Kuba Przygoński na Drift Masters w Rzymie 2026
© Red Bull Content Pool
Drift

Kuba Przygoński wygrywa inaugurację! „Diabeł” jeździł w prawdziwym piekle.

70 stopni Celsjusza wewnątrz samochodu, asfalt rozgrzany do 80 stopni, wszystkie wskaźniki na czerwono! Z Kubą Przygońskim rozmawiamy po I rundzie Driftingowych Mistrzostw Polski 2026.
Autor: Jan Bykowski
Przeczytasz w 5 minPublished on
Kuba Przygoński wygrał pierwszą rundę Driftingowych Mistrzostw Polski. Impreza na terenie Ptak Warsaw Expo rozgrywana była w ekstremalnych warunkach. Dowiedz się, co dzieje się w środku samochodu, kiedy asfalt rozgrzewa się do 80 stopni Celsjusza!

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink
Red Bull: Jak oceniasz inaugurację sezonu Driftingowych Mistrzostw Polski?
Kuba Przygoński, kierowca rajdowy i driftingowy: Sportowo na pewno wszystko zagrało u mnie znakomicie i z tego bardzo się cieszę. Konkurencja była naprawdę ostra i kibice obejrzeli wiele ekscytujących pojedynków. Ja trafiłem do „prawej” części drabinki, razem z mocnymi Polakami. W drodze do finału wyeliminowałem m. in. legendę naszego krajowego driftu, bardzo doświadczonego Marka Wartałowicza. W półfinale pokonałem obrońcę tytułu, Jakuba Króla. Miałem też kilka międzynarodowych pojedynków, w tym finałowy – z mistrzem Grecji, Stavrosem Gryllisem. Pokonałem wszystkich rywali i myślę, że pokazałem widowiskową jazdę.
Czułeś, że potrzebowałeś takiego sukcesu?
Na pewno. Takie wejście w sezon bardzo motywuje do dalszej pracy. Fajnie, że ja zrealizowałem swoje zadanie, ale też wielkie brawa należą się całemu zespołowi, bo każdy w moim teamie dał z siebie wszystko i czuję, że wspólnie wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Potrzebowaliśmy takiego kompletnego występu. Auto spisywało się bez zarzutów, ustawienia, które dobraliśmy od początku, sprawdziły się, więc wszystko można zapisać na plus. A było przecież „plus czterdzieści” (śmiech)!
Rywalizowałeś już w takich temperaturach?
Chyba tylko w Rajdzie Dakar, na pustyni. Jeśli chodzi o drift, na pewno nigdy wcześniej nie ścigałem się w tak ekstremalnych temperaturach. To był chyba najcieplejszy weekend w historii polskich pomiarów, więc siłą rzeczy także najgorętsza runda Driftingowych Mistrzostw Polski. Na pewno nigdy nie zapomnę jej ze względu na warunki atmosferyczne.
Kuba Przygoński - Red Bull Drift Masters Irlandia

