Adam Pelczar podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Salzburgu
© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool
Kolarstwo

Adam Pelczar o udziale w kolarskim programie Red Bull Junior Brothers

17-latek z Polski był wśród 10 najbardziej obiecujących kolarzy z całego świata, z szansą na zawodowy kontrakt z juniorską drużyną teamu BORA-hansgrohe. Opowiedział o obozie, w którym wziął udział.
Autor: Krystian Walczak
Przeczytasz w 7 minPublished on
Wiosną ruszył zakrojony na skalę globalną program scoutingowy Red Bull Junior Brothers, którego celem jest wyłonienie następnego pokolenia zawodowego peletonu. Wśród juniorów z całego świata, którzy wzięli w nim udział znalazł się Adam Pelczar. Na rowerze na poważnie jeździ od 10 roku życia. Jego pierwszym trenerem był tata, który specjalnie dla niego poszedł na kurs trenerski. Teraz młody zawodnik rywalizuje na najwyższym krajowym poziomie - na zmianę przeplatając starty w imprezach MTB XCO, XCM i wyścigach szosowych. Adam, dzięki dobrym rezultatom na segmentach na Stravie i na Zwift’cie, które brano pod uwagę w programie Red Bull Junior Brothers, został zaproszony do kolejnego etapu, gdzie został wytypowany do udziału w finałowym, tygodniowym obozie wydolnościowym zorganizowanym przez BORA-hansgrohe i Red Bulla. Zapytaliśmy go między innymi o to, jak było. Ale od początku.

Jak zaczęła się twoja przygoda z kolarstwem?

Na początku jeździliśmy bardziej rodzinnie – z tatą. Tata wprowadził mnie w ten świat i zapisał do pierwszej szkółki kolarskiej. Potem sam pojechał na kurs trenerski. Poświęcił temu naprawdę dużo ze swojego życia i wiele mu zawdzięczam. Później dołączyłem do RK Exclusive Doors MTB Team, gdzie pod okiem trenerów rozwijałem się dalej. Obecnie jeżdżę w Team HB. W tym roku udało mi się dostać do programu Red Bull Junior Brothers. Jest to wielkie osiągnięcie, no i oczywiście cały czas staram się rozwijać, żeby mieć jeszcze większe sukcesy.
Zacząłeś od MTB?
Zacząłem ściganie od maratonów. Potem próbowałem swoich sił w XC. Teraz cały czas ścigam się w XCO, XCM i mieszam to ze startami na szosie. Zauważyłem, że na szosie w Polsce jest większa konkurencja, więcej możliwości i więcej drużyn. Także za granicą kolarze szosowi są bardziej rozpoznawalni i poziom kolarstwa szosowego jest zdecydowanie wyższy.
Hugh Aubrey , Edward Ayres , Adam Pelczar i Anatol Friedl podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Austrii

Red Bull Junior Brothers

© Sebastian Marko / Red Bull Content Pool

Jak wyglądał obóz, na którym byłeś? Co tam się działo?
Wieczorem przylecieliśmy do Salzburga, a następnego dnia mieliśmy spotkania z szefostwem. Po śniadaniu poszliśmy do głównej siedziby Red Bulla, gdzie zostaliśmy oficjalnie przywitani przez organizatorów programu. Potem była prezentacja na temat BORY i na temat programu Red Bull Junior Brothers, następnie odbyliśmy krótką przejażdżkę. Trzeciego dnia pojechaliśmy do Red Bull Athlete Performance Center na pierwsze badania – na początku podstawowe, takie jak krew, wzrost, waga itd. W tym miejscu testy przechodzą wszyscy sportowcy Red Bulla. Po późnym obiedzie zwiedzaliśmy Hangar-7 w Salzburgu (dop. siedzibę The Flying Bulls). Czwartego dnia podzielono nas na dwie grupy. Moja pojechała na długi trening z zawodnikami BORY wraz ze wsparciem teamowego samochodu, pod czujnym okiem trenera, mechanika i kamer. Wyglądało to bardzo profesjonalnie. Potem mieliśmy rozmowę prowadzoną po angielsku – wywiad taki jak ten. Piątego dnia od 7 do 16 mieliśmy bardzo szczegółowe badania fizyczne na siłowni i na rowerze. Ostatniego dnia odpoczywaliśmy zwiedzając Salzburg, a na koniec mieliśmy ostatnią odprawę i pożegnanie. To był bardzo intensywny tydzień.
Adam Pelczar podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Salzburgu

Adam Pelczar

© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool

Co tak naprawdę sprawdzały testy przeprowadzane podczas tego obozu? Czego szefostwo BORA-hansgrohe chciało się o was dowiedzieć?

