Mistrzowski bolid RB16B Red Bull Racing w Abu Zabi
© Red Bull Content Pool
F1

Analiza F1: Jak Red Bull rozwinął RB16B do mistrzowskiego poziomu?

Poznajmy sekrety RB16B, czyli bolidu w którym Max Verstappen sięgnął po mistrzostwo świata F1. Szybki samochód to jedno, ale umiejętność rozwijania go w trakcie sezonu - to drugie.
Autor: Jakub Winiewski
Przeczytasz w 5 min

Koncepcja

Ubiegłoroczne bolidy wywodzą się koncepcyjnie i technologicznie z sezonu 2020. Wówczas to Mercedesy W11 wiodły prym na torach, jednak od tamtej pory wprowadzono wiele zmian w regulaminie, przede wszystkim odbierając bolidom wiele docisku z obszaru podłogi. Spowodowało to, że auta z sezonu 2021 były ewolucją wcześniejszych konstrukcji, ale inżynierowie musieli zmienić ich koncepcję. To trudne zadanie, ale zarówno Red Bull, jak i Mercedes wykonał je dobrze. O końcowym wyniku zdecydowały jednak detale aerodynamiczne i silnikowe.
Bolid RB16, który Red Bull rozwinął potem w RB16B - to w nim Max Verstappen zdobył tytuł mistrza świata
RB16 – to od niego wszystko się zaczęło
Dla stajni z Milton Keynes ogromną pomocą był powrót Adriana Neweya po chorobie. Genialny inżynier był przez pewien czas niedysponowany, przez co nie mógł od razu rozwiązać pewnych pojawiających się problemów.
Największą zaletą modelu RB16B w porównaniu do Mercedesa W12 był wyżej zawieszony tył i bardziej efektywna podłoga. Austriacki zespół stracił w tym obszarze mniej docisku niż jego adwersarze, przez co mógł pokusić się np. o ustawienia z mniejszym oporem aerodynamicznym i większą prędkością.

Szaleńcze tempo prac

Red Bull praktycznie co wyścig wprowadzał do swojego auta mniejsze lub większe poprawki. Raz był to nowy nos, innym razem niewielkie elementy, ale zawsze coś pod tym względem się działo. Inżynierowie nie zwlekali też ze stosowaniem elementów wyprodukowanych np. tylko w jednym egzemplarzu – wtedy od razu lepsze części otrzymywał Max Verstappen, a Sergio Perez musiał na nie poczekać nieco dłużej. W okresie od marca do lipca „Czerwone Byki” niektóre elementy usprawniały nawet kilkukrotnie, podczas gdy Mercedes wprowadził nowe części tylko raz niedługo po starcie sezonu. Znamienny jest przykład GP Azerbejdżanu, gdzie inżynierowie RBR przygotowali np. nową pokrywę silnika dającą mniejszy opór, nowe przednie skrzydło oraz dwie różne wersje tylnego skrzydła. Ledwie dwa tygodnie wcześniej używali jeszcze innej wersji tego elementu, ponieważ na GP Monako musieli opracować wersję z jak największym dociskiem.
Bolid RB16 Red Bull Racing na torze w Baku w Grand Prix Azerbejdżanu 2021
Poprawki w bolidzie Red Bulla w Baku zdały egzamin
Nie wszystkie zmiany były jednak tak widoczne. We wspomnianym już GP Monako testowano ząbkowane krawędzie niektórych elementów dyfuzora, podczas gdy miesiąc później w Styrii wszystkie jego części były wyposażone w ząbki. Ich zadaniem było generowanie wirów i poprawa rozkładu ciśnień powietrza opływającego ten fragment bolidu. Na austriackim torze wykorzystano także nowe kierownice strug, grzebienie i inne elementy zlokalizowane w okolicy wlotów powietrza do chłodnic, które miały zwiększyć docisk w tym rejonie oraz zminimalizować straty wynikające z obecności sidepodów i zachowania opływającego je powietrza. Podsumowując, Red Bull w ciągu miesiąca wprowadził do użytku więcej nowych elementów aerodynamicznych niż niektóre inne ekipy przez cały sezon.
O, nie! To video jest obecnie nieosiągalne!
Podobne tempo utrzymano też w drugiej części roku, choć tutaj pojawiły się problemy z tylnym skrzydłem, które niebezpiecznie wibrowało. Konkretnie chodzi tu o wibracje jego górnego płata przy otwarciu systemu DRS. Pogarszały one osiągi samochodu, wpływały niszcząco na samą strukturę elementu, a ponadto czyniły auto niezgodnym z regulaminem, ponieważ przepisy jasno określają szerokość przerwy między górnym i dolnym płatem. Może ona wynosić maksymalnie 85 mm. Inżynierowie wiedzieli, jak temu zaradzić, wymagałoby to jednak od nich przebudowania elementów systemu DRS, co było z kolei niedozwolone. Z tego względu musieli poradzić sobie z tym w inny sposób. Udało im się to, choć kosztem wielu podejrzeń, kontrowersji, a nawet gróźb protestów ze strony Mercedesa.

Poprawki silnikowe

Wiele dla swojego partnera zrobiła także Honda, która zrobiła wszystko, aby dostarczyć mu jak najlepsze silniki. Choć zabronione były poprawki dotyczące mocy i tym podobnych parametrów jednostki napędowej, dozwolone były zmiany mające na celu zwiększenie jej niezawodności. Idący tą drogą konstruktorzy z Japonii wprowadzili poprawki, które uczyniły silnik jeszcze bardziej wytrzymałym. Ogromną pracę wykonali również specjaliści z ExxonMobil, którzy przygotowali nowy olej silnikowy. Umożliwiał on działanie tego podzespołu w wyższej temperaturze, a zatem pozwolił na osiąganie większej mocy.
Bolid RB16 podczas Grand Prix Turcji w specjalnym malowaniu na torze w Stambule
W ubiegłym roku RBR naprawdę miał za co dziękować Hondzie
Większa wytrzymałość silnika to również mniejsza konieczność jego chłodzenia, a więc także mniejszy opór aerodynamiczny samochodu – ta kwestia miała jednak znaczenie drugorzędne. Najważniejsze było to, że gdy w Azerbejdżanie wprowadzono nowy olej, a we Francji nowe silniki, bolidy Red Bulla praktycznie zrównały się z Mercedesami pod względem mocy, a według niektórych ekspertów nawet je wyprzedziły. Miało się to okazać bardzo ważne w dalszej części sezonu. Tak duże nagromadzenie poprawek spowodowało, że RB16B z połowy maja i z połowy lipca 2021 r. były praktycznie innymi samochodami.

Proces zamiast skoku

Opisany powyżej skok nie był jedynym okresem usprawniania aut w Red Bullu. Mniejsze i większe poprawki wprowadzano przez cały sezon. RB1B można śmiało nazwać mistrzowskim bolidem – dał on tytuł Maxowi Verstappenowi, a w klasyfikacji konstruktorów uległ W12 stosunkowo niewielką różnicą punktową.
Max Verstappen nie może uwierzyć w to, co właśnie się stało - pochyla się nad bolidem RB16 po triumfie w Abu Zabi
RB16B dał swoim kierowcom wiele sukcesów
Można tylko gdybać, co stałoby się, gdyby w Azerbejdżanie Holendrowi nie wybuchła opona, w Wielkiej Brytanii Lewis Hamilton nie posłał go na ścianę, a na Węgrzech Valtteri Bottas nie staranował obu zawodników RBR.
***
Autor tekstu prowadzi vlog „Ze świata F1” na YouTube.