„Tak, strategia jest prosta. Chcemy wygrać i osiągnąć dokładnie 1000 metrów” – mówi Andreas Goldberger w rozmowie z Eurosportem, który oprócz stacji TVN przeprowadzi transmisję z wydarzenia na swoim kanale YouTube. Austriak stanie na czele jednej z ekip podczas Red Bull Skoki w Punkt (sprawdź pełne składy drużyn).
Najlepiej skoczyć 8 razy 125 metrów…
Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Osiem skoków konkursowych, więc matematyka byłaby prosta, ale... do końcowego rozrachunku wliczą się też po dwie próby kapitanów na obiekcie K4, zatem i to trzeba wziąć pod uwagę.
„Oczywiście, skoczyć 8 razy po 125 metrów byłoby najłatwiej” – nie ukrywa inny z legendarnych Austriaków, Thomas Morgenstern. Ale od razu dodaje: „Myślę, że potrzebujemy kilku dalekich skoków dla publiczności”. Taką samą opinię ma "Goldi". „Moim zdaniem to nudne. Widzowie chcą więc oczywiście oglądać dłuższe skoki” – przyznaje były rekordzista świata. Sam wie, jaką przyjemność sprawiają dalekie loty.
Pięć skoków po około 140 metrów? Zostaje 300. Odejmując próby kapitanów, też trzeba skoczyć trzy razy po około 90-95 metrów.
„Na początku postaramy się sprawić dużo radości kibicom i nam samym” – zapowiada z kolei Martin Schmitt.
Co podpowiadają nam kapitanowie? Chcą wygrać, ale też stworzyć znakomite show na Wielkiej Krokwi. Jak zatem połączyć widowiskowe skoki z celowaniem w dokładnie 1000 metrów w ośmiu próbach (plus dwie znacznie krótsze próby legend)?
Matematyka, ale przy… 90 km/godz.
Przyjmujemy proste założenie. Legendarni kapitanowie skoczą po cztery metry, czyli łącznie osiem. Do celu brakuje 992. Dzielimy przez osiem, zostaje 124. Mniej więcej tyle musiałby uzyskać każdy z zawodników, a to oznacza lądowanie przed punktem K. Czym natomiast skutkuje skok na 134 metry? Do utrzymania średniej, w kolejnej próbie potrzeba już 114.
Z wypowiedzi Morgensterna, Goldbergera i Schmitta jasno wynika, że postarają się zapewnić – wraz ze swymi podopiecznymi – kilka naprawdę okazałych skoków. A może pójdą na całość i takich dalekich lotów będzie aż 6, ba, nawet 7? I co wtedy? W dwóch próbach należałoby wycelować w przedział 90-95 metrów, a w jednej lądować na buli.
Pięć skoków po około 140 metrów? Zostaje 300. Odejmując próby kapitanów, też trzeba skoczyć trzy razy po około 90-95 metrów.
Dobra, ale to matematyka. Skoczkowie muszą jeszcze wykazać się precyzją, co przy prędkościach około 90 km/h do łatwych zadań nie należy.
1 min
Adam Małysz zaprasza na Red Bull Skoki w Punkt
Małysz, Schmitt, Morgenstern, Schlierenzauer i Goldberger - zobacz starcie legend skoków sprzed lat w roli kapitanów drużyn na Wielkiej Krokwi. Kto wceluje najbliżej 1000 metrów?
Belka startowa pomoże celować?
Tu z pomocą może przyjść odpowiedni dobór belki startowej. Zawodnicy przed zawodami Red Bull Skoki w Punkt przetestują Wielką Krokiew. Zresztą, większość z nich dobrze zna ten obiekt z Pucharu Świata. Będą się orientować, jaka długość najazdu pozwala na skok w granicach punktu K, oczywiście, biorąc pod uwagę warunki wietrzne, bo tutaj nie ma żadnych przeliczników, liczy się tylko odległość.
Manewrując belką startową, kapitanowie i skoczkowie mogą w przybliżeniu określić odległość. W końcu mają również za zadanie zadeklarować oczekiwany dystans przed próbą (w przypadku remisu o wyższym miejscu przesądzi właśnie precyzja).
Z każdym skokiem zadanie będzie coraz trudniejsze. Przy ostatnim margines błędu wyniesie dokładnie 0 – tylko jedna odległość pozwoli osiągnąć cel 1000 metrów. O tym też warto pamiętać, więc kapitanowie i zawodnicy muszą na bieżąco reagować i modyfikować strategię, by skoczek kończący rywalizację nie musiał uzyskać 20 albo... 200 metrów (najdłuższa próba na Wielkiej Krokwi to 150)!
Pewny skok lepiej mieć na sam koniec
Pozostaje więc pytanie: jaki skok zostawić sobie na koniec? Można założyć, że przewidywalny, pewny. Czyli taki, który stosunkowo najprościej wykonać przy odpowiednim najeździe, ani nie ekstremalnie długi i nie ekstremalnie krótki. W podejmowaniu decyzji będzie też pomocny przebieg konkursu. Każda próba wzbogaci kapitanów o wiedzę, ile da się polecieć z danej belki startowej i jak wieje.
Pozostaje pytanie: jaki skok zostawić sobie na koniec? Można założyć, że przewidywalny, pewny.
Ale to spekulacje, bo przecież żaden z legendarnych kapitanów nie zdradzi swojej taktyki przed zawodami. „Mamy specjalną, ale oczywiście tajną strategię. Jasne, że na koniec osiągniemy 1000 metrów” – zagadkowo wypowiada się Martin Schmitt.
Czy drużyna dwukrotnego mistrza świata faktycznie ma już plan, jak wycelować w punkt? Przekonamy się w sobotę! I zobaczymy też, czy Adam Małysz z dwóch najdalej latających ludzi na świecie (Ryoyu Kobayashiego i Domena Prevca) zrobi dwóch najbardziej precyzyjnych skoczków... Red Bull Skoki w Punkt już 5 kwietnia na Wielkiej Krokwi w Zakopanem!