Want to see content from United States of America

Continue
Drift Masters - Ryga
© Red Bull Content Pool
Drift
Paweł Korpuliński na podium zawodów Drift Masters w Rydze!
Zawody Drift Masters w Rydze znowu nie zawiodły. Najszybsza runda w sezonie obfitowała w wyrównane pojedynki i spektakularne kraksy. Włącz powtórkę i zobacz, jak Paweł Korpuliński dotarł na podium!
Autor: Kacper Nowogrodzki
Przeczytasz w 8 minPublished on

Piotr Więcek błyszczy w kwalifikacjach

Choć właściwa rywalizacja w ramach czwartej rundy Drift Masters 2024 miała zacząć się dopiero następnego dnia, już piątkowe kwalifikacje dostarczyły mnóstwa wrażeń. Polscy kibice oglądali je z wyjątkowym zaangażowaniem, bo nasza reprezentacja była jak zawsze liczna, a najlepszy przejazd ostatecznie należał do Polaka. Zwycięzcą został Piotr Więcek, któremu do perfekcji zabrakło zaledwie dwóch i pół punktu – sędziowie ocenili jego najlepszą próbę na 97,5. Świetnie pojechał również Kuba Przygoński, który otrzymał 92,5 punktu i zajął siódmą lokatę. W Top 10 zmieścił się również Adam Zalewski – wynik 91,5 dał mu dziewiąte miejsce. Do zawodów załapało się jeszcze trzech Polaków – Paweł Korpuliński, Jakub Król i Dawid Sposób.
Na pierwszym planie Piotr Więcek - zawody Drift Masters w Łodzi
Piotr Więcek podczas Drift Masters w Łodzi© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool

Pokaz możliwości przed zawodami

Dodatkowe emocje zapewniły przejazdy w ramach Qualifying Showdown, czyli tegorocznej nowości towarzyszącej kwalifikacjom. W jej ramach czterech kierowców z najlepszymi rezultatami walczy w parach o maksymalnie czteropunktowy bonus dopisywany w klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zapewnia trzy dodatkowe punkty, trzecie dwa, a czwarte jeden (pozycja trzecia i czwarta jest ustalana bez dodatkowego pojedynku – na podstawie wyniku w kwalifikacjach). Piotr Więcek mierzył się z Duane’em McKeeverem. Cóż to były za przejazdy! Polak jechał jak od linijki. Problem w tym, że McKeever też. Standardowe dwa przejazdy nie wyłoniły zwycięzcy. A w dogrywce o wszystkim zadecydowała kraksa. Choć na pierwszy rzut oka wydawało się, że McKeever był jej sprawcą, sędziowie obarczyli odpowiedzialnością Więcka, bo ich zdaniem znajdował się poza optymalną linią przejazdu. Ostatecznie to James Deane, który wcześniej wygrał z Laurim Heinonenem, zgarnął cztery dodatkowe oczka.
44 minDrift Masters z bliska: Zobacz film dokumentalnyZobacz, jak wyglądały zawody Drift Masters w Rydze w 2020 roku, gdy cały sezon skrócono jedynie do jednej imprezy w stolicy Łotwy.
Zobacz więcej
polski +1

Więcek, Zalewski i Korpuliński pokazują formę

Sobotnią rywalizację w parach otworzył pojedynek zwycięzcy kwalifikacji z zawodnikiem, który wszedł do Top 32 z ostatniego miejsca, czyli Piotra Więcka z Benediktasem Cirbą. Słaby wynik Litwina w przejazdach solo z pewnością nie odzwierciedlał jego umiejętności. Ale kierowca żółtego BMW miał problemy z dogonieniem Więcka, a w drugim przejeździe pogubił się w pierwszej zonie i nie dał rady Polakowi. Większych problemów z rywalem nie miał też Adam Zalewski, który trafił na Juhę Pöytälaakso. Na początku świetnie uciekał Finowi, a ten pod koniec trasy popełnił spory błąd i trącił auto Polaka. Zalewski miał dużą zaliczkę przed drugą połową potyczki i jej nie zmarnował. Z jeszcze większą przewagą Paweł Korpuliński wygrał z Adamem LZ. W pierwszym przejeździe LZ pogubił się i zbadał wysokość krawężników otaczających tor. W drugim jechał bardzo nerwowo i Korpuliński musiał się mocno napocić, żeby uniknąć zderzenia.
Drift Masters
Drift Masters European Championship© redbull

