nie ma co ukrywać, że ta zmiana priorytetów wpływa na to, że wychodząca dzisiaj płyta, jaka by dobra nie była, nie poruszy cię do tego stopnia tak, jak 22-latka.

O reklamach

[2019] Uczestniczyłem w reklamach, ale sporo też odrzuciłem. (...) Każda reklama, którą współtworzyłem, powstała jednak w zgodzie ze mną i tym, co miałem do przekazania. To nie były przypałowe projekty. Nikt mi niczego nie narzucał, działałem po swojemu. (...) Jeśli pojawi się oferta na reklamę, za którą dostanę tyle pieniędzy, że będę mógł wybudować swoim dzieciom dom to... nie będę się długo zastanawiał i śmiało w taki dil wejdę. Kilka z tych moich dotychczasowych reklam wyszło dobrze, inne nieco gorzej, ale nie zrobiłem niczego, czego mógłbym się wstydzić.

O zmianie priorytetów i zeszycie, w którym zamiast rymów rysuje córce misie

[2015] Patrzę na swoją córę i cholernie silnie mnie to wzrusza. W moim życiu nie było i nie ma niczego ważniejszego. (...) Miałem po operacji dni, w które w ogóle nie chciało mi się wstawać z łóżka. I nie wstawałem. Aż w końcu nadszedł dzień, kiedy musiałem odebrać córkę z przedszkola. Jechałem tam k***iąc na wszystko, na to jak boli, na to jak mi się we łbie kręci, na to, co jest grane. Ale kiedy na horyzoncie pojawiła się córa, zobaczyłem ze stu metrów jak do mnie biegnie, to jak ręką odjął. Koniec. Nie bolało nic. Tyle.

O młodej konkurencji

[2019] Żyjemy w zupełnie innych realiach. Muzyki hiphopowej słuchają głównie ludzie młodzi, którzy mają swoich ulubionych raperów. Z jednej strony ta młoda gwardia nie jest dla mnie konkurencją, bo jestem z innego świata. A z drugiej – może właśnie to ja nie jestem konkurencją dla nich?
Ja chcę robić muzykę, stworzyć do niej obraz. Nie chcę nagrywać dziennie po 200 insta stories na ten temat, bić się w Fame MMA i zapraszać do refrenów przaśnych i kiczowatych ludzi tylko dlatego, że są akurat popularni. Disco polo też się dobrze klika, to nie jest wyznacznik jakości.

O nowej płycie

[2019] Na pewno nie jest to w stu procentach płyta rapowa. Zresztą już „Obrazy Pollocka” zapowiadały taki scenariusz. Tytuł mojego nowego materiału jest bardzo umowny, ale i nieprzypadkowy. To trochę gra słów i jawne nawiązanie do moich poprzednich albumów. Na płycie wracam do pewnej konwencji i chcę dodać cegiełkę do opowieści, które kiedyś zawarłem na solowych krążkach.(…) Muzycznie to wszystko to, czym dziś się jaram.