Ryoyu Kobayashi
© Red Bull Content Pool
Skoki narciarskie

Red Bull Skoki w Punkt: Jak skakać, żeby wcelować w 1000 metrów?

Już w sobotę 5 kwietnia konkurs Red Bull Skoki w Punkt. Pięć drużyn pod wodzą pięciu legendarnych kapitanów spróbuje trafić w 1000 metrów. Tylko jak to zrobić? Jaką taktykę obiorą na Wielkiej Krokwi?
Autor: Antoni Cichy
Przeczytasz w 4 minPublished on
„Tak, strategia jest prosta. Chcemy wygrać i osiągnąć dokładnie 1000 metrów” – mówi Andreas Goldberger w rozmowie z Eurosportem, który oprócz stacji TVN przeprowadzi transmisję z wydarzenia na swoim kanale YouTube. Austriak stanie na czele jednej z ekip podczas Red Bull Skoki w Punkt (sprawdź pełne składy drużyn).

Najlepiej skoczyć 8 razy 125 metrów…

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Osiem skoków konkursowych, więc matematyka byłaby prosta, ale... do końcowego rozrachunku wliczą się też po dwie próby kapitanów na obiekcie K4, zatem i to trzeba wziąć pod uwagę.
„Oczywiście, skoczyć 8 razy po 125 metrów byłoby najłatwiej” – nie ukrywa inny z legendarnych Austriaków, Thomas Morgenstern. Ale od razu dodaje: „Myślę, że potrzebujemy kilku dalekich skoków dla publiczności”. Taką samą opinię ma "Goldi". „Moim zdaniem to nudne. Widzowie chcą więc oczywiście oglądać dłuższe skoki” – przyznaje były rekordzista świata. Sam wie, jaką przyjemność sprawiają dalekie loty.
Quotation
Pięć skoków po około 140 metrów? Zostaje 300. Odejmując próby kapitanów, też trzeba skoczyć trzy razy po około 90-95 metrów.
„Na początku postaramy się sprawić dużo radości kibicom i nam samym” – zapowiada z kolei Martin Schmitt.
Co podpowiadają nam kapitanowie? Chcą wygrać, ale też stworzyć znakomite show na Wielkiej Krokwi. Jak zatem połączyć widowiskowe skoki z celowaniem w dokładnie 1000 metrów w ośmiu próbach (plus dwie znacznie krótsze próby legend)?
Adam Małysz i Martin Schmitt znów spotkają się podczas Red Bull Skoki w Punkt

Adam Małysz i Martin Schmitt

© Juergen Schwarz / Reuters / Forum

Thomas Morgenstern

Thomas Morgenstern

© Red Bull Content Pool

Matematyka, ale przy… 90 km/godz.

Przyjmujemy proste założenie. Legendarni kapitanowie skoczą po cztery metry, czyli łącznie osiem. Do celu brakuje 992. Dzielimy przez osiem, zostaje 124. Mniej więcej tyle musiałby uzyskać każdy z zawodników, a to oznacza lądowanie przed punktem K. Czym natomiast skutkuje skok na 134 metry? Do utrzymania średniej, w kolejnej próbie potrzeba już 114.
Z wypowiedzi Morgensterna, Goldbergera i Schmitta jasno wynika, że postarają się zapewnić – wraz ze swymi podopiecznymi – kilka naprawdę okazałych skoków. A może pójdą na całość i takich dalekich lotów będzie aż 6, ba, nawet 7? I co wtedy? W dwóch próbach należałoby wycelować w przedział 90-95 metrów, a w jednej lądować na buli.
Pięć skoków po około 140 metrów? Zostaje 300. Odejmując próby kapitanów, też trzeba skoczyć trzy razy po około 90-95 metrów.
Dobra, ale to matematyka. Skoczkowie muszą jeszcze wykazać się precyzją, co przy prędkościach około 90 km/h do łatwych zadań nie należy.

1 min

Adam Małysz zaprasza na Red Bull Skoki w Punkt

Małysz, Schmitt, Morgenstern, Schlierenzauer i Goldberger - zobacz starcie legend skoków sprzed lat w roli kapitanów drużyn na Wielkiej Krokwi. Kto wceluje najbliżej 1000 metrów?

Belka startowa pomoże celować?

Tu z pomocą może przyjść odpowiedni dobór belki startowej. Zawodnicy przed zawodami Red Bull Skoki w Punkt przetestują Wielką Krokiew. Zresztą, większość z nich dobrze zna ten obiekt z Pucharu Świata. Będą się orientować, jaka długość najazdu pozwala na skok w granicach punktu K, oczywiście, biorąc pod uwagę warunki wietrzne, bo tutaj nie ma żadnych przeliczników, liczy się tylko odległość.
Manewrując belką startową, kapitanowie i skoczkowie mogą w przybliżeniu określić odległość. W końcu mają również za zadanie zadeklarować oczekiwany dystans przed próbą (w przypadku remisu o wyższym miejscu przesądzi właśnie precyzja).
Z każdym skokiem zadanie będzie coraz trudniejsze. Przy ostatnim margines błędu wyniesie dokładnie 0 – tylko jedna odległość pozwoli osiągnąć cel 1000 metrów. O tym też warto pamiętać, więc kapitanowie i zawodnicy muszą na bieżąco reagować i modyfikować strategię, by skoczek kończący rywalizację nie musiał uzyskać 20 albo... 200 metrów (najdłuższa próba na Wielkiej Krokwi to 150)!
Ryoyu Kobayashi - bicie rekordu lotu na nartach

Ryoyu Kobayashi - bicie rekordu lotu na nartach

© Red Bull Content Pool

Pewny skok lepiej mieć na sam koniec

Pozostaje więc pytanie: jaki skok zostawić sobie na koniec? Można założyć, że przewidywalny, pewny. Czyli taki, który stosunkowo najprościej wykonać przy odpowiednim najeździe, ani nie ekstremalnie długi i nie ekstremalnie krótki. W podejmowaniu decyzji będzie też pomocny przebieg konkursu. Każda próba wzbogaci kapitanów o wiedzę, ile da się polecieć z danej belki startowej i jak wieje.
Quotation
Pozostaje pytanie: jaki skok zostawić sobie na koniec? Można założyć, że przewidywalny, pewny.
Ale to spekulacje, bo przecież żaden z legendarnych kapitanów nie zdradzi swojej taktyki przed zawodami. „Mamy specjalną, ale oczywiście tajną strategię. Jasne, że na koniec osiągniemy 1000 metrów” – zagadkowo wypowiada się Martin Schmitt.
Czy drużyna dwukrotnego mistrza świata faktycznie ma już plan, jak wycelować w punkt? Przekonamy się w sobotę! I zobaczymy też, czy Adam Małysz z dwóch najdalej latających ludzi na świecie (Ryoyu Kobayashiego i Domena Prevca) zrobi dwóch najbardziej precyzyjnych skoczków... Red Bull Skoki w Punkt już 5 kwietnia na Wielkiej Krokwi w Zakopanem!