Wielki pech Kuby Przygońskiego

Niestety nie wszyscy Polacy przebrnęli przez pierwszy etap zawodów. Kuba Król pokazał klasę, jadąc świetnego leada i doprowadzając do dogrywki z Tomasem Kielym, ale w dodatkowych przejazdach uderzył w bandę i pozbawił się szans na zwycięstwo. Podobny los spotkał Dawida Sposoba. Kierowca Nissana S15 trafił wyjątkowo pechowo – w pierwszym pojedynku mierzył się z liderem generalki. Robił co mógł, by nadążyć za Laurim Heinonenem, ale Nissan S13 Fina był wyraźnie szybszy, a jego kierowca nie popełniał błędów. Do Top 16 nie zakwalifikował się również Kuba Przygoński, którego rywalem był Jarkko Jylhä. Polak nawet nie stanął na starcie. W trakcie porannych treningów padł silnik w jego Toyocie GR86 i dwie godziny nie wystarczyły, by zastąpić go sprawnym.
Drift Masters - tor w Rydze z lotu ptaka
Drift Masters - tor w Rydze z lotu ptaka© Red Bull Content Pool

Lider gubi oponę, opona gubi lidera

Top 16 otworzył pojedynek Piotra Więcka z Tomasem Kielym. Doświadczenie zdecydowanie przemawiało za Polakiem. Jednak długość półki z pucharami traci na znaczeniu, kiedy na torze zapala się zielone światło. Po pierwszym przejeździe wydawało się, że niespodzianki nie będzie i Więcek jest na dobrej drodze do finału. Ale w drugim biegu wszystko się posypało. “W trakcie chase’a spadła mi opona i nie mogłem dokończyć przejazdu. Szczęście znowu nie było po mojej stronie, choć auto jest coraz lepsze” – napisał Więcek na Instagramie po zawodach. Zdecydowanie bardziej wyrównana – i na papierze, i w rzeczywistości – była para Conor Shanahan/Adam Zalewski. Młodzi, ale bardzo doświadczeni, kierowcy dali popis jazdy na centymetry z gazem wciśniętym w podłogę. Jechali tak równo, że dopiero dogrywka wyłoniła zwycięzcę. W niej lepszy był Shanahan. Kluczowe okazało się zachowanie Zalewskiego w ostatniej zonie drugiego przejazdu. Rubik jechał na końcówce opon, wpadł w zbyt duży kąt i sprowokował zderzenie z goniącym go Irlandczykiem.
Losu kolegów nie podzielił Paweł Korpuliński, który w Top 16 trafił na nie byle kogo, bo Lauriego Heinonena. Polak nie odpuszczał gazu, bo Fin był jak zawsze piekielnie szybki. Tak szybki, że tempa nie wytrzymała jedna z opon w jego aucie. Lider generalki skończył przejazd rysując felgą po asfalcie i nawet nie stanął na starcie drugiego biegu. W Top 8 Korpuliński ponownie trafił na reprezentanta Finlandii. Tym razem widowiska nie przerwała żadna usterka. A Polak w pojedynku z Miką Keskim-Korpim pojechał wspaniale – najpierw wypełnił wszystkie zony, jadąc z przodu, później nie dał się zgubić i odesłał rywala do parku maszyn.
Drift Masters
Drift Masters© Joerg Mitter / Red Bull Content Pool

