Muzyka
Wspólna Scena – klasyka rapu odświeżona
10 rapowych klasyków przed 10 listopada: nadchodzi Red Bull Tour Bus: Wspólna Scena - After w WWA!
Red Bull Tour Bus: Wspólna Scena - After w WWA to muzyczna uczta złożona z ponad dwudziestu klasycznych hiphopowych dań przyrządzonych na nowo przez czterech raperów i dwóch didżejów. Przypominamy 10 z nich – kto chce sprawdzić, jak wyszły ekipie w składzie Sokół, Kosi, Ras, Stasiak, Dj Steez i Mr Krime oraz poznać pozostałe tytuły, powinien odwiedzić 10 listopada warszawski klub niePowiem.
Kiedy w stolicy nastroje się radykalizowały i uliczna nawijka zdawała się wychodzić przed wszystkie, Warszafski Deszcz pozwalał widzieć w sobie zwykłych chłopaków, którzy chcą się dobrze bawić, nikomu nie wadząc i prowadząc nie do końca sportowy tryb życia. I o tym jest właśnie niespiesznie płynąca „Sobota”, obecna na debiucie WFD „Nastukafszy”, ale wcześniej spopularyzowana za pomocą „Enigma Prezentuje: 0-22-Underground Vol. 1”, kasetowej kompilacji wydanej przez obecnego szefa Asfalt Records, Marcina „Tytusa” Grabskiego. - Młody Tede był bardzo przyjacielskim, wesołym i pełnym ideałów, a przede wszystkim pomysłów, człowiekiem. Nie było wtedy gwiazd, cała scena to było sześć osób, oprócz mnie znało go może jeszcze z pięćset. Był postacią, ale na innych zasadach niż teraz jest, dlatego, że robił dobrze i ciekawie coś, czego nikt nie robił. Dzisiaj jest 10 tysięcy dobrych raperów, a nad nimi gwiazdy pod względem rynkowym – tłumaczy Tytus. Opowiada też, że w albumowej wersji „Soboty” miał się znaleźć wers „Tytus sztuki wyrywa”, ale Tede ostatecznie z niego zrezygnował. Kto chce doszukiwać się smaczków, może natomiast przyjrzeć się zwrotce Numera. Pada tam linijka o Młodej Foce, kapeli, w której grał. Miała być funkowa, z czasem zaczęła grać ostrzej. „Za dużo riffów, wymiękłem” – przyzna Numer w innym utworze. Hip-hip skorzystał.
Podczas gdy Stereofonia okazała się projektem na chwilę, „Dźwięki Stereo” stały się hitem na lata. Trochę w tym zasługa Chaki Khan, umiejętnie wysamplowanej przez DJ-a 600V, a trochę podejścia Wzorowego i Franka, syna legendy polskiego dziennikarstwa, Krzysztofa Teodora Toeplitza. Obaj panowie, wolni od presji towarzyszącej „zawodowym” raperom i bardzo młodzi, pojechali bez obaw, bez kompleksów i bez chorej ambicji. Może dlatego wersy „dobra zabawa, nie używam bejsbola / dla mnie baty, Coca-Cola, mikrofonu kontrola / to czysta zajawka, tu nie szukaj idola / bo nie ma tu króla jak za czasów rock and rolla” tak szybko weszły do języka podwórek, stając się wizytówką pierwszej płyty Volta – "Hip-hop Produkcji". Zajawka rzeczywiście kipiała i znajdowała ujście chociażby w magazynie „Ślizg”: Franek był tam przez pewien czas redaktorem naczelnym, zaś Wzorek do końca działał jako fotograf, fotoedytor i dziennikarz. Hołdem dla „Dźwięków Stereo” jest „Kawałek o niczym” Smarka i Smagalaz, cover umieszczony na osławionej „Najebawszy EP” i wersja Night Marks Electric Trio z „Niewidzialnej Nerki”. Franek zaszczycił zresztą tę ostatnią swoją obecnością.
