Rowery
MTB
Wywiad: Jak powstała trasa Red Bull District Ride?
Projektant trasy - Desmond Tessemaker opowiada, jak powstały trzy wyjątkowe dystrykty, które składają się na trasę zawodów Red Bull District Ride
Red Bull District Ride to jedna z najbardziej kultowych imprez w świecie MTB. Cała idea polega na przeniesieniu widowiskowego slopestyle'u prosto do centrum miasta. Organizatorzy budują spektakularny tor, wykorzystując miejską architekturę i ogromne konstrukcje, dzięki czemu najlepsi zawodnicy z całego świata mogą zaprezentować swoją kreatywność i najbardziej efektowne triki przed dziesiątkami tysięcy kibiców.
W tym roku jednym z faworytów i pretendentem do złotego medalu jest aktualny lider klasyfikacji generalnej Slopestyle Super League - Dawid Godziek! Zawody możesz oglądać na żywo, tylko w Red Bull TV - w sobotę 25 lipca o godzinie 15:50!
Pierwsze zawody odbyły się to w 2005 roku w Norymberdze w Niemczech. W ciągu 21 lat istnienia imprezy zorganizowano siedem edycji, z których większość odbywała się właśnie w Bawarii. Po czterech latach przerwy Red Bull District Ride wraca i pierwszy raz w historii przekracza granicę z Holandią. 25 lipca gospodarzem szalonych zawodów będzie Grote Markt w Groningen.
Miasto zapisze się w rowerowej z wielu powodów – edycja 2026 będzie pierwszą, w której wystartują kobiety. Co więcej, projektant trasy Desmond Tessemaker zapewnia, że każda z trzech unikalnych dzielnic została zaprojektowana z myślą o trikach, które zawrócą w głowach kibiców.
W przypadku tak niezwykłej imprezy pojawia się kilka znaków zapytania, które dotyczą najważniejszego elementu całej inicjatywy - trasy. Jak zbudować slopestyle'owy tor w centrum miasta? Jaki wpływ na rozmiar i typ przeszkód mają zawodnicy? Tessemaker opowiada nam tutaj o szczegółach budowy toru w Groningen…
01
10 lat pracy
The Red Bull District Ride course will transform Groningen's Grote Markt
© Pump Factory/Red Bull Content Pool
Tessemaker to były rider BMX, który został projektantem tras. Od dawna zajmuje się tworzeniem pokazów na imprezy freestyle’owe, takie jak Masters of Dirt. Buduje też skateparki, a także prowadzi firmę Pump Factory, która buduje pump tracki w Holandii. Ale Red Bull District Ride to impreza, którą nie sposób porównać z czymkolwiek innym.
„Takie pomysły pojawiają się często, ale rzadko dochodzą do etapu realizacji. Mieliśmy już wcześniej sporo podobnych okazji i mnóstwo pomysłów, a teraz ten projekt w końcu się urzeczywistnił. To efekt kumulacji pomysłów z ostatnich 10 lat” – mówi.
Chociaż początkowo, zebrane pomysły miały przydać się przy realizacji innego projektu, to kiedy ostatecznie potwierdzono, że Red Bull District Ride zagości w Holandii, pozostałe inicjatywy przestały mieć znaczenie. To była szansa, która mogła się już nie powtórzyć.
„Dostosowaliśmy pierwotną koncepcję, żeby pasowała do tradycji, jaką niesie ze sobą District Ride, ale właściwe projektowanie zaczęło się dopiero w grudniu zeszłego roku”.
02
Uwagi zawodników na każdym etapie
Tessemaker nie chciał jednak tworzyć trasy na własną rękę i od początku zależało mu na tym, by zawodnicy mieli swój wkład na każdym etapie realizacji.
„Byłem po prostu tym, który trzymał wszystko w ryzach. Miałem kilka pomysłów. Znam się na technicznych aspektach, ale moim głównym celem było sprawienie, by to zawodnicy stworzyli trasę” – mówi. „Tak właśnie zrobiliśmy 15 lat temu przy pierwszym Red Bull Joyride. Potem wszystko zmieniło się w niemal podręcznikowe trasy o tym samym stylu. Tor na Crankworx Rotorua nie zmianiał się przez trzy lata, a Crankworx Innsbruck miał tę samą trasę przez cztery lata. Moim zdaniem ten sport jest stworzony do kreatywności, której trochę brakowało, więc mam nadzieję, że dzięki naszym wspólnym pomysłom zawodnicy przywrócą sporo kreatywności do swoich przejazdów”.
Gdy Groningen zostało potwierdzone jako miasto gospodarz, Patricia Druwen, Alma Wiggberg i Jake Atkinson zostali zaproszeni na wizję lokalną i wzięli udział w dwudniowej burzy mózgów, podczas której mieli pełną swobodę w projektowaniu trasy swoich marzeń.
