Taniec
Znacie „Ev'ry Night”? Mandaryna: „To niesamowite!”
Czas leci, mody się zmieniają, a Marta „Mandaryna” Wiśniewska robi swoje. Tańczy, śpiewa i z niegasnącym uśmiechem na twarzy pyta: znacie „Ev'ry Night”? To już legenda.
Wokalistka, tancerka, choreografka, instruktorka tańca. Aktywna na scenie od 1996 roku, kiedy jako nastolatka zdobywała mistrzostwo Polski tańcząc hip-hop. 30 lat później, 22 sierpnia 2026, spotkaliśmy się z nią przy okazji polskiego finału Red Bull Dance Your Style Poland – wielkiego święta street dance'u, podczas którego tańczy się i hip-hop, i popping, voguing, waacking oraz inne popularne style tańca ulicznego. Mandaryna była gościem specjalnym wydarzenia, śledziła finał od początku do końca, a w wolnej chwili odpowiedziała na kilka naszych pytań.
„Nie znasz mnie, to nowa ja. Zobacz, lecę”, śpiewasz w swoim singlu z 2025 roku. Muszę więc zapytać: jaka jest nowa Mandaryna i dokąd leci?
Marta „Mandaryna” Wiśniewska: Już doleciałam. (uśmiech)
Gdzie dokładnie?
W mojej piosence śpiewam „lecę”, bo po prostu kocham latać, czyli otwierać różne i kolejne drzwi, które są dla mnie wyzwaniem, początkiem czegoś nowego. I tak doleciałam do mojej starej-nowej miłości, to raz. Dwa, że moje dzieci mają już po 24 lata, więc są już dorosłymi ludźmi. To jest wielka przyjemność móc je takimi oglądać. A trzy, doleciałam też do kolejnego wyzwania taneczno…
...Wizerunkowego? W końcu wszyscy są ciekaw, jak ci pójdzie w „Tańcu z Gwiazdami”.
Tak, to jest dla mnie naprawdę duże wyzwanie. Bardzo mi schlebia, że moi fani wciąż wierzą w to, że mam 20 lat, ale mam już dwa razy więcej. I nie ukrywam, że ten program to dla mnie wyzwanie taneczne, ale też kondycyjne i emocjonalne. Szczerze się z niego cieszę, choć jednocześnie wiem, ile pracy przede mną.
W polskim show-biznesie i na scenie jesteś obecna już od dawna, wiele na niej przeżyłaś i widziałaś. Dzisiaj próbujesz cały czas dopasowywać się do nowego świata czy masz ten komfort, że możesz być i jesteś cały czas sobą?
Chyba nie umiałabym wymyślać się na nowo i dopasowywać, to trochę nie idzie z moją naturą. Nawet gdybym sobie jakoś tak mocno założyła, że teraz będę kimś innym, że spróbuję, to moja wewnętrzna energia i spontaniczność i tak by mi na to nie pozwoliły.
Czyli dalej jest w tobie ta energia, ta spontaniczność, z których zawsze byłaś znana.
Są! Ale one towarzyszyły mi od zawsze, taka się urodziłam.
Przebój „Ev'ry Night” też jest nierozerwalnie z tobą związany.
Tak, piosenka, z której jestem najbardziej znana zatoczyła jakieś niewiarygodne koło. Żyje którymś już życiem, swoją kolejną historią… Powstało chyba z tysiąc wersji tego numeru, ja sama zrobiłam sześć i to niesamowite, że dzisiaj młodzi ludzie odkrywają ją zupełnie na nowo!
Dzisiaj do „Ev'ry Night” tańczą finaliści Red Bull Dance Your Style. Piosenka ma się świetnie, krytyczne głosy na jej temat źle się zestarzały.
