Wiktor Przyjemski w fenomenalnym stylu awansował do cyklu SGP2, który wyłania Indywidualnego Mistrza Świata juniorów. Nasz żużlowiec wygrał eliminacyjny turniej w Pardubicach z kompletem punktów, a chwilę później opowiedział nam o czeskich zawodach, zmaganiach ligowych i celach sportowych na ten sezon. Zapraszamy!
Często ścigasz się w Pardubicach?
Ostatnio średnio raz na rok (śmiech). Mój poprzedni występ na tym torze to też były eliminacje do cyklu SGP2. Lubię ten obiekt i dobrze się tam czuję. Myślę, że kibice mogą liczyć tam na dobre wyścigi.
Tym razem było podobnie?
Tak, turniej był naprawdę interesujący. Dodatkowym wyzwaniem był potworny upał. Z powodu bardzo wysokiej temperatury organizatorzy odwołali trening, więc ci, którzy słabo znają ten tor, mieli jeszcze trudniej. Skwar był niesamowity. Nie było sposobu, żeby skutecznie schłodzić siebie i motocykl. Z dmuchawy, którą zwykle to robimy, leciało po prostu gorące powietrze! Ale warunki, choć skrajne, były równe dla wszystkich. Cieszyłem się od początku, bo od razu czułem, że trafiłem z odpowiednimi ustawieniami. Nawet, jeśli na starcie szło mi trochę gorzej, nie robiłem wielkich zmian, bo na dystansie byłem naprawdę szybki i dawałem radę wyprzedzać swoich rywali. Wygrałem wszystkie wyścigi, więc muszę być zadowolony. Wiem jednak, że to był ważny, ale dopiero pierwszy krok. Celem minimum było wejście do serii finałowej – zrobiłem to i teraz tak naprawdę zaczyna się prawdziwa walka.
Chcesz odzyskać tytuł mistrzowski?
Jasne, że tak! Poprzedni sezon kończyłem z kontuzją i to był bardzo trudny okres. Z jednej strony mógłbym narzekać i rozpaczać, że pech odebrał mi szanse na złoty medal, ale z drugiej – doskonale pamiętam, jak się wtedy czułem i z czym się zmagałem, a w tym kontekście tytuł wicemistrza też należy szanować i cieszyć się nim. To była na pewno bardzo ważna lekcja dla mnie. Teraz bardzo zależy mi na odzyskaniu złota. Wiem, że to możliwe, jeśli w najważniejszych turniejach będę w formie sportowej i w pełni sił. Zdrowie to podstawa. Poprzedni sezon miałem świetny, ale doznałem kontuzji w lidze szwedzkiej. Walczyłem z bólem, jeździłem w zawodach, ale to nie było to samo. Nigdy w sporcie nie można mówić „co by było gdyby”, ale w pełni sił na pewno miałbym szanse na obronę mistrzostwa świata juniorów i Drużynowe Mistrzostwo Polski z Motorem Lublin.
Jak oceniasz poziom juniorów?
Muszę przyznać, że już w tym okresie, w którym ja jeżdżę, pojawiło się kilku mocnych zawodników. To dobrze dla dyscypliny, bo zacięta rywalizacja wpływa na atrakcyjność, a im wyższa atrakcyjność, tym więcej kibiców. Wspominałem, że już eliminacje w Pardubicach były ciekawe i to nie kurtuazja, ale fakt. To, że musiałem mocno się napocić, żeby wygrać i że do głównego cyklu nie awansował broniący tytułu Nazar Parnicki najlepiej o tym świadczy. Domyślam się, że Nazar dostanie stałą „dziką kartę” i będzie mógł bronić złota, ale na pewno kandydatów do medali będzie więcej. Zrobię, co w mojej mocy, żeby odzyskać tytuł. Chciałbym też dawać fanom jak najciekawsze wyścigi, bo czuję, że na to także w dużej mierze liczą polscy kibice.
Śledzisz serię Red Bull Juniorskie Asy?
Oczywiście! W tym roku walka jest najostrzejsza w historii. Super, że jest wielu kandydatów do zwycięstwa i właściwie co tydzień może zmienić się lider. Kiedy wygrywałem ja czy Mateusz Cierniak, też nie było łatwo, ale jednak mieliśmy przewagę. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Nie ma jednego dominatora, a wyścigi młodzieżowe są naprawdę ciężkie do wytypowania. Widać, że ten cykl okrzepł i nabrał rumieńców.
Co możesz powiedzieć o rywalizacji w Metalkas 2 Ekstralidze?
Nie jestem zaskoczony. Spodziewałem się, że poziom będzie wysoki, bo wiele drużyn bardzo wzmocniło się przed sezonem. Dwa ostatnie miejsca w tabeli zajmują drużyny, w których startują byli mistrzowie świata! Jeszcze niedawno trudno było to sobie wyobrazić. Mamy więc w tej lidze mieszankę bardzo doświadczonych zawodników i całą grupę młodszych, którzy naciskają bardzo mocno i za wszelką cenę chcą się pokazać. To wszystko sprawia, że w każdym meczu trzeba dawać z siebie wszystko. Mojej drużynie idzie znakomicie, ale do siebie mam kilka zastrzeżeń, bo zdarzają mi się wahania i dobre mecze przeplatam słabszymi.
Skąd to się bierze?
Gdybym znał przyczynę, pewnie ten problem byłby już za mną (śmiech). Ale myślę, że to powodów jest kilka i wiele czynników składa się na przejściowe problemy. Bo nadal uważam, że to są drobne wahania. W sezon wszedłem bardzo dobrze – szczerze, to nie pamiętam kiedy ostatnio punktowałem tak solidnie od samego początku. W tym roku jeździmy na innych oponach, do tego doszły skrajnie wysokie temperatury, a w żużlu wszystkie takie sprawy mogą mieć naprawdę duże przełożenie na szybkość. Generalnie myślę jednak, że jest naprawdę spoko i drużyna może na mnie liczyć. Wiem jednak, że najważniejsze mecze dopiero przed nami. W poprzednim roku ścigałem się w Motorze Lublin – zdominowaliśmy sezon zasadniczy i wygraliśmy oba mecze półfinałowe, a skończyliśmy bez złotego medalu. Taki jest żużel. Trzeba być mocnym i zdrowym w decydujących meczach.
Cieszysz się, że w terminarzu jest teraz przerwa?
Akurat w naszej lidze ta przerwa nie jest tak długa, jak w PGE Ekstralidze. Do tego mój zespół ma jeszcze mecz zaległy, więc tego wolnego wcale nie będzie dużo. Zaczyna się też czas różnych finałów. W lipcu odbędą się dwa turnieje SGP2, czeka mnie też kilka turniejów mistrzowskich w Polsce, finały Indywidualnych Mistrzostw Polski, zawody młodzieżowe, turnieje parowe itp., więc tej przerwy de facto nie będzie. Będzie tylko wolne od ligi. Ja się cieszę, że będzie dużo jazdy. W tej dyscyplinie lepiej trzymać rytm startowy, niż szukać go po przerwie w połowie sezonu.