Patricia Druwen i dyrektor sportowy Tarek Rasouli wizualizują trasę
© Rutger Pauw / Red Bull Content Pool
„Przedstawiliśmy im ogólną koncepcję tego, co chcemy zbudować w tym miejscu, ale daliśmy im pełną swobodę twórczą w zakresie tego, co da się zrealizować” – mówi Tessemaker. „Zawodnicy dostali glinę do modelowania i papier, a potem zrobiliśmy taką zabawę, w której mogli rysować wszystko na cyfrowej tablicy i pokazywać swoje pomysły. Mieli pokazać po czym chcą jeździć, na własnych zasadach”.
Tessemaker wykorzystał sugestie zawodników i na podstawie ich pomysłów opracowali trzy odrębne, sekcje trasy. Następnie skrzyknął czołowych zawodników, zawiązał nieformalną grupę konsultacyjną i wykorzystał ją do omawiania i dopracowywania pomysłów.
03
Wyróżniające się strefy
W rezultacie powstały trzy unikalne dystrykty, które odzwierciedlają trzy różne style jazdy slopestyle’owej – big air, park oraz strefa "kreatywna" inspirowana stylem streetowym.
„Rozmawiając z Tarekiem [Rasouli], który kiedyś stworzył Red Bull District Ride, dowiedziałem się, że naprawdę zależało mu na podkreśleniu różnych umiejętności, które musisz mieć jako rider, żeby odnaleźć się na różnych przeszkodach. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby znaleźć najbardziej wszechstronnego ridera – potrzeba kogoś więcej niż tylko specjalisty od jednej sztuczki czy mistrza stylu” – mówi Tessemaker.
„Żeby trochę to wszystko zróżnicować i popracować nad kryteriami sędziowania postanowiliśmy jeszcze dokładniej wyszczególni poszczególne sekcje. Big Air jest łatwy w odbiorze i ocenie – chcemy zobaczyć światowe premiery, a dzięki tej konfiguracji prawdopodobnie zobaczymy pierwsze potrójne back flipy wylądowane na zawodach. W dzielnicy Park zawodnicy znajdą przeszkody, które pojawiają się na skateparkach, ale w dwukrotnie większym rozmiarze. Dzielnica Dual to część kreatywna, gdzie jest wiele opcji przejazdu. Pojawił się narożny bowl, którą większość zawodników przeskoczy, ale niektórzy wykorzystają go do odjechania dwóch sztuczek, dzięki czemu wyśrubują swoje wyniki”.
Każda strefa jest też stosunkowo krótka w porównaniu z "klasycznymi" zawodami, gdzie często trzeba pokonać ponad 10 przeszkód. W praktyce, jeśli rider popełni błąd na pierwszej przeszkodzie, będzie to oznaczać koniec jego przejazdu.
04
Górski teren w centrum płaskiego miasta
Projektowanie trasy nie obyło się bez wyzwań. Większość terytorium Holandii leży poniżej jednego metra nad poziomem morza, więc konstrukcja trasy była mówiąc delikatnie "odrobinę skomplikowana".
„Największym wyzwaniem w tym kraju jest to, że po prostu jest płaski. Sprawa jest prosta: da się zbudować 10-metrowe wzniesienie i zrobić pierwszą dużą skocznię, ale potem wszystko musi być o wiele mniejsze ze względu na problemy z prędkością. Próbowaliśmy sobie z tym poradzić, wykorzystując tarasy – zaczynamy wysoko, ale nie schodzimy aż do samej ziemi”.
Ekipa produkcyjna wykazała się kreatywnością przy projektowaniu podjazdu do strefy Big Air, uzyskując dostęp do dachu pobliskiego budynku. Dzięki temu zawodnicy ruszą do tego dystryktu z podestu umiejscowionego na wysokości 14. metrów. To będzie idealny rozpęd na gigantyczną hopę, na której spodziewamy się najbardziej spektakularnych sztuczek w historii zawodów slopestyle'owych.
Poza tym samo przygotowanie trasy wymagało ogromnego wysiłku – Tessemaker i jego ekipa mają nieco ponad dwa dni, żeby postawić gigantyczną trasę slopestyle'ową w miejscu, które z tym sportem nie ma zupełnie nic wspólnego.
„Mamy 52 godziny od startu przygotowań do pierwszego treningu. Prawie wszystko jest z drewna - poza skocznią Big Air i lądowaniami w Dystrykcie "Dualnym", które zostały usypane z ziemi. W idealnym świecie wolałbym widzieć dużo więcej ziemi, ale to bezpieczniejsze rozwiązanie. Biorąc pod uwagę przeszkody, które zbudowaliśmy, ma to sens. Lądowania z ziemi służą bezpieczeństwu, a także dają uczucie jazdy po "klasycznej" trasie sloepstyle'owej!
Koniecznie oglądaj transmisję na żywo w Red Bull TV od 15:50 w sobotę 25 lipca!