Prawda? Dalej można się przy „Ev'ry Night” świetnie bawić, można tę piosenkę dopiero odkryć albo pokochać na nowo. Od tego hasła „Znacie Ev'ry Night?” zaczynam dziś większość swoich rzeczy, o które mnie ludzie proszą. To jest dla mnie duży komfort, że m.in. dzięki tej piosence cały czas tutaj jestem i nie muszę szukać gdzieś luki, o której wcześniej wspomniałeś, by się w nią wpasować. Nie szukam na siłę poklasku. Natomiast oczywiście śledzę i zwracam uwagę na to, co jest teraz modne, czego ludzie słuchają. Ja sama dużo słucham, moje gust muzyczny cały czas ewoluuje.
Słuchasz nowej muzyki, ale czy da się do niej swobodnie – jak kiedyś do twojego ulubionego, oldskulowego hip-hopu – tańczyć?
Tak, jestem wielką fanką hip-hopu. Kiedy zaczynałam tańczyć, czyli jakieś 40 lat temu, w Polsce jeszcze nikt hip-hopu nie robił. Kaliber 44, Paktofonika, Liroy – oni pojawili się dopiero później. Jako nastolatka słuchałam wtedy głównie muzyki z zagranicy, uwielbiałam House of Pain! Gdy widziałam ich w tv, niemal całowałam telewizor. Takie granie było niesamowicie świeże, inspirujące. Teraz jest z tym różnie. Mamy bardzo duży wybór artystów, praktycznie codziennie ktoś wrzuca jakiś nowy kawałek. Można nawet odczuć przesyt muzyką.
Twój ostatni jak dotąd singel „Lecę” ukazał się w 2025 roku. I cisza...
Tak już ze ze mną jest. (uśmiech)
Co się wydarzyło?
Robię cały czas różne projekty i nowe piosenki czekają w szufladzie. Mam już nawet przygotowanego kolejnego singla, ale wcześniej wydałam piosenkę z Tede, powstało kilka innych, nowych remiksów „Ev'ry Night”. We wrześniu ukazuje się wspólna piosenka z Michałem „Będzie było"... Czekam więc na dobry moment, by wypuścić mój nowy solowy numer.
W twoim sercu najwięcej miejsca zajmuje taniec czy muzyka?
Trudno mi to rozdzielić, ponieważ zawsze jak robię muzę, od razu kiwa mi się głowa i noga. Już jako bardzo mała dziewczynka zaczynałam od tego, że śpiewałam i tańczyłam w zespole dziecięcym. I tak pokochałam scenę. Kocham jej kształt, zapach, wszystko, co z nią związane. Uwielbiam występować na dużych imprezach i festiwalach, ale też brać udział w mniejszych i niszowych projektach.
Co to za projekty?
Choćby te, które robiliśmy tutaj w Krakowie. W Alchemii wystawiałam razem z reżyserką Małgorzatą Haduch performance na głos i ciało „oŚĆ!”, a w Teatrze Łaźnia Nowa graliśmy spektakl „15 sekund sławy”, też w reżyserii Gosi. Pokazywaliśmy je też w innych miastach.
Rozmawiamy dziś w Krakowie przy okazji polskiego finału Red Bull Dance Your Style – wydarzenia z różnymi stylami tańca ulicznego, czyli street dance'u. Długo zastanawiałaś się na przyjęciem zaproszenia na tę imprezę?
Nie, ponieważ jestem ogromną fanką Red Bull Dance Your Style. Każdy tancerz zna ten format i jara się tym wydarzeniem. Zresztą wszystkie imprezy Red Bulla są spektakularne, nie tylko te taneczne, ale też sportowe. To są zawsze duże akcje i świetnie zrobione.
Trzymam kciuki. Wspomniałaś na początku, że wróciłaś do swojej starej miłości, więc na koniec zostawiam pytanie: gdybyście mieli z Michałem Wiśniewskim raz jeszcze bawić się na swoim weselu, to do jakiej piosenki zatańczylibyście swój pierwszy taniec?
Wow… (chwila namysłu) Nie wiem! Może nagralibyśmy coś specjalnie razem?
Pięknie. Dziękuję!