Nieuchwytny Bańbor
Standardowo rozpoczynamy podsumowanie rundy od programu Red Bull Juniorskie Asy, który polega na zbieraniu punktów w drugim wyścigu meczów, w którym spotykają się sami młodzieżowcy. W piątek odbyły się dwa spotkania PGE Ekstraligi. W Częstochowie górą był Antoni Kawczyński (PRES Grupa Deweloperska Toruń), który tym samym zebrał swoją pierwszą trójkę w tym sezonie. Z kolei w Lublinie najlepszy był Bartosz Bańbor, który tym samym wpisał na swoje konto trzecią wygraną i jest samodzielnym liderem klasyfikacji Red Bull Juniorskich Asów.
W niedzielę także odbyły się dwa mecze. W Lesznie rywalizację w juniorskim biegu wygrał Czech - Adam Bednar. Dla zawodnika z gorzowskiej ekipy był to pierwszy triumf w Red Bull Juniorskich Asach. W meczu zamykającym kolejkę najszybszy był z kolei Marcel Kowolik z Betard Sparty Wrocław.
W Częstochowie stabilnie - Krono-Plast Włókniarz Częstochowa - PRES Grupa Deweloperska Toruń 37:53
Kolejkę rozpoczęło starcie w Częstochowie, gdzie będący czerwoną latarnią Krono-Plast Włókniarz podejmował aktualnego mistrza Polski, czyli PRES Grupę Deweloperską Toruń. Do nietypowej sytuacji doszło w czwartym biegu. Początkowo każdy kibic zapisywał trzy punkty dla zawodnika miejscowego klubu, Sebastiana Szostaka. Szybko nastąpiła jednak szybka weryfikacja i został on wykluczony za… niewłaściwy numer przypięty na jego kombinezonie. Dzięki temu goście prowadzili po pierwszej serii już dziesięcioma punktami.
W kolejnych seriach nic się za bardzo nie zmieniło. Torunianie powiększali przewagę, a do tego zaczęli oszczędzać Mikkela Michelsena, który był poobijany po upadku w Danii. Niepokonany był Emil Sajfutdinow, który przywiózł dla mistrzów Polski 11 punktów i bonus w czterech startach. U gospodarzy dwucyfrówkę zdobył tylko Rohan Tungate (10 punktów i bonus), ale co ciekawe, Australijczyk w każdym ze swoich wyścigów przyjeżdżał drugi.
Szybkie wstanie z kolan - Orlen Oil Motor Lublin - Stelmet Falubaz Zielona Góra 48:42
Drugim piątkowym pojedynkiem był mecz Orlen Oil Motor Lublin - Stelmet Falubaz Zielona Góra. Ekipa z województwa lubuskiego jeszcze w czwartek rywalizowała na swoim torze z Bayersystem GKM-em Grudziądz, ale wówczas dostali spory łomot. Nikt więc nie spodziewał się, że dzień później będą w stanie powalczyć na równi z rywalami z Lublina. Zwłaszcza na ich domowym torze. Żużel pokazał po raz kolejny, jakim jest przewrotnym sportem. Falubaz przez długi czas był w bliskim kontakcie. Przełomowy wydawał się ósmy bieg, gdzie Przemysław Pawlicki został wykluczony za dwukrotne ruchy pod taśmą. Aczkolwiek trzeba przyznać, że pierwsze ostrzeżenie było mocno kontrowersyjne.
W drugiej części spotkania już Motor kontrolował sytuację. Gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo już przed biegami nominowanymi. W nich jednak Falubaz potrafił się odgryźć i ostatecznie gospodarze wygrali tylko sześcioma “oczkami”, co jest sporym sukcesem zespołu Grzegorza Walaska. U Lublinian najlepiej punktował Bartosz Zmarzlik (12 pkt). Mistrz świata miał jednak pecha w swoim ostatnim starcie, gdzie zanotował defekt. U gości z kolei brylował Dominik Kubera, autor 15 “oczek” i bonusu.
“Byczy” comeback - Fogo Unia Leszno - Gezet Stal Gorzów 50:40
Pierwszym z niedzielnych pojedynków było starcie Fogo Unii z Gezet Stalą Gorzów. Faworytami byli gospodarze, ale Stal także pozytywnie zaskakuje na początku sezonu. Aczkolwiek w tym pojedynku jechali z zastępstwem zawodnika, bowiem kontuzjowany jest Anders Thomsen. Po dwóch seriach kibice oraz telewidzowie przecierali oczy ze zdziwienia, bowiem na ośmiopunktowym prowadzeniu byli… przyjezdni. Świetną robotę robił chociażby Jack Holder.
W drugiej części spotkania doszło do wielkich zmian. Zawodnicy Fogo Unii wreszcie się spasowali ze swoim torem i ruszyli do odrabiania strat. Nastąpiło to błyskawicznie, bo już w dziesiątym wyścigu wyszli na prowadzenie w meczu, którego nie oddali do końca meczu. Leszczynianie konsekwentnie powiększali swoją przewagę i ostatecznie mogą być zadowoleni z końcowego rezultatu. Świetną jazdę prezentował zwłaszcza Ben Cook, który dla gospodarzy zebrał aż 13 punktów i bonus. U gości najjaśniej świeciła gwiazda Jacka Holdera, który przywiózł 17 “oczek” w siedmiu biegach.
“Gołębie” nadal na fali - Bayersystem GKM Grudziądz - Betard Sparta Wrocław 48:42
Trzecią rundę PGE Ekstraligi zakończyło starcie Bayersystem GKM-u Grudziądz z Betard Spartą Wrocław. Kibice zacierali ręce na ten pojedynek i wcale się nie dziwimy. Zapowiadało się na ciekawe starcie i tak też było. Po dwóch seriach GKM prowadził już 10 punktami, ale Betard Sparta nie rzuciła wtedy białej flagi. Zmieniono ustawienia w sprzęcie, poznano nowe ścieżki toru i ostatecznie już po 11. biegu strata gości wynosiła zaledwie 2 “oczka”. Do wyścigów nominowanych to gospodarze przystępowali jednak w dość wygodnej pozycji, bo wypracowali sobie 6 punktów przewagi.
Zwycięstwo przypieczętował Maksym Drabik, który w 14. gonitwie pokonał Brady’ego Kurtza i Dana Bewleya. Tym samym klub z Grudziądza pozostał niepokonany w PGE Ekstralidze (dwa zwycięstwa i remis) i w tabeli ustępuje jedynie Orlen Oil Motorowi Lublin (trzy wygrane). U gospodarzy najwięcej “oczek” przywiózł Michael Jepsen Jensen (10), zaś u Wrocławian najskuteczniejszy był Artiom Łaguta, czyli były zawodnik klubu z Grudziądza. Zebrał on 14 punktów.