Zobacz video1 min
Skoki narciarskie

Kapitanowie Red Bull Skoki w Punkt, jakich nie znasz

Przez lata dominowali na skoczniach. Razem wygrali wszystko, co wygrać się dało. A to nie wszystko, co czyni ich wyjątkowymi. Poznaj lepiej kapitanów na Red Bull Skoki w Punkt.
Autor: Antoni Cichy
Przeczytasz w 9 minPublished on
Red Bull Skoki w Punkt już 1 kwietnia w Zakopanem! Na starcie cała plejada gwiazd na czele z absolutnym królem obecnego sezonu, zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni i mistrzem świata w lotach Domenem Prevcem. A do tego kolejna odsłona legendarnej rywalizacji Małysza z Ahonenem. Bilety już w sprzedaży!
Wszystko, co musisz wiedzieć o Red Bull Skoki w Punkt - tutaj
Drużyny poprowadzą wspomniani Adam Małysz i Janne Ahonen, a także Martin Schmitt, Thomas Morgenstern i Andreas Goldberger. Pięciu legendarnych zawodników i pięć wybitnych postaci. Każdy inny, każdy niepowtarzalny. Ich biografie pełne są anegdot, komicznych historyjek, nieoczywistych wyczynów, ale też pięknych gestów.

15 ciekawostek z życia kapitanów na Red Bull Skoki w Punkt

Poznaj kapitanów na Red Bull Skoki w Punkt w nieco innym wydaniu – od działalności charytatywnej po nietypowe pasje i rekordy, które pobili albo pobić mogli.
Podium PŚ w skokach narciarskich w Harrachovie 2001: Janne Ahonen, Adam Małysz, Martin Schmitt

Harrachov 2001: Janne Ahonen, Adam Małysz, Martin Schmitt

© Petr David Josek / Reuters / Forum

Janne Ahonen poleciał po rekord świata na kacu

Skok, który przeszedł do historii dyscypliny. Nikt nigdy wcześniej nie poszybował na odległość 240 metrów. Aż zrobił to podczas szalonego konkursu w Planicy w 2005 roku Janne Ahonen. Nie dość, że poleciał tak daleko, to jeszcze... na kacu. Dzień wcześniej Fin upojnie świętował z resztą ekipy znakomity sezon. Do tego stopnia, że na największej skoczni świata pojawił się nieco zmęczony. Ale też mocno rozluźniony. W drugiej serii ostatniego konkursu sezonu pofrunął o metr dalej niż ustanowiony chwilę wcześniej przez Bjoerna Einara Romoerena rekord świata. Ahonen upadł, a potężny ból pleców nie był jego największym zmartwieniem. Fin przeraźliwie obawiał się badań lekarskich, bo te mogłyby zdradzić, że w jego krwi nadal był alkohol. Skończyło się na strachu i potłuczeniach, a skok przeszedł do historii. Rzecz jasna również za sprawą wyskokowych okoliczności.

Fin lubił też szybką jazdę autem...

Spokojnie, tu akurat wszystko odbywało się zgodnie z przepisami. Ahonen latem zamieniał narty na dragstery, czyli auta, które ścigają się na krótkim dystansie i to na prostej. Liczy się tu nie zwrotność, a ekstremalne przyspieszenie. Trochę jak na rozbiegu skoczni – jak najszybciej do przodu. A Fin był w tym naprawdę dobry. Tuż przed życiowym sezonem – w 2004 roku – zwyciężył w klasyfikacji generalnej mistrzostw Finlandii.
Janne Ahonen w zawodach Top Fuel Dragster European Championships w 2007 r.

Janne Ahonen w zawodach Top Fuel Dragster European Championships w 2007 r.

© STEFAN BOMAN / SP / TT newsagency / Forum

... i rysowanie

Z jednej strony szalone loty, wyścigi ekstremalnie szybkich aut, a z drugiej... rysowanie w zakątku domu. I tu też Ahonen wykazywał się niemałymi zdolnościami. Żartobliwie można skwitować, że miał na swoje prace przynajmniej tylu klientów co słynny malarz Vincent van Gogh, który za życia sprzedał jeden obraz, a dziś byłby miliarderem. Turniej Skandynawski (jedna z prestiżowych imprez w skokach narciarskich rozgrywana na początku XXI wieku) zamówił u niego projekt logo. I tak Fin stał się prawdopodobnie jedynym sportowcem, który stworzył logo zawodów i te zawody wygrał.