Wspólny numer Juchasa (to nie błąd ortograficzny, bo ksywka bierze się od nazwiska) i Numera, to jedno z klasycznych nagrań z "niebieskiej sześćsetki" czyli drugiego albumu producenckiego DJ-a 600V. Kawałek stał się pozycją obowiązkową, ponieważ to elementarz historii stołecznego hip-hopu i rapowa mapa Warszawy. Najważniejsze z naniesionych lokacji? Klub Alfa w akademiku na Placu Narutowicza, należący niby do Politechniki Warszawskiej, ale tłumnie nachodzony przez młodzież w ortalionach i lenarach, złaknioną rapu granego przez Volta. Później śródmiejskie Hybrydy na Złotej, gdzie hiphopowcy wadzili się – publiczność była podzielona na strefy wpływów związane z poszczególnymi dzielnicami – i godzili, traktując często lokal jak drugi dom; Radio Kolor, początkowo na Królewskiej, później na Mokotowie, z audycją „Kolorszok” nagrywaną wtedy przez słuchających na kasety i przegrywaną sobie nawzajem. Na radiowy numer telefonu, odbierany przez prowadzącą Bognę Świątkowską, dzwonili pionierzy, freestylowano, nawiązywały się znajomości – choćby ta Numera (wtedy MC Bob) i Trials-X. W 2011 roku, 12 lat po powstaniu oryginalnego „93…94”, z okazji pierwszych urodzin imprezowego cyklu „A pamiętasz jak?”, utwór doczekał się dziewięciominutowej kontynuacji i zwrotek od 17 raperów, m.in. Pelsona, Pezeta, Sokoła, Mesa, Małolata, Ero, Kosiego, Stasiaka i Pyskatego. Najntisową rapową mapę Warszawy uzupełniono wówczas chociażby o skateshop na Smolnej czy Capitol, w swoim czasie mekkę skejtów, społeczności silnie wówczas z hiphopowcami się przenikającej. Nie mogło zabraknąć oczywiście nowych zwrotek Numera i Juchasa. Ten drugi nie był przez lata zbyt aktywny rapowo, ale dobrze zapisał się w pamięci dzięki pogodnemu, życzliwemu podejściu i potężnej, dwumetrowej sylwetce. Co ciekawe, można go zobaczyć go w filmach – grywał w wielu obrazach Wojciecha Smarzowskiego, ostatnio zagrał zaś epizod w „Ziarnie prawdy” Borysa Lankosza.
Tede lubi przedstawiać się jako ten, który zaczął tu na poważnie dyskusję o pieniądzach w hip-hopie i nie ukrywał, że chce na tym zarabiać. Można z tym oczywiście polemizować – jeszcze w 1999 roku na debiucie Snuz niejaki Wini (tak, tak, ten sam ekscentryk zdobywający później ułańską fantazją serca odbiorców daleko poza hip-hopem) jasno wyłożył swoje credo, a rok wcześniej Easy Jerzy ( z grupy Killa Familla) na płycie dołączanej do magazynu „Brum” żartobliwie rozprawił się z Włodkowym „po pierwsze nie dla sławy, po drugie nie dla pieniędzy” w piosence o znamiennym tytule „Chcemy pieniędzy”. Za ważny głos w sprawie zmieniającej się powoli mentalności uznać należy przede wszystkim „Friko” grupy Grammatik. Po pierwsze, etosowe podejście nie wykluczało się tu wcale z chęcią odpowiedniej zapłaty za swój trud – wrażliwcy prosto z mostu informowali, że „rozwój kosztuje”, że „dziecka nie nakarmią kiedyś wdychanym powietrzem” i wpajali (skutecznie!) hasło „kupujcie polskie rap płyty”. Po drugie, „Friko” było singlem z klipem, a fraza wysamplowana przez Noona z „Nim zakwitnie tysiąc róż” Urszuli Sipińskiej uczyniła kawałek earwormem, którego trudno wyrzucić z głowy. Reaktywacja Grammatika cztery lata po „Światłach Miasta” i Eldo podpisujący solowy kontrakt z MyMusic (nowe wcielenie oskarżanego o wylansowanie hiphopolo UMC) jasno pokazały, że rzeczywiście mamy do czynienia z artystami, u których sentymenty to jedno, a umiejętność liczenia – drugie.
„Wk**wione bity” przyniosły sporą stylistyczną zmianę w repertuarze DJ-a 600V. Znużył się wyraźnie dominacją brudnych, jednostajnych i często marudnych podkładów, wychodząc poza sampling, eksperymentując z rytmami w sposób budzący u odbiorców ambiwalentne odczucia. Ale i Pezet się zmieniał, będąc już nieco innym raperem, niż ten słyszany na debiucie Płomienia 81. O kulisach pracy nad nagranym wspólnie z kompanem z P81, Onarem, mówi następująco: „Pamiętam tylko tyle, że to była jakaś szybka akcja, że jakoś chwilę wcześniej zdecydowaliśmy chyba, że drugi Płomień z Deusem będziemy robić. Volt robił album, a ja miałem wtedy mega wczuwkę na podwójne, potrójne rymy. To było wtedy najważniejsze, forma.”
I rzeczywiście, zwrotka starszego z braci Kaplińskich była poskładana tak (na owe czasy) misternie, że wykorzystano ją w klipie promującym dwupłytowe wydawnictwo. Sęk w tym, że praca nad „Wk**wionymi bitami” się opóźniała, bo było to zaawansowane logistycznie przedsięwzięcie, zwłaszcza jak na erę amatorki i prowizorki. Wyszło na to, że Pezet rapujący dla 600V na tle służewieckiego muru rotował w telewizjach muzycznych, kiedy z ust do ust przekazywano sobie wersy rzucone przez niego na solowym debiucie Eldoki w utworze „Gotów na bitwę”. Linijka „niezbyt tłuste bity tłustego producenta” nie pozostawiała złudzeń o kogo chodzi (Volt od tamtego czasu mocno wyszczuplał). Krzysztof Kozak, szef wydającego album labelu R.R.X., nawet nie ukrywał niezadowolenia. Ale niesmak minął, a dobry numer został.
Graffiti funkcjonowało jako jeden z elementów kultury hiphopowej, co jednak nie znaczy, że środowisko było szczęśliwe, kiedy ktoś bez odpowiedniej ich zdaniem legitymizacji zabierał w sprawie głos. To hermetyczna scena, również dlatego, że wiążąca się z największym ryzykiem i odpowiedzialnością za to, co zrobisz – jeśli źle pójdzie, możesz dostać łomot, mieć bałagan w papierach i funkcjonariusza w domu. Kawałek trójmiejskiej grupy Deluks i pochodzącego z Warszawy Kosiego zażarł również dlatego, że tego nie rapował „jakiś pajac co pięć paneli zrobił, tylko typy, które budowały scenę”. Na szali położono niekwestionowalny autorytet ekip EWC, JWP i WTK, w nawijce nie ma jednego słowa bez pokrycia w rzeczywistości, a klip przygotował znany z murów (i nie tylko) Tuse. „Graffiti” w kapitalnej wersji Waco, przewyższającej tę z wcześniejszego nielegala, było drugim singlem promującym płytę producencką „Świeży materiał”. To był specyficzny moment, ogromną undergroundową karierę robił grafficiarski film „Men In Black”, dokumentujący brawurowe akcje writerów w Trójmieście, a relacje między malującymi a organami ścigania były szczególnie napięte, zwłaszcza, że media sukcesywnie podgrzewały atmosferę. Kawałek Deluksów i Kosiego funkcjonował zatem nie tylko jako przebój, ale i jako „systemu dewastacja”.
„Dzieło monumentalne, misternie poskładane w swojej wielowątkowości”, którego „największą wartością jest jednak i zawsze będzie to, że jest podparte bardzo wnikliwą i niestety celną obserwacją” – tak o „Każdym ponad każdym” Sokoła pisał portal Popkiller. I słusznie, podpisany jako WWO, nagrany na potrzeby drugiej części Kodeksu, producenckiej serii White House, utwór do dziś uchodzi za przykład wzorcowo poprowadzonej rapowej narracji. Sam Sokół przyznał, że odruchowo zwraca uwagę na detal, a swoje opowieści buduje na faktach wziętych z kilku różnych historii i posklejanych w całość. Lubi bawić się postaciami. Mamy 95% szans na to, że Grzegorz spod lubelskiej wsi, studentka Marysia, cierpiarz Rysiek i pizzer Karol rzeczywiście istnieli i wpakowali się w historie przez rapera opisane, choć nazywali się inaczej i nie weszli ze sobą w tak złożoną relację. Mamy też 100% szans na to, że opisywany numer wywołuje oddźwięk do dziś. Objawienie sezonu, czyli Taco Hemingway przyznał w wywiadzie z Mateuszem Osiakiem, że gdyby nie marzył „o całej płycie napisanej i zaśpiewanej przez Wojtka Sokoła na podstawie historii z ‘Każdy ponad każdym’ z ‘Kodexu’”, nie miałby motywacji do nakreślenia tak kompleksowej, domkniętej narracji jak ta na „Trójkącie Warszawskim”.
Utwór HIFI Bandy to rzadki w polskim hip-hopie przykład kawałka, który ma swoje „życie po życiu” i dowód na to, że jeśli masz hit, warto się go trzymać, pozwolić mu rezonować. Pierwsza wersja „Puszera” ujrzała światło dzienne w listopadzie 2008 roku, otwierając dystrybuowany niezależnie „Fakty, ludzie, pieniądze – 5 minut mixtape”. Przy okazji reedycji w labelu Prosto w kwietniu 2010 roku, numer zilustrowano klipem – nie znalazł się w nim występujący gościnnie Jędker, którego nie było w mieście w czasie kręcenia, rozbudowana została natomiast cześć turntablistyczna. Czarno-biały, surowy teledysk Miłosza Hunzvi imponował montażem, a także wyborem miejscówek pokazujących nieco inną, nieopatrzoną jeszcze Warszawę. Dziś ma prawie 2,5 miliona wyświetleń. Bon mot Dioxa – „miłość za hajs to nie miłość” – trafił na koszulki. Parę miesięcy później „Puszer” doczekał się dwóch remiksów i dwóch kolejnych klipów – raperzy napisali nowe zwrotki, producent Czarny przearanżował bit, gościnnie zameldowała się zaś śmietanka polskiego rapu, m.in. Tede, Sokół, Pyskaty, Ero, Numer, VNM. Ogrywanego podczas mnóstwa koncertów przeboju nie mogło zabraknąć na kompilacji podsumowującej piętnaście lat wytwórni „Prosto XV”. Na Red Bull Tour Bus: Wspólna Scena - After w WWA zabrzmi w jeszcze innej wersji.
Kawałek został puszczony jeszcze w 2010 roku, po czym znalazł się na wydanym (niezależnie) w roku następnym „Hotelu Trzygwiazdkowym”. Tytułowy Delorean, samochód przerobiony na wehikuł czasu i rozsławiony filmową trylogią „Powrót do przyszłości”, jest tu symbolem, który idealnie ilustruje wersy Rasa przekonujące, że od „King of Rock” Run-D.M.C. do „Kingdom Come” Jaya-Z jest całkiem niedaleko, zwłaszcza jeśli podróż odbywa się w obrębie czaszki naładowanej hiphopowymi klasykami.
- Zawsze chciałem napisać taką notkę bio w odniesieniu do muzyki której słucham. „Powrót do przeszłości” to jeden z moich ulubionych filmów z dzieciństwa, po „Rockym” – mówi Ras i dodaje, że sprawdzał wspominane w „Deloreanie” numery pod kątem daty wydania. Kawałek doczekał się klipu, zrealizowanego już po wyprzedaniu całego nakładu płyty, najtańszego spośród wszystkich Rasmentalismowych teledysków (autorem ponownie jest Hunzvi). Wciąż jest grany na koncertach i przyjmowany z ogromnym aplauzem. Dobrze będzie usłyszeć go teraz, świeżo po tym, jak data filmowej przyszłości stała się naszą przeszłością.
JWP/BC wydaje się mieć dwóch liderów. Kosi jest weteranem rapu, o czym przypomina na przykład gościnna zwrotka w niezapomnianym „W.D.C.S.D. kończy”, wydanym jeszcze przed premierą debiutu WWO. Ero wypłynął później, ale hardkorowy styl połączył z impertynencją tak dobrze, że od razu było o nim głośno. Zresztą to nieważne, tak samo jak fakt, że sporo osób nie pamięta o już tym, że JWP i BC mają w dorobku po oddzielnej płycie. O obecnej popularności grupy zadecydowały bowiem gościnne występy, a przede wszystkim bardzo mocne, klasycznie brzmiące single z dobrymi, idealnie pasującymi klipami, kręconymi po całym świecie. DJ Anusz wie jak udało się uzyskać ten efekt.
- Jak się ostatnio dowiedziałem z rozmowy z chłopakami z JWP/BC, każdy singiel z ich globtroterskiej sagi powstawał do klipu - wyjątkiem od tej reguły było tylko „Tworzymy historię|. Inspiracją do napisania „Szesnastek” był pobyt ekipy w Nowym Jorku, w tym w słynnej, zburzonej przed kilkunastoma miesiącami miejscówce graffiti 5 Pointz - mówi. - Chłopaki mają jeszcze wiele celów geograficznych do zwiedzenia i z każdej takiej wyprawy przywożą ze sobą solidny materiał video do wykorzystania przy kolejnych numerach.

4 min
„Aftery” na finał Red Bull Tour Bus: Wspólna Scena
Zobacz wideo „Aftery”, nagrane na finał Red Bull Tour Bus: Wspólna Scena, w której wzięły udział takie asy hiphopowej sceny, jak Sokół, Ras, Kosi, DJ Steez, Mr. Krime i Stasiak!
Koncert:
Sokół (WWO / TPWC / Prosto)
Kosi (JWP/BC / PCP / RHW)
Ras (Rasmentalism)
Stasiak (2cztery7 / Alkopoligamia)
DJ Steez (PRO8L3M / RHW)
Mr Krime (U Know Me Records)
Support: Sztigar Bonko (Asfalt Records)
Afterpaty: WEFUNK Radio (Montreal / Canada)
10 listopada 2015 | niePowiem
ul. Nowy Świat 27 | Warszawa
Wejście 20 zł lista FB | 30 zł pozostali
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, zdjęciami i filmami, z dyscypliny która interesuje Cię najbardziej? Zapisz się na newsletter już teraz, a na pewno nie przegapisz najlepszych newsów.

