F1
F1: Dlaczego Max Verstappen będzie ścigał się z numerem #3 w sezonie 2026?
Czterokrotny mistrz świata F1 musiał zrezygnować z numeru #1 na swoim bolidzie przynajmniej na rok. Max Verstappen od teraz ścigać się będzie z "trójką", która ma dla niego szczególne znaczenie.
Od sezonu 2022, czyli od roku następującego po zdobyciu przez niego pierwszego tytułu mistrza świata Formuły 1, Max Verstappen korzystał z numeru #1. W każdym sezonie "jedynka" jest zarezerwowana dla mistrza świata z poprzedniego roku. Jako że w sezonie 2025 Holender o dwa punkty rozminął się z tytułem, w nadchodzącym 2026 roku z #1 rywalizować będzie aktualny czempion Lando Norris. Stało się jasnym, że Max musi nowy numer.
Jego wybór nie jest decyzją podjętą pod wpływem chwili. Verstappen od dłuższego czasu miał na myśli swój numer. Przed ujawnieniem nowego samochodu każdego zespołu w ciągu najbliższych kilku tygodni - zobacz wszystkie inne zmiany numerów kierowców poniżej - Verstappen wyjaśnił dokładnie, dlaczego dokonał zmiany.
Max decyzji nie podjął pod wpływem chwili. Verstappen od dawna miał w głowie konkretny numer. Sporo nawet na ten temat plotkowano. Przed prezentacjami nowych bolidów poszczególnych zespołów, które odbędą się w najbliższych tygodniach – wraz z nimi poznamy też wszystkie zmiany numerów startowych kierowców – Holender dokładnie wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na wybranie akurat takiego numeru
Przed zdobyciem pierwszego mistrzowskiego tytułu Max ścigał się z numerem #33, jednak na sezon 2026 przesiądzie się na numer #3. Trójka od zawsze była jego ulubioną liczbą, ale wcześniej nie mógł jej używać, ponieważ była już zajęta przez Daniela Ricciardo – stąd wybór #33.
Moim ulubionym numerem zawsze był #3, oczywiście poza jedynką
W wywiadzie dla Viaplay, opublikowanym na Formula1.com, Verstappen tak tłumaczył wybór nowego numeru: „To nie będzie numer 33. Moim ulubionym numerem zawsze był #3 – oczywiście poza jedynką. Teraz możemy dokonać zmiany, więc będzie to numer #3. Numer #33 była w porządku, ale po prostu wolę jedną trójkę niż dwie. Zawsze mówiłem, że oznaczała podwójne szczęście, ale swoje szczęście w Formule 1 już wykorzystałem”.
Numer #3 ma też swoją historię w Red Bullu – to właśnie z nim startował Daniel Ricciardo. Przez lata stał się on wręcz symbolem Australijczyka. Dlatego decyzja Verstappena oznacza coś więcej niż tylko usunięcie jednej trójki z nosa bolidu. Zanim ją podjął, musiał upewnić się, że Ricciardo nie ma nic przeciwko tej decyzji.
Verstappen osobiście poprosił Ricciardo o zgodę na używanie numeru 3 i zgodnie z przewidywaniami – Australijczyk się zgodził. Przepisy mówią bowiem, że numer startowy staje się „wolny” dopiero wtedy, gdy nie był używany przez dwa kolejne sezony. Od ostatniego wyścigu Ricciardo minęło trochę mniej czasu, dlatego Verstappen musiał uzyskać jego zgodę, a następnie potwierdzić wszystko formalnie z FIA (Międzynarodowa Federacja Samochodowa). Wcześniej Verstappen żartował, że chętnie wybrałby numer #69, jednak – jak sam przyznał – ojciec Jos skutecznie wybił mu ten pomysł z głowy.
Wspólna historia z Riccardo
Ricciardo i Verstappen do dziś utrzymują bardzo dobre relacje – już w czasach wspólnych startów świetnie się dogadywali, co naturalnie ułatwiło im porozumienie w sprawie numeru #3.
W rozmowie ze Sky Sports pod koniec pobytu Daniela Ricciardo w zespole Racing Bulls, Max Verstappen powiedział: „Z Danielem znamy się od bardzo dawna. Zawsze łączyła nas świetna relacja, prawdziwa przyjaźń i duży wzajemny szacunek, więc to po prostu świetny facet. Dobrze się dogadujemy, wszystko klika. Nie ma tu żadnej sztuczności – po prostu się rozumiemy i mamy luźne podejście. Tacy już jesteśmy. Na pewno zostanie zapamiętany w F1 jako bardzo szybki kierowca, myślę, że wszyscy o tym wiedzą, ale też jako naprawdę świetny gość w padoku”.
Ricciardo również nigdy nie ukrywał ogromnego szacunku, jakim darzy Verstappena. Pod koniec 2024 roku, mówiąc o rozwoju Holendra, stwierdził: „On działa na niesamowitym poziomie spokoju, opanowania i pewności siebie, że właśnie to dziś robi największe wrażenie”. To właśnie wspólne sukcesy i wzajemny respekt sprawiły, że stanowili tak udany duet zespołowy, odgrywając ważną rolę w rozwoju swoich karier. Dla Daniel Ricciardo Verstappen to zresztą ktoś więcej niż tylko rywal z toru. W tym samym wywiadzie Australijczyk podkreślał, że mógł dostrzec „ludzką stronę kryjącą się za bezwzględną rywalizacją” – taką, której nie wszyscy mają okazję doświadczyć.