Adam Małysz też się ścigał

Taki pojedynek to byłoby coś! Ahonen kontra Małysz nie na skoczni, a na torze wyścigowym. I Fin, i Polak mieli dryg to szybkich aut. Jedyny problem to nawierzchnia, bo Ahonen wyjeżdżał raczej na asfalt, a Małyszowi nie straszne były szutry i pustynne klimaty. Próbkę umiejętności Adama widzieliśmy nieraz. Swoją rajdówką kręcił kółka choćby podczas Red Bull Speed Ways czy Red Bull Drift Masters. Polak wielokrotnie startował również w legendarnym Rajdzie Dakar, a raz zajął nawet 13. miejsce.
Dakar 2014: Adam Małysz i Rafał Marton

Dakar 2014: Adam Małysz i Rafał Marton

© Małysz.pl

Obu prześcignął... Thomas Morgenstern

Dragstery, rajdówki... to Formuła 1 jest królową motosportu. A tym, który miał okazję zasiąść za kierownicą bolidu F1 był inny z kapitanów na Red Bull Skoki w Punkt, Thomas Morgenstern. Popularny "Morgi" jeszcze w trakcie kariery skoczka narciarskiego, w czerwcu 2012 roku, spełnił swoje marzenie i poprowadził bolid na Red Bull Ring w Spielbergu.

Oni latali na skoczni, on.. helikopterem

Więcej sukcesów na skoczniach mamucich osiągnęli Małysz i Hannawald, ale nad szczytami alpejskich wzgórz potrafi latać tylko Morgenstern. Skoro o niezwykłych maszynach, za sterami których zasiadał, to czas na helikopter. O ile bolidem Formuły 1 "Morgi" przejechał się, spełniając swoje marzenia, to fruwając helikopterem, spełnia marzenia innych. Zdobył licencję pilota i obwozi chętnych nad wzgórzami Alp. Chcesz polatać z mistrzem olimpijskim w skokach? Wystarczy wykupić taką wycieczkę, a pokaże ci nawet swój dom i stok, na którym pierwszy raz przypiął narty.

W Polsce wygrał latając... tylko helikopterem

Konkursu Pucharu Świata w Zakopanem ani Wiśle Morgenstern nie wygrał ani razu. Zdarzyło mu się triumfować w Letniej Grand Prix, ale to nie to samo. Może się za to pochwalić tytułem mistrza świata wywalczonym w Polsce, czego Ahonen, Małysz, Schmitt czy Goldberger mogą mu pozazdrościć. Z tą różnicą, że zdobył go jako... pilot helikoptera. W 2015 roku "Morgi" wystartował w 15. Śmigłowcowych Mistrzostwach Świata FAI w Zielonej Górze i okazał się najlepszy w kategorii "rookie" dla początkujących pilotów.
Thomas Morgenstern

Thomas Morgenstern

© Red Bull Content Pool

Thomas Morgenstern prowadzi bolid Formuły 1 podczas showrunu Mistrzostw DTM 2012 na torze Red Bull Ring w Spielberg, Austria, 1 czerwca 2012 r.

Nie tylko skoki na nartach...

© Philip Platzer/Red Bull Content Pool

Najwyższy lot w historii

Skoro o lataniu mowa, wracamy na skocznię, a raczej do popisowych skoków. Takim może się poszczycić Andreas Goldberger, który jest autorem, uwaga, najwyższego skoku w historii. Austriak w 2008 roku pofrunął nad alpejską drogą na najwyższym austriackim szczycie Grossglockner (3797 m n.p.m). Jeden z najlepszych zawodników w dziejach odbijał się ze specjalnie stworzonej rampy ustawionej na wysokości 2500 m n.p.m i szybował 13,5 metra nad ziemią. A dokładniej nad drogą.

...i najdłuższy

Pod tym względem "Goldi" pozostaje niedościgniony. Ma w kolekcji najwyższy skok, ale też najdłuższy. W 2000 roku został rekordzistą świata w długości lotu narciarskiego, uzyskując 225 metrów na słynnej Velikance w Planicy. Wcześniej zapisał się w historii, jako pierwszy pokonując magiczną barierę 200 metrów. Sześć lat wcześniej, w 1994 roku, pofrunął na odległość 202 metrów, jednak podparł próbę. Tak czy inaczej, nikt wcześniej nie skoczył ponad 200 metrów, a "Goldi" to zrobił.
Andreas Goldberger

Skacze, biega, lata, pływa...

© Philipp Schuster/Red Bull Content Pool

Andreas Goldberger

I jeździ na rowerze

© Red Bull

A mogło być jeszcze dalej!

200 metrów robi wrażenie, ale... 300 to byłby dopiero spektakularny wynik! Bliski tego osiągnięcia był w 2024 roku Ryoyu Kobayashi, którego też zobaczymy podczas zawodów Red Bull Skoki w Punkt. Trzynaście lat wcześniej propozycję szalonego lotu otrzymał Thomas Morgenstern. Do historycznego i epokowego skoku miało dojść w austriackich Alpach. Niebotyczny, naturalny obiekt, stworzony w Parku Wysokich Taurów, zbudował Bernhard Rupitsch. Wystarczyło, żeby Morgenstern przyjechał, przypiął narty i poleciał być może po 300-metrowy rekord. Próbę zablokował jednak Austriacki Związek Narciarski. W gronie kandydatów do rekordowego skoku był też Andreas Goldberger, ale kilka lat wcześniej skończył karierę i nie czuł się gotowy szybować na gigantycznym mamucie.