Przede wszystkim bardzo szczegółowo wykonano testy wydolnościowe, żeby określić nasze FTP, VO2max, strefy mocy i tętna. Sprawdzano także jak mocny mamy core – bo na rowerze całe ciało musi być mocne. Pracowaliśmy z fizjoterapeutą, który sprawdzał, czy nasze mięśnie są przygotowane i czy podczas jazdy wykorzystujemy 100% naszego ciała. Sprawdzano też nasz mental, czyli psychikę – czy jesteśmy gotowi do tego, żeby wejść na najwyższy poziom kolarstwa i móc rywalizować z najlepszymi.
Adam Pelczar podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Salzburgu

Adam Pelczar

© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool

Red Bull Junior Brothers to grupa dobrych znajomych
Adam Pelczar
Jak odbierasz innych uczestników programu? Miałeś okazję poznać chłopaków z całego świata, w tym samym wieku, którzy robią takie same rzeczy. Udało Ci się nawiązać nowe znajomości, zakumplowałeś się z kimś?
Rzeczywiście była to czołówka juniorów z całego świata. Mieliśmy chłopaków z: Niemiec, Irlandii, Austrii, Szwajcarii, Słowenii… No i byłem też ja, z Polski. Poznałem więc nowych kolegów. To niesamowici ludzie. Dla nich to też było nowe doświadczenie. Wielu z nich zetknęło się już z kolarstwem zawodowym, ale nikt nie spodziewał się, że to będzie na takim poziomie. Razem mogliśmy się tego uczyć na nowo i poznawać ten świat od drugiej strony. Wszystkim nam wydawało się, że znamy profesjonalne kolarstwo, ale przekonaliśmy się, że czeka nas do tego jeszcze długa droga i to było niesamowite. Kontakt utrzymujemy cały czas i mam nadzieję, że na jakichś zawodach za granicą jeszcze się spotkamy, bo dla wszystkich był to kawał niesamowitej przygody.
Hugh Aubrey, Edward Ayres, Adam Pelczar i Anatol Friedl podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Austrii

Red Bull Junior Brothers

© Sebastian Marko / Red Bull Content Pool

Czy czuć było jakąś rywalizację, czy raczej każdy skupiał się na sobie i swoich wynikach? No i czy testy prowokowały w jakiś sposób do współzawodnictwa, czy raczej organizatorom chodziło o sprawdzenie was indywidualnie?
Nie było powodów do rywalizacji. Wprost przeciwnie. Sprawdzano, czy potrafimy się odnaleźć w grupie i działać w większym zespole, a także czy jesteśmy na to gotowi. Rywalizacji jako takiej nie było. Red Bull Junior Brothers to grupa dobrych znajomych, a organizatorom obozu zależało na utrzymaniu braterskiej atmosfery.
Braterstwo… Czy mieliście kontakt z „Kompanią Braci” (jak mówią o sobie kolarze BORA-hansgrohe) lub „Młodszymi Braćmi” z Team Auto Eder? Mogliście pojeździć razem?
Jeździliśmy z dwoma zawodnikami z tego zespołu. Dla nich to też było nowe. Akurat mieli przed sobą badania w Red Bull Athlete Performance Center. Bardzo dużo dowiedzieliśmy się od nich o tej drużynie i jak to wszystko wygląda. Oczywiście menager opowiedział nam dużo, ale zawsze fajnie jest dostać też informacje od zawodnika. Dużo nam pomogli. Uspokoili nas. Wytłumaczyli o co w tym wszystkim chodzi i dzięki temu poziom stresu u wszystkich mocno opadł. Świetnie było poznać zawodników z teamu BORA-hansgrohe.
Adam Pelczar podczas Red Bull Junior Brothers Performance Camp w Salzburgu

Adam Pelczar

© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool

Niestety tylko dwóch uczestników Red Bull Junior Brohters otrzymało zawodowe kontrakty. Jednak czy mimo to zapamiętasz ten program dobrze i czy mogłeś wyciągnąć z niego coś dla siebie?
Zdecydowanie wspominam go bardzo dobrze. W końcu udało się do niego dostać 10 najlepszym zawodnikom na świecie w moim wieku i z tego wyniku jestem naprawdę zadowolony. Co po tym zostanie? Na pewno bardzo duże doświadczenie. Także wiedza – nigdzie nie zrobiłbym takich samych badań, jak tam. Wyniki badań i testów są cennym źródłem wiedzy dla mojego trenera Wojtka Halejaka. Powiedziano nam, żebyśmy dalej trenowali i rozwijali się. To, że do drużyny teraz dostały się tylko dwie osoby, to nie oznacza, że w przyszłości nie będę mógł ponownie aplikować. Oczywiście, kiedy dostaliśmy wyniki to może był lekki smutek, ale chwilowy. To była dla mnie przygoda życia i naprawdę jestem z tego bardzo zadowolony.
Czy coś cię zaskoczyło?
Na pewno dużym zaskoczeniem była ilość kamer. Cały czas byliśmy nagrywani, było też wiele wywiadów. Także to, że nie było aż tak dużego stresu w środowisku. Menadżerowie i scouci byli do nas nastawieni bardzo partnersko. Woleli, żeby to była dla nas rozrywka, a nie dzień w pracy, czy żebyśmy to traktowali jako jedyną szansę. Mieliśmy się poczuć jak najlepiej, żebyśmy szybko się zaprzyjaźnili i mieli z tego dużą frajdę. Wydawało mi się, że przez stres każdy będzie chodził spięty i czeka nas rywalizacja. Było wręcz przeciwnie i to było dla mnie pozytywne zaskoczenie.
Czy to wydarzenie da ci coś w przyszłości przy staraniu się o inny kontrakt? Czy teraz jesteś bardziej pewny siebie?
Tak, jestem bardziej pewny siebie. To zostało w CV. To największe z moich dotychczasowych osiągnięć. Mam czym się pochwalić i jestem z tego bardzo zadowolony. Cztery lata ciężkiej pracy w końcu zaowocowały takim dobrym wynikiem. Liczę na to, że kiedyś jakiś klub to zobaczy i za rok, czy kilka lat będę mógł dostać się do drużyny szosowej, albo wrócić do Red Bull Junior Brothers.