Kuba Przygoński - Red Bull Drift Masters Irlandia

© Red Bull Content Pool

Jak ten upał dawał się we znaki?
Jeszcze raz powtórzę – to były naprawdę ekstremalne warunki. Temperatura w samochodzie dochodziła do 60 stopni Celsjusza. Asfalt rozgrzał się do 80 stopni. To nieludzkie! Pogoda była wielkim wyzwaniem – zarówno dla zawodników, jak i maszyn. Było tak gorąco, że kierowcy nie mogli oddychać, a samochody z kolei – nie miały czym. Wszystko było rozgrzane do granic możliwości. Wewnątrz auta, jeszcze dwie godziny po zawodach było ponad 50 stopni. Sprzęt stygł bardzo długo.
Quotation
Po raz pierwszy Driftingowe Mistrzostwa Polski są transmitowane na żywo w telewizji. Relacje można oglądać na kanale Eurosport 3 i w Playerze
Jak taki skwar wpływał na samą rywalizację?
Na pewno nikt nie musiał dogrzewać opon. Warunki były skrajnie trudne, ale równe dla wszystkich. Ci, którzy potrafili sobie z nimi poradzić wypadli najlepiej. Jeśli chodzi o samochody, w naszej dyscyplinie wielką wagę odgrywają ustawienia. W tym wypadku dobór odpowiedniego setupu mógł być wyzwaniem i na pewno sprawdził, jak dobrze zawodnicy znają swoje auta. Po pierwszym przejeździe wszystkie kontrolki świeciły się na czerwono. Każdy element dostał potrójnie w kość, temperatury płynów wystrzeliły w kosmos i trzeba było umieć na to zareagować. Należało też bardzo zadbać o samego siebie. Odpowiednie nawodnienie, schłodzenie między startami, utrzymanie koncentracji w tym upale – te niuanse miały tym razem wielkie znaczenie. Cieszę się, że – jakkolwiek niewiarygodnie to zabrzmi – zachowałem chłodną głowę (śmiech).
Co nowego niesie ze sobą seria w tym roku?
Po raz pierwszy Driftingowe Mistrzostwa Polski są transmitowane na żywo w telewizji. Relacje można oglądać na kanale Eurosport 3 i w Playerze. To spory przełom. Możemy dotrzeć do całej rzeszy nowych kibiców i zainteresować swoją dyscypliną wszystkich fanów motoryzacji. Drift wjeżdża do domów, do salonów, na komórki i wszystkie możliwe urządzenia. Nasze zmagania można teraz śledzić z dowolnego miejsca. Bardzo się z tego cieszę i jestem przekonany, że to ważny i naturalny krok w rozwoju tego sportu.
Czy transmisja wpłynęła w jakikolwiek sposób na sam event?
Raczej nie, a to dlatego, że już wcześniej nasze imprezy były bardzo dobrze zaplanowane i realizowane. To nie jest tak, że pojawiła się telewizja i musieliśmy wszystko przemeblować na potrzeby transmisji. Od pierwszej rundy staraliśmy się działać na najwyższym poziomie. Po kilku latach doświadczeń i usprawnień mieliśmy już produkt gotowy, niezawodny, który wystarczyło tylko dobrze pokazać. To nie znaczy, że przestajemy myśleć o rozwoju. Przeciwnie, teraz mamy dodatkową motywację, by seria stawała się coraz lepszym produktem – dla zawodników i kibiców.
Nowa Toyota GR86 Kuby Przygońskiego

Nowa Toyota GR86 Kuby Przygońskiego

© Marcin Kin

Telewizja nie lubi opóźnień…
To prawda. Mieliśmy to gdzieś z tyłu głowy i wiedzieliśmy, że musimy przestrzegać reżimu czasowego. Ale to nie było jakieś szczególne wyzwanie, bo jeszcze zanim pojawiły się transmisje, bardzo dbaliśmy o to, żeby eventy były sprawnie przeprowadzane. Przy Driftingowych Mistrzostwach Polski pracują doświadczeni ludzi, którzy znają się na swojej robocie. Za inauguracyjną rundę należy im się wielki szacunek. Sędziowie, stewardzi, startowi – wszyscy spędzili cały dzień w potwornym upale i perfekcyjnie zrealizowali wszystkie zadania.
Gdzie i kiedy odbędzie się druga runda?
W trzeci weekend lipca, w Katowicach. To nowa lokalizacja w naszym cyklu i jestem pewien, że wypali doskonale. Będziemy rywalizować tuż obok słynnego „Spodka”, więc szykuje się wielkie wydarzenie. Drift wjeżdża do centrum miasta! Wierzę, że to będzie wyjątkowe święto motorsportu. Kibice mogą przyjechać na tor tramwajem, albo wybrać się na spacer, żeby podziwiać jazdę na najwyższym poziomie, posłuchać hałasu, powąchać dym spalonych opon… Dla kogoś, komu bliskie są samochody, na pewno będzie to doskonały sposób na weekendowy relaks w mieście.