Jak nie na skoczni, to na parkiecie

Morgensterna i Goldbergera łączy nie tylko propozycja 300-metrowego lotu i wkład w bogate dziedzictwo austriackich skoków. Obaj po zakończeniu kariery ze skoczni trafili na... parkiet Tańca z Gwiazdami. Zarówno "Morgi", jak i "Goldi" wzięli udział w austriackiej edycji tanecznego show. Obaj łącznie wywalczyli pięć Kryształowych Kul – co prawda żadnej na parkiecie, ale i Morgenstern, i Goldberger, zajęli drugie miejsca w Tańcu z Gwiazdami. Całkiem niezwykły wynik jak na to, że musieli się obejść bez nart!

Morgi i Goldi zajęli drugie miejsce, a Schmitt wygrał. I to dwukrotnie!

Nie wiemy, jak Martin Schmitt radzi sobie na parkiecie, bo akurat w Tańcu z Gwiazdami nie startował, ale za to dał pokaz sprawności w specjalnej edycji Ninja Warrior z udziałem celebrytów. Legendarny niemiecki skoczek zwyciężył i to dwa razy z rzędu! Nic w tym dziwnego, bo Martin jak już wygrywa, to zawsze dwukrotnie. Dwa razy z rzędu zdobywał Kryształową Kulę w Pucharze Świata, dwa razy z rzędu zostawał mistrzem świata, no i dwa razy z rzędu triumfował w Ninja Warrior dla celebrytów.

Raz zwyciężył w czerwonych włosach

Te czasy już minęły, kiedy Martin Schmitt wygrywał w... czerwonych włosach. Ta fryzura przeszła już do historii skoków narciarskich. Przynajmniej w Polsce. W 2001 roku podczas mistrzostw świata w Lahti Niemiec pojawił się na Salpausselce z włosami pofarbowanymi na czerwono i zdobył złoty medal. Polskim kibicom zapadło w pamięci, bo pokonał Adama Małysza. Polakowi – choć dziś trudno w to uwierzyć – też zdarzało się zaskakiwać fryzurą. Miał choćby balejaż.
Adam Małysz i jego wielki rywal z tamtych czasów Martin Schmitt

Adam Małysz i jego wielki rywal z tamtych czasów Martin Schmitt

© Reuters / Forum

Papuga "Goldi"

Jak już o ubarwieniu, to na myśl przychodzi legendarna wręcz anegdota o papudze i "Goldim". A raczej o papudze "Goldi" i "Goldim". Choć ówczesnemu dyrektorowi Pucharu Świata w skokach narciarskich Walterowi Hoferowi nie było wówczas do śmiechu. Podczas Turnieju Czterech Skoczni w latach 90. do Hofera zadzwoniła zapłakana córka, przekazując, że "Goldi nie żyje". Dopiero żona wyjaśniła mu, że chodzi papugę "Goldi", bo tak nazywało się zwierzątko dziewczynki. Kiedy dyrektor Pucharu Świata zobaczył na skoczni Goldbergera, odetchnął z ulgą!

Schmitt – człowiek o wielkim sercu

Żarty żartami, licznych zabawnych momentów w barwnych życiorysach naszych kapitanów nie brakowało, ale były też godne podziwu. I wielce szlachetne, bo to nie tylko wybitni sportowcy, ale też wielcy ludzie. Andreas Goldberger odwiózł kiedyś do szpitala polskiego kibica, który złamał nogę. Martin Schmitt sfinansował operację rosyjskiego skoczka Walerijego Kobielewa po strasznym wypadku w Planicy. Niemiec założył też fundację na rzecz walki z rakiem po tym, jak choroba dotknęła jego brata Thorstena (na szczęście ten w pełni wyzdrowiał). Adam Małysz od zawsze wspiera liczne akcje charytatywne. Jest ambasadorem Wings for Life World Run, a w trwającej do 2 lutego 2026 licytacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy można zdobyć pakiet na Bieg Flagowy w Poznaniu i spotkanie z kapitanem we własnej osobie.

Dowiedz się więcej

Red Bull Skoki w Punkt

Red Bull Skoki w Punkt wracają z drugą edycją! Z kim widzimy się 1 kwietnia w Zakopanem? Adam Małysz znów zmierzy się z Janne Ahonenem i to nie jest Prima Aprilis. Bilety już w sprzedaży.

Polska

Adam Małysz

Dyrektor koordynator Kadry Narodowej w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej to żywa legenda tej dyscypliny.

PolskaPolska