Paweł Korpuliński z trzecim miejscem

Pierwszym zawodnikiem, któremu udało się ten weekend pokonać Pawła Korpulińskiego był dopiero James Deane. Panowie spotkali się w Top 4. W pierwszym biegu trudno było dopatrzeć się błędu któregokolwiek z kierowców. Na dodatek Korpuliński praktycznie przepchnął Deane’a przez metę. W drugim też wszystko wyglądało dobrze dla Polaka do… przedostatniej zony. Paweł jechał za szybko i po prostu zabrakło mu toru. “Wiadomo, że z takim zawodnikiem jak James trzeba jechać na 110 procent, więc jechałem właśnie na 110 procent. I to było o kilka procent za dużo. Było za szybko i nawet dodanie kąta po przekładce nie wyhamowało mnie na tyle, żebym zmieścił się w torze. James jest według wielu najlepszym kierowcą na świecie i nie było miejsca na kalkulacje. Natomiast mój wcześniejszy chase był w mojej ocenie bardzo dobry i cieszę się, że mogłem realizować na równym poziomie z kimś takim jak James”.
Pawła Korpulińskiego czekał tego dnia teoretycznie jeszcze jeden pojedynek. Ale do rywalizacji o trzecie miejsce z Duane’em McKeeverem nie doszło, bo ten poważnie uszkodził auto w starciu o finał z Conorem Shanahanem. Wicelider klasyfikacji generalnej pogubił się w dymie i nadział na bandę z opon w drugiej części trasy. “Patrząc na to, że Duane nie mógł wyjechać na pojedynek o trzecie miejsce, muszę przyznać, że szczęście było po mojej stronie. Po Top 4 mój samochód był mocno uszkodzony, a każde koło wskazywało inny kierunek. Na domiar złego prawdopodobnie zatarłem silnik, bo w trakcie wycieczki poza tor zgniotłem miskę olejową i nie było odpowiedniego dopływu oleju. Aktualnie sprawdzamy to z moim zespołem. Ale było warto” – podsumowuje Korpuliński.
Paweł Korpuliński pozuje z pucharem za trzecie miejsce po Drift Masters w Warszawie
Paweł Korpuliński po Drift Masters w Warszawie© Jacek Jabłoński

Irlandzki pojeDeanek w finale

Szalone zawody w Rydze zakończyły wyśmienite przejazdy Jamesa Deane’a i Conora Shanahana. Tym razem obyło się bez dzwonów i awarii. Zobaczyliśmy wyrównany pojedynek, który chwilami przypominał przejazd jednego samochodu, bo kierowcy byli tak blisko siebie. Koniec końców sędziowie orzekli o zwycięstwie młodszego z Irlandczyków. Zadecydował najpewniej niewielki błąd Deane’a w drugim przejeździe, kiedy goniąc Shanahana pojechał zbyt szeroko, wjechał na krawężnik i pozwolił rywalowi na chwilę odskoczyć. Conor Shanahan stał się nowym królem Rygi. Obrońca tytułu po raz pierwszy w tym sezonie stanął na podium. Wreszcie na jego drodze nie stanęła żadna awaria.

Zmiana na czele generalki

Drugie miejsce w Rydze i odpadnięcie Lauriego Heinonena w Top 16 pozwoliło Jamesowi Deane’owi zająć fotel lidera klasyfikacji generalnej. Ale Deane nie ma się co w nim rozsiadać, bo drugi Heinonen traci do niego zaledwie dwa punkty. Fin o tyle samo wyprzedza z kolei trzeciego Duane McKeevera. Takiej sytuacji po czterech z sześciu rund w Drift Masters jeszcze nie mieliśmy! Na kolejnych miejscach również nie obyło się bez rewolucji. Conor Shanahan przesunął się na czwartą lokatę i chociaż jego strata do Deane’a wynosi niemało, bo 91 punktów, znowu liczy się w walce o mistrzostwo. Świetny rezultat Pawła Korpulińskiego również przełożył się na istotny awans w tabeli. Polak jest teraz siódmy. Wiele wskazuje na to, że mistrza Drift Masters 2024, tak jak przed rokiem, poznamy w trakcie finałowej rundy na PGE Narodowym w Warszawie, która potrwa od 13 do 14 września.
Top 10 klasyfikacji generalnej Drift Masters 2024 (po 4 z 6 rund)
1. James Deane (288 pkt.)
2. Lauri Heinonen (286)
3. Duane Mckeever (284)
4. Conor Shanahan (197)
5. Kevin Pesur (196)
6. Orjan Nilsen (173)
7. Paweł Korpuliński (157)
8. Benediktas Cirba (154)
9. Jack Shanahan (148)
10. Mika Keski-Korpi (144)

Powrót na Węgry po latach

W ramach przedostatniej rundy sezonu 2024 23 i 24 sierpnia rywalizacja w Drift Masters przeniesie się na Węgry. Najlepsza seria driftingowa na Starym Kontynencie powróci na tor Rabocsiring Máriapócs po sześciu latach. Sporo się pozmieniało od czasu, kiedy ostatnio gościła w węgierskiej Mekce driftu. Ale jedno z pewnością nie ulegnie zmianom – miłość Węgrów do driftu sprawi, że trybuny znowu będą pękały w szwach. Szykuje się genialne widowisko!
Dowiedz się więcej

Red Bull Signature Series

Obejrzyj skrót najważniejszych wydarzeń i zawodów w tym roku.

8 sezon · 55 odcinków
Zobacz wszystkie odcinki
Drift