Co ciekawe, odkąd od sezonu 2014 kierowcy Formuły 1 mogą samodzielnie wybierać swoje numery startowe, Max Verstappen jest dopiero drugim zawodnikiem, który sięgnął po numer #3. W latach 1996–2013 numery przydzielano na podstawie wyników mistrzostw konstruktorów z poprzedniego sezonu, a jeszcze wcześniej były one przypisane do zespołów na dłuższy czas lub ustalane indywidualnie przez organizatorów poszczególnych rund. To sprawia, że Verstappen jest zaledwie drugim kierowcą w historii, który naprawdę może nazwać „trójkę” swoim numerem.
Sezon 2026: Kiedy i jak oglądać
Zanim rozpocznie się ściganie, zespoły zaprezentują swoje nowe bolidy podczas specjalnych wydarzeń. Jako pierwszy zrobią to teamy Oracle Red Bull Racing i Visa Cash App Racing Bulls. Ekipy te w czwartek 15 stycznia zainaugurują serię prezentacji podczas eventu organizowanego wspólnie z Fordem.
Wydarzenie odbędzie się w Michigan Central Station, historycznym obiekcie, który w 2024 roku przeszedł gruntowną rewitalizację. Prezentację będzie można śledzić na żywo na platformie Red Bull TV.
Następnie, 26 stycznia, rozpoczną się przedsezonowe testy na torze Circuit de Barcelona-Catalunya. Będzie to pierwsza z trzech sesji testowych zaplanowana przed nowym sezonem. W Katalonii czterodniowe próby odbywać się będą za zamkniętymi drzwiami i będą przeznaczone wyłącznie dla zespołów i kierowców. Na luty zaplanowano z kolei dwie trzydniowe wizyty testowe w Bahrajnie.
To będzie prawdziwy wyścig z czasem, aby zdążyć na GP Australii
© Getty Images / Red Bull Content Pool
Ze względu na zmiany przepisów na sezon 2026 można się spodziewać, że nowe bolidy będą znacząco różnić się od tych, które oglądaliśmy w ostatnich latach. W efekcie testy odegrają znacznie większą rolę niż dotychczas, ponieważ zarówno zespoły, jak i kierowcy będą musieli nauczyć się zupełnie nowych samochodów.
Po zakończeniu testów uwaga całego paddocku skupi się już na inauguracji sezonu. Pierwsze Grand Prix roku odbędzie się 8 marca w Melbourne, gdzie tradycyjnie rozegrany zostanie Grand Prix Australii.
Kalendarz F1 2026 – sprawdź, gdzie i kiedy rozegrane zostaną wyścigi królowej motorsportu!
Numery kierowców F1 na sezon 2026
Wszystkie numery kierowców na sezon 2026 zostały potwierdzone. Pełna lista wygląda następująco:
- Max Verstappen - 3
- Isack Hadjar - 6
- Oscar Piastri - 81
- Lando Norris - 1
- Pierre Gasly - 10
- Franco Colapinto - 43
- Fernando Alonso - 14
- Lance Stroll - 18
- Gabriel Bortoleto - 5
- Nico Hulkenberg - 27
- Sergio Perez - 11
- Valtteri Bottas - 77
- Charles Leclerc - 16
- Lewis Hamilton - 44
- Oliver Bearman - 87
- Esteban Ocon - 31
- George Russell - 63
- Andrea Kimi Antonelli - 12
- Liam Lawson - 30
- Arvid Lindblad - 41
- Alex Albon - 23
- Carlos Sainz - 55
Żaden z pozostałych kierowców powracających z poprzedniego sezonu nie zmienił swojego numeru startowego. W stawce pojawi się jednak kilku zawodników wracających do Formuły 1, a także jeden kierowca, który zadebiutuje w mistrzostwach.
Valtteri Bottas od lat startuje z numerem #77 i właśnie do niego wraca – zwłaszcza że w ostatnich sezonach mocno wkomponował go w swój wizerunek i działania marketingowe. Sergio Perez ponownie wybiera natomiast numer #11, z którym zawsze się utożsamiał. To ukłon w stronę Ivana Zamorano, jego ulubionego piłkarza.
Jedynym debiutantem w sezonie 2026 będzie Arvid Lindblad, który wystartuje z numerem #41. Wybór ten ma dwa powody: po pierwsze, #41 jest wizualnie najbliższe jego inicjałom „AL”, a po drugie – numer ten nigdy wcześniej nie był używany w Formule 1, dzięki czemu stanie się całkowicie unikalny. Lindblad liczy, że z czasem „czterdziestka jedynka” będzie kojarzona wyłącznie z nim.
Pomimo ogromnych zmian technicznych dziejących się obecnie w F1 i nowego numeru, jedna rzecz pozostaje absolutnie niezmienna: ambicje Maxa Verstappena. Holender zrobi wszystko, by już za rok ponownie zasiąść za kierownicą bolidu z numerem #1 – symbolem dominacji i mistrzowskiego statusu. „Trójka” ma być więc tylko przystankiem. Prawdziwym celem pozostaje powrót na szczyt.
Dowiedz się więcej