Dawid Godziek na Crankworx Rotorua 2026
© Dawid Wilkus
MTB

Crankworx Rotorua - przed Dawidem Godźkiem kolejna szansa na medal

Druga runda slopestyle’owego Pucharu Świata odbędzie się w najbliższy weekend. W nocy z 14 na 15 marca najlepsi zawodnicy z całego świata powalczą o medale na festiwalu Crankworx Rotorua.
Autor: Maciej Świerz
Przeczytasz w 3 minPublished on
Slopestyle’owa superliga nabiera rozpędu. Po pierwszym udanym starcie na zawodach w Christchurch Dawid Godziek przeniósł się do innego regionu Nowej Zelandii i rozgrzewa się już na trasie w Rotorurze. Na festiwalu Crankworx riderzy powalczą o indywidualne nagrody oraz kolejne punkty do klasyfikacji generalnej. Przypominamy, że w tym roku organizatorzy Pucharu Świata w slopestyle’u zaplanowali aż 5 "regularnych” przystanków (dwa złotej i trzy diamentowej rangi) oraz dodatkowe dwie imprezy w nowym formacie playoff. Dużo się dzieje, ale najważniejsza informacja jest taka, że transmisja z zawodów odbędzie się w sobotę, 14 marca, o godzinie 22:00 na kanale YouTube Crankworx World Tour.

Nowości, nowości, nowości!

Ci, którzy oglądali pierwsze zawody w Christchurch, mogli być lekko zdziwieni. Poza samą klasyfikacją generalną zmienił się również format rywalizacji w pojedynczych zawodach. Riderzy nadal mają dwa przejazdy, z których liczy się ten lepszy, ale do ostatecznego wyniku doliczane są dodatkowe punkty (1–10), które sędziowie przyznają za Best Trick wykonany na dowolnej przeszkodzie w "dodatkowym” przejeździe.
Co to oznacza w praktyce? Riderzy, tacy jak Dawid Godziek, którzy mogą się pochwalić całym arsenałem spektakularnych sztuczek, mają ogromne szanse na poprawienie swoich rezultatów, jeśli w regularnym przejeździe popełnią jakieś drobne błędy.
"Mnie się ten format bardzo podoba” – komentował Dawid Godziek, który na pierwszych zawodach sezonu wykorzystał Best Trick do przeskoczenia z trzeciego na drugie miejsce.

Trasa w Rotorurze

„Tam się nic nie zmieniło od 1956 roku” – śmiał się Dawid Wilkus, który jest odpowiedzialny za relacjonowanie „rowerowych przygód” Dawida Godźka na jego nowym kanale. Ale to nie do końca prawda.
Z tego, co udało nam się ustalić, zmiany są dwie – bardzo subtelne, ale jednak. Zniknął wallride, a w jego miejscu pojawiła się zwykła hopa, natomiast przed ostatnią, największą skocznią wybudowana została mulda, w celu jeszcze lepszego wyczucia prędkości. Poza tymi elementami trasa jest dokładnie taka sama – może nie jak w 1956 roku, ale jak rok czy dwa lata temu.

Faworyci i kontuzje

W gronie faworytów trzeba bez dwóch zdań wymienić najlepszą trójkę z pierwszych zawodów: Erika Fedko, Dawida Godźka i szalonego Nicholiego Rogatkina. Już mocno rozskakali się w treningach i na pewno będą chcieli powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej pierwszego „pełnowymiarowego” sezonu slopestyle’owego.
O podium na pewno będą chcieli powalczyć także Chance Moore czy Kaidan Ingersoll oraz pozostali riderzy z nowej, slopestyle’owej generacji. Niestety zarówno kibice, jak i zawodnicy mocno odczuwają brak Emila Johannsona, który odniósł poważną kontuzję na zawodach Red Bull Rampage w poprzednim sezonie. Zgodnie z informacjami, które przedstawił, jego przerwa od jazdy potrwa jeszcze jakiś czas.Szybciej do rywalizacji wróci prawdopodobnie Timothé Bringer, który już jeździ na rowerze, ale wciąż pracuje nad